Wątpliwości w kwestiach wiary trzeba koniecznie „rozwiewać”. Regularne uczestnictwo w nabożeństwach i codzienna modlitwa są bardzo ważne i potrzebne, ale trzeba również angażować krytyczne myślenie. Bóg dał nam rozum, aby z niego korzystać. Wątpliwości czy zwątpienia w różnych sferach życia mogą być demonicznym działaniem, próbą odciągnięcia nas od Boga i od drogi ku zbawieniu. „Licho nie śpi” – pokusy były, są i będą się pojawiały, i nie mamy na to wpływu. Nasze zadanie – i na to już mamy wpływ – to odrzucanie wszelkich pokus/wątpliwości, jak najszybsze ich wyjaśnianie, nie uleganie im.
Do modlitwy i nabożeństw dodałbym zatem lekturę tekstów wyjaśniających naszą wiarę, pomagających w jej pielęgnowaniu i pogłębianiu. Warto zatem czytać „teksty źródłowe” czyli Pismo Święte, nade wszystko Ewangelie i Psalmy. Mogą to być krótkie fragmenty Ewangelii wyznaczone na każdy dzień i wskazane w lekcjonarzu (dostępne w cerkiewnym kalendarzu) albo dłuższe fragmenty – rozdział lub kilka rozdziałów dziennie. Ważne przy tym, aby czytać na głos albo półgłosem, bo „wiara płynie ze słuchania”! Warto też sięgać po inne teksty, objaśniające naszą wiarę, np. „Kościół prawosławny” albo „Królestwo wnętrza” biskupa Kallistosa Ware, „Misterium wiary” metr. Hilariona Ałfijewa, „Nasza wiara” abp Pawła itp. Mamy też obszerną bibliotekę tekstów duchowych – to np. żywoty świętych zebrane w imponującym Synaksarionie wydanym przez wydawnictwo Bratczyk albo opracowania proponowane przez Wydawnictwo naszej Warszawskiej Metropolii Prawosławnej. Jezus Chrystus porównał naszą wiarę do ziarnka gorczycy – „Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście temu drzewu figowemu: wykorzeń się i przesadź się w morze!, posłuchałaby was” (Łk 17,6) „Zaprawdę bowiem powiadam wam: Jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarno gorczycy, powiecie tej górze: Przenieś się stąd na tamto miejsce, a przeniesie się. I nic nie będzie dla was niemożliwe” (Mt 17,20). W innym miejscu czytamy: „Królestwo niebieskie podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posiał na swej roli. Jest ono najmniejsze ze wszystkich nasion, lecz gdy wyrośnie, jest większe od innych jarzyn i staje się drzewem, tak że ptaki przylatują z powietrza i gnieżdżą się na jego gałęziach” (Mt 13,31-32) Ten ostatni werset wskazuje zarówno na „potencjał” „ziarenka wiary”, jaki i potrzebę jego należytego pielęgnowania – aby kiełkowało i rosło, i obficie owocowało, ziarenko wiary trzeba podlewać… Nawozy też by się przydały…
Czytajmy zatem.
Ująłbym to nieco inaczej i nie oskarżał bym Pan Boga o zadawanie „takiego trudu”. Opisana dolegliwość czymś/przez coś została spowodowana, złożyły się na to jakieś ludzkie działania czy zaniedbania. Pan Bóg szanuje naszą wolną wolę, którą nas obdarował i dopuszcza pojawianie się konsekwencji naszych działań/wyborów. Wielu świętych cierpiało na różne choroby czy dolegliwości, ale dziękowali za nie Bogu, bo przyjmowali je w taki sposób, że pomagały im w ich duchowej drodze. Pan Bóg nie dopuszcza jednak, abyśmy dźwigali brzemię, którego nie jesteśmy w stanie podźwignąć. Jak trafnie zauważa „opowieść o śladach na piasku”, w najtrudniejszych chwilach życia Pan Bóg niesie nas na Swych rękach. Z Bogiem wszystko staje się możliwe…
Możemy modlić się o wszystko, ale warto zauważyć „zawór bezpieczeństwa”, o którym mowa w niektórych modlitwach – „spełnij te prośby, których spełnienie mogłoby nam pomóc na drodze do zbawienia” (cs. ispłni wsia jaże ko spasiemiju proszenija). Ponadto, co równie ważne, w liturgicznych modlitewnych prośbach modlimy się „za wszystkich i za wszystko”, jednak nie „konkretyzujemy” – gdy na przykład modlimy się za podróżujących, nie prosimy, aby zdążyli na pociąg, czy samolot, ale stwierdzamy: „Panie zmiłuj się ” i przez to powierzamy ich opiece Pana Boga, który wie, co będzie dla nich lepsze – dojazd na czas, czy spóźnienie, niespodziewana przerwa w podróży, czy planowany powrót. Pan Bóg wysłuchuje wszystkie nasze modlitwy, ale warto zostawiać Mu „wolną rękę” co do ich spełnienia, bowiem wie najlepiej co komu do zbawienia potrzebne…
W odpowiedzi na te pytania i opowieści wystarczyłoby wskazać na cerkiewną „Modlitwę nad domem dręczonym przez duchy nieczyste” (https://liturgia.cerkiew.pl/euch/egzorcyzmy/dom_dreczony.pdf). Polecam również lekturę Żywota świętego Antoniego Wielkiego – jest tam obszerny fragment o jego zmaganiach z demonami. Mowa tam m.in. o tym, jak wszedł do jednego z grobów i zamknął się w nim, „wróg […] przyszedł jednej nocy z całą gromadą demonów i zbił Antoniego tak bardzo, że głosu nie mógł wydać od zadanych razów, leżał na ziemi” (8).
Demoniczne siły wszelkimi (nie)możliwymi sposobami próbują odciągnąć, odseparować nas od Boga. Nasza obrona to modlitwa. „Nawiedzony” należałoby czym prędzej oświęcić, poprosić duchownego, aby przy tej okazji przeczytał również tę modlitwę. Swoistą tarczą obronną przed demonami jest regularne oświęcanie domów/mieszkań jordańską wodą święconą.
W odpowiedzi ciśnie się na usta ‚mądrość ludowa’: „Sen mara, Bóg wiara”. Nocne widzenia senne są odzwierciedleniem tego, co przeżywa(liś)my za dnia na jawie. Wszelkie tłumaczenia/objaśnienia snów wypadałoby uznać za niebezpieczne, ponieważ „mogą się sprawdzić” – ale nie dlatego, że były zapowiedzią tego, co się miało stać/stało, ale przez to, że uwierzyliśmy w tę „zapowiedź”. Tak samo jest z przeświadczeniem, że gdy czarny kot przebiegnie drogę, to spotka nas nieszczęście. Dzieci i dorośli twierdzą, że tak właśnie bywa, są na to „dowody”, ale dzieje się tak nie prze kota, ale wiarę w to, że może nastąpić czy nastąpi nieszczęście. W ten sam sposób „sprawdza się” też ‚przestroga’, że ‚nieszczęścia chodzą parami’. Trzeba uważać, w co się wierzy…!!!Ewentualny argument, że była to przecież senna rozmowa z samym Panem Bogiem potraktowałbym pytaniem: skąd pewność, że to Bóg? Czy wynika z tego, że go nie było widać, że siedział na tronie, w pomieszczeniu było ciemno…? Na jawie też to wszystko można podobnie albo i tak samo zainscenizować. Czy przez to, że było to we śnie, jest bardziej „wiarygodne”?
W prawosławiu wszelkiego rodzaju objawienia, widzenia i sny traktowane są ze skrajna wręcz nieufnością.
Prawosławne chrześcijaństwo zdecydowanie odrzuca nauczanie o predestynacji. Bóg wie o przyszłości każdego człowieka, bowiem ‚z perspektywy wieczności’ widzie zarówno przeszłość, teraźniejszość, jak i przyszłość. Nie oznacza to jednak, że to Pan Bóg zdecydował o tym, co kogo czeka. Będą to konsekwencje decyzji, wyborów, działań każdego z nas. Przeszłości nie da się już zmienić, ale ‚z perspektywy wieczności’ przyszłość ciągle się zmienia w zależności od podejmowanych przez nas działań, albo naszej bezczynności. Zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boże, częścią obrazu Bożego w każdym z nas jest wolna wola, którą Pan Bóg nas obdarował i którą szanuje ‚aż do bólu’ – do niczego nas nie zmusza, nikogo nie zbawi ‚na siłę’… Polecam lekturę wykładu bp Kallistosa Ware, CZY DOPUSZCZALNA JEST NADZIEJA NA ZBAWIENIE WSZYSTKICH? w pierwszym tomie dzieł zebranych pt. Królestwo wnętrza.
Pokuta kojarzy się z karą (rzymscy katolicy mówią o potrzebie zadośćuczynienia), podczas gdy w naszym pojmowaniu są one chorobami duszy i trzeba z nimi walczyć jak z chorobami . Wspomniane sposoby działania są jak najbardziej wskazane w niezbędnej ‚terapii leczniczej’, ale zalecałbym również, aby przystąpić do misterium spowiedzi, którą nazywamy zarówno „lecznicą” (cs. wraczebnica), jak i misterium pokajania. Pokajanie (gr. metanoia) to z kolei „głębokie zrozumienie” tego, jakim się stałem przez to, że zgrzeszyłem i tego, jaki powinienem się sta(wa)ć przez to, że zostałem stworzony na obraz i podobieństwo Boga w Trójcy Osób. Chodzi m.in. o to, aby przy spowiedzi nie ograniczać się do wyliczania popełnionych grzechów, ale jeszcze przygotowując się do tego misterium/sakramentu, próbować zrozumieć/dowiedzieć się dlaczego tak właśnie postąpiłem czy ciągle postępuję. Polecam lekturę wykłądu bp Kallistosa Ware, Chrystus – Lekarz: prawdziwe znaczenie spowiedzi i namaszczenia świętym olejem – to jeden z rozdziałów książki Misteria uzdrowienia.
Odejście z Cerkwi jest grzechem. Wątpliwości, które Pan posiada należy wyznać podczas najbliższej spowiedzi. Ufam, że doświadczony kapłan pomoże w Pana sytuacji.
Cerkiew nazywa złymi nie ludzi, ale ich złe, grzeszne postępowanie. „Bóg nie karze złą, ale je naprawia” – napisał św. Izaak Syryjczyk, a św. Sofroniusz (Sacharow), uczeń św. Sylwana z Athosu, cytuje jego słowa:
Szczególnie znamienna była dla Starca Sylwana modlitwa za zmarłych, którzy cierpieli w piekle z powodu oderwania od Boga… Nie mógł znieść myśli o tym, że ktokolwiek mógłby marnieć w „zewnętrznych ciemnościach”. Pamiętam jego rozmowę z pewnym pustelnikiem, który z jawną satysfakcją głosił: „Bóg ukarze wszystkich ateistów. Będą się smażyć w wiecznym ogniu”. Wyraźnie wytrącony z równowagi Starzec rzekł: „Powiedz mi, gdybyś trafił do raju i spoglądając stamtąd widział, jak ktoś płonie w piekielnym ogniu – czy byłbyś wtedy szczęśliwy?” „Nic nie mógłbym na to poradzić. Przecież byłaby to jego własna wina” – odpowiedział pustelnik. Starzec zareagował wówczas wyrazem smutku na twarzy. „Miłość nie zniosłaby tego” – powiedział. „Powinniśmy modlić się za wszystkich”.
Dokładne odpowiedzi na to pytanie znajdziesz w wykładzie biskupa Kallistosa Ware „Ośmielamy się mieć nadzieję na zbawienie wszystkich? Orygenes, św. Grzegorz z Nyssy i św. Izaak Syryjczyk” dostępny w pierwszym tomie Jego dzieł zebranych pt. „Królestwo wnętrza” i/albo w „Prawosławie. Światło ze Wschod”, Wydawnictwo: Prawosławna Diecezja Lubelsko – Chełmska. Lublin 2009. Owocnej lektury życzę…
Na początek uściśliłbym: po śmierci, rozdarciu ciała i duszy, ciało obumiera i obraca się w proch, a ciągle żywa dusza pozostaje (bez ciała) w stanie oczekiwania na zmartwychwstanie, kiedy to połączy się z ciałem ponownie.
O tym, jak będzie wyglądać to zmartwychwstałe ciało, napisał niezwykle obrazowo Beniamin Franklin w swoim nagrobnym epitafium:
Ciało
Beniamina Franklina, drukarza,
spoczywa tutaj, (pokarm dla robaków!)
jak okładka starej księgi,
ze zużytą zawartością,
pozbawiona tytułu i złoceń.
Samo dzieło nie ulegnie jednak zatraceniu,
albowiem, jak wierzył, pojawi się ponownie
w nowym,
jeszcze piękniejszym wydaniu,
poprawionym i uzupełnionym
przez swego Autora!
Więcej na ten temat w wykładzie biskupa Kallistosa Ware: „Pójdź radośnie: Misterium śmierci i zmartwychwstania”, w książce, Królestwo wnętrza, Lublin 2003, s. 47-70 i „W drodze ku wieczności”, s. 159-181, Lublin.