> » tłumaczenia/język nabożeństw












Piszę do Waszej redakcji, gdyż od jakiegoś czasu biję się z myślami, a chodzi o „rewolucję językową” która ma miejsce w cerkwi do której jeżdżę na nabożeństwa. Nadmieniam, iż nie jest to moja rodzima parafia a cerkiew przy domu zakonnym (miejscowości nie będę wymieniał), do której mam zresztą kilkanaście kilometrów. Odpowiada mi to miejsce, jej szczególny klimat i ludzie, których tam spotykam. Od jakiegoś czasu Boska Liturgia jest w coraz większym stopniu sprawowana w języku polskim. Wcześniej po polsku czytany był Apostoł i Ewangelia, co mi szczególnie nie przeszkadzało. Teraz, gdy duża część Liturgii sprawowana jest po polsku, zakłóca to mój wewnętrzy, duchowy porządek. Nie potrafię się odnaleźć, skupić na modlitwie: raz jest po polsku, za chwilę tradycyjnie po cerkiewnosłowiańsku, chór też śpiewa po CS. Powstaje taki „misz – masz”. Batiuszka tłumaczył po nabożeństwie, że wprowadza j. polski, bo nie wszyscy rozumieją treści nabożeństwa, zwłaszcza młodzież. Osobiście nie zgadzam się z tym, gdyż do tej pory nikt nie narzekał, ludzie przychodzili, licznie uczestniczyli w nabożeństwach. Oficjalnie nikt nie narzeka, ale w małych grupkach w rozmowach między sobą słyszę, że ludzie są niezadowoleni z tej sytuacji, ale nikt nie ma odwagi głośno wyrazić swego zdania. Nikt nie konsultował z wiernymi, nie pytał o zdanie. Z jednej strony rozumiem troskę duchownych o dzisiejszą młodzież, a z drugiej strony co ze starszymi? Co z wielowiekową tradycją Cerkwi Prawosławnej? Sami w ten sposób podcinamy sobie korzenie, zapominamy o naszej tożsamości, kulturze, wielowiekowym dorobku. W tym momencie Liturgia przypomina tą odprawianą w Kościele Katolickim, ale chyba to nie o to chodzi. Moim zdaniem, cała odpowiedzialność spoczywa na duchownych, „którzy jako strażnicy naszych tradycji kulturowych winni od czasu do czasu wytłumaczyć wiernym, co dany wyraz znaczy” (cytat z broszurki СВЯТООТЕЧЕСКИЙ ЛИСТОКЬ – Maj 2025r.) a nie radykalnie zrewolucjonizować całe nabożeństwo. Wracając do sedna. Proszę o wskazówkę, jak mam poruszyć ten temat, aby nikogo nie urazić a jednocześnie przedstawić swoje stanowisko. Nie jestem „miejscowym”, więc tym mniej mam do powiedzenia. Nie chciałbym zmieniać „swojego miejsca spotkań z Bogiem”, a z drugiej strony nie chcę się męczyć i wymuszać cokolwiek na sobie. Wiem, że takie rozwiązanie mi nie pasuje.

Należy powyższe problemy przedstawić duchowemu z miłością i otwartością na jego stanowisko. Być może ktoś tak zrobił wcześniej i dlatego zmieniły się proporcje językowe w nabożeństwach?
Odnośnie języka modlitwy: Należy pamiętać, że możemy modlić się w każdym języku i nie ma tutaj lepszych i gorszych. Oczywiście, mamy swoje ulubione tradycje i przyzwyczajenia modlitewne – jest to zrozumiałe i powinno być szanowane, ale nie musi być uwzględniane w modlitwie wspólnotowej. Czasami silniejsi (w modlitwie i wierze) powinni umieć ustąpić, by słabsi nie czuli się wykluczeni.

Kategorie: ks. Piotr Makal, liturgika, tłumaczenia/język nabożeństw



W swoim pytaniu chcę nawiązać do pytania z listopada 2023 r. dotyczącego odprawiania nabożeństw w języku polskim w Polsce. Zgadzam się w większości z tym, co jest zawarte w tym pytaniu. Uczęszczam do cerkwi od najmłodszych lat „od małego”, na początku z rodzicami a teraz sama. Chodzę co niedzielę i śpiewam w chórze, więc znam liturgię i inne nabożeństwa oraz umiem język cerkiewnosłowiański, jednak chciałabym mieszkając w Polsce by św. Ewangelia na np. liturgii była czytana po polsku. Zgłosiłam swoją prośbę proboszczowi już dwukrotnie ale usłyszałam, że przecież i tak wszystko rozumiem to po co to zmieniać, a ponadto ludzie w starszym wieku nie chcą zmian (dodam, że pochodzę z parafii wioskowej, gdzie często wprowadzenie zmian jest trudne). Myślę jednak, że gdyby proboszcz zaproponował to, jako dodatkowe czytanie św. Ewangelii po polsku, to by zostało przyjęte. Skorzystali by z tego ludzie młodzi i dzieci, które chodzą do naszej cerkwi, tym bardziej, że w szkole nie ma już jęz. rosyjskiego. Zazdroszczę tym parafiom, gdzie oprócz czytania św. Ewangelii w języku cerkiwenosłowiańskim (niezaprzeczalnie jest piękny) czytany jest tekst w jęz. polskim. Niestety nie mogę jeździć do miasta na taką liturgię. Co mogę jeszcze zrobić by jakość to zmienić. Makar

Poruszony problem języka ma dwie strony. Jedna z nich to zachowanie tradycji i szacunku do osób, dla których jest ważne, w jakim języku słyszą nabożeństwa. Wydaje mi się, że to jest uzasadnieniem stanowiska proboszczowa Pani parafii. Z drugiej strony rozumiem Pani troskę o młodsze pokolenie. Może wśród nich należałoby poszukać pomocy? Jeżeli okaże się, że Pani przypuszczenia są słuszne, to grupa inicjatywna nie będzie stanowiła tylko jednej osoby. Czasami bywa jednak tak, że nasze propozycje zmian nie znajdują poparcia. W takich wypadkach pozostaje nam z pokorą to przyjąć i korzystać z dostępnych środków. Są przecież dostępne tłumaczenia wybranych nabożeństw i ksiąg Pisma Świętego na język polski, zarówno w wersji elektronicznej jak i książkowej.

Kategorie: ks. Piotr Makal, liturgika, tłumaczenia/język nabożeństw



Czy Prawosławny może uczestniczyć w coniedzielnych nabożeństwach w kościele? Jestem Prawosławna, staram się często uczęszczać do Spowiedzi i Eucharystii. Chętniej jednak uczestniczę w nabożeństwach w kościele. Nie chodzi o siedzenie (czasem z racji dużej liczby osób stoję), nie chodzi o długość (która wychodzi podobnie), a o to w jaki sposób odczuwam Słowo Boże głoszone po polsku i w tej „prostszej” formie, gdzie czuję w sercu każde wypowiedziane słowo. Tradycje są piękne, ale nie rozumiem pozostawania przy Wschodnich zwyczajach i Wschodnim języku w polskiej Cerkwi Prawosławnej. Cerkiew w każdym kraju, jak Grecja, Rosja, kraje arabskie ma swoją własną kulturę i odmienności. Dlaczego więc Cerkiew w Polsce nie próbuje stworzyć społeczności charakterystycznej dla naszego kraju? Czuję się Polką, co powoduje, że nie chcę kultywować wschodnich tradycji. Z tych wszystkich powodów rozważam nawet przejście na katolicyzm, ale z kolei to nauczanie Cerkwi o Bogu jest mi bardzo bliskie. Nie chcę nikogo obrażać, dla wielu osób j. cerkiewno-słowiański jest piękny i chciałyby przy nim zostać, ale ja po prostu lepiej z tych wszystkich powodów czuję się w kościele, a jednocześnie czuję z tego powodu poczucie winy. Anonim

Rozumiem potrzebę dokładnego/pełnego rozumienia liturgicznej modlitwy. Osobiście w coraz większym stopniu używam języka w nabożeństwach, które sprawuję w cerkwi akademickiej św. Marii Magdaleny w Białymstoku (ul. Kalinowskiego 11 – „przyjdź i zobacz”/przekonaj się). Uważam, że nasza Cerkiew w Polsce jest w trakcie przechodzenia na język polski w cerkiewnych nabożeństwach (mogą to też być inne współczesne, zrozumiałe dla wiernych języki  – np. białoruski, łemkowski czy ukraiński) i w kilku cerkwiach nabożeństwa sprawowane są już w języku polskim w całości (dwie cerkwie w Białymstoku jedna w Warszawie i we Wrocławiu), a w niektórych jeszcze częściowo. Przechodzenie na współczesny język liturgiczny do proces, który zajmuje ok 20-25 lat – jedno pokolenie. Doświadczyli tego prawosławni w Ameryce i Zachodniej Europie. Używam języka polskiego w praktyce a ponadto wypowiedziałem się na temat w tekście: „Nasz obecnie używany cerkiewny język liturgiczny – pomoc, czy utrudnienie?” (http://www.typo3.cerkiew.pl/index.php?id=prawoslawie&a_id=87). Robię, co mogę… A czy Pani choć raz zapytała/poprosiła o język polski w cerkiewnej modlitwie swego proboszcza? Czy rozmawia(ła) Pani o tym z innymi parafianami? Skoro język jest dla Pani aż tak ważny, że rozważa Pani konwersję na rzymski katolicyzm, to czy próbowała Pani/próbowaliście wspólnie rozpocząć parafialną dyskusję na ten temat i ewentualnie wpłynąć na proboszcza/duchownych/pozostałych parafian, by przynajmniej rozważyć taką możliwość? Zmiana nie następuje samoczynnie – trzeba ją zainicjować, a później dalej nad nią pracować. To wymaga trochę czasu i starania – jak mówią w Ameryce: „no pain, no gain”… Czy coniedzielne uczestnictwo w nabożeństwach w kościele to łatwiejsze/szybsze/bardziej zadowalające rozwiązanie? Gdyby do duchownych naszej Cerkwi docierały prośby parafian o prowadzenie nabożeństw w zrozumiałym dla wszystkich języku polskim, proces zmiany języka liturgicznego z pewnością postępowałby szybciej i obejmował dużo więcej parafii.

Rozumiem potrzebę przechodzenia na język polski w nabożeństwach, ale nie zgadzam się aby przy tym rezygnować, odchodzić od wschodnich zwyczajów i tradycji, bo to część naszej „prawosławnej tożsamości” – prawosławie to przecież „wschodnie chrześcijaństwo”. Ponadto, prawosławni w Polsce mają swoją własną „kulturę i odmienność”. Kształtowała się przez ponad tysiąc lat od czasów misji świętych Cyryla i Metodego i zamiast ją tworzyć od nowa, wolałbym ją ponownie odkrywać, należycie pielęgnować i rozwijać.

W związku z Pani myślami o przejściu na rzymski katolicyzm „bo tam po polsku”, śpieszę z informacją, że w USA (i nie tylko) coraz większe grupy rzymskich katolików uczęszczają na mszę po łacinie… Tłumaczą to potrzebą „głębszego poczucia misterium”… Zacytuję też porównanie, które zastosował A. Chomiakow dla objaśnienia podziałów w chrześcijaństwie. Przywołał je bp Kallistos Ware w ostatnim rozdziale swej książki „Kościół prawosławny” (s. 361-362).

Mistrz oddala się, pozostawiając swą naukę trzem swoim uczniom. Najstarszy wiernie powtarzał wszystko, czego nauczył go mistrz, niczego nie zmieniając. Jeden spośród dwóch pozostałych do nauki mistrza dodał coś od siebie, drugi zaś pewną jej część pominął. Po powrocie, nie czyniąc żadnemu z nich jakichkolwiek wyrzutów, do dwóch młodszych mistrz zwrócił się ze słowami: „Podziękujcie swemu starszemu bratu, bowiem bez niego nie bylibyście w stanie zachować prawdy, która wam przekazałem”. Najstarszemu zaś doradził: „Podziękuj swym młodszym braciom, albowiem bez nich nie byłbyś w stanie zrozumieć prawdy, którą wam powierzyłem”.

Prawosławni z całą pokorą postrzegają siebie, jako owego najstarszego brata. Wierzą, że dzięki łasce Boga byli w stanie zachować prawdziwą wiarę w nienaruszonym stanie, „niczego nie dodając, ani też niczego nie ujmując”. Twierdzą, że podtrzymują żywą ciągłość starożytnego Kościoła,  Tradycji Apostołów i Ojców, oraz wierzą, iż w podzielonym i zdezorientowanym chrześcijaństwie ich obowiązkiem jest nieść świadectwo tej ciągłej Tradycji, która choć pozostaje niezmienna, ciągle jest młoda, żywa i nowa.

Inne porównanie proponuje, aby nauczanie Kościoła postrzegać jak lornetkę, w której każdy element to jakiś dział nauczania Kościoła i która pokazuje wiernym drogę do zbawienia, do królestwa Bożego. Skoro prawosławni „wiernie powtarzają wszystko, czego nauczył ich mistrz, niczego nie zmieniając”, ostrość w ich lornetce ustawiona jest prawidłowo, przez co drogę do celu i ustawione na niej znaki widać bardzo wyraźnie. U rzymskich katolików, którzy „do nauki mistrza dodali coś od siebie”, pokrętło ostrości zostało nieco przesunięte i obraz tej samej drogi ku temu samemu celowi może być nieco zamazany. U protestantów, którzy „pewną część nauczania pominęli”, pokrętło ostrości zostało przesunięte w drugą stronę i obraz drogi też może być zamglony. Pytanie, którą lornetkę należałoby wybrać, wydaje się retoryczne…

Przysłowie mówi, że „język do Kijowa zaprowadzi…” Życzę Pani, aby skutecznie prowadził Panią do cerkwi! Odpowiedzi udzieliłem, spróbuję też wspomnieć o Pani w modlitwie, aczkolwiek łatwiej byłoby wspominać Panią z imienia, a nie anonimowo…

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, liturgika, tłumaczenia/język nabożeństw



Czy istnieją wydania książkowe z tekstem wieczerni w języku polskim i cerkiewnosłowiańskim, tak jak czasem jest np. w modlitewnikach czy służebnikach, by można było porównać tekst nabożeństwa w dwu tych językach? Czy jeśli Cerkiew dotychczas nie opublikowała takiej książeczki to czy można gdzieś w internecie w formie PDF znaleźć taką pozycję. Chciałbym bardziej świadomie uczestniczyć w nabożeństwach wieczornych, czy mogę prosić o poradę w jaki sposób mogę to uczynić. Zdaję sobie sprawę, że dodatkową trudnością są części zmienne nabożeństwa. Jeśli mogę pozwolić sobie na drugie pytanie w jednej wiadomości, chciałbym jeszcze zapytać poza Pismem Świętym i modlitewnikiem jakie jeszcze książki liturgiczne i inne powinny znaleźć się w prawosławnym domu. Patryk

Takiej publikacji, która zawierałaby tekst wieczerni w j. polskim i na drugiej stronie w j. cerkiewnosłowiańskim nie ma. Teksty z wieczerni i innych nabożeństw zawarte są w czasosłowie (horologion). Czasosłowy w j. cerkiewnosłowiańskim są powszechne używane i bez problemu dostępne. Natomiast w j. polskim nie ma wydrukowanej księgi. Tłumaczenie horologionu (czasosłowu) jest dostępne w formie PDF na stronie parafii św. Grzegorza Peradze w Warszawie. Dla praktycznego rozwiązania problemu proponowałbym posłużyć się wydaniem drukowanym czasosłowu (j. cerkiewnosłowiański) i polskim w formie PDF. Teksty zmienne, które pojawiają się w czasie nabożeństw (szczególnie wieczernii i utrenii) zawarte są w minieji i oktoichu. Teksty tych ksiąg w j. polskim również są dostępne na stronie wspomnianej parafii. Ponadto, kwestie, które wygłasza duchowny są zawarte w służebniku. Powszechnie dostępne one są w j. cerkiewnosłowiańskim, ale też zostały wydrukowane w j. polskim. Sugerowałbym też podpytać kogoś o ustaw, czyli przebieg nabożeństw. Chodzi o to, że powszechnie łączymy wieczernie i utrenije (soboty wieczór, przed świętami) i wówczas określane one są jako wsienoczna (całonocne czuwanie). Porządek wówczas nieco zmienia się. Myślę, że taką księgą, którą powinniśmy mieć w swojej bibliotece jest czasosłow.   

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, tłumaczenia/język nabożeństw



Co Ojciec myśli o Nowym Przekładzie Dynamicznym (NPD) i czy prawosławny może używać tego tłumaczenia do modlitwy? Izydor

Myślę, że sprawa wygląda jak z każdym tłumaczeniem, są fragmenty, które właściwie oddają treść, są też takie, które potrzebowałyby pewnej precyzji. Ogólnie w wielu przypadkach przekład jest chwalony. Jeśli chodzi o stosowanie w modlitwie, to sprawa dotyczyłaby raczej Psalmów. Zapoznałem się jedynie pobieżnie z Psalmami i uważam, że w zupełności można używać przekład w modlitwie.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, tłumaczenia/język nabożeństw



Do jakiego świętego/świętej warto się modlić o znalezienie męża? Bardzo boję się, że będę sama. Anna

Myślę, że adresatami takiej modlitwy mogliby być święci małżonkowie – np. Joachim i Anna, Zachariasz i Elżbieta. Proponuję też następująca modlitwę, którą właśnie przetłumaczyłem:

O Wszechdobry Panie, wiem, że moje szczęście zależy od tego, czy miłuję Ciebie całą moją duszą i całym moim sercem, i we wszystkim wypełniam świętą Twoją wolę. Sam, Boże mój, prowadź moją duszę i wypełniaj moje serce; Tobie jedynemu pragnę służyć, bowiem Bogiem i Stwórcą moim jesteś. Uchroń mnie przed pychą i samolubstwem; niech przyozdabia mnie rozum, skromność i cnota. Brzydzisz się próżnością, bowiem powoduje skazy; obdarz mnie zatem pragnieniem pracowitości i pobłogosław moje starania. Skoro Twoje prawo zaleca ludziom życie w uczciwym małżeństwie, to powołaj mnie, Święty Ojcze, do tego uświęconego przez Ciebie stanu, nie dla zaspokojenia mych pragnień, lecz dla spełnienia Twego zalecenia; Ty sam bowiem powiedziałaś: niedobrze jest człowiekowi, gdy jest sam i stworzywszy mu żonę, aby mu pomagała, błogosławiłeś im, aby rozradzali i rozmnażali się, i napełniali ziemię (Rdz. 1,28; 2,18).

Usłysz moją pokorną modlitwę skierowaną do Ciebie z głębi mojego panieńskiego serca; daruj mi uczciwego i pobożnego męża, abyśmy mogli wspólnie, w miłości i zgodzie wysławiać Ciebie, miłosiernego Boga: Ojca i Syna, i Świętego Ducha teraz i na wieki wieków. Amen

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, pozostałe, tłumaczenia/język nabożeństw



Czy jest różnica między określeniami klasztor i monaster? Mam wrażenie, że częściej używa się określenia klasztor do tradycji zachodniej, a monaster – do wschodniej. Czy jest to reguła, czy można używać tych określeń wymiennie? Michał

W języku polskim dość często używamy określenia „klasztor” wobec prawosławnych ośrodków duchownych. Natomiast rzeczywiście określenie to generalnie stosuje się wobec zachodnich ośrodków. Autor pytania ma słuszność wskazując, że w prawosławiu należy używać określenia „monaster”.  

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, tłumaczenia/język nabożeństw



Czy można wprowadzić zasadę, że w czasie wszystkich nabożeństw w cerkwiach w Polsce Ewangelie będą czytane w języku polskim? Obecnie wiele nabożeństw jest sprawowanych w całości w jsc, którego-nie oszukujmy się- mnóstwo wiernych w ogóle nie rozumie. Skąd w ogóle taki opór wśród duchowieństwa by nie używać języka funkcjonującego na co dzień? Jaki jest sens by ludzie uczestniczyli w nabożeństwach całkowicie nieświadomie? Uczestniczyłem niedawno w pogrzebie bliskiej mi osoby. Całe nabożeństwo było sprawowane w jsc… nic nie mogłem zrozumieć. Tomasz

Pytanie o język wraca w naszych wypowiedziach bardzo często. Ustalenie języka lub języków w jakich jest czytane Pismo Święte w czasie nabożeństw nie jest kwestą zbyt skomplikowaną. Wystarczy porozmawiać z duchownym lub duchownymi, posłuchać opinii innych wiernych i wspólnie ustalić. Pamiętać należy, że podobnie jak j. polski ma swoich zwolenników, tak samo język cerkiewnosłowiański ma swoich zwolenników. Konfrontacja tych poglądów wywołuje zwykle napięcia. Z moich obserwacji wynika, że starsi duchowni są bardziej przywiązani są do języka tradycyjnego liturgicznego, młodzi duchowni zaś są bardziej otwarci na j. polski. Nie jest to oczywiście reguła.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, tłumaczenia/język nabożeństw



Moje pytanie dotyczy języka polskiego w Cerkwi. Jestem konwertytką. Nie znam języka cerkiewno- słowiańskiego. Dla mojego rozwoju duchowego potrzebuje rozumieć to czego doświadczam w cerkwi. Chce aby moje dzieci też to rozumiały i od dzieciństwa przeżywały ze mną Boską Liturgię w zrozumieniu. Wśród konwertytów jest duża potrzeba używania jęz. polskiego w cerkwi. Nie miałam styczności z cerkiewno-słowiańskim w dzieciństwie i tłumaczenie, że można się go nauczyć nie przemawia do mnie gdzie widzimy jak obecnie funkcjonuje świat, a moja duchowość nie rozwinie się poprzez nocne siedzenie nad tłumaczeniem tekstów lub czytanie przetłumaczonych domu, ponieważ wartościowe jest dla mnie rozumienie i doświadczanie Słowa Bożego we wspólnocie z ludźmi i kapłanem na Boskiej Liturgi. Potrzebuję żywej wiary i doświadczania Boskiej Liturgi w języku ojczystym. Nie mieszkam w Warszawie by móc uczestniczyć w Liturgii w jęz. polskim w Kaplicy Św. Grzegorza Peradze. Czy będąc wierną Polskiej Autokefalicznej Cerkwi Prawosławnej mogę liczyć na zmiany i jęz. polski będzie obecny w Polskiej Cerkwi? Konwertytka

Osoby, które wstąpiły do Kościoła prawosławnego podzieliłbym na dwie kategorie: tych którzy cenią i lubią j. cerkiewnosłowiański jako język liturgiczny niekoniecznie wszystko rozumiejąc i tych, którzy pragną rozumieć wszystko co jest czytane i śpiewane. Przy czym ta druga grupa jest chyba bardziej liczna i przyłącza się do niej znacząca część młodzieży (i nie tylko) z tradycyjnych rodzin prawosławnych. My już stoimy przed tym zagadnieniem „polonizacji” Liturgii i ten proces jest ciągle postępującym. Z pewnością w oczach, tych, którzy wstąpili do Prawosławia i chcą w nim odnaleźć się, ten proces jest zbyt powolnym. Myślę, że prawosławni wierni nie będą rezygnować z j. cerkiewnosłowiańskiego, ale uważam, że obok powinna funkcjonować możliwość uczestniczenia w nabożeństwach polskojęzycznych.

Kategorie: konwersja, ks. Andrzej Kuźma, tłumaczenia/język nabożeństw



Gdzie w języku polskim znajdę modlitwy o dobrego męża, dar potomstwa i szczęście rodzinne? Czy takie modlitwy można czytać samemu czy tylko przez kapłana? Anonim

Modlitwy w wyżej wymienionych intencjach na j. polski nie zostały chyba do tej pory przetłumaczone. Modlitwy takie występują w modlitewnikach rosyjskich wydanych w j. cerkiewnosłowiańskim, ale pisane za pomocą alfabetu rosyjskiego współczesnego. Są one niedługie i można, bądź samemu nauczyć się je czytać z rozumieniem, bądź też poprosić kogoś o przetłumaczenie. Takie modlitwy oczywiście można czytać samemu. Ważnym jest, aby ogólnie w naszym życiu była obecna modlitwa, wówczas Pan Bóg pośle nam to co jest potrzebne i dobre.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, rodzina, tłumaczenia/język nabożeństw



Strona 1 z 512345