Odpowiem słowami Pisma Świętego: „Spodobało się bowiem Duchowi Świętemu i nam, aby żadnego większego ciężaru na was nie nakładać, oprócz tego, co konieczne: powstrzymywać się od tego, co ofiarowane bożkom, i od krwi, i od tego, co uduszone, i od nierządu, i wszystkiego, czego nie chcecie, aby się wam przydarzyło, innym nie czyńcie; strzegąc siebie od tego, dobrze uczynicie. Bywajcie zdrowi!” (Dz 15,28-29) Wynika to bezpośrednio z Kpł 17,10-14.
Z tego co wiem, to jedyną stałą(?) subwencją z budżetu państwa jest Fundusz Kościelny, który większość swojego budżetu przeznacza na dofinansowanie składek zdrowotnych i społecznych duchownych (w całości pokrywa się jedynie składki mnichów i mniszek).
Utrzymanie świątyń i duchownych jest w większości uzależnione od ofiarności wiernych. Natomiast większość duchownych pracuje na etatach m.in. jako katecheci i kapelani szpitalni i wojskowi i z tego tytułu płacą składki i podatki takie, jak i inni obywatele. Parafie mogą także brać udział w projektach i starać się o dofinansowania, ale odbywa się to na ogólnych zasadach.
Podczas Wielkiego Postu szczególnymi nabożeństwami są m.in. Liturgia Uprzednio Uświęconych Darów i Wielki Kanon Pokajanny św. Andrzeja z Krety. Postną modlitwą (ale nie tylko wielkopostną) jest modlitwa św. Efrema Syryjczyka, którą najczęściej dołączamy do naszych porannych i wieczornych modlitw (w dni powszednie). Taką kompilację można usłyszeć np. tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=J87glnWx3gs&list=PLdvyOS5dboCrvkZreIrhBdNOliO8_mlOu&index=7
Dobrą praktyką jest także lektura Psałterza i Ewangelii.
Sankcje cerkiewne wobec opisywanych tu przypadków są różne. Tradycja kanoniczna (kanony) znacznie bardziej srogo odnoszą się do popełnienia grzechu przez kapłana. Mnich, który nie jest kapłanem nie jest wykluczany ze stanu mniszego za swój grzech. Natomiast jeśli chodzi o duchownego (mnicha bądź żonatego) kanony dość restrykcyjnie traktują takie przypadki i mówią o pozbawieniu kapłaństwa. W kanonach nic nie mówi się o wybaczeniu przez żonę duchownego bądź nie wybaczeniu popełnionego czynu.
Wydaje mi się, że nie ma formalnych spotkań grup, które w wyraźny sposób ukierunkowane są na znalezienie życiowego partnera. Kilka lat temu były takie spotkania bractwowe 30+ i 40+, gdzie spotykały się osoby prawosławne poznając swoich rówieśników. Była rubryka „anonse” w Przeglądzie Prawosławnym, ale znikła. Był (może jeszcze jest) taki na facebooku profil: ChBM (Chaczu byt’ Matuszkoj), gdzie również osoby deklarowały chęć znalezienia drugiej połówki. Nie zawsze chodziło o znalezienie matuszki czy też znalezienie sobie batiuszki, ale wyraźnie była zaznaczona potrzeba poznania kogoś o wyznaniu prawosławnym. Myślę, że jest duża potrzeba stworzenia pewnej platformy, która pozwalała by na zawieranie znajomości pomiędzy osobami prawosławnymi. Może należałoby skierować prośbę właśnie do portalu cerkiew.pl aby utworzyć zakładkę o takim profilu?
Struktury PCU działają na terytorium Polski, natomiast PAKP uważa, że działają one wbrew normom kanonicznym. Uznanie przez Patriarchat Konstantynopola PCU za Cerkiew autokefaliczną miało na celu rozwiązanie wielu problemów z funkcjonowaniem prawosławia w Ukrainie. Niestety wywołało znaczące podziały i napięcia w całym świecie prawosławnym. Na 15 Cerkwi autokefalicznych 11 z nich uznaje PCU za struktury nie kanoniczne. W tym wypadku wszelkie kontakty o charakterze sakramentalnym byłyby naruszeniem decyzji którą podjęli biskupi naszej Cerkwi.
Każda parafia, tym samym każda diecezja rejestruje chrzty, śluby, zgony jak też osoby przyłączone do Kościoła prawosławnego. Na poziomie diecezjalnym statystyki dotyczące osób przyłączonych są znane. Natomiast wydaje mi się, że na poziomie ogólnopolskim nikt nie policzył osób wstępujących do prawosławia. Myślę, że badania takie byłyby dość ciekawe.
O działalności Rafała Szwedowicza zacząłem interesować się dopiero po pojawieniu się tego pytania. Wcześniej o nim nic nie słyszałem. Zapoznając się z informacjami, które dostępne są w internecie mogę powiedzieć, że jest to typowy obraz zabawy w prawosławie jaki spotykamy często na zachodzie Europy. Pewnego rodzaju odkrywanie prawosławia i swoista fascynacja prowadzą do pewnych samozwańczych kroków określania siebie duchowym lub (jak to bywa we Francji) biskupem. Nazwisko Szwedowicz raczej nie wskazuje na serbskie pochodzenie, więc dlaczego taka „misja” czarnogórska w Polsce, gdzie istnieje Cerkiew Autokefaliczna? Jeśli Rafał Szwedowicz chce być prawosławnym to nie widzę problemu wstąpienia do Kościoła prawosławnego. Po odpowiednim przygotowaniu można ubiegać się również o święcenia kapłańskie. Natomiast ta działalność Rafała Szwedowicza o której możemy dowiedzieć się z informacji internetowych brzmi dość niepoważnie.
Nie znamy dokładnie zapatrywań politycznych Aleksandra Zielinko. Właściwie osoba nie jest oceniana jako przynależąca do pewnej grupy, natomiast najważniejszy jest fakt duchowego zaangażowania. Komuniści wyznając pewne swoje zasady generalnie byli wrogo nastawieni do Cerkwi, natomiast indywidualnie ich stosunek do Boga różnie się układał. Nie chcę bronić komunistów, ale wydaje mi się, że nie było takiego aktu cerkiewnego, gdzie ogłaszano by anatemę na nich.
Oceny kandydata na nowicjusza należy do ihumena monasteru. Nie jest potrzebna jakaś szczególna formacja. Ważne jest aby kandydat wyrażał chęć i całym sercem poświęcał się swemu powołaniu. Przebieg okresu nowicjatu odbywa się w monasterze i jeśli osoba pragnie wstąpić na drogę mniszą to powinna zgłosić się do któregoś z monasterów i najpierw pomieszkać jako pielgrzym. W dalszym procesie sprawy powinny być uzgodnione z przełożonym monasteru.