Rzeczywiście dziewczynki są pozbawione możliwości zaangażowania się w czasie nabożeństw w pomoc liturgiczną w takiej mierze jak chłopcy. Kilkanaście lat temu widziałem w jednaj z parafii w Libanie dziewczynki, które były ubrane w stichary i chodziły ze świeczkami przed niesioną Ewangelią lub Darami na Małym i Wielkim Wejściu w czasie św. Liturgii. Nie wchodziły one do części ołtarzowej, ale towarzyszyły procesji od jednych drzwi diakońskich do drugich. Należy jednak dodać, że w tradycji greckiej jak i arabskiej procesja Małego i Wielkiego Wejście odbywa się przez całą cerkiew. Wówczas ta procesja jest wyraźnie zaznaczona i udział w niej dzieci jest bardzo widoczny. W naszej tradycji te obydwa Wejścia mają znacznie skróconą drogę. Nad większym zaangażowaniem dziewczynek należało by się zastanowić, ale dotyczyłoby to działań poza częścią ołtarzową. W jednaj z parafii widziałbym jak dziewczynki kroiły prosforki i potem rozdawały je nalewając jednocześnie tzw. zapiwkę podawaną po Priczastii. Święceń diakonis w dzisiejszej Cerkwi prawosławnej nie ma. Niemniej jednak dyskusja zaistniała środowisku prawosławnym na ten temat i nawet słyszymy, że w Patriarchacie Aleksandrii miały miejsce takie święcenia. Jest to jednak zdarzenie epizodyczne.
Wyrażenia św. Atanazego jak wskazuje autor pytania znajdują się w jego traktacie „Mowy przeciwko arianom”. Cały ten tekst jest poświęcony właściwemu rozumieniu aktu wcielenia Syna Bożego i odkupieniu człowieka, które to zdarzenia arianie rozumieli wg św. Atanazego w sposób niewłaściwy. W tym też kontekście należy odnieść się do słów mówiących o bezgrzeszności proroka Jeremiasza i św. Jana Chrzciciela (jak też wielu innych świętych jak mówi w tym tekście Atanazy), którzy nie popełnili grzechu Adama tj. nie sprzeciwili się woli Bożej. Pomimo tego, że żyli oni bez grzechu (tj. nie sprzeciwili się woli Bożej), to oni również oczekiwali przyjścia w ciele samego Boga. Akt odkupienia, przekonuje św. Atanazy był potrzebny zarówno tym, którzy zgrzeszyli (większości ludzi) jak też tym, którzy wiedli życie święte (nie zgrzeszyli), jak wspomniani dwaj prorocy. Odnosząc się ogólnie do grzeszności człowieka, Cerkiew naucza, że każdy człowiek popełnia grzechy w życiu. W modlitwach związanych z nabożeństwami za zmarłych mowa jest o tym, że „nie ma człowieka, który by żył i nie zgrzeszył”. W tekście św. Atanazego mowa jest o nie popełnieniu grzechu adamowego tj. nieposłuszeństwa.
W naszej słowiańskiej tradycji Matka Boża jest traktowana w sposób wyjątkowy i jej imię jako patronki nie jest nadawane na chrzcie. W tradycji greckiej ta sprawa jest postrzegana inaczej, dziewczynkom często na chrzcie nadaje się imię w cześć św. Bogurodzicy. W naszej tradycji najpopularniejsze Marie to św. Maria Magdalena, św. Maria Egipcjanka, św. Maria z Betanii (siostra św. Łazarza) i inne. Można sprawdzić w prawosławnym spisie imion. Dość często patronkę wybiera się spośród tych, których pamięć jest obchodzona najbliżej daty urodzenia dziecka (dziewczynki). Nie jest to jednak twarda zasada.
W spisie imion prawosławnych dostępnych mi nie występuje imię Kacper. Imię jest pochodzenia perskiego i brzmi Gathaspar. Podobnie brzmiąca wersja Gaspar również nie występuje.
Tak może. Dziecko w takim jest przypadku katechumenem, czyli osobą, która wkrótce będzie ochrzczona. Naturalnie mama nie przynosi dziecka do Eucharystii. Problemem może być przebywanie matki w połogu, ale w pytaniu ten wątek nie jest poruszany.
Naukę o istocie (gr. usija) Boga w szczególny sposób rozwinęli Ojcowie Kapadoccy. W ich nauczaniu chodziło przede wszystkim o rozróżnienie trzech Osób (lub Hipostaz) zjednoczonych jedną (Boską) istotą. Wskazywali taż często na niedostępność rozumowi ludzkiemu istoty Bożej. Tak więc istota Boża i energie Boże nie są synonimami. Energie Boże są objawieniem Boga ale nie są samym Bogiem. Tak jak promienie słońca nie są słońcem ale wyrażają naturę słońca.
Wnioski Pani z lektury poprzednich odpowiedzi są właściwe. Małżeństwo, które było zawarte w Kościele rzymskokatolickim tam też powinno zostać unieważnione. Sugeruję porozmawiać na ten temat z duchownym w prawosławnej parafii gdzie obecnie Pani lub Państwo mieszkają.
Rzeczywiście dokładną liczbę ludności prawosławnej w Polsce jest dość trudno określić. Wydawało by si, że dane ze Powszechnego Spisu Ludności powinny być najbardziej wiarygodne. Wydaje mi się jednak, że wielu prawosławnych niekoniecznie wypełniło rubrykę o przynależności religijnej/konfesyjnej. Trzeba pamiętać, że wielu z nas ciągle boi się ujawniania swojej tożsamości prawosławnej. Zaszłości historyczne powodują, że lepiej jest na ten temat nie mówić i nie ujawniać się. Pozostaje też obawa, że dokument z powszechnego spisu może być kiedyś użyty przeciwko nam. Zdeponowany on jest przecież w archiwach. Być może niektórzy też nie zauważyli tej rubryki w spisie. Tak więc pozostaje przypuszczenie, że jest nas w Polsce miedzy 156-500 tys.
Kościół prawosławny w Polsce udziela sakramentu małżeństwa osobie prawosławnej z osobą nie prawosławną, będącą chrześcijaninem. W ubieganiu się o udzielenie takiego związku zwykle potrzebna jest deklaracja osoby nie prawosławnej, że dzieci zrodzone z takiego małżeństwa będą ochrzczone i wychowywane w wierze prawosławnej. Najlepiej jest udać się do parafii prawosławnej gdzie mieszkacie (lub najbliższej) i porozmawiać na ten temat z duchownym.
Pytań jest dużo i nie potrafię na nie wszystkie odpowiedzieć. Należy zacząć od tego, że nie ma utartej procedury lub ustalonych schematów w jaki sposób należy przyjmować duchownych unickich przychodzących do prawosławia. Formalnie duchowni z tego Kościoła traktowani są jak rzymscy katolicy, dlatego też święcenia kapłańskie są uznawane. Przypadki przyjęcia prawosławia przez duchownych rzymskokatolickich lub unickich w Polsce są dość rzadkie. Za każdym razem jest to indywidualna procedura. Problem nie dotyczy wyłącznie strony kanonicznej i administracyjnej. W naszych realiach (tj. prawosławia w Polsce) zwracamy uwagę, aby osoba (kandydat do stanu duchownego, duchowny z innej Cerkwi prawosławnej), która chce wypełniać posługę kapłańską była obeznana z życiem i tradycją naszej Cerkwi. W przypadku duchownych pochodzących z innego kraju, w tym wypadku z innego też Kościoła komplikacji jest więcej. Naturalnie wykształcenie teologiczne i znajomość nabożeństw stanowią jeden z warunków przyjęcia do kleru. Wydaje mi się, że najbardziej właściwym byłoby nawiązanie relacji z którymś z biskupów. Jego ocena sytuacji i ewentualnie nakreślenie jakiejś drogi byłoby najbardziej właściwym.