> » Jestem osobą prawosławną. Jestem osobą wierzącą, obchodzę święta Bożego Narodzenia, Święta Wielkanocne oraz inne święta. U mnie jest bardzo ważne aby pójść do spowiedzi i do Pryczastia. Nie dawno miałam ślub cerkiewny z osobą prawosławną, która nie jest do końca wierząca w Boga. U Mojego męża nie ma świąt, nie obchodzi ich. Ogólnie myślę iż mąż nie lubi osób prawosławnych. Nie mamy dzieci. Nie wiem jak rozmawiać. Dla mnie taki związek jest bardzo ciężki. Zostałam wychowana inaczej. Chciałam zapytać się jeśli chodzi o rozwód jak to wygląda z punktu cerkiewnego. Anonim












Jestem osobą prawosławną. Jestem osobą wierzącą, obchodzę święta Bożego Narodzenia, Święta Wielkanocne oraz inne święta. U mnie jest bardzo ważne aby pójść do spowiedzi i do Pryczastia. Nie dawno miałam ślub cerkiewny z osobą prawosławną, która nie jest do końca wierząca w Boga. U Mojego męża nie ma świąt, nie obchodzi ich. Ogólnie myślę iż mąż nie lubi osób prawosławnych. Nie mamy dzieci. Nie wiem jak rozmawiać. Dla mnie taki związek jest bardzo ciężki. Zostałam wychowana inaczej. Chciałam zapytać się jeśli chodzi o rozwód jak to wygląda z punktu cerkiewnego. Anonim

Pani opowieść  wywołała moje niemal natychmiastowe skojarzenie z wypowiedzią apostoła Pawła na temat małżeństw chrześcijan z poganami. W swym Liście do Koryntian św. Paweł stwierdza: „Albowiem mąż poganin uświęcony jest przez żonę, a żona poganka uświęcona jest przez wierzącego męża; inaczej dzieci wasze byłyby nieczyste, a tak są święte” (1 Kor 7,14). Pani liturgiczne i sakramentalne życie, które pomaga na co dzień żyć dobrym, przykładnym chrześcijańskim życiem jest dla męża dobrym przykładem do naśladowania. Jeśli sam wcześniej nie był zaangażowany w życie Cerkwi, ma jakieś zaległości, wypadałoby je teraz „nadrobić”. Sugerowałbym, aby Pani porozmawiał z mężem o swych rozterkach, wyjaśniła, jak bardzo to dla Pani (dla Was) ważne i spróbowała dowiedzieć się więcej o przyczynach jego postępowania/nastawienia. Jeśli spowodowane jest brakiem wychowania religijnego w domu rodzinnym i „obojętność religijna” w jego dorosłym życiu, można zaproponować pomoc w uzupełnieniu wiedzy o prawosławnym chrześcijaństwie i bogactwie jego liturgicznej Tradycji. Dostępna jest obszerna literatura, która może okazać się pomocna. Ta sama literatura może też pomóc, jeśli powodem jego zachowań jest kryzys wiary. W tym jednak przypadku niezbędna też będzie usilna modlitwa o jego nawrócenie. Aby ziarenko wiary, które Bóg zasiewa w ogrodzie sercu każdego człowieka, mogło zakiełkować, rosnąc i owocować, trzeba je należycie pielęgnować – podlewać i nawozić, pielić chwasty grzechów i pomnażać cnoty.

Skoro pyta Pani o możliwości rozwodu, wnioskuję, że sytuacja jest bardzo trudna, dlatego sugeruję, aby najpierw porozmawiać i „ponegocjować”. Skoro mąż nie uczestniczy w tym, co dla Pani jest aż tak bardzo ważne, że myśli Pani o zerwaniu tego związku, niech to będzie dla niego co najmniej „sygnał ostrzegawczy”. Jak „do tanga trzeba dwojga”, tak i w małżeństwie niezbędna jest synergia, współpraca, wspólna troska i działanie o wspólne życie. (Po)rozmawiajcie – spróbujcie najpierw ustalić przyczyny, a później szukajcie rozwiązań. Literatura może okazać się pomocna, ale warto też zgłosić się do duchownego (albo bardziej zorientowanego znajomego?), aby nie tylko podpowiedział, co czytać, ale pomógł w procesie ratowania/umacniania Waszego małżeństwa.

Proszę nie oczekiwać, że radykalna zmiana może nastąpić „z dnia na dzień” i niemal od razu zaczniecie wspólnie uczestniczyć w nabożeństwach  i świętowaniu. To najpierw mogą/powinny być małe kroczki – wspólna modlitwa rano, wieczorem czy przed posiłkiem przy stole, wspólne pójście do cerkwi. Od czegoś trzeba zacząć…

Dopiero w sytuacji, kiedy rozmowy i wszelkie próby działania okażą się bezowocne, wypadałoby zastanowić się czy jest Pani w stanie dalej samodzielnie „uświęcać” męża i Wasze małżeństwo, czy to zadanie ponad siły…

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, rodzina