> » Pismo Święte (egzegeza)












Mam pytanie które mnie nurtuje. Otóż nie rozumiem jak to jest z tym odpuszczaniem grzechów i spowiedzią. Weźmy hipotetyczny przykład z grubej rury: Chrześcijanin dopuszcza się morderstwa w kraju gdzie obowiązuje kara śmierci (np. Arabia Saudyjska), ale nie został złapany. Następnie poszedł do spowiedzi i otrzymał rozgrzeszenie. Czy aby mieć odpuszczony grzech u Boga musi przyznać się władzom że dopuścił się takiego czynu i zgodzić się aby skazano go na śmierć? 1) argumenty za: to zasłużona kara za czyn – forma zadośćuczynienia. Po 2 w Biblii pisze „Jeżeli zawiniłem i popełniłem coś podpadającego pod karę śmierci, nie wzbraniam się umrzeć” (dzieje apostolskie 25-11). Po 3 w Biblii piszę „Jeśli zaś ktoś posunąłby się do tego, że bliźniego zabiłby podstępnie, oderwiesz go nawet od mego ołtarza, aby ukarać śmiercią.” 2) argumenty przeciw : ” komu odpuścicie grzechy Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane” z czego wynika ze odpuszczenie grzechów jest uzależnione od decyzji Kapłana. Ponadto przykład Króla Dawida – zabił on Uriasza Hetytę ale Bóg nie skazał go na śmierć. Żeby jeszcze utrudnić – Co w sytuacji, gdy mordercy nie złapano , ale oskarżono i skazano na śmierć kogoś niewinnego? W takiej sytuacji morderca musi zgodzić się na przyznanie do winy i w konsekwencji własną śmierć czy też nie?

Na wstępie należałoby wyjaśnić i uporządkować niektóre podstawowe zagadnienia.

Po pierwsze – trzeba zauważyć różnicę pomiędzy spowiedzią i rozgrzeszeniem, a kodeksem karnym, sądem i karą.

Po drugie – prawosławnemu chrześcijańskiemu pojmowaniu grzechu, spowiedzi i rozgrzeszenia nie towarzyszy charakterystyczna dla rzymskiego katolicyzmu kwestia „zadośćuczynienia”. W Kościele rzymskokatolickim grzech można porównać do zaciąganie długu, który można/trzeba „spłacić” przez pokutę, zadośćuczynienie. Pokuta w tym kontekście jawi się jako „zasłużona kara” i tu przejawia się bardziej jurydyczne traktowanie tego sakramentu w Kościele rzymskokatolickim. W prawosławnym chrześcijaństwie grzech pojmowany jest jako choroba duszy, spowiedź to lecznica (cs. wraczebnica), a epitymia – nakładane przez spowiednika zalecenia określonych działań (np. post) albo zakazy (np. tymczasowa uniemożliwienie przystępowania do komunii) – to „lecznicza terapia” albo „środek wychowawczy”. Epitymia określana jest też mianem „pokajania” (gr. metanoia), które oznacza zmianę sposobu myślenia, postawy, „głębokiego zrozumienia”. W poprawnym pojmowaniu i rozróżnianiu tych kwestii we Wschodniej i Zachodniej tradycji chrześcijańskiej przeszkadza „terminologiczna niedogodność”, bowiem 1) epitymia i pokajanie potocznie nazywane są pokutą, a 2) związane z nimi i szeroko stosowane w starożytnym chrześcijaństwie lecznicze zalecenia czy zakazy określane są jako „praktyki pokutne”.

Po trzecie – w przypadku morderstwa i wielu innych „ciężkich” grzechów sama spowiedź, przyznanie się do grzechu, nie gwarantuje „automatycznego” rozgrzeszenia. „Ciężkie grzechy”, np. morderstwo, aborcja to w prawosławnym pojmowaniu „ciężkie choroby”, które trzeba długo leczyć. Jak diagnoza choroby nie oznacza jej natychmiastowego wyleczenia, tak „rozgrzeszenie” pojawia się dopiero na zakończenie procesu leczenia. Może to być proces bardzo długotrwały. Znamienny przykład to kanoniczne zalecenie św. Bazylego Wielkiego (IV w). Jego zdaniem grzech cudzołóstwa i nierządu należało traktować epitymią – pokajanną/pokutną praktyką dwunastoletniego odłączenia od komunii. Powtórzę i podkreślę jeszcze raz – ta „pokutna praktyka” to nie kara, lecz środek wychowawczy/ lecznicza terapia.

Próbując odpowiedzieć na zadanie pytania stwierdziłbym, że zarówno w przypadku spowiedzi, jak i kodeksu karnego chodzi o ‘naprawę’ przestępcy/grzesznika, o jego powrót do życia w społeczeństwie, „resocjalizację”. Jednak w kodeksie karnym, jak sama nazwa wskazuje, pojawia się jeszcze element „zasłużonej kary”. U rzymskich katolików pojawia się, co prawda, element „zadośćuczynienia” (zasłużonej kary?), ale w prawosławnym chrześcijaństwie koncentrujemy się na procesie i sposobach leczenia. Zabójca po wyznaniu swego grzechu podczas misterium spowiedzi nie otrzyma natychmiast rozgrzeszenia i nie będzie mógł żyć dalej „spokojnie(?)” i bez żadnych konsekwencji. Otrzyma epitymię – kilkuletni zakaz przystępowania do komunii, zalecenie usilnej modlitwy, postu i innych terapeutycznych działań – wszystko po to, aby „(wy)zdrowieć”, wracać do życia w społeczności, resocjalizować się żyjąc pośród tej społeczności. Czy kara śmierci spowodowałaby resocjalizację? Czy umożliwi/wzmocni/przyśpieszy ją stosowana „równolegle” cywilna kara więzienia.

Pytanie: „Czy aby mieć odpuszczony grzech u Boga, musi przyznać się władzom, że dopuścił się takiego czynu i zgodzić się, aby skazano go na śmierć?” można by sparafrazować pytaniem: „czy odpuszczenie grzechu uzależnione jest od poddania się stosownej, przewidzianej w ludzkim kodeksie karze śmierci, czy też od Bożego przebaczenia?” Wskazana w pytaniu Arabia Saudyjska to kraj muzułmański, a chrześcijaństwo odrzuca karę śmierci… Czy zatem niechrześcijańska kara stosowana przez niechrześcijańskie władze miałaby „gwarantować” Boże miłosierdzie? Cytowany werset Dz 25,11 jest wyrwany z kontekstu. Warto przeczytać cały werset wraz z poprzedzającym go Dz 25,10…

Czuję się zobowiązany do korekty kilku stwierdzeń: „odpuszczenie grzechów jest uzależnione od decyzji Kapłana”. W modlitwie rozgrzeszenia pada wyraźne stwierdzenie, że to Bóg przebacza/odpuszcza grzechy, a kapłan czynu to jedynie w Jego imieniu, z Jego „upoważnienia”. „Król Dawid zabił Uriasza Hetytę, ale Bóg nie skazał go na śmierć.” Bóg jest Dawcą życia, nikogo nie skazuje na śmierć”…W odpowiedzi na ostatnie pytanie powiedziałbym – jeśli zabójca wie o skazaniu niewinnego, nie reaguje na błąd sądu i nie przeciwstawia się egzekucji, dopuszcza się drugiego zabójstwa. Można by to zastanawiać się, jak poinformować sąd o błędnym orzeczeniu – przyznać się, czy dostarczyć niezbite dowody niewinności…

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, Pismo Święte (egzegeza), życie duchowe



Czy podczas ponownego przyjścia Pana Jezusa ludzie też wezmą udział w wojnie z szatanem? Urlich

Informacje o drugim przyjściu Chrystusa znajdują się w Nowym Testamencie, na kartach ewangelii, listów i w Księdze Objawienia św. Jana (Księga Apokalipsy). Z zawartych tam informacji nie wynika, że ludzie będą walczyć z szatanem w sposób fizyczny. Walka z szatańskimi pokusami toczy się codziennie, a polem bitwy jest serce człowieka. Do tej walki należy się odpowiednio uzbroić (Ef 6,10-17) i być do niej zawsze przygotowanym (Mt 24,42-44).

Kategorie: ks. Piotr Makal, Pismo Święte (egzegeza)



Czy osoba prawosławna może czytać ewangelie apokryficzne? Lena

Prawosławni raczej nie mieli tradycji układania list ksiąg zakazanych. Wśród apokryfów jest sporo ksiąg które też się cieszą sporym autorytetem.

Kategorie: Pismo Święte (egzegeza), Redakcja



Mam pytanie. Dlaczego do duchownych prawosławnych „trzeba” zwracać się „ojcze” ,”ojcze to”- „ ojcze tamto”? Przecież jest napisane: Mt 23:9: „I nikogo na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem. Jeden bowiem jest wasz Ojciec, który jest w niebie.” Zacząłem się domyslać że może chodzi o ojca duchownego. Więc wypadałoby może mówić „ojcze duchowny”? Na marginesie tylko dodam że do mojego biologicznego taty, zwracałem się „tato”. Maks

W odpowiedzi na to pytanie cytuję akapit z książki pt. Przewodnictwo duchowe w monastycyzmie prawosławnym, z rozdziału III. Typowe przejawy sprawowania posługi przewodnika duchowego, 1. Ojciec (gr. pater).  Polecam lekturę całej książki, a w związku z używaniem terminu „ojciec” (abba, apa), przynajmniej  fragmentów rozdziału I – 1. Podstawy posługi przewodnictwa duchowego w księgach Starego Testamentu, 1.1. Użycie słowa „ojciec” w Starym Testamencie i 2. Podstawy posługi przewodnika duchowego w Nowym Testamencie, 2.1.Użycie słowa „ojciec” w Nowym Testamencie;oraz  3. Przejawy przewodnictwa duchowego w nauczaniu i zbawczym dziele Jezusa Chrystusa
„Na marginesie” też dodam, że prawosławnych duchownych często (przeważnie?) nazywamy „batiuszka” – ojczulek. Ważne w związku z tym jest zaczerpnięte z tejże książki stwierdzenie: „Najczęściej używane określenie starca to grecki termin pater, a w jeszcze większym stopniu nowotestamentowe aramejskie słowo abba, tłumaczone jako <ojciec>. Co ważne i powinno pomóc w dalszych rozważaniach, znaczenie abba jest w swej treści zbliżone do naszego <tata>.”Życzę owocnej lektury.oWłodek

Nazywanie zwykłych śmiertelników ojcem, abba lub apa nie jest aktem nieposłuszeństwa zaleceniu Chrystusa, aby „nikogo na ziemi nie nazywajcie ojcem”, podobnie jak uznawanie dobroci w ludziach nie jest lekceważeniem Jezusowego zapewnienia, iż „Jeden jest tylko dobry” (Mt 19,17). Jak ujął to I. Hausherr, „stworzona dobroć wysławia jedyne źródło wszelkiej dobroci”. Określanie kogoś mianem ojca lub matki w związku z otrzymanymi za ich pośrednictwem dobrodziejstwami, to świadome i nieświadome (sive sciens, sive nesciens) oddawanie chwały Bogu Ojcu, bowiem „wszelki dar doskonały zstępuje z góry od Ojca światłości” (Jk 1,17). Aby udowodnić, iż nie jest to twierdzenie a priori, efekt logicznego rozumowania, lecz historyczny wniosek, cytuje fragment drugiego rozdziału reguły św. Benedykta. Pada tam stwierdzenie, iż przełożony klasztoru musi pamiętać, co oznacza jego tytuł, bowiem jest to miano Boga, a bracia wierzą, iż zajmuje pośród nich miejsce Chrystusa. „Mówi przecież Apostoł: Otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: «Abba, Ojcze!» (Rz 8, 15)”. I. Hausherr wskazuje również na objaśnienie zalecenia z Mt 23,9 zawarte w komentarzu św. Hieronima, który rozróżnia pomiędzy ojcem i mistrzem z natury i „ze sposobu mówienia” (łac. indulgentia ­– pobłażać, zezwalać). „Tak samo jak jeden Bóg i jeden Syn z natury nie ma innym za złe tego, że są nazywani bogami z przybrania i synami, tak też jeden Ojciec i Pan nie ma innym za złe tego, że są nazywani ojcami i panami wtórnie (łac. abusive)”. Podobnie objaśnia to Orygenes i jego tłumacz Rufin, stwierdzając, iż słowo Bóg użyte jest poprawnie (łac. principaliter) w odniesieniu do Tego, przez którego wszystko jest i w którym jest wszystko; druga możliwość to rzec można niewłaściwe (łac. abusive) użycie tego słowa w przypadkach, gdy Pismo Święte opisuje jako bogów tych, do których dotarło słowo Boże; trzecia, to nie tylko niewłaściwe, lecz fałszywe (łac. jam non abusive, sed falso) nazywanie demonów bogami ludów (Ps 96,5). W rozumowaniu Hieronima powszechne użycie terminu abba lub ojciec (gr. pater) można uzasadniać tak samo, jak użycie słowa Pan (łac. Magister). Człowiek jako stworzenie nie jest ojcem czy panem ze swej natury, lecz z przyzwolenia (łac. indulgentia), jak również przez uczestnictwo (łac. consortio), a nie w istocie. To samo można by powiedzieć stwierdzając, iż tylko Bóg jest (gr. ontos), istnieje prawdziwie, a my „jesteśmy” jedynie w znaczeniu pochodnym, wtórnym czy analogicznym. (s. 108-109)

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, Pismo Święte (egzegeza)



Jak Cerkiew interpretuje Ap 20, 1-6 i jak się odnosi do idei chiliazmu (millenaryzmu)? Czy są jakieś opracowania na ten temat, które ujmują go z perspektywy Prawosławia? Katarzyna

Kontrowersje wokół Ap 20,1-6 były główną przyczyną dla której autorytet Apokalipsy był przez wielu w pierwszych wiekach chrześcijaństwa kwestionowany. Na Wschodzie status Księgi Apokalipsy przybrał aktualny kształt dopiero za sprawą komentarza do tej księgi autorstwa św. Andrzeja z Cezarei. Wstępem do zgłębienia zagadnienia interpretacji Apokalipsy i stosunku Cerkwi do chiliazmu może być opublikowany u nas artykuł: https://wiadomosci.cerkiew.pl/news.php?id=1&id_n=4320

Kategorie: Pismo Święte (egzegeza), Redakcja



„Skruszony gwałciciel, który zrozumiał swój grzech, pójdzie do Nieba. Prawdziwie skruszony nie czyni więcej podobnych rzeczy i idzie drogą doskonałości, poprawy i cnoty – mówił arcybiskup. – Ci, których skrzywdził, mogą jednak pójść do piekła, jeśli nie przebaczą” – wypowiedź arcybiskupa Syktywkaru i Komi Żyryjskiej w Rosji….Jaki jest stosunek Cerkwi do takiej sytuacji? Według mnie są to bardzo krzywdzące słowa i nie jest taktowne wypowiadanie się w takiej sytuacji, która dla wielu (przeważnie) kobiet jest niesamowicie traumatyczna i bardzo trudna do przejścia. Co za tym idzie trudna do wybaczenia. Katarzyna

Odpowiedzi udziela nam sam Jezus Chrystus. W Modlitwie Pańskiej „Ojcze nasz” (Mt 6,9-13) słyszymy/wypowiadamy słowa: „i odpuść nam nasze winy, jak i my odpuszczamy naszym winowajcom”. Ponadto, bezpośrednio po tekście modlitwy w Ewangelii pojawiają się słowa: „Bo jeśli odpuścicie ludziom ich przewinienia, odpuści i wam Ojciec wasz niebieski. A jeśli nie odpuścicie ludziom, i Ojciec wasz nie odpuści wam przewinień waszych” (Mt 6,14-15), które z treści całej modlitwy wyodrębniają i dobitnie podkreślają znaczenie wybaczenia. O potrzebie/konieczności wybaczenia Chrystus mówi w wielu innych miejscach Ewangelii i w różnych ewangelicznych kontekstach. „Drastyczne” wręcz wydaje się zalecenie: „jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi (Mt 5,38-39). Czy te słowa również należałoby uznać za „krzywdzące”? Głębsza analiza tego zalecenia i tak mocnego podkreślenia potrzeby/konieczności wybaczania prowadzi m.in. do stwierdzenia, że są niezbędne, aby nie odpowiadać złem za zło, aby go nie pomnażać.  Bez tego nie będzie pokoju w naszych sercach i umysłach, w naszych domach i miastach , w poszczególnych krajach i na całym świecie…

Chrystus mówi: „Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a swego nieprzyjaciela będziesz nienawidził. Lecz ja wam mówię: Miłujcie waszych nieprzyjaciół, błogosławcie tym, którzy was przeklinają, dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą i módlcie się za tych, którzy wam wyrządzają zło i prześladują was; Abyście byli synami waszego Ojca, który jest w niebie. On bowiem sprawia, że jego słońce wschodzi nad złymi i nad dobrymi i deszcz zsyła na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, jakąż macie nagrodę? Czyż i celnicy tego nie czynią? A jeśli tylko waszych braci pozdrawiacie, cóż szczególnego czynicie? Czyż i celnicy tak nie czynią? Bądźcie więc doskonali, tak jak doskonały jest wasz Ojciec, który jest w niebie” (Mt 5,43-48).

Przebaczenie i wszystko o czym mowa w powyższym fragmencie Ewangelii jest bardzo trudne i bywa, że długo trzeba nad tym pracować. Ale jeśli coś przychodzi z wielkim trudem i trzeba się o to usilnie i długo starać, to znaczy, że jest to bardzo ważne i potrzebne/niezbędne. (Poza tym „Łatwo przyszło, łatwo poszło”…) Święci ojcowie zalecają, aby w dążeniu do udzielania/wypracowywania przebaczenia zdecydowanie rozróżniać pomiędzy grzechem, a człowiekiem, który ten grzech popełnił. Grzech powinniśmy nienawidzić, ale nie powinniśmy nienawidzić grzesznika. Ojcowie wskazują również, że wybaczenie nie jest tożsame z zapomnieniem.

Czy ‘nietaktownymi’ nazwalibyśmy słowa Chrystusa wypowiedziane na krzyżu w odpowiedzi na prośbę ukrzyżowanego wraz z Nim złoczyńcy. Gdy poprosił: „Wspomnij mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa”, Jezus odpowiedział mu: „Amen, mówię ci: Dzisiaj będziesz ze Mną w raju” (Łk 23,43). Z jakiej racji „natychmiastowego” i „darmowego(?)” zbawienia miałby dostąpić człowiek, który pogrążony był w grzechu, podczas gdy tak wielu innych ciężko pracowało i pracuje nad swoim zbawieniem przez całe swoje życie? Z Chrystusowej przypowieści o robotnikach w winnicy (Mt 20,1-16) dowiadujemy się, że ci, którzy „w pocie czoła” pracowali przez cały dzień i ci, którzy pracowali zaledwie godzinę, otrzymali od właściciela winnicy dokładnie takie same wynagrodzenie. W nawiązaniu do tej przypowieści, św. Jan Chryzostom w swej mowie na święto Zmartwychwstania Chrystusa zaprasza, aby pełnią paschalnej radości cieszyli się zarówno ci, którzy „rzetelnie” pościli przez cały Wielki Post, jak i ci, którzy dołączyli dopiero w połowie albo nawet w ostatniej godzinie. Chrystus zapewnia, że „ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi” (Mt 20,16; por. 19,30)

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, Pismo Święte (egzegeza), wiara



Podczas ostatnich trzech sobót przed Wielkim postem śpiewa się w cerkwi pslam 136 (137): Nad rzekami Babilonu… Ostatnie słowa tej pieśni brzmią: „Córo babliońska przeklęta, błogosławiony, który odpłaci tobie za zło, które nam wyrządziłaś. Błogosławiony, kto pochwyci i rozbije dzieci twoje o skałę”. Ta pieśń jest obowiązkowym elementem trzech wieczerni poprzedzających Wielki Post, a czasem jest też śpiewana w te same weekendy na liturgii, w czasie „przerwy” tuż przed św. eucharystią (kiedy chór śpiewa to co zdecyduje dyrygent, w czasie kiedy do eucharystii przystępują księża). Jak te słowa mają zbliżyć wiernych do Chrystusa, który nauczał by miłować bliźniego swego, nawet tego który jest moim wrogiem? Dlaczego takie słowa zostały zachowane w nabożeństwach, skoro nie są odzwierciedleniem tego, czego nauczał Chrystus, a za to są odzwierciedleniem starotestamentowej zasady oko za oko ząb za ząb, której przecież nie powinniśmy stosować będąc chcrześcijanami? Czy nie widzi Ojciec sprzeczności między słowami tej pieśni, brzmiącej w niedzielę przebaczenia win, a tzw. czynem proszczenia, który tej samej niedzieli ma miejsce w cerkwi? Irka

Psalm 136 jest pięknym tekstem wyrażającym tęsknotę Izraelitów za swoją utraconą ojczyzną, po uprowadzeniu przez króla Nabuchodonozora w VI w. p.n.e. do Babilonu. Umieszczenie i zaakcentowanie Psalmu w okresie związanym z Wielkim postem nie jest przypadkowe. W sposób przenośny chrześcijanie wyrażają tęsknotę za utraconym rajem jako za niebiańskim Jeruzalem. Babilon w j. semickich jest rodzaju żeńskiego i miasto, które było stolicą Mezopotamii uważane było za najbardziej rozpasany i grzeszny ośrodek starożytnego świata. W księdze Apokalipsy (R.17) mowa jest o „wielkiej nierządnicy babilońskiej”. W ten sposób Babilon i jego córy stał się symbolicznym wyrażeniem grzechu i zła. W sposób przenośny należy wiec rozumieć również cytowany tekst o córce babilońskiej i „rozbijaniu dzieci o skałę”, który występuje w omawianym Psalmie. Nie chodzi tutaj o zemstę i fizyczne zabijanie dzieci w Babilonie lecz o „zabijanie” grzechu. W ten sposób właśnie interpretują ten Psalm Ojcowie Cerkwi. „Dziećmi babilońskimi, które są rozbijane o kamień nieomylnie możesz nazwać nasiona zła i pożądliwe myśli, które należy zniszczyć zbawiennym słowem modlitwy Jezusowej. Kamieniem zaś jest Chrystus” (Bazyli Wielki, Abba Doroteusz, Nil Sorski). Myślę, że w takim rozumieniu i interpretacji ten Psalm jest umieszczony w kontekście liturgicznym we właściwym miejscu.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, Pismo Święte (egzegeza)



Fragment Ewangelii opisujący przypowieść o Bogaczu i Łazarzu mówi o Hadesie i Łonie Abrahama. Czym jest to łono Abrahama? Czym się różni od miejsca, do którego trafiają sprawiedliwi po śmierci od czasu Zmartwychwstania Chrystusa? Dlaczego w Księdze Hioba jest mowa tylko o Hadesie, a nie ma słowa o Łonie Abrahama? Marian

Łono Abrahama to biblijne określenie błogosławionego stanu oczekiwania dusz na zmartwychwstanie ciał. Dostępują go dusze sprawiedliwych. We wcześniejszych starotestamentowych księgach nie widać rozróżnienia w stanie oczekiwania dusz na zmartwychwstanie – wszystkie trafiały do tego samego „miejsca” – hadesu, szeolu lub otchłani. Dopiero w późniejszych tekstach pojawiają się wskazania na różne stany. W apokryficznej księdze Henocha „szeol jest podzielony na cztery obszary: dla prawych, którzy będą wskrzeszeni, ale nie wymagają sądu; dla prawych, którzy będą wskrzeszeni, a potem sądzeni i zaakceptowani; dla niegodziwych, którzy będą wskrzeszeni i dla niegodziwych, którzy nie będą wskrzeszeni”.
O stanie oczekiwania dusz na zmartwychwstanie wymownie opowiada jedna z sentencji ojców pustyni:

Opowiadał Abba Makary: „Kiedyś, idąc przez pustynię, znalazłem czaszkę ludzką wyrzuconą na powierzchnię ziemi; i kiedy poruszyłem ją laską, czaszka do mnie przemówiła. Zapytałem: „Kto ty jesteś?”. Odpowiedziała mi czaszka: „Byłem kapłanem bałwanów, które tu kiedyś czcili poganie; ale ty jesteś Makary, który ma Ducha Świętego: ilekroć się litujesz nad tymi, którzy są w męce piekielnej, i modlisz się za nich, odczuwają trochę ulgi”. Starzec zapytał: „Na czym polega ta ulga i jaka jest ta męka?”. Odpowiedziała czaszka: „Jak wysoko jest niebo nad ziemią, tak głęboka jest otchłań ognia pod nami, a my od stóp do głów zanurzeni jesteśmy w ogniu. I nie możemy sobie wzajemnie spojrzeć w twarz, bo grzbietami przylegamy jeden do drugiego. Otóż kiedy ty modlisz się za nas, częściowo widzimy swoje twarze, i na tym polega nasza ulga”. Starzec zapłakał i rzekł: „O nieszczęśliwy to dzień, w którym narodził się człowiek!”. I pytał dalej: „Czy istnieje jeszcze większa męka?”. Czaszka odpowiedziała: „Cięższe jeszcze męki znajdują się pod nami”. Starzec zapytał: „A kto je cierpi?”. Czaszka odrzekła: „Myśmy nie znali Boga, więc doznajemy trochę litości; ale ci, którzy Go znali, a zaparli się Go albo nie wypełnili Jego woli, są tam poniżej nas”. Wtedy starzec wziął czaszkę i pogrzebał ją.

Abba Makary Egipcjanin, Apoftegmat 38

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, Pismo Święte (egzegeza)



Czy należy płacić dziesięcinę? Piotr

Przepisy dotyczące oddawania części swoich dochodów są zawarte w księdze Malachiasza. Dotyczą one przekazywania 10 % swego przybytku na rzecz świątyni i kapłanów w Starym Testamencie. W Nowym Testamencie takich wyrażeń i zobowiązań nie spotykamy. Nie ma też przepisów (kanonów) kościelnych, które nakładałyby taki obowiązek. Więc jeśli ktoś chciałby przekazywać część swoich dochodów na cele religijne to jest to zupełnie dobrowolne i indywidualne.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, Pismo Święte (egzegeza)



W opublikowanej 21 lutego 2022 r. odpowiedzi autorstwa księdza Misijuka był taki fragment: „W tym konkretnym przypadku (i wielu innych) wskazałbym jednak na biblijnie osadzoną postawę – w niektórych okolicznościach dużo więcej można powiedzieć nic nie mówiąc.” Chciałam w związku z tym zapytać: 1) gdzie w Biblii jest ta postawa „osądzona”? 2) jak by Ksiądz poprowadził granicę: w jakich okolicznościach lepiej się nie odzywać, a w jakich lepiej się odzywać? 3) do której z tych kategorii zalicza się zdaniem Księdza ta sytuacja: na zewnętrznych i wewnętrznych drzwiach cerkwi jest kartka informująca o obowiązku noszenia w środku maseczki zasłaniającej usta i nos, w środku stoją ludzie bez maseczki – czy księża/inni wierni/starosta powinni zwracać takim ludziom uwagę na obowiązującą zasadę, czy nie i dlaczego? Irena

1) gdzie w Biblii jest ta postawa „osądzona”? Nie „osĄdzona”, a „osadzona”. Myślę, że w odpowiedzi na to pytanie może pomóc następujący patrystyczny cytat: Zapytał brat abba Pojmena, mówiąc: „Co znaczą słowa Pana: <Większej miłości nikt nie ma nad tę, jak gdy kto życie swoje kładzie za przyjaciół swoich> (J 15,13). Jakże to można uczynić? Odrzekł starzec: „Jeśli ktoś usłyszał złe słowo od swego bliźniego i choć może mu odpowiedzieć podobnymi słowami, walczy w sercu swoim, aby oczyścić znój smutku i gwałt sobie zadaje, by nie zasmucić go odpowiedziawszy mu złorzeczeniem, taki to właśnie duszę swoją kładzie za swego przyjaciela” (Apoftegmat 14(690), w: Sentencje Ojców egipskich, które z języka greckiego na łacinę przełożył Marcin, biskup Dumio) 2) jak by Ksiądz poprowadził granicę: w jakich okolicznościach Granica jest trudno ‚uchwytna’, bo w zależności od okoliczności trzeba ‚na bieżąco’ reagować i decydować jak rozważnie postąpić, aby spowodować, że „wilk jest syty i owca cała”… To bardzo trudne. 3) częściowo odpowiadam podobnym pytaniem – na zewnętrznych i wewnętrznych drzwiach autobusu/tramwaju/sklepu jest kartka informująca o obowiązku noszenia w środku maseczki zasłaniającej usta i nos, w środku są ludzie bez maseczki – czy kierowca/motorniczy/inni pasażerowie/sprzedawcy/kasjerki powinni zwracać takim ludziom uwagę na obowiązującą zasadę, czy nie i dlaczego? W odróżnieniu od dużych i ‚płynnych’ grup ludzie w autobusach czy sklepach, w ‚mojej’ cerkwi jest kilkunastoosobowa ‚stałych bywalców’, to przeważnie ludzie starsi, doświadczeni i życiowo mądrzy. Niektórzy zauważali niepokojące symptomy lub zachorowali i wówczas nie przychodzili na nabożeństwa. Wrócili, gdy byli już zdrowi i ‚bezpieczni’. Pojawiają się też ‚nowe twarze’, niektóre znam, z niektórymi ciągle się zapoznaję, ale ufam, że zarówno to wąskie, jak i to poszerzone grono obdarza siebie nawzajem zaufaniem i wiarą w rozważne, ostrożne i odpowiedzialne postępowanie… Ja tymczasem „robię swoje” (podobnie jak kierowca czy motorniczy…)

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, Pismo Święte (egzegeza)



Strona 1 z 612345...Ostatnia »