- W PAKP nie ma sformalizowanego okresu katechumenatu. Tę sprawę należy rozpatrywać indywidualnie z duchownym, który nas prowadzi.
- Z opisu wynika, że był to błogosławiony olej (z litii) lub olej z łampady zapalonej przed ikoną (świętego lub święta). Nie ma przeszkód, żeby w takim pomazaniu uczestniczyły osoby nieprawosławne, które są obecne na Boskiej Liturgii, i które przyjmują to jako znak błogosławieństwa.
- Historycznie antydor był rozdawany tylko wiernym, którzy nie przyjęli podczas Boskiej Liturgii Świętych Darów. Obecnie, w zależności od lokalnej tradycji, antydor rozdawany jest np.: wszystkim obecnym na Boskiej Liturgii; tylko tym, którzy są na czczo; tylko tym, którzy przyjęli Eucharystię. Istnieją też praktyki rozdawania antydoru osobom nieprawosławnym na znak chrześcijańskiej gościnności, braterstwa i miłości.
Proszę przeszukać archiwum odpowiedzi – są tam opisane różne przypadki. Należy jednak pamiętać, że najlepszej odpowiedzi (do danej sytuacji) udzieli prawdopodobnie duchowny na żywo. Pokrótce: Ad. 1. Pozytywne. Należy chrzcić. Najlepiej przez zanurzenie (jak wskazuje na to grecki źródłosłów słowa „chrzest”). Ad. 2. W diecezji, w której niosę posługę – tak, w podaniu do biskupa o zgodę na udzielenie sakramentu (chodzi o ślub w cerkwi). Ad. 3. Wszystko jest możliwe (tzn. spotkałem się z różnymi sytuacjami), tylko często jest to złamanie obietnic z pkt. 2.
Ze względu na brak szczegółowych informacji nie jestem w stanie odpowiedzieć, czy w danej sytuacji „doszło tu do naruszenia jakichś zasad religijnych'”. Ufam, że doświadczony duchowny zrobił wszystko zgodnie z zasadami i sumieniem. Nie ma oczywiście przeszkód, żeby przyszedł Pan do cerkwi. Myślę, że w kwestii modlitwy za śp. dziadka najlepiej zapytać duchownego, który zna Pańską sytuację. Dość szeroko rozpowszechniony w świecie chrześcijańskim jest tekst kondakionu za zmarłych:
„Ze świętymi daj odpoczynek, Chryste, duszom swoich sług, tam gdzie nie ma bólu, ani smutku, ani wzdychań, lecz jest niekończące się życie. „Można oczywiście modlić się także swoimi słowami. Mam nadzieję, że oprócz świadomości wiary w Boga pojawi się także wdzięczność i miłość, a z nią chęć Jego poznania.
Pojawienie się symbolu dwugłowego orła w świątyniach chrześcijańskich związane jest z Cesarstwem wschodniorzymskim (Bizancjum). Według niektórych źródeł, symbol dwugłowego orła spotyka się w cerkwiach od XIII w. Jako symbol władzy cesarskiej przyjmuje go dopiero ostatnia dynastia władców Cesarstwa – Paleolodzy (1259 – 1453). W czasach upadku Konstantynopola (XV w.) ten symbol władzy cesarskiej przechodzi na Zachód (np. staje się godłem Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego) oraz na Wschód (jako oficjalny herb Wielkiego Księstwa Moskiewskiego zostaje ustanowiony na początku XVI w.).Z tego powodu, choć dwugłowy orzeł znajduje się w herbie Rosji, to jego wizerunek w naszych cerkwiach nie jest związany z Rosją, a z Cerkwią konstantynopolitańską. Współcześnie jest on bardzo często spotykany w świątyniach prawosławnych np. w Grecji, na Athosie, czy na Cyprze. Dwugłowy orzeł symbolizuje władzę duchową (szczególnie jeśli jest związany z insygniami biskupimi) lub Chrystusa (np. z emblematami Alfa i Omega; por. Ap 22,12-13).
Kanonizacja jest oficjalnym uznaniem danej osoby za świętą, której przynależy kult (proskinisi) [zob. https://sptp.uwb.edu.pl/words/1688]. Nic nie stoi na przeszkodzie, by zwracać się w modlitwie o pomoc do np. zmarłych przodków, o których wiemy, że żyli pobożnie i wierzymy, że mogą się za nas wstawiać przed Bogiem. To samo dotyczy świętych, którzy nie są oficjalnie kanonizowani.
W historii znajdziemy wiele osób, których życie może być dla nas inspiracją do wzrostu duchowego. W przypadku wyżej wymienionych postaci problemem w uznaniu za świętych prawosławnych jest brak oficjalnej kanonizacji przez Cerkiew (lub wpisania do dyptychów). Brak kanonizacji nie jest jednak wykluczeniem z chóru świętych, jeśli dana osoba została do niego zaliczona przez Boga.
Z moich informacji wynika, że nie ma opublikowanej pełnej listy świętych zatwierdzonych przez naszą Cerkiew. Pewnym wyznacznikiem jest coroczny Kalendarz PAKP, ale z racji ograniczeń związanych z objętością nie są tam uwzględnieni wszyscy święci uznani przez naszą Cerkiew.
W prawie kanonicznym brak jest przepisu na prosforę. Wypiek prosfor odnosi się do starotestamentowej tradycji przynoszenia na ofiarę chleba kwaszonego (np. Kpł 7,13: „Oprócz tych placków złoży jako ofiarę chleb zakwaszony wraz z ofiarą dziękczynną ze swoich ofiar pojednawczych.”). W związku z tym, przepis na prosforę, to przepis na chleb. Najprostszy zestaw składników to: mąka (do prosfor używana jest jedynie czysta pszeniczna), zakwas (u nas w większości drożdże) oraz czysta woda (niektórzy zaparzają mąkę, co daje lekko słodkawy smak). Wg wikipedii (to jedyne źródło z taką informacją) sól została dodana później (do tej pory nie dodaje się jej w Patriarchacie Jerozolimskim). W Patriarchacie Antiocheńskim do prosfor dodaje się sól, ale też wodę różaną (oprócz prosfory, z której wycina się Ahniec – Baranka – informacja za D. Kovačević-Younes). W niektórych przepisach, które znalazłem w internecie występuje także dodatek wody święconej. Moim zdaniem, ta różnorodność wynika z pobożności i lokalnych tradycji.
Należy powyższe problemy przedstawić duchowemu z miłością i otwartością na jego stanowisko. Być może ktoś tak zrobił wcześniej i dlatego zmieniły się proporcje językowe w nabożeństwach?
Odnośnie języka modlitwy: Należy pamiętać, że możemy modlić się w każdym języku i nie ma tutaj lepszych i gorszych. Oczywiście, mamy swoje ulubione tradycje i przyzwyczajenia modlitewne – jest to zrozumiałe i powinno być szanowane, ale nie musi być uwzględniane w modlitwie wspólnotowej. Czasami silniejsi (w modlitwie i wierze) powinni umieć ustąpić, by słabsi nie czuli się wykluczeni.
Taki zwyczaj może wynikać z lokalnej pobożności i osobistego przygotowania do przyjęcia św. Eucharystii. Oczywiście, mógł zostać podpatrzony w innych krajach. Niekiedy zdarza się, że wynika on z błędnej nauki, że nie można po przyjęciu Eucharystii całować ikon lub krzyża. To podejście jest to niewłaściwe, gdyż duchowni, którzy sprawowali Boską Liturgię całują krzyż i ikony po jej zakończeniu, np. podczas „wychwalania święta” (uroczyste odśpiewanie troparionu, kondakionu i wieliczania na środku świątyni przez duchowieństwo po zakończeniu nabożeństwa).