Naukę o istocie (gr. usija) Boga w szczególny sposób rozwinęli Ojcowie Kapadoccy. W ich nauczaniu chodziło przede wszystkim o rozróżnienie trzech Osób (lub Hipostaz) zjednoczonych jedną (Boską) istotą. Wskazywali taż często na niedostępność rozumowi ludzkiemu istoty Bożej. Tak więc istota Boża i energie Boże nie są synonimami. Energie Boże są objawieniem Boga ale nie są samym Bogiem. Tak jak promienie słońca nie są słońcem ale wyrażają naturę słońca.
Wnioski Pani z lektury poprzednich odpowiedzi są właściwe. Małżeństwo, które było zawarte w Kościele rzymskokatolickim tam też powinno zostać unieważnione. Sugeruję porozmawiać na ten temat z duchownym w prawosławnej parafii gdzie obecnie Pani lub Państwo mieszkają.
Rzeczywiście dokładną liczbę ludności prawosławnej w Polsce jest dość trudno określić. Wydawało by si, że dane ze Powszechnego Spisu Ludności powinny być najbardziej wiarygodne. Wydaje mi się jednak, że wielu prawosławnych niekoniecznie wypełniło rubrykę o przynależności religijnej/konfesyjnej. Trzeba pamiętać, że wielu z nas ciągle boi się ujawniania swojej tożsamości prawosławnej. Zaszłości historyczne powodują, że lepiej jest na ten temat nie mówić i nie ujawniać się. Pozostaje też obawa, że dokument z powszechnego spisu może być kiedyś użyty przeciwko nam. Zdeponowany on jest przecież w archiwach. Być może niektórzy też nie zauważyli tej rubryki w spisie. Tak więc pozostaje przypuszczenie, że jest nas w Polsce miedzy 156-500 tys.
Kościół prawosławny w Polsce udziela sakramentu małżeństwa osobie prawosławnej z osobą nie prawosławną, będącą chrześcijaninem. W ubieganiu się o udzielenie takiego związku zwykle potrzebna jest deklaracja osoby nie prawosławnej, że dzieci zrodzone z takiego małżeństwa będą ochrzczone i wychowywane w wierze prawosławnej. Najlepiej jest udać się do parafii prawosławnej gdzie mieszkacie (lub najbliższej) i porozmawiać na ten temat z duchownym.
Pytań jest dużo i nie potrafię na nie wszystkie odpowiedzieć. Należy zacząć od tego, że nie ma utartej procedury lub ustalonych schematów w jaki sposób należy przyjmować duchownych unickich przychodzących do prawosławia. Formalnie duchowni z tego Kościoła traktowani są jak rzymscy katolicy, dlatego też święcenia kapłańskie są uznawane. Przypadki przyjęcia prawosławia przez duchownych rzymskokatolickich lub unickich w Polsce są dość rzadkie. Za każdym razem jest to indywidualna procedura. Problem nie dotyczy wyłącznie strony kanonicznej i administracyjnej. W naszych realiach (tj. prawosławia w Polsce) zwracamy uwagę, aby osoba (kandydat do stanu duchownego, duchowny z innej Cerkwi prawosławnej), która chce wypełniać posługę kapłańską była obeznana z życiem i tradycją naszej Cerkwi. W przypadku duchownych pochodzących z innego kraju, w tym wypadku z innego też Kościoła komplikacji jest więcej. Naturalnie wykształcenie teologiczne i znajomość nabożeństw stanowią jeden z warunków przyjęcia do kleru. Wydaje mi się, że najbardziej właściwym byłoby nawiązanie relacji z którymś z biskupów. Jego ocena sytuacji i ewentualnie nakreślenie jakiejś drogi byłoby najbardziej właściwym.
W spisie imion prawosławnych używanym w naszej Cerkwi Olaf nie występuje. Niemniej jednak król Norwegów, o którym tutaj mówimy jest uważany za świętego i dlatego też imię to nadawane jest w lokalnych Cerkwiach prawosławnych na chrzcie. Niżej wskazuję na link, który odsyła do tekstu autorstwa p. Andrzeja Charyło, zamieszczonego w Przeglądzie Prawosławnym z 2021 r., gdzie zostało opisane prawosławne nabożeństwo na grobie św. Olafa.
Fragment tego tekstu odnoszący się do kultu św. Olafa brzmi następująco:
„Król Norwegii Olaf II został kanonizowany i jest ostatnim zachodnim świętym (sprzed Wielkiej Schizmy w 1054 roku), który jest uznawany przez Cerkiew prawosławną. Świątynie ku jego czci wzniesiono m.in. w Konstantynopolu, w pobliżu Nowogrodu Wielkiego, a także w Starej Ładodze niegdyś drugim co do wielkości mieście w Księstwie Nowogrodzkim, oddalonym niespełna sto dwadzieścia kilometrów na wschód od dzisiejszego Petersburga. Relikwie św. Olafa poza Norwegią znajdują się m.in. w USA w prawosławnym monasterze św. Mikołaja Cudotwórcy w North Fort Myers na Florydzie”.
W wielu parafiach coraz częściej jest praktykowane przystępowanie do Eucharystii w noc Paschalną bez odbywania spowiedzi bezpośrednio przed Priczastiem. Nie oznacza to, że takie osoby nie spowiadają się. Najczęściej są to osoby, które w wielkim poście przystępowały dość często do sakramentu spowiedzi. Ogólnie nie za każdym razem Priczastie jest poprzedzone spowiedzią, ale to wcale nie zwalnia nas od spowiadania się. Natomiast za każdym razem obowiązuje nas post eucharystyczny. Nie pościmy przed spowiedzią lecz przed Eucharystią. Naturalnie, że możemy przystępować do spowiedzi w Wielka Sobotę. Ze względu bliskości między Wielka Sobotą i nabożeństwem Paschalnym wielu duchownych wskazuje aby dana osoba przystępowała do Eucharystii w Noc Paschalną. Można też samemu zapytać duchownego o taką możliwość. Są też duchowni, którzy nie koniecznie uznają taką praktykę. W takich przypadkach sugerowałbym zastosować się do wskazówek duchownego danej parafii.
Wierni w naszej Cerkwi, zarówno młodsi jak i starsi raczej wiedzą o tym, że przed Eucharystią obowiązuje ścisły post, tj. nic nie pijemy i niczego nie jemy. Spotkałem kilka razy osoby, które piły wodę, ale wynikało to z tego, że po prostu zapomniały o tym, że przystępują do Eucharystii. Oczywiście w takich przypadkach należy przypominać tym osobom. Na lekcjach religii dzieci też otrzymują wiedzę jak należy przystępować do Eucharystii. Jeśli w parafii występuje nieświadomość tradycji i wymogów związanych z przystępowaniem do Priczastia to oczywiście duchowny powinien przypomnieć. Duchowni na Ukrainie czy w Rosji oczywiście mocno napominają o dyscyplinie eucharystycznej, ale to wynika raczej z wielkiej masy ludzi gdzie ta świadomość dyscypliny eucharystycznej posiada dużo wyjątków.
Obecnie w Kościele prawosławnym od dziesiątków lat obserwowany jest zwrot ku ikonie tradycyjnej bizantyjskiej. Chyba to jest ten czynnik, który najmocniej wskazuje na różnice w ikonografii.
Dość zastanawiające jest Twoje pragnienie. Skoro jesteś zaangażowany w pewną posługę w swoim Kościele, to skąd bierze się ta chęć zmiany wyznania? Musisz się bardzo dobrze zastanowić nad swoi krokami i w żaden sposób zbyt pochopnie ich nie podejmować.