Taki zwyczaj może wynikać z lokalnej pobożności i osobistego przygotowania do przyjęcia św. Eucharystii. Oczywiście, mógł zostać podpatrzony w innych krajach. Niekiedy zdarza się, że wynika on z błędnej nauki, że nie można po przyjęciu Eucharystii całować ikon lub krzyża. To podejście jest to niewłaściwe, gdyż duchowni, którzy sprawowali Boską Liturgię całują krzyż i ikony po jej zakończeniu, np. podczas „wychwalania święta” (uroczyste odśpiewanie troparionu, kondakionu i wieliczania na środku świątyni przez duchowieństwo po zakończeniu nabożeństwa).
Mogę polecić najnowsze tłumaczenie wydane przez Warszawską Metropolię Prawosławną (https://sklep.cerkiew.pl/produkt/psalterz-liturgiczny/). To wydanie zawiera także modlitwy po każdej katyzmie. Psalmów nie czyta się tylko za zmarłych. Sposób czytania psałterza najlepiej uzgodnić ze swoim spowiednikiem.
Kościół prawosławny w Polsce udziela sakramentu małżeństwa osobie prawosławnej z osobą nie prawosławną, będącą chrześcijaninem. W ubieganiu się o udzielenie takiego związku zwykle potrzebna jest deklaracja osoby nie prawosławnej, że dzieci zrodzone z takiego małżeństwa będą ochrzczone i wychowywane w wierze prawosławnej. Najlepiej jest udać się do parafii prawosławnej gdzie mieszkacie (lub najbliższej) i porozmawiać na ten temat z duchownym.
Pytań jest dużo i nie potrafię na nie wszystkie odpowiedzieć. Należy zacząć od tego, że nie ma utartej procedury lub ustalonych schematów w jaki sposób należy przyjmować duchownych unickich przychodzących do prawosławia. Formalnie duchowni z tego Kościoła traktowani są jak rzymscy katolicy, dlatego też święcenia kapłańskie są uznawane. Przypadki przyjęcia prawosławia przez duchownych rzymskokatolickich lub unickich w Polsce są dość rzadkie. Za każdym razem jest to indywidualna procedura. Problem nie dotyczy wyłącznie strony kanonicznej i administracyjnej. W naszych realiach (tj. prawosławia w Polsce) zwracamy uwagę, aby osoba (kandydat do stanu duchownego, duchowny z innej Cerkwi prawosławnej), która chce wypełniać posługę kapłańską była obeznana z życiem i tradycją naszej Cerkwi. W przypadku duchownych pochodzących z innego kraju, w tym wypadku z innego też Kościoła komplikacji jest więcej. Naturalnie wykształcenie teologiczne i znajomość nabożeństw stanowią jeden z warunków przyjęcia do kleru. Wydaje mi się, że najbardziej właściwym byłoby nawiązanie relacji z którymś z biskupów. Jego ocena sytuacji i ewentualnie nakreślenie jakiejś drogi byłoby najbardziej właściwym.
Twój opis więzi z prawosławiem, Twoje zaangażowanie w jego poznawanie i stwierdzenie, że Rodzice rozumieją i akceptują Twój wybór mogłyby sugerować, że na przyjęcie prawosławia nie musisz czekać jeszcze dwa lata. Jednak Twoja decyzja o dalszym przygotowywaniu się do tego kroku aż do osiągnięcia pełnoletniości jest bardzo rozsądna. Niech to będzie ze wszech miar Twoja własna, świadoma i dobrze przygotowana decyzja. Dobrze byłoby, abyś zgłosiła się do prawosławnego duchownego, który mógłby pomóc Ci w dalszych przygotowaniach (np. pogłębionej lekturze) byłby Twoim duchowym opiekunem/przewodnikiem na tej drodze przygotowań. Mógłby odpowiadać na pytania, które zapewne już masz i które pojawią się pod wpływem poszerzonej lektury oraz dokładniejszego poznawania wschodniego chrześcijaństwa.
Po pierwsze, wyświęcony może być także mężczyzna, który nie ożenił się.
Po drugie, nie tylko w teorii, ale i w praktyce też można ożenić się 3 razy. 🙂
I przechodząc do sedna. Ideałem jest jedno małżeństwo (por. Ef 5, 23-32). Kapłan powinien być wzorem postępowania, dlatego ap. Paweł poleca, by był „mężem jednej żony” (por. 1 Tm 3,2 i 1 Tm 3,12). Z tego względu kanony (17 i 18 Apostolskie i 12 św. Bazylego) zabraniają wyświęcania osób, które po chrzcie wstąpiły w więcej niż jeden związek małżeński.
W spisie imion prawosławnych używanym w naszej Cerkwi Olaf nie występuje. Niemniej jednak król Norwegów, o którym tutaj mówimy jest uważany za świętego i dlatego też imię to nadawane jest w lokalnych Cerkwiach prawosławnych na chrzcie. Niżej wskazuję na link, który odsyła do tekstu autorstwa p. Andrzeja Charyło, zamieszczonego w Przeglądzie Prawosławnym z 2021 r., gdzie zostało opisane prawosławne nabożeństwo na grobie św. Olafa.
Fragment tego tekstu odnoszący się do kultu św. Olafa brzmi następująco:
„Król Norwegii Olaf II został kanonizowany i jest ostatnim zachodnim świętym (sprzed Wielkiej Schizmy w 1054 roku), który jest uznawany przez Cerkiew prawosławną. Świątynie ku jego czci wzniesiono m.in. w Konstantynopolu, w pobliżu Nowogrodu Wielkiego, a także w Starej Ładodze niegdyś drugim co do wielkości mieście w Księstwie Nowogrodzkim, oddalonym niespełna sto dwadzieścia kilometrów na wschód od dzisiejszego Petersburga. Relikwie św. Olafa poza Norwegią znajdują się m.in. w USA w prawosławnym monasterze św. Mikołaja Cudotwórcy w North Fort Myers na Florydzie”.
Na wstępie należałoby wyjaśnić i uporządkować niektóre podstawowe zagadnienia.
Po pierwsze – trzeba zauważyć różnicę pomiędzy spowiedzią i rozgrzeszeniem, a kodeksem karnym, sądem i karą.
Po drugie – prawosławnemu chrześcijańskiemu pojmowaniu grzechu, spowiedzi i rozgrzeszenia nie towarzyszy charakterystyczna dla rzymskiego katolicyzmu kwestia „zadośćuczynienia”. W Kościele rzymskokatolickim grzech można porównać do zaciąganie długu, który można/trzeba „spłacić” przez pokutę, zadośćuczynienie. Pokuta w tym kontekście jawi się jako „zasłużona kara” i tu przejawia się bardziej jurydyczne traktowanie tego sakramentu w Kościele rzymskokatolickim. W prawosławnym chrześcijaństwie grzech pojmowany jest jako choroba duszy, spowiedź to lecznica (cs. wraczebnica), a epitymia – nakładane przez spowiednika zalecenia określonych działań (np. post) albo zakazy (np. tymczasowa uniemożliwienie przystępowania do komunii) – to „lecznicza terapia” albo „środek wychowawczy”. Epitymia określana jest też mianem „pokajania” (gr. metanoia), które oznacza zmianę sposobu myślenia, postawy, „głębokiego zrozumienia”. W poprawnym pojmowaniu i rozróżnianiu tych kwestii we Wschodniej i Zachodniej tradycji chrześcijańskiej przeszkadza „terminologiczna niedogodność”, bowiem 1) epitymia i pokajanie potocznie nazywane są pokutą, a 2) związane z nimi i szeroko stosowane w starożytnym chrześcijaństwie lecznicze zalecenia czy zakazy określane są jako „praktyki pokutne”.
Po trzecie – w przypadku morderstwa i wielu innych „ciężkich” grzechów sama spowiedź, przyznanie się do grzechu, nie gwarantuje „automatycznego” rozgrzeszenia. „Ciężkie grzechy”, np. morderstwo, aborcja to w prawosławnym pojmowaniu „ciężkie choroby”, które trzeba długo leczyć. Jak diagnoza choroby nie oznacza jej natychmiastowego wyleczenia, tak „rozgrzeszenie” pojawia się dopiero na zakończenie procesu leczenia. Może to być proces bardzo długotrwały. Znamienny przykład to kanoniczne zalecenie św. Bazylego Wielkiego (IV w). Jego zdaniem grzech cudzołóstwa i nierządu należało traktować epitymią – pokajanną/pokutną praktyką dwunastoletniego odłączenia od komunii. Powtórzę i podkreślę jeszcze raz – ta „pokutna praktyka” to nie kara, lecz środek wychowawczy/ lecznicza terapia.
Próbując odpowiedzieć na zadanie pytania stwierdziłbym, że zarówno w przypadku spowiedzi, jak i kodeksu karnego chodzi o ‘naprawę’ przestępcy/grzesznika, o jego powrót do życia w społeczeństwie, „resocjalizację”. Jednak w kodeksie karnym, jak sama nazwa wskazuje, pojawia się jeszcze element „zasłużonej kary”. U rzymskich katolików pojawia się, co prawda, element „zadośćuczynienia” (zasłużonej kary?), ale w prawosławnym chrześcijaństwie koncentrujemy się na procesie i sposobach leczenia. Zabójca po wyznaniu swego grzechu podczas misterium spowiedzi nie otrzyma natychmiast rozgrzeszenia i nie będzie mógł żyć dalej „spokojnie(?)” i bez żadnych konsekwencji. Otrzyma epitymię – kilkuletni zakaz przystępowania do komunii, zalecenie usilnej modlitwy, postu i innych terapeutycznych działań – wszystko po to, aby „(wy)zdrowieć”, wracać do życia w społeczności, resocjalizować się żyjąc pośród tej społeczności. Czy kara śmierci spowodowałaby resocjalizację? Czy umożliwi/wzmocni/przyśpieszy ją stosowana „równolegle” cywilna kara więzienia.
Pytanie: „Czy aby mieć odpuszczony grzech u Boga, musi przyznać się władzom, że dopuścił się takiego czynu i zgodzić się, aby skazano go na śmierć?” można by sparafrazować pytaniem: „czy odpuszczenie grzechu uzależnione jest od poddania się stosownej, przewidzianej w ludzkim kodeksie karze śmierci, czy też od Bożego przebaczenia?” Wskazana w pytaniu Arabia Saudyjska to kraj muzułmański, a chrześcijaństwo odrzuca karę śmierci… Czy zatem niechrześcijańska kara stosowana przez niechrześcijańskie władze miałaby „gwarantować” Boże miłosierdzie? Cytowany werset Dz 25,11 jest wyrwany z kontekstu. Warto przeczytać cały werset wraz z poprzedzającym go Dz 25,10…
Czuję się zobowiązany do korekty kilku stwierdzeń: „odpuszczenie grzechów jest uzależnione od decyzji Kapłana”. W modlitwie rozgrzeszenia pada wyraźne stwierdzenie, że to Bóg przebacza/odpuszcza grzechy, a kapłan czynu to jedynie w Jego imieniu, z Jego „upoważnienia”. „Król Dawid zabił Uriasza Hetytę, ale Bóg nie skazał go na śmierć.” Bóg jest Dawcą życia, nikogo nie skazuje na śmierć”…W odpowiedzi na ostatnie pytanie powiedziałbym – jeśli zabójca wie o skazaniu niewinnego, nie reaguje na błąd sądu i nie przeciwstawia się egzekucji, dopuszcza się drugiego zabójstwa. Można by to zastanawiać się, jak poinformować sąd o błędnym orzeczeniu – przyznać się, czy dostarczyć niezbite dowody niewinności…
Napicie się wody eliminuje bycie na czczo. Właściwe przygotowanie do Eucharystii jest sprawą sumienia każdego wiernego i powinniśmy dbać, żeby nasze sumienie „nas nie oskarżało”. Sumienie nie powinno oskarżać innych osób. Wierzę, że wszystkie osoby, które przystąpiły podczas święta Przemienienia Pańskiego na wskazanej liturgii uczyniły wszystko, żeby godnie przyjąć Ciało i Krew naszego Zbawiciela.
Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi, gdyż w przypadku imion, których nie zawierają spisy świętych Cerkwi prawosławnej duchowni podejmowali (i podejmują) różne decyzje. Mogę podejrzewać, że Paulina została ochrzczona jako Pawła (dni wspomnienia: 10/23 lutego lub 3/16 czerwca).Iwona najczęściej spotyka się jako Joanna (Niedziela świętych Mirofor – 3 Niedziela po Passze oraz 27 czerwca/10 lipca).Na Sylwię nie mam jednoznacznego pomysłu (Zuzanna? Salome?). Święta Sylwia żyła w VI w. (jest matką św. Grzegorza Dialoga). Imiona chrzcielne wnuków powinni pamiętać ich rodzice i chrzestni – może warto podpytać te osoby. Ewentualnie zgłosić się do parafii, w której zostały ochrzczone i tam przedstawić problem.