Odpowiedź rozpocznę od pytania: „Co decyduje o przystąpieniu/przyjęciu do prawosławia?” Można tu wskazać „kanoniczne” wskazania rozróżniające pomiędzy przyjmowaniem heretyków i schizmatyków. W przypadku heretyków jest to ponowny chrzest; w przypadku schizmatyków to spowiedź i Eucharystia. Ale podkreślić tu trzeba, że w obu przypadkach wskazane misteria/sakramenty udzielane były dopiero po „nawróceniu się” zainteresowanych, porzuceniu, wyrzeczeniu się przez nich wcześniejszych błędnych twierdzeń/nauczania. Powrót do jedności wiary to „warunek konieczny” powrotu do jedności liturgicznej/sakramentalnej. Ani chrzest, ani Eucharystia nie mogą być udzielane „innowiercom”, którzy wyrazili chęć połączenia z Cerkwią, ale nie zrezygnowali z błędnych przekonań. Chrzest i Eucharystia to publiczne potwierdzenie zakończenia drogi powrotu heretyka/schizmatyka do „jednej prawdziwej wiary”.
Jeśli to wyjaśnienie nie wystarcza, przytoczę pewną opowieść, która powinna przekonać. Niestety nie pamiętam gdzie ją czytałem/słyszałem (mogły to być żywoty świętych) i nie jestem w stanie wskazać tekstu źródłowego. Pewien człowiek długo nie zgadzał się z przekazywanym mu nauczaniem Jezusa Chrystusa i Cerkwi. Jego przyjaciel nie poddawał się i wytrwale próbował go przekonać, dzielił się z nim swoją wiarą na wszelkie możliwe sposoby. Poważna choroba pobudziła tego człowieka do przemyśleń, pokajania – głębokiego zrozumienia, ziarenko wiary w jego sercu zakiełkowało. Prawdziwie zapragnął chrztu, poprosił przyjęcie do Cerkwi, ale zmarł zanim duchowny przybył, aby sprawować misterium chrztu. Mimo to, został przyjęty do Arki…
Wskazać tu też można na różne trudna okoliczności: gdy nie ma dostępu do wody, a jest pilna potrzeba, aby chrzest został udzielony, wodę mógłby „zastąpić” pustynny piasek. W okresach prześladowań chrześcijan pojawiał się „chrzest krwi” – „oddanie życia za wiarę w Jezusa Chrystusa przez męczennika, który nie zdążył przyjąć chrztu” (jak zwięźle objaśnia to Słownik Polskiej Terminologii Prawosławnej).Odpowiedź na Twoje pytania mogłaby zatem zabrzmieć następująco: nawet jeśli nie jesteś jeszcze w Arce, to płyniesz we właściwą stronę… „Tak trzymać!”, jak mówią żeglarze…