Oczywiście, że należy iść. Uczestnictwo w pogrzebie jest okazaniem naszego szacunku i miłości do zmarłej osoby. W takim przypadku to, gdzie odbywa się pogrzeb ma drugorzędne znaczenie. Jedyne, o czym należy pamiętać, to brak możliwości przyjmowania sakramentów poza Cerkwią dla osoby prawosławnej.
Rzeczywiście dziewczynki są pozbawione możliwości zaangażowania się w czasie nabożeństw w pomoc liturgiczną w takiej mierze jak chłopcy. Kilkanaście lat temu widziałem w jednaj z parafii w Libanie dziewczynki, które były ubrane w stichary i chodziły ze świeczkami przed niesioną Ewangelią lub Darami na Małym i Wielkim Wejściu w czasie św. Liturgii. Nie wchodziły one do części ołtarzowej, ale towarzyszyły procesji od jednych drzwi diakońskich do drugich. Należy jednak dodać, że w tradycji greckiej jak i arabskiej procesja Małego i Wielkiego Wejście odbywa się przez całą cerkiew. Wówczas ta procesja jest wyraźnie zaznaczona i udział w niej dzieci jest bardzo widoczny. W naszej tradycji te obydwa Wejścia mają znacznie skróconą drogę. Nad większym zaangażowaniem dziewczynek należało by się zastanowić, ale dotyczyłoby to działań poza częścią ołtarzową. W jednaj z parafii widziałbym jak dziewczynki kroiły prosforki i potem rozdawały je nalewając jednocześnie tzw. zapiwkę podawaną po Priczastii. Święceń diakonis w dzisiejszej Cerkwi prawosławnej nie ma. Niemniej jednak dyskusja zaistniała środowisku prawosławnym na ten temat i nawet słyszymy, że w Patriarchacie Aleksandrii miały miejsce takie święcenia. Jest to jednak zdarzenie epizodyczne.
Tak może. Dziecko w takim jest przypadku katechumenem, czyli osobą, która wkrótce będzie ochrzczona. Naturalnie mama nie przynosi dziecka do Eucharystii. Problemem może być przebywanie matki w połogu, ale w pytaniu ten wątek nie jest poruszany.
Niestety nie jestem w stanie udzielić precyzyjnej odpowiedzi, gdyż zależy to od parafii. Najlepiej zapytać proboszcza, co byłoby przydatne. Tradycyjną potrawą przynoszoną na panichidę jest koliwo, które po pobłogosławieniu było rozdawane biedakom z prośbą o modlitwę za wspominane osoby.
Według Typikonu jerozolimskiego do Soboty Łazarza do Antypaschy nie powinno się sprawować panichid (stąd mamy Radonicę we wtorek po Niedzieli o Tomaszu). To szczególny czas, podczas którego koncentrujemy się na byciu razem z Chrystusem. W związku z tym, w wielu parafiach w tym okresie nie dodaje się podczas liturgii ektenii za zmarłych. Podczas proskomidii oczywiście wspomina się zarówno żywych, jak i zmarłych. Wspomnienie rocznicowe należy uzgodnić z proboszczem parafii (zależy od tradycji danej parafii). Zgodnie z niektórymi lokalnymi tradycjami przenosi się je na np. Sobotę Łazarza lub Wtorek/Sobotę Paschy. W domowej modlitwie nie ma przeszkód, żeby wspominać swoich zmarłych bliskich każdego dnia. Pobożnym zwyczajem jest np. czytanie Psałterza, akatystu za zmarłych i odmówienie modlitwy za zmarłych z modlitewnika.
Nie wiem. Takie kwestie należy wyjaśniać ze swoim spowiednikiem.
Czytanie kanonu św. Andrzeja z Krety nie jest zarezerwowane tylko dla prezbiterów (batiuszek). Podczas nabożeństwa w cerkwi, przewodniczący wspólnoty (czyli proboszcz) ma prawo decydować, kto ma czytać kanon. W naszej tradycji zwykle jest to biskup lub prezbiter.
Szanowna Pani, częstotliwość i przygotowanie do św. Komunii należy uzgodnić ze swoim spowiednikiem. W przypadku, gdy przystępujemy do Pryczastija rzadko, moim zdaniem, należy każdorazowo podejść do spowiedzi. Zaobserwowana przez Panią praktyka „nie jest nowa, to stara praktyka Cerkwi, która pozwala żyć autentycznym życiem eucharystycznym i była stosowana w wielu lokalnych Cerkwiach.” (o. Andrzej Kuźma, https://cerkiew.pl/zapytaj/?p=3928)
W Cerkwi prawosławnej Komunii Świętej mogą udzielać tylko osoby duchowne, po święceniach kapłańskich. W zależności od tradycji lokalnej: biskup, prezbiter (i diakon).W Cerkwi nie istnieje instytucja szafarzy nadzwyczajnych. Odnośnie akolitek – jest to sprawa Kościoła rzymskokatolickiego i nie spotkałem się z jakimkolwiek stanowiskiem Cerkwi w tej kwestii.
Małżeństwo oparte jest na miłości, której źródłem jest Bóg. Życie w małżeństwie jest swego rodzaju wysiłkiem (podwigiem) i wymaga kompromisów oraz współczucia. Każdy przypadek zmiany decyzji małżonków odnośnie dalszego wspólnego życia w miłości (czyli separacji bądź zdjęcia błogosławieństwa) musi być rozpatrzony indywidualnie i dlatego nie jestem w stanie odpowiedzieć jednoznacznie na postawione pytanie. W takich sytuacjach należy zgłosić się do duchownego i przedstawić swoją sytuację.