>












Czy święty zachodni przedschizmowy, żyjący w zgodzie z duchem prawosławnym, ale jednak nie dopisany przez naszą Cerkiew do dyptychu może być wspominany w modlitwie prywatnej? Patryk

Kanonizacja jest oficjalnym uznaniem danej osoby za świętą, której przynależy kult (proskinisi) [zob. https://sptp.uwb.edu.pl/words/1688]. Nic nie stoi na przeszkodzie, by zwracać się w modlitwie o pomoc do np. zmarłych przodków, o których wiemy, że żyli pobożnie i wierzymy, że mogą się za nas wstawiać przed Bogiem. To samo dotyczy świętych, którzy nie są oficjalnie kanonizowani.

Kategorie: ks. Piotr Makal, liturgika, życie duchowe



Czy Męczennicy Międzyrzeccy, którzy zginęli i zostali kanonizowani przez papieża przed wielką schizmą – pierwsi męczennicy z ziem polskich, wśród których byli benedyktyni, w tym mnich Benedykt z Włoch, wychowany w kulturze pod wpływami niemieckimi, ale i bizantyjskimi – są świętymi prawosławnymi? Pytanie to można zadać także w stosunku do Andrzeja Świerada i jego współbraci. Żyli oni życiem eremity, ascetycznie. Czy nie stanowią oni także wzoru do naśladowania dla chrześcijanina prawosławnego? Patryk

W historii znajdziemy wiele osób, których życie może być dla nas inspiracją do wzrostu duchowego. W przypadku wyżej wymienionych postaci problemem w uznaniu za świętych prawosławnych jest brak oficjalnej kanonizacji przez Cerkiew (lub wpisania do dyptychów). Brak kanonizacji nie jest jednak wykluczeniem z chóru świętych, jeśli dana osoba została do niego zaliczona przez Boga.

Kategorie: ks. Piotr Makal, liturgika, wiara, życie duchowe



Jestem katolikiem, ale bardzo ciekawi mnie duchowość prawosławna – mam kilka pytań: 1) Czy katolik może praktykować „metanie” podczas modlitwy osobistej, jeśli robi to z szacunkiem i pragnieniem zbliżenia się do Boga? 2) Chciałbym lepiej zrozumieć duchowe znaczenie metanii. Z tego, co wiem, są to pokłony wykonywane podczas modlitwy, jako wyraz pokory i skruchy wobec Boga. Czy mógłby Ojciec wyjaśnić, dlaczego są one tak ważne w tradycji prawosławnej i jak pomagają w głębszej modlitwie serca? 3) Zauważyłem, że w modlitwie prawosławnej są pokłony podobne do tych, które wykonują muzułmanie. Czy metanie mają podobne znaczenie — jako wyraz pokory przed Bogiem — czy w prawosławiu oznaczają coś więcej? Maksymilian

1) Każdy może (i powinien) składać pokłony podczas modlitwy, zarówno osobistej, jak i wspólnej, liturgicznej. Trzeba tu jednak postępować zgodnie z ustalonym porządkiem. Np. nawet w Wielkim Poście nie składamy pokłonów w soboty i niedziele. W cerkwi nie klękamy i nie składamy pokłonów podczas Boskiej Liturgii. W kościelnej ławce nie da się zrobić pokłonu…
2) Pokłony do ziemi, „metania” (od gr. metanoia?, cs. pokajanie) mogą kojarzyć się z pokorą, ale mają bardziej złożone i głębsze znaczenie. Metanoia/pokajanie błędnie tłumaczone są na polski jako „pokuta”, która kojarzy się z karą. To również nawrócenie albo opamiętanie, ale najbardziej odpowiednie tłumaczenie tych słów to „głębokie zrozumienie” – tego jakim się stałem, przez to, że zgrzeszyłem i jednocześnie tego, jakim powinienem się sta(wa)ć, przez to, że zostałem stworzony na obraz i podobieństwo Boga w Trójcy Osób!

W cerkiewnych nabożeństwach w modlitwę wiernych angażowane są wszystkie zmysły: ikonografia, szaty liturgiczne – wzrok, śpiewy i melorecytacja – słuch, woskowe świece i kadzidlany dym – węch, Eucharystia, antydor, koliwo – smak, całowanie ikon, stawianie świec – dotyk. Pokłony są sprawdzonym sposobem na angażowanie w modlitwę całego ciała. Mają też bardzo głębokie teologiczne znaczenie. Padając na kolana i pochylając głowę do ziemi, uznajemy/ukazujemy swą grzeszność, przyznajemy się do grzechu. Powstając na nogi, wyprostowując się, dajemy świadectwo wiary w zbawcze dzieło Jezusa Chrystusa – zostaliśmy zbawieni, Syn Boży stał się Synem Człowieczym, zstąpił z nieba nie tylko na ziemię, ale również do otchłani, skąd wyprowadził dusze zmarłych (por. ikona Zmartwychwstania/Zstąpienia do otchłani. Pochylamy się twarzą do ziemi i natychmiast podnosimy się, podobnie jak za każdym razem, gdy w modlitwie pojawia się wspomnienie o Ukrzyżowaniu Jezusa, zawsze niezwłocznie, w tym samym wersecie towarzyszy mu wspomnienie o Zmartwychwstaniu.

3) Islam to połączenie różnych elementów judaizmu i chrześcijaństwa z propozycjami Mahometa. Pokłony to zapożyczenie z chrześcijaństwa. Wyjaśnienia w 2) sugerują, że podobieństwa są raczej „zewnętrzne”…

„Krzyżowi Twemu kłaniamy się, Panie, i święte Zmartwychwstanie Twoje wysławiamy!”

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, życie duchowe



Jaki stosunek ma nasza Cerkiew do świętych zachodnich żyjących przed Wielką Schizmą (1054)? Jak sprawdzić czy kult danego świętego zachodniego jest obecny w naszej Cerkwi? Patryk

Kult świętych można podzielić na lokalny i powszechny. Wielu świętych zachodnich (np. św. Hubert, św. Oliwia, św. Alina, św. Genowefa) otoczonych jest kultem lokalnym w Cerkwi prawosławnej.
Rosyjska Cerkiew Prawosławna powołała w 2014 r. komisję ds. opracowania kalendarza (wspomnień świętych). Z informacji, do których dotarłem, ta komisja sporządziła listę świętych, którzy działali w Europie Środkowej i Zachodniej przed 1054 rokiem. W swoich pracach komisja kierowała się następującymi kryteriami:

  • nieskazitelnym wyznaniem wiary prawosławnej,
  • okolicznościami, w jakich nastąpiła kanonizacja,
  • brakiem wzmianki o imieniu świętego w dziełach polemicznych zwalczających Cerkiew prawosławną (w tym obrządek wschodni)
  • oraz współczesnym kultem w zagranicznych diecezjach Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej i lokalnych Cerkwiach prawosławnych.

Ponadto w pracy komisji uwzględniono informacje zawarte w „Kompletnym menologionie Wschodu” (Полном месяцеслове Востока) arcybiskupa Sergiusza (Spasskiego) (1830-1904), sprawozdaniu św. Jana (Maksymowicza) na Synodzie Biskupów Rosyjskiej Cerkwi Zagranicznej w 1952 r., artykułach w „Encyklopedii prawosławnej”, a także w Synaksarionie sporządzonym przez hieromnicha Makarego z athoskiego monasteru Simonopetra (dostępne jest także polskie wydanie Synaksarionu).
Moim zdaniem, powyższe informacje mogą być dobrymi wskazówkami określającymi czy dany święty może być przez nas czczony.
Odsyłam także do odpowiedzi udzielonej przez o. Andrzeja Kuźmę: „Przyczyną takiego stanu rzeczy (chodzi o brak rozpowszechnionego kultu świętych zachodniej Europy – przyp. PM) jest chyba to, że jego kult w starożytności nie był rozpropagowany we wschodniej części cesarstwa. Po zaistnieniu rozłamu w XI w. jeszcze mniej interesowano się na wschodzie kultem świętych, którzy żyli w starożytności w zachodniej części. Taki stan rzeczy pozostał do dzisiaj. Wielu jest zresztą zachodnich świętych z okresu przed rozłamem, którzy formalnie powinni istnieć w dyptychach prawosławnych. Być może właściwym byłoby pewne uzupełnienie dyptychów, ale kto to mógłby zrobić? Potrzebna byłaby może jakaś komisja ogólnoprawosławna?”

Kategorie: ks. Piotr Makal, wiara, życie duchowe



Mam 24 lata (zaraz 25) i ostatnio coraz częściej myślę nad konwersja na prawosławie. Zostałem ochrzczony i wychowany w obrządku rzymskokatolickim i na swoja wiarę nie jestem obrażony (na swojego księdza już trochę tak). Moja rodzina jest również wierząca rodzice nie mają nic przeciwko chociaż myślą że to głupi pomysł. Pytania są trzy i są następujące: Ile czasu powinienem dać sobie na przemyślenie tej decyzji? jak mógłbym to pogodzić z moją narzeczoną która jest bardzo głęboko wierząca ? Czy dzieci z naszego przyszłego małżeństwa mogę wychować w obydwu obrządkach (jedno w wierze katolickiej a drugie w wierze prawosławnej)? Jakub

Czas poświęciłbym nie tylko przemyśleniom, ale również lekturze i rozmowom, które pomogłyby w podjęciu ostatecznej decyzji.

Głębsza, szersza, dokładniejsza wiedza o wschodnim chrześcijaństwie, żywe doświadczenie piękna i głębi treści prawosławnego nabożeństwa (w polskiej wersji językowej?) pomogłoby również udowodnić narzeczonej, że pomimo wielu zewnętrznych różnic, wschodnia i zachodnia tradycja chrześcijańska mają wiele wspólnego. Ewentualna konwersja nie oznacza odstępstwa od chrześcijaństwa, lecz próbę jeszcze bardziej wzmożonego podążania chrześcijańską drogą życia ku zbawieniu.

Ewentualne wychowywanie „jednego dziecka w wierze katolickiej, a drugiego w wierze prawosławnej” uważam za niewłaściwe, bowiem dodatkowo pogłębiałoby brak jedności wiary w rodzinie. Lepiej byłoby, gdyby cała rodzina „osadzona” w jednej z tradycji, korzystała z bogactwa obu i z czasem wspólnie zdecydowała, którą wybiera.

Kategorie: konwersja, Ks. Włodzimierz Misijuk



Czy jest podany do wiadomości publicznej dyptych świętych uznanych przez PAKP, takich których nasza Cerkiew kanonizowała jak również dodała do swojego dyptychu po kanonizacji przez inną Cerkiew lokalną? Przeglądając różne dostępne w Polsce kalendarze, synaksariony, aplikacje internetowe widać pomiędzy nimi pewne różnice, jedni święci są wymienieni, inni nie. Czy istnieje pełna lista świętych uznanych przez naszą Cerkiew? Patryk

Z moich informacji wynika, że nie ma opublikowanej pełnej listy świętych zatwierdzonych przez naszą Cerkiew. Pewnym wyznacznikiem jest coroczny Kalendarz PAKP, ale z racji ograniczeń związanych z objętością nie są tam uwzględnieni wszyscy święci uznani przez naszą Cerkiew.

Kategorie: ks. Piotr Makal, liturgika



Od dzieciństwa ciągnie mnie do cerkwi. Obie moje prawosławne babcie wyszły za mąż za katolików i tak się zdarzyło, że moi rodzice, a następnie ja, zostali wychowani w wierze rzymskiej. Od kilku lat śpiewam w chórze cerkiewnym i w miarę możliwości uczestniczę w nabożeństwach, korzystam z polskiego tłumaczenia modlitewnika prawosławnego oraz akatystów i psałterza. Powoli poznaję cerkiewnosłowiańskie wersje tych modlitw. Czytam polecane dla konwertytów książki oraz od dawna śledzę tę stronę. W związku z planowaną konwersją mam pytanie dotyczące życia duchowego. Otóż przyjmowanie konwertytów na łono Cerkwi poprzez spowiedź i bierzmowanie jest sytuacją dość nową w historii tego Kościoła. Od wielu lat marzę o tym, aby zostać przyjętym do Prawosławia „jak należy”, tj poprzez chrzest. Wiem, że jest taka możliwość w monasterach Grecji, Rosji czy Białorusi. Znalazłem kiedyś na YouTube wypowiedź bodajże amerykańskiego kapłana, który opisał sytuację działania sił nieczystych na wieloletnią członkinię jego parafii. I po którymś obrzędzie egzorcyzmu (czy tak to się nazywa w Prawosławiu?) kapłan spytał demony dlaczego ciągle nawiedzają tę wierną i ku jego zdziwieniu istoty te odpowiedziały, że nie jest ona ochrzczona, a została przyjęta do Cerkwi wyłącznie przez spowiedź i miropomazanie. Po dokonaniu sakramentu chrztu nawiedzenia ustały. Nie chcę nagatywnie wypowiadać się na temat decyzji władz cerkiewnych dotyczących takiego przyjmowania wiernych innych wyznań, ale moje pytanie dotyczy właśnie tej konkretnej sytuacji. Czy z punktu widzenia dwóch tysiącleci istnienia Cerkwi Prawosławnej istniała taka forma konwersji? Drugie pytanie dotyczy życia monastycznego. Otóż nie tylko fascynowało mnie Prawosławie, ale także monastycyzm. Początkowo w kościele rzymskim – głównie zakony o zaostrzonym rygorze, takie jak kameduli czy kartuzi, a następnie w kościele wschodnim. Jednak z tego, co się orientuję, w Polsce nie ma i nie było mnichów i mniszek wyświęconych do wielkiej schimy. Czy się mylę i nie wiem o takich osobach? Czy może jest szczególny powód dla którego w naszym kraju nie wyświęca się mnichów do obrazu anielskiego? Kamil

O sposobach (ponownego) przyjmowania do Cerkwi bardzo obszernie, wyczerpująco i przekonywująco wypowiedział się o. Mariusz Synak w swoim artykule „Chrzest łacinników – od Boga czy od ludzi?” http://cerkiew.info/pl/biblioteka/artykuly/f/8/150,0

Zachęcam do jego wnikliwej lektury, wyciągnięcia zasadnych wniosków i podjęcia słusznej decyzji.

W związku z pragnieniem „bycia przyjętym do Prawosławia <jak należy>, tj. poprzez chrzest” chciałbym zauważyć, że w Cerkwi w Polsce i w innych lokalnych Cerkwiach przyjmowanie rzymskich katolików „jak należy”, zgodnie z kanonami, następuje poprzez przystąpienie do spowiedzi i Eucharystii, a jeśli przystępujący nie był bierzmowany, to również po uprzednim miropomazaniu. Twierdzenie, że przyjmowanie poprzez chrzest możliwe jest „w monasterach Grecji, Rosji czy Białorusi” to poważne uogólnienie, bo w rzeczywistości to jedynie bardzo nieliczne monastery. Pojawia się przy tym pytanie, czy po przyjęciu „jak należy” w którymś z tych monasterów będzie Pan członkiem Cerkwi w Gruzji, Rosji, Białorusi czy jednak w Polsce? Znam też „przypadki” przyjęcia poprzez chrzest również w Polsce, ale zdecydowały o tym szczególne okoliczności, które uwzględnił diecezjalny biskup. W odniesieniu do przytoczonego opisu „konkretnej sytuacji” dopuszcza on możliwość, że wskazana osoba w ogóle nie była wcześniej ochrzczona… Poza tym jest to raczej „jednostkowy przypadek”, a konwertytów w Ameryce są już dziesiątki, a nawet setki tysięcy.

W odniesieniu do monastycznej drogi chrześcijańskiego życia trzeba stwierdzić, że w latach 1980. mieliśmy jedynie dwa monastery: w Jabłecznej (2 mnichów) i na św. Górze Grabarce (4 mniszki). Obecnie, po ok. 40 latach, mamy  12 wspólnot monastycznych z niemal setką mnichów i mniszek. Absolutna większość to ludzie młodzi. Choć 40 lat minęło, w monastycyzmie to ciągle jeszcze okres „dojrzewania”. A tak w ogóle, mała schima to również „wzór anielski”…

Kategorie: konwersja, Ks. Włodzimierz Misijuk



Czy istnieje kanoniczny przepis na prosforki? Podróżując po Polsce w niektórych parafiach można wyczuć, że jest używana sól. Kiedyś batiuszka na religii mówił, że się używa: wody, drożdży i mąki. Nic więcej. Anonim

W prawie kanonicznym brak jest przepisu na prosforę. Wypiek prosfor odnosi się do starotestamentowej tradycji przynoszenia na ofiarę chleba kwaszonego (np. Kpł 7,13: „Oprócz tych placków złoży jako ofiarę chleb zakwaszony wraz z ofiarą dziękczynną ze swoich ofiar pojednawczych.”). W związku z tym, przepis na prosforę, to przepis na chleb. Najprostszy zestaw składników to: mąka (do prosfor używana jest jedynie czysta pszeniczna), zakwas (u nas w większości drożdże) oraz czysta woda (niektórzy zaparzają mąkę, co daje lekko słodkawy smak). Wg wikipedii (to jedyne źródło z taką informacją) sól została dodana później (do tej pory nie dodaje się jej w Patriarchacie Jerozolimskim). W Patriarchacie Antiocheńskim do prosfor dodaje się sól, ale też wodę różaną (oprócz prosfory, z której wycina się Ahniec – Baranka – informacja za D. Kovačević-Younes). W niektórych przepisach, które znalazłem w internecie występuje także dodatek wody święconej. Moim zdaniem, ta różnorodność wynika z pobożności i lokalnych tradycji.

Kategorie: ks. Piotr Makal, liturgika



Piszę do Waszej redakcji, gdyż od jakiegoś czasu biję się z myślami, a chodzi o „rewolucję językową” która ma miejsce w cerkwi do której jeżdżę na nabożeństwa. Nadmieniam, iż nie jest to moja rodzima parafia a cerkiew przy domu zakonnym (miejscowości nie będę wymieniał), do której mam zresztą kilkanaście kilometrów. Odpowiada mi to miejsce, jej szczególny klimat i ludzie, których tam spotykam. Od jakiegoś czasu Boska Liturgia jest w coraz większym stopniu sprawowana w języku polskim. Wcześniej po polsku czytany był Apostoł i Ewangelia, co mi szczególnie nie przeszkadzało. Teraz, gdy duża część Liturgii sprawowana jest po polsku, zakłóca to mój wewnętrzy, duchowy porządek. Nie potrafię się odnaleźć, skupić na modlitwie: raz jest po polsku, za chwilę tradycyjnie po cerkiewnosłowiańsku, chór też śpiewa po CS. Powstaje taki „misz – masz”. Batiuszka tłumaczył po nabożeństwie, że wprowadza j. polski, bo nie wszyscy rozumieją treści nabożeństwa, zwłaszcza młodzież. Osobiście nie zgadzam się z tym, gdyż do tej pory nikt nie narzekał, ludzie przychodzili, licznie uczestniczyli w nabożeństwach. Oficjalnie nikt nie narzeka, ale w małych grupkach w rozmowach między sobą słyszę, że ludzie są niezadowoleni z tej sytuacji, ale nikt nie ma odwagi głośno wyrazić swego zdania. Nikt nie konsultował z wiernymi, nie pytał o zdanie. Z jednej strony rozumiem troskę duchownych o dzisiejszą młodzież, a z drugiej strony co ze starszymi? Co z wielowiekową tradycją Cerkwi Prawosławnej? Sami w ten sposób podcinamy sobie korzenie, zapominamy o naszej tożsamości, kulturze, wielowiekowym dorobku. W tym momencie Liturgia przypomina tą odprawianą w Kościele Katolickim, ale chyba to nie o to chodzi. Moim zdaniem, cała odpowiedzialność spoczywa na duchownych, „którzy jako strażnicy naszych tradycji kulturowych winni od czasu do czasu wytłumaczyć wiernym, co dany wyraz znaczy” (cytat z broszurki СВЯТООТЕЧЕСКИЙ ЛИСТОКЬ – Maj 2025r.) a nie radykalnie zrewolucjonizować całe nabożeństwo. Wracając do sedna. Proszę o wskazówkę, jak mam poruszyć ten temat, aby nikogo nie urazić a jednocześnie przedstawić swoje stanowisko. Nie jestem „miejscowym”, więc tym mniej mam do powiedzenia. Nie chciałbym zmieniać „swojego miejsca spotkań z Bogiem”, a z drugiej strony nie chcę się męczyć i wymuszać cokolwiek na sobie. Wiem, że takie rozwiązanie mi nie pasuje.

Należy powyższe problemy przedstawić duchowemu z miłością i otwartością na jego stanowisko. Być może ktoś tak zrobił wcześniej i dlatego zmieniły się proporcje językowe w nabożeństwach?
Odnośnie języka modlitwy: Należy pamiętać, że możemy modlić się w każdym języku i nie ma tutaj lepszych i gorszych. Oczywiście, mamy swoje ulubione tradycje i przyzwyczajenia modlitewne – jest to zrozumiałe i powinno być szanowane, ale nie musi być uwzględniane w modlitwie wspólnotowej. Czasami silniejsi (w modlitwie i wierze) powinni umieć ustąpić, by słabsi nie czuli się wykluczeni.

Kategorie: ks. Piotr Makal, liturgika, tłumaczenia/język nabożeństw



Mam 21 lat, jestem ochrzczony w obrządku rzymskokatolickim, lecz od kilku lat fascynuje mnie prawosławie… Ten mistycyzm, chóry, liturgia, ikonografia… Zdarzyło mi się uczestniczyć w liturgii prawosławnej i bardzo mi się podobało. Fascynacja zaczęła się od mojego interesowania się Bizancjum, regionem Bałkanów i historii wschodniej Europy. Rozmawiałem z rodzicami, o potencjalnej konwersji – nie wyrazili sprzeciwu, aczkolwiek myślę że woleliby bym pozostał przy obecnym obrządku, ponieważ sami są bardzo religijni. Nie obraziłem się na swój obecny obrządek, lecz trochę nie odpowiadają mi pewne kwestie związane z Papiestwem i Watykanem. Gdy słucham muzyki cerkiewnej czuję, że to mój świat i powiązanie.. Jestem tym bardzo zaciekawiony. Nie odrzucam swojego dotychczasowego Kościoła, ale coraz częściej czuję, że duchowo bliżej mi do tradycji prawosławnej, lecz nie pospieszam się z tematem konwersji, zależy mi na poznaniu i zgłębieniu wiedzy – więc moje pytania brzmią; Jak wygląda proces konwersji na prawosławie w Polsce? Czy powinienem najpierw skontaktować się z duchownym w mojej okolicy lub regularnie uczestniczyć w Liturgii? Chciałbym również zapytać, jakie są pierwsze kroki, które warto podjąć, by lepiej poznać prawosławie od strony duchowej, a nie jedynie kulturowej. Czy mógłby Ojciec polecić jakieś lektury lub materiały, które pomogłyby mi lepiej zrozumieć wiarę prawosławną, zanim zadam bardziej konkretne pytania dotyczące ewentualnej konwersji? Maksymilian

Miło słyszeć/czytać o Twej fascynacji Bizancjum, regionem Bałkanów, historią wschodniej Europy i prawosławnym chrześcijaństwem z jego mistycyzmem, chórami, liturgią i ikonografią oraz o Twoim poczuciu duchowej bliskości do tradycji prawosławnej. Cieszy również Twe rozsądne podejście do kwestii ewentualnej konwersji. Słusznie odczuwasz potrzebę uprzedniego głębszego poznania i wiedzy na ten temat. Poprawnie domyślasz się, że powinieneś najpierw skontaktować się z duchownym wybranej przez Ciebie prawosławnej wspólnoty, opowiedz o Swoich przemyśleniach i poproś go o radę/wsparcie/duchową opieką w przygotowywaniu się i utwierdzaniu w Twej decyzji.

Aby lepiej poznać prawosławie nie tylko od strony duchowej czy kulturowej, spróbuj poczytać nieco więcej o prawosławiu. Najlepszym moim zdaniem wprowadzeniem jest „Kościół prawosławny” bp Kallistosa Ware. Warto też sięgnąć po „Królestwo wnętrza” i „Tam skarb twój, gdzie serce twoje” tegoż Autora. Pomocne będzie też „Misterium wiary” metr. Hilariona Ałfiejewa. Po lekturze tych tekstów na pewno pojawią się pytania, z którymi będziesz mógł zwrócić się do duchownego, albo szukać odpowiedzi w dalszej lekturze obszernej już prawosławnej literatury. Zaglądaj również do Słownika polskiej terminologii prawosławnej – https://sptp.uwb.edu.pl/

W miarę możliwości warto regularnie uczęszczać na nabożeństwa (w pełni uczestniczyć w Boskiej Liturgii można będzie dopiero po konwersji…). W Cerkwi w Polsce konwertyci z rzymskiego katolicyzmu przyjmowani są zwykle przez misterium spowiedzi i Eucharystii. Gdy zainteresowany nie był bierzmowany, wówczas najpierw sprawowane jest nad nim misterium miropomazania.

Kategorie: konwersja, Ks. Włodzimierz Misijuk



Strona 1 z 17112345...102030...Ostatnia »