> » konwersja












Jestem katechumenem i dążę do przyjęcia prawosławia. Naszła mnie taka myśl: „Co gdybym teraz umarł?”. No właśnie co wtedy? Czy zostałbym potępiony? Nie jestem jeszcze na Arce Zbawienia jaką jest Cerkiew. Ojcowie Kościoła mówią o tym właśnie że nie można być przecież zbawionym poza Cerkwią. > Albowiem tylko przez nią [Cerkiew] Bóg chętnie przyjmuje ofiarę, tylko ona z pewnością wstawia się za tymi, którzy błądzą. Dlatego też Pan nakazał w odniesieniu do ofiary baranka: “W jednym i tym samym domu winna być spożyta. Nie można wynieść z tego domu żadnego kawałka mięsa na zewnątrz,” (Wyjścia 12:46). Bo baranek jest spożywany w jednym domu, ponieważ prawdziwa Ofiara Odkupiciela jest składana w jednej Cerkwi Powszechnej. A prawo Boże nakazuje, by jego ciało nie było wynoszone na zewnątrz, gdyż zabrania dawać to, co święte, psom (Mateusza 7:6). To ona jedna [Cerkiew] jest miejscem, w którym dobre dzieło przynosi owoc, dlatego tylko ci, którzy pracowali w winnicy, otrzymali zapłatę denara (Mateusza 20:10). To ona jedna strzeże tych, którzy są w niej umieszczeni, silną więzią miłości. Dlatego też wody potopu uniosły wprawdzie arkę, ale zniszczyły wszystkich, którzy znaleźli poza nią. Tylko w niej prawdziwie oglądamy niebieskie tajemnice. Dlatego Pan mówi do Mojżesza: “Oto miejsce obok Mnie, stań przy skale” (Wyjścia 33:21). I nieco dalej: “A gdy cofnę rękę, ujrzysz Mnie z tyłu” (Wyjścia 33:23). Ponieważ prawda objawia się wyłącznie w Cerkwi Powszechnej, Pan mówi, że jest miejsce przy Nim, z którego można Go oglądać. Mojżesz zostaje postawiony na skale, aby ujrzeć postać Boga, ponieważ ten, kto nie zachowuje stałości w wierze, nie rozpoznaje obecności Bożej. O tej właśnie stałości Pan mówi: “Na tej skale zbuduję Cerkiew moją” (Mateusza 16:18). Święty Grzegorz Wielki, Moralia – Komentarz do Księgi Hioba, Księga XXXV.12-13 Szymon

Odpowiedź rozpocznę od pytania: „Co decyduje o przystąpieniu/przyjęciu do prawosławia?” Można tu wskazać „kanoniczne” wskazania rozróżniające pomiędzy przyjmowaniem heretyków i  schizmatyków. W przypadku heretyków jest to ponowny chrzest; w przypadku schizmatyków to spowiedź i Eucharystia. Ale podkreślić tu trzeba, że w obu przypadkach wskazane misteria/sakramenty udzielane były dopiero po „nawróceniu się” zainteresowanych, porzuceniu, wyrzeczeniu się przez nich wcześniejszych błędnych twierdzeń/nauczania. Powrót do jedności wiary to „warunek konieczny” powrotu do jedności liturgicznej/sakramentalnej. Ani chrzest, ani Eucharystia nie mogą być udzielane „innowiercom”, którzy wyrazili chęć połączenia z Cerkwią, ale nie zrezygnowali z błędnych przekonań. Chrzest i Eucharystia to publiczne potwierdzenie zakończenia drogi powrotu heretyka/schizmatyka do „jednej prawdziwej wiary”.

Jeśli to wyjaśnienie nie wystarcza, przytoczę pewną opowieść, która powinna przekonać. Niestety nie pamiętam gdzie ją czytałem/słyszałem (mogły to być żywoty świętych) i nie jestem w stanie wskazać tekstu źródłowego. Pewien człowiek długo nie zgadzał się z przekazywanym mu nauczaniem Jezusa Chrystusa i Cerkwi. Jego przyjaciel nie poddawał się i wytrwale próbował go przekonać, dzielił się z nim swoją wiarą na wszelkie możliwe sposoby. Poważna choroba pobudziła tego człowieka do przemyśleń, pokajania – głębokiego zrozumienia, ziarenko wiary w jego sercu zakiełkowało. Prawdziwie zapragnął chrztu, poprosił przyjęcie do Cerkwi, ale zmarł zanim duchowny przybył, aby sprawować misterium chrztu. Mimo to, został przyjęty do Arki…

Wskazać tu też można na różne trudna okoliczności: gdy nie ma dostępu do wody, a jest pilna potrzeba, aby chrzest został udzielony, wodę mógłby „zastąpić” pustynny piasek. W okresach prześladowań chrześcijan pojawiał się „chrzest krwi” – „oddanie życia za wiarę w Jezusa Chrystusa przez męczennika, który nie zdążył przyjąć chrztu” (jak zwięźle objaśnia to Słownik Polskiej Terminologii Prawosławnej).Odpowiedź na Twoje pytania mogłaby zatem zabrzmieć następująco: nawet jeśli nie jesteś jeszcze w Arce, to płyniesz we właściwą stronę… „Tak trzymać!”, jak mówią żeglarze…

Kategorie: konwersja, Ks. Włodzimierz Misijuk, wiara, życie duchowe



Jestem młodym człowiekiem, który jest na drodze do przyjęcia prawosławia. Od wielu lat odczuwam powołanie do życia kapłańskiego, bez małżeństwa. Aktualnie stoję tak naprawdę na granicy mojego życiowego wyboru jeśli chodzi o to czym będę zajmował się jako osoba dorosła (jak pisałem wyżej chcę być kapłanem). Pytanie brzmi następująco: Czy od razu po przyjęciu prawosławia mogę iść do seminarium? Zastanawiam się: jeśli ten proces mojej konwersji się przedłuży to czym zajmę się w międzyczasie? Zależy mi niesamowicie na tym aby od razu wysłać papiery do seminarium. Oczywiście staram się podlegać Bożym planom, i nie spieszyć się, nie myśleć nadmiernie. Niech Bóg się nad nami zmiłuje. Szymon

Wiele wskazuje na to, aby studia teologiczne i ewentualne przyjęcie święceń kapłańskich nie następowało niezwłocznie po przyjęciu prawosławia. Będąc prawosławnym duchownym trzeba będzie objaśniać, uprzystępniać prawdy wiary prawosławnej zarówno kolejnym katechumenom/konwertytom (których jest coraz więcej), jak i samym prawosławnym. Aby nauczanie było poprawne, efektywne (nie mylić z efektownym) i skuteczne, trzeba poznać prawosławne chrześcijaństwo „od podszewki”. Trzy lata studiów w seminarium, ewentualny ciąg dalszy studiów teologicznych w ChAT nie zapewniają pełnego, wszechstronnego doświadczenia życia jako prawosławnego chrześcijanina we współczesnym świecie. Kanony z pierwszych wieków chrześcijaństwa dopuszczają udzielanie święceń kapłańskich jedynie kandydatom, którzy ukończyli 30 lat życia. Niezbędne było nie tylko odpowiednie wykształcenie i przygotowanie, ale również wystarczające „życiowe doświadczenie”. Myślę, że to właśnie jest odpowiedź na Twoje pytanie: „czym zajmę się w międzyczasie”, pomiędzy konwersją a studiami i święceniami. Ponadto, kandydat na duchownego musi być przygotowany również na to, że nie będzie w stanie utrzymać siebie i rodziny z parafialnej posługi kapłańskiej. Niektóre parafie naszej Cerkwi są na tyle małe, że duchowni zmuszeni są podejmować jakąś dodatkowa „świecką” pracę. To również może być sposób na zdobycie głębszego „życiowego doświadczenia”. Znam duchownych, którzy przed studiami teologicznymi „z premedytacją” podejmowali inne studia, zdobywali jakieś umiejętności i doświadczenie, które chcieli ofiarować Cerkwi, aby mogły być pomocne zarówno w ich kapłańskiej posłudze, jak i w szerszym zaangażowaniu w różne sfery życia Cerkwi.

Kategorie: konwersja, Ks. Włodzimierz Misijuk, życie duchowe



1. Jak wygląda w PAKP okres katechumenatu i czy wiążą się z tym jakieś oficjalne obrzędy „wprowadzające”? 2. Spotkałam się po raz pierwszy w Cerkwi po Boskiej Liturgii z pomazaniem czoła olejem (jeleopomazanie), które miało miejsce bezpośrednio przy całowaniu krzyża. Czy jest to zarezerwowane wyłącznie dla osób prawosławnych? 3. Czy antidoron mogą spożywać tylko osoby prawosławne? Chagalle

  1. W PAKP nie ma sformalizowanego okresu katechumenatu. Tę sprawę należy rozpatrywać indywidualnie z duchownym, który nas prowadzi.
  2. Z opisu wynika, że był to błogosławiony olej (z litii) lub olej z łampady zapalonej przed ikoną (świętego lub święta). Nie ma przeszkód, żeby w takim pomazaniu uczestniczyły osoby nieprawosławne, które są obecne na Boskiej Liturgii, i które przyjmują to jako znak błogosławieństwa.
  3. Historycznie antydor był rozdawany tylko wiernym, którzy nie przyjęli podczas Boskiej Liturgii Świętych Darów. Obecnie, w zależności od lokalnej tradycji, antydor rozdawany jest np.: wszystkim obecnym na Boskiej Liturgii; tylko tym, którzy są na czczo; tylko tym, którzy przyjęli Eucharystię. Istnieją też praktyki rozdawania antydoru osobom nieprawosławnym na znak chrześcijańskiej gościnności, braterstwa i miłości.

Kategorie: konwersja, ks. Piotr Makal, liturgika



Mam 24 lata (zaraz 25) i ostatnio coraz częściej myślę nad konwersja na prawosławie. Zostałem ochrzczony i wychowany w obrządku rzymskokatolickim i na swoja wiarę nie jestem obrażony (na swojego księdza już trochę tak). Moja rodzina jest również wierząca rodzice nie mają nic przeciwko chociaż myślą że to głupi pomysł. Pytania są trzy i są następujące: Ile czasu powinienem dać sobie na przemyślenie tej decyzji? jak mógłbym to pogodzić z moją narzeczoną która jest bardzo głęboko wierząca ? Czy dzieci z naszego przyszłego małżeństwa mogę wychować w obydwu obrządkach (jedno w wierze katolickiej a drugie w wierze prawosławnej)? Jakub

Czas poświęciłbym nie tylko przemyśleniom, ale również lekturze i rozmowom, które pomogłyby w podjęciu ostatecznej decyzji.

Głębsza, szersza, dokładniejsza wiedza o wschodnim chrześcijaństwie, żywe doświadczenie piękna i głębi treści prawosławnego nabożeństwa (w polskiej wersji językowej?) pomogłoby również udowodnić narzeczonej, że pomimo wielu zewnętrznych różnic, wschodnia i zachodnia tradycja chrześcijańska mają wiele wspólnego. Ewentualna konwersja nie oznacza odstępstwa od chrześcijaństwa, lecz próbę jeszcze bardziej wzmożonego podążania chrześcijańską drogą życia ku zbawieniu.

Ewentualne wychowywanie „jednego dziecka w wierze katolickiej, a drugiego w wierze prawosławnej” uważam za niewłaściwe, bowiem dodatkowo pogłębiałoby brak jedności wiary w rodzinie. Lepiej byłoby, gdyby cała rodzina „osadzona” w jednej z tradycji, korzystała z bogactwa obu i z czasem wspólnie zdecydowała, którą wybiera.

Kategorie: konwersja, Ks. Włodzimierz Misijuk



Od dzieciństwa ciągnie mnie do cerkwi. Obie moje prawosławne babcie wyszły za mąż za katolików i tak się zdarzyło, że moi rodzice, a następnie ja, zostali wychowani w wierze rzymskiej. Od kilku lat śpiewam w chórze cerkiewnym i w miarę możliwości uczestniczę w nabożeństwach, korzystam z polskiego tłumaczenia modlitewnika prawosławnego oraz akatystów i psałterza. Powoli poznaję cerkiewnosłowiańskie wersje tych modlitw. Czytam polecane dla konwertytów książki oraz od dawna śledzę tę stronę. W związku z planowaną konwersją mam pytanie dotyczące życia duchowego. Otóż przyjmowanie konwertytów na łono Cerkwi poprzez spowiedź i bierzmowanie jest sytuacją dość nową w historii tego Kościoła. Od wielu lat marzę o tym, aby zostać przyjętym do Prawosławia „jak należy”, tj poprzez chrzest. Wiem, że jest taka możliwość w monasterach Grecji, Rosji czy Białorusi. Znalazłem kiedyś na YouTube wypowiedź bodajże amerykańskiego kapłana, który opisał sytuację działania sił nieczystych na wieloletnią członkinię jego parafii. I po którymś obrzędzie egzorcyzmu (czy tak to się nazywa w Prawosławiu?) kapłan spytał demony dlaczego ciągle nawiedzają tę wierną i ku jego zdziwieniu istoty te odpowiedziały, że nie jest ona ochrzczona, a została przyjęta do Cerkwi wyłącznie przez spowiedź i miropomazanie. Po dokonaniu sakramentu chrztu nawiedzenia ustały. Nie chcę nagatywnie wypowiadać się na temat decyzji władz cerkiewnych dotyczących takiego przyjmowania wiernych innych wyznań, ale moje pytanie dotyczy właśnie tej konkretnej sytuacji. Czy z punktu widzenia dwóch tysiącleci istnienia Cerkwi Prawosławnej istniała taka forma konwersji? Drugie pytanie dotyczy życia monastycznego. Otóż nie tylko fascynowało mnie Prawosławie, ale także monastycyzm. Początkowo w kościele rzymskim – głównie zakony o zaostrzonym rygorze, takie jak kameduli czy kartuzi, a następnie w kościele wschodnim. Jednak z tego, co się orientuję, w Polsce nie ma i nie było mnichów i mniszek wyświęconych do wielkiej schimy. Czy się mylę i nie wiem o takich osobach? Czy może jest szczególny powód dla którego w naszym kraju nie wyświęca się mnichów do obrazu anielskiego? Kamil

O sposobach (ponownego) przyjmowania do Cerkwi bardzo obszernie, wyczerpująco i przekonywująco wypowiedział się o. Mariusz Synak w swoim artykule „Chrzest łacinników – od Boga czy od ludzi?” http://cerkiew.info/pl/biblioteka/artykuly/f/8/150,0

Zachęcam do jego wnikliwej lektury, wyciągnięcia zasadnych wniosków i podjęcia słusznej decyzji.

W związku z pragnieniem „bycia przyjętym do Prawosławia <jak należy>, tj. poprzez chrzest” chciałbym zauważyć, że w Cerkwi w Polsce i w innych lokalnych Cerkwiach przyjmowanie rzymskich katolików „jak należy”, zgodnie z kanonami, następuje poprzez przystąpienie do spowiedzi i Eucharystii, a jeśli przystępujący nie był bierzmowany, to również po uprzednim miropomazaniu. Twierdzenie, że przyjmowanie poprzez chrzest możliwe jest „w monasterach Grecji, Rosji czy Białorusi” to poważne uogólnienie, bo w rzeczywistości to jedynie bardzo nieliczne monastery. Pojawia się przy tym pytanie, czy po przyjęciu „jak należy” w którymś z tych monasterów będzie Pan członkiem Cerkwi w Gruzji, Rosji, Białorusi czy jednak w Polsce? Znam też „przypadki” przyjęcia poprzez chrzest również w Polsce, ale zdecydowały o tym szczególne okoliczności, które uwzględnił diecezjalny biskup. W odniesieniu do przytoczonego opisu „konkretnej sytuacji” dopuszcza on możliwość, że wskazana osoba w ogóle nie była wcześniej ochrzczona… Poza tym jest to raczej „jednostkowy przypadek”, a konwertytów w Ameryce są już dziesiątki, a nawet setki tysięcy.

W odniesieniu do monastycznej drogi chrześcijańskiego życia trzeba stwierdzić, że w latach 1980. mieliśmy jedynie dwa monastery: w Jabłecznej (2 mnichów) i na św. Górze Grabarce (4 mniszki). Obecnie, po ok. 40 latach, mamy  12 wspólnot monastycznych z niemal setką mnichów i mniszek. Absolutna większość to ludzie młodzi. Choć 40 lat minęło, w monastycyzmie to ciągle jeszcze okres „dojrzewania”. A tak w ogóle, mała schima to również „wzór anielski”…

Kategorie: konwersja, Ks. Włodzimierz Misijuk



Mam 21 lat, jestem ochrzczony w obrządku rzymskokatolickim, lecz od kilku lat fascynuje mnie prawosławie… Ten mistycyzm, chóry, liturgia, ikonografia… Zdarzyło mi się uczestniczyć w liturgii prawosławnej i bardzo mi się podobało. Fascynacja zaczęła się od mojego interesowania się Bizancjum, regionem Bałkanów i historii wschodniej Europy. Rozmawiałem z rodzicami, o potencjalnej konwersji – nie wyrazili sprzeciwu, aczkolwiek myślę że woleliby bym pozostał przy obecnym obrządku, ponieważ sami są bardzo religijni. Nie obraziłem się na swój obecny obrządek, lecz trochę nie odpowiadają mi pewne kwestie związane z Papiestwem i Watykanem. Gdy słucham muzyki cerkiewnej czuję, że to mój świat i powiązanie.. Jestem tym bardzo zaciekawiony. Nie odrzucam swojego dotychczasowego Kościoła, ale coraz częściej czuję, że duchowo bliżej mi do tradycji prawosławnej, lecz nie pospieszam się z tematem konwersji, zależy mi na poznaniu i zgłębieniu wiedzy – więc moje pytania brzmią; Jak wygląda proces konwersji na prawosławie w Polsce? Czy powinienem najpierw skontaktować się z duchownym w mojej okolicy lub regularnie uczestniczyć w Liturgii? Chciałbym również zapytać, jakie są pierwsze kroki, które warto podjąć, by lepiej poznać prawosławie od strony duchowej, a nie jedynie kulturowej. Czy mógłby Ojciec polecić jakieś lektury lub materiały, które pomogłyby mi lepiej zrozumieć wiarę prawosławną, zanim zadam bardziej konkretne pytania dotyczące ewentualnej konwersji? Maksymilian

Miło słyszeć/czytać o Twej fascynacji Bizancjum, regionem Bałkanów, historią wschodniej Europy i prawosławnym chrześcijaństwem z jego mistycyzmem, chórami, liturgią i ikonografią oraz o Twoim poczuciu duchowej bliskości do tradycji prawosławnej. Cieszy również Twe rozsądne podejście do kwestii ewentualnej konwersji. Słusznie odczuwasz potrzebę uprzedniego głębszego poznania i wiedzy na ten temat. Poprawnie domyślasz się, że powinieneś najpierw skontaktować się z duchownym wybranej przez Ciebie prawosławnej wspólnoty, opowiedz o Swoich przemyśleniach i poproś go o radę/wsparcie/duchową opieką w przygotowywaniu się i utwierdzaniu w Twej decyzji.

Aby lepiej poznać prawosławie nie tylko od strony duchowej czy kulturowej, spróbuj poczytać nieco więcej o prawosławiu. Najlepszym moim zdaniem wprowadzeniem jest „Kościół prawosławny” bp Kallistosa Ware. Warto też sięgnąć po „Królestwo wnętrza” i „Tam skarb twój, gdzie serce twoje” tegoż Autora. Pomocne będzie też „Misterium wiary” metr. Hilariona Ałfiejewa. Po lekturze tych tekstów na pewno pojawią się pytania, z którymi będziesz mógł zwrócić się do duchownego, albo szukać odpowiedzi w dalszej lekturze obszernej już prawosławnej literatury. Zaglądaj również do Słownika polskiej terminologii prawosławnej – https://sptp.uwb.edu.pl/

W miarę możliwości warto regularnie uczęszczać na nabożeństwa (w pełni uczestniczyć w Boskiej Liturgii można będzie dopiero po konwersji…). W Cerkwi w Polsce konwertyci z rzymskiego katolicyzmu przyjmowani są zwykle przez misterium spowiedzi i Eucharystii. Gdy zainteresowany nie był bierzmowany, wówczas najpierw sprawowane jest nad nim misterium miropomazania.

Kategorie: konwersja, Ks. Włodzimierz Misijuk



Jaki jest procedura w Polskim Kościele Prawosławnym dla kapłana pochodzącego ze Słowacji, który obecnie jest greckokatolikiem, jest żonaty i ma troje dzieci, jeśli chciałby przejść na prawosławie i kontynuować służbę kapłańską na terenie Polski? Jaka jest oficjalna procedura przyjęcia kapłana z Kościoła katolickiego do Polskiego Kościoła Prawosławnego? Czy wymaga się ponownego ukończenia studiów teologicznych lub jedynie uzupełniającego kształcenia? Czy kapłan żonaty może kontynuować służbę po przejściu do Polskiego Kościoła Prawosławnego? Czy istnieje okres próbny lub inne ograniczenia przed pełnym włączeniem do służby? Jaką rolę odgrywa Kościół macierzysty, z którego kapłan odchodzi, w tym procesie? Lukas

Pytań jest dużo i nie potrafię na nie wszystkie odpowiedzieć. Należy zacząć od tego, że nie ma utartej procedury lub ustalonych schematów w jaki sposób należy przyjmować duchownych unickich przychodzących do prawosławia. Formalnie duchowni z tego Kościoła traktowani są jak rzymscy katolicy, dlatego też święcenia kapłańskie są uznawane. Przypadki przyjęcia prawosławia przez duchownych rzymskokatolickich lub unickich w Polsce są dość rzadkie. Za każdym razem jest to indywidualna procedura. Problem nie dotyczy wyłącznie strony kanonicznej i administracyjnej. W naszych realiach (tj. prawosławia w Polsce) zwracamy uwagę, aby osoba (kandydat do stanu duchownego, duchowny z innej Cerkwi prawosławnej), która chce wypełniać posługę kapłańską była obeznana z życiem i tradycją naszej Cerkwi. W przypadku duchownych pochodzących z innego kraju, w tym wypadku z innego też Kościoła komplikacji jest więcej. Naturalnie wykształcenie teologiczne i znajomość nabożeństw stanowią jeden z warunków przyjęcia do kleru. Wydaje mi się, że najbardziej właściwym byłoby nawiązanie relacji z którymś z biskupów. Jego ocena sytuacji i ewentualnie nakreślenie jakiejś drogi byłoby najbardziej właściwym.

Kategorie: konwersja, ks. Andrzej Kuźma



Od dzieciństwa czuję ogromny związek z prawosławiem, pomimo tego, że zostałam ochrzczona w kościele katolickim. Od zawsze jakoś bardzo ciągnęło mnie, by poznawać tą wiarę, by zagłębiać się w nią coraz bardziej, by otaczać się nią na co dzień. Zbieram ikony, czytam ogrom artykułów o prawosławiu, zdecydowałam się też na zakup modlitewnika, naukę języka cerkiewnosłowiańskiego, a także książek opisujących wszystkie tradycje i zwyczaje. Zwyczajnie czuję, że jest to moja droga duchowa, i już teraz, gdy mam 16 lat, staram się jak najlepiej przygotować do oficjalnego przyjęcia prawosławia. Od razu zaznaczam, że nie jest to pochopna decyzja, to pragnienie narasta we mnie od wielu lat (nawet już jako pięciolatka chciałam tu należeć), i dobrze wiem, że przyjęcie prawosławia nie będzie tylko „formalnością”, ale zmianą całego stylu życia. Moja rodzina także nie ma z tym jakichś większych problemów, moi rodzice są raczej na tak, gdyż uważają, że jest to moja decyzja, a oni za mnie życia nie przeżyją. Co do dalszej rodziny- też problemu nie ma, więc czy już za dwa lata, po tym jak się przygotuję, w wieku 18 lat, mogłabym przyjąć prawosławie? Nie byłoby z tym problemu, zważywszy na to jak młoda jestem? Antonina

Twój opis więzi z prawosławiem, Twoje zaangażowanie w jego poznawanie i stwierdzenie, że Rodzice rozumieją i akceptują Twój wybór  mogłyby sugerować, że na przyjęcie prawosławia nie musisz czekać jeszcze dwa lata. Jednak Twoja decyzja o dalszym przygotowywaniu się do tego kroku aż do osiągnięcia pełnoletniości jest bardzo rozsądna. Niech to będzie ze wszech miar Twoja własna, świadoma i dobrze przygotowana decyzja. Dobrze byłoby, abyś zgłosiła się do prawosławnego duchownego, który mógłby pomóc Ci w dalszych przygotowaniach (np. pogłębionej lekturze) byłby Twoim duchowym opiekunem/przewodnikiem na tej drodze przygotowań. Mógłby odpowiadać na pytania, które zapewne już masz i które pojawią się pod wpływem poszerzonej lektury oraz dokładniejszego poznawania wschodniego chrześcijaństwa.

Kategorie: konwersja, Ks. Włodzimierz Misijuk



Obecnie uczestniczę w katechumenacie, przygotowując się do przyjęcia Prawosławia. Ponieważ nigdy nie przyjąłem sakramentu bierzmowania w Kościele Katolickim, do którego wcześniej należałem i w którym byłem wychowany, pragnę teraz – na drodze duchowego nawrócenia – przyjąć imię świętego, który jest mi szczególnie bliski. Chciałbym obrać imię Olaf, na cześć św. Olafa – patrona Norwegii. Z informacji, które posiadam, św. Olaf został kanonizowany przed Wielką Schizmą w 1054 roku, a zatem teoretycznie uznawany jest przez oba Kościoły – Wschodni i Zachodni. W związku z tym uprzejmie proszę o potwierdzenie, czy możliwe jest przyjęcie tego właśnie imienia jako mojego imienia duchowego w Kościele Prawosławnym. Potrzebuję również oficjalnego potwierdzenia tej decyzji od duchownego. Robert

W spisie imion prawosławnych używanym w naszej Cerkwi Olaf nie występuje. Niemniej jednak król Norwegów, o którym tutaj mówimy jest uważany za świętego i dlatego też imię to nadawane jest w lokalnych Cerkwiach prawosławnych na chrzcie. Niżej wskazuję na link, który odsyła do tekstu autorstwa p. Andrzeja Charyło, zamieszczonego w Przeglądzie Prawosławnym z 2021 r., gdzie zostało opisane prawosławne nabożeństwo na grobie św. Olafa.

Fragment tego tekstu odnoszący się do kultu św. Olafa brzmi następująco:

„Król Norwegii Olaf II został kanonizowany i jest ostatnim zachodnim świętym (sprzed Wielkiej Schizmy w 1054 roku), który jest uznawany przez Cerkiew prawosławną. Świątynie ku jego czci wzniesiono m.in. w Konstantynopolu, w pobliżu Nowogrodu Wielkiego, a także w Starej Ładodze niegdyś drugim co do wielkości mieście w Księstwie Nowogrodzkim, oddalonym niespełna sto dwadzieścia kilometrów na wschód od dzisiejszego Petersburga. Relikwie św. Olafa poza Norwegią znajdują się m.in. w USA w prawosławnym monasterze św. Mikołaja Cudotwórcy w North Fort Myers na Florydzie”.

https://przegladprawoslawny.pl/2021/04/01/prawoslawne-nabozenstwo-w-miejscu-pochowku-krola-norwegii-sw-olafa/

Kategorie: imiona, konwersja, ks. Andrzej Kuźma



W trakcie obrzędu bierzmowania kapłan wypowiada słowa: „Jeszcze módlmy się o miłosierdzie, życie, pokój, zdrowie, zbawienie i odpuszczenie grzechów sługi Bożego, ojca chrzestnego N. ” – czy w przypadku osób dorosłych konwertujących na Prawosławie słowa te są pomijane, czy też dla osoby takiej ojcem chrzestnym nieustannie pozostaje chrzestny z chrztu udzielonego w innej konfesji? Patryk

Istnieją dwie praktyki sakramentu miropomazania (bierzmowania) osób dorosłych: w obecności świadka sakramentu („chrzestny/chrzestna” – na życzenie osoby miropomazywanej) lub bez niego. Jeżeli nie ma osoby, która wprowadza daną osobę do społeczności Cerkwi, to wspomniane słowa ektenii pomija się.W obu przypadkach chrzestny z misterium chrztu nadal nim pozostaje.

Kategorie: konwersja, ks. Piotr Makal, liturgika



Strona 1 z 1112345...10...Ostatnia »