Z zewnątrz budynki nie wskazują na monaster.
Z zewnątrz budynki nie wskazują na monaster. Typowa południowa architektura. Żadnych kopuł czy złotych zdobień – całkowicie inaczej niż w Polsce czy za naszą wschodnią granicą. W środku wszystko urządzone ładnie i skromnie. Pielgrzymów wita uśmiechnięta siostra. To monaster Solan pw. Opieki Matki Bożej w południowo-wschodniej Francji.
Początki
Jego historia związana jest ściśle z ojcem Placidem (Deseille). W 1942 roku wstępuje do Zakonu Cystersów we Francji, ale zainteresowany ojcami Kościoła intensywnie studiuje tematy związane z początkami chrześcijaństwa. Ciekawi go pierwotny monastycyzm. Poświęcając dużo czasu tej tematyce staje się też nauczycielem dla młodych mnichów. Kontaktuje się z Instytutem św. Sergiusza i prawosławnymi księżmi. Ale myśl o przejściu na prawosławie nie przychodzi mu do głowy.
Zmiany wprowadzone po Soborze Watykańskim II powodują wiele napięć w klasztorze. Ojciec Placide wraz ze swoim duchowym synem o. Serafinem postanawiają odłączyć się od wspólnoty. Otrzymują pozwolenie na założenie małego monasteru. Wciąż są katolikami, ale korzystają z rytu bizantyjskiego. Za jakiś czas dołącza do nich trzeci mnich – o. Eliasz. Tak żyją na odludziu przez kilka lat.
Chcąc poznać bliżej prawosławie, jadą do Rumunii. Później jeżdżą już tam regularnie, spotykają się wielkimi ojcami duchowymi. W 1971 roku jadą na górę Atos, są zachwyceni tą wizytą; czują, że znajdują się jakby „pomiędzy”. Komunizm w Rumunii przysparza coraz większych trudności w odwiedzinach tego kraju, teraz mnisi częściej jeżdżą do Grecji. Wszystkie te wyjazdy owocują – w 1977 roku o. Placide i inni mnisi z jego wspólnoty przechodzą na prawosławie.
Po roku wracają do Francji. Nie mogąc już wrócić do swojego poprzedniego klasztoru, szukają nowego miejsca dla siebie. Osiedlają się w niewielkim domu w górach. Po kilku latach dołączają do nich trzy kobiety – tak się zaczyna monaster Solan.
Tu się zaczyna monaster Solan
Ojciec Placide nie myślał o założeniu żeńskiego monasteru, dlatego przyjazd kobiet w 1987 roku był dla niego wielkim zaskoczeniem. Kobiety chciały zamieszkać razem z mnichami, prosiły ojca o przewodnictwo duchowe. – Były jak niewiasty niosące mirrę, które przybyły do grobu Chrystusa przed apostołami – wspomina z uśmiechem o. Placide. Na początku wszyscy mieszkali razem, ale robiło się coraz mniej miejsca. Siostry przeniosły się do domu oddalonego od poprzedniego o 3 km, jednak i tam po kilku latach zrobiło się ciasno – cały czas dołączali nowi ludzie. Poza tym warunki w górach były dosyć ciężkie, ziemia nie była dobra dla uprawy, zimy były bardzo chłodne. Kiedy do wspólnoty dołączyła 9. siostra, zaczęły się poszukiwania nowego miejsca.
Siostry znalazły farmę wraz z winnicami wystawioną na sprzedaż. Jednak na początku nie miały pieniędzy, aby kupić wszystko. W 1992 roku przeniosły się do nowych budynków. Tak powstał monaster Solan.
Ekologiczna teraźniejszość
Tym, czym wyróżnia się monaster jest jego ekologiczne i organiczne rolnictwo. Siostry zajmują się robieniem wina, a także przetworów z owoców i warzyw. Wszystko w zgodzie z naturą, bez chemicznych dodatków. W 1989 – czyli dwa lata przed tym, kiedy siostry postanowiły się zająć ekologicznym rolnictwem – patriarcha Dimitrios ustanowił 1. września dniem modlitw w intencji ochrony środowiska naturalnego. – My tylko podążamy w kierunku, który wyznaczył patriarcha – mówi jedna z sióstr.
Ekologiczna działalność monasteru przyciąga wielu ludzi. W okresie zbiorów - we wrześniu i w październiku monaster nie przyjmuje „zwykłych” gości. W tym czasie jest niewiele nabożeństw, siostry zajmują się pracą. Mimo to w klasztorze jest wielu chętnych pomóc siostrom w zbiorach. A przyjeżdżają nie tylko prawosławni. – We Francji ludzie interesują się ekologią najczęściej dlatego, że chcą być zdrowi. A jeśli mają jakieś duchowe potrzeby, kierują się w stronę religii Wschodu – np. buddyzmu – mówi siostra. Goście przyjeżdżają do Solanu - mimo że nigdy nie byli w monasterze - bo podoba im się idea organicznej i zgodnej z naturą uprawy. - Jednocześnie słyszą o stworzeniu, widzą, że prawosławni żyją zgodnie z zasadami.
Na początku, gdy siostry mieszkały jeszcze z o. Placidem w górach, miały mały kawałek ziemi i uprawiały warzywa tylko na własny użytek. Wtedy nie myślały o dodawaniu chemikaliów, bo same nie chciały jeść takich warzyw. Kiedy później zaczęły produkcję na większą skalę, nadal chciały zachować ekologiczność upraw. – Myślenie o zachowaniu środowiska naturalnego i szacunek dla stworzenia to część prawosławnej teologii. Ekologiczne rolnictwo ma dwa aspekty: pierwszy to właśnie teologiczny, natura jest stworzona przez Boga; jeśli kochamy Stwórcę, to musimy kochać też to, co stworzył i się tym opiekować jak darem od Stwórcy. Drugi aspekt: musimy myśleć o ludziach, którzy będą pili nasze wino, czy jedli nasze przetwory – tłumaczy siostra.
Jednak nie wszystko od początku szło dobrze. Siostry nigdy wcześniej nie zajmowały się produkcją wina ani przetworów na masową skalę. Jednak pojawiali się różni ludzie, pomagali. – Uczyłyśmy się też na własnych błędach, drugiego roku straciłyśmy prawie całe zbiory. Teraz monaster posiada wszystkie niezbędne certyfikaty potwierdzające jego ekologiczną produkcję.
Teraźniejszość i przyszłość
Ojcem duchowym monasteru pozostaje ojciec Placide. Spędza on tydzień w męskim monasterze św. Antoniego Wielkiego, drugi tydzień w Solanie. To, na co zwraca się uwagę będąc w monasterze, to brak jakiejkolwiek dominującej narodowości. To po prostu francuskie prawosławie. W monasterze jest 16 sióstr: 9 Francuzek; pozostałe pochodzą z Brazylii, Portugalii, Estonii, Niemiec i Szwajcarii. W niedzielę na Liturgię przyjeżdża kilkadziesiąt osób – dla wielu z nich to najbliższa parafia. Po nabożeństwie wszyscy spotykają się z siostrami na ziołowej herbacie, później wielu zostaje także na obiedzie. Tak duża liczba osób sprawia, że pojawiła się potrzeba rozbudowy monasteru.
Obecna kaplica została zaaranżowana w byłych rolniczych budynkach, teraz siostry chciałyby zbudować cerkiew z prawdziwego zdarzenia; zgodnie z tradycją, pośrodku monasterskich zabudowań. To wymaga wielu pozwoleń, gdyż budynek nie może naruszać lokalnej architektury. Poza tym przed budową trzeba wyremontować pozostałe budynki. A na wszystko potrzebne są też pieniądze.
Na pytanie o plany na przyszłość siostra z monasteru odpowiada – budowa cerkwi, ale przede wszystkim codzienne wychwalanie Boga.
Strona internetowa monasteru (w języku francuskim)
— Ewa Siegień
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.