>












Czy matka z nieochrzczonym dzieckiem może przebywać w cerkwi podczas Liturgii? Anonim

Tak może. Dziecko w takim jest przypadku katechumenem, czyli osobą, która wkrótce będzie ochrzczona. Naturalnie mama nie przynosi dziecka do Eucharystii. Problemem może być przebywanie matki w połogu, ale w pytaniu ten wątek nie jest poruszany.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, liturgika



Słyszałam, że na panichidę warto przynosić to co się przyda w Cerkwi tj. mąka, olej, wino. Zatem proszę o szczegóły jaka mąka jest najlepsza do wypieku prosfor, jaki olej jest najlepszy do łampad, a jakiego czerwonego wina używa się do Eucharystii? Jelisawieta

Niestety nie jestem w stanie udzielić precyzyjnej odpowiedzi, gdyż zależy to od parafii. Najlepiej zapytać proboszcza, co byłoby przydatne. Tradycyjną potrawą przynoszoną na panichidę jest koliwo, które po pobłogosławieniu było rozdawane biedakom z prośbą o modlitwę za wspominane osoby.

Kategorie: ks. Piotr Makal, liturgika



Na stronie prawosławnej encyklopedii (pravenc.ru) jest zamieszczony biogram Brunona z Kwerfurtu, podobnie znajduje się jego wspomnienie w kalendarzu prawosławnym używanym w Niemczech, także wynika, że to święty prawosławny, podobnie udało mi się znaleźć na jednym z francuskojęzycznych forów prawosławnych – są to jednak poszlaki, źródła pośrednie, internetowe. Patryk

Szanowny Panie,nie spotkałem się z powszechnym kultem św. Brunona (w schimie Bonifacego) w Cerkwi prawosławnej. Przywołane źródła świadczą o tym, że jest czczony lokalnie. Moim zdaniem, nie ma żadnych przeszkód, żeby uznawać go za świętego prawosławnego.

Kategorie: historia, imiona, święci, ks. Piotr Makal



Czy w Wielkim Tygodniu można odprawić w cerkwi panichidę? Jeśli tak to w jakie dni? Czy w Wielki Czwartek lub Wielką Sobotę można dać zapiskę o spokój duszy na Liturgię (mam na myśli to czy są wyjmowane cząsteczki za zmarłych na proskomidii oraz czy jest czytana ektenia za zmarłych)? Czy może Ksiądz dać instruktaż i konkretnie opisać w jaki sposób należy modlić się w cerkwi i w domu za zmarłych, jeśli rocznice śmierci przypadają na Wielki Tydzień? Anonim

Według Typikonu jerozolimskiego do Soboty Łazarza do Antypaschy nie powinno się sprawować panichid (stąd mamy Radonicę we wtorek po Niedzieli o Tomaszu). To szczególny czas, podczas którego koncentrujemy się na byciu razem z Chrystusem. W związku z tym, w wielu parafiach w tym okresie nie dodaje się podczas liturgii ektenii za zmarłych. Podczas proskomidii oczywiście wspomina się zarówno żywych, jak i zmarłych. Wspomnienie rocznicowe należy uzgodnić z proboszczem parafii (zależy od tradycji danej parafii). Zgodnie z niektórymi lokalnymi tradycjami przenosi się je na np. Sobotę Łazarza lub Wtorek/Sobotę Paschy. W domowej modlitwie nie ma przeszkód, żeby wspominać swoich zmarłych bliskich każdego dnia. Pobożnym zwyczajem jest np. czytanie Psałterza, akatystu za zmarłych i odmówienie modlitwy za zmarłych z modlitewnika.

Kategorie: ks. Piotr Makal, liturgika



Przystąpiłem do sakramentu Spowiedzi i Eucharystii we czwartek. Czy w najbliższą niedzielę mogę przyjąć Eucharystię nie przystępując do spowiedzi (przeczytając modlitwy przed i po Eucharystii)? Anonim

Nie wiem. Takie kwestie należy wyjaśniać ze swoim spowiednikiem.

Kategorie: ks. Piotr Makal, liturgika, życie duchowe



Czy istnieją w prawosławiu jacyś patroni sportowców, oraz modlitwy którymi można się modlić, np. przed zawodami sportowymi? Anonim

Nie spotkałem się z takimi świętymi w naszej Cerkwi. Ogólnie pojęcie „świętych patronów” dziedzin życia jest obce prawosławnej liturgice.
Tym niemniej, po krótkim przeglądzie, podaję ze źródeł światowych: św. Nektariusz z Eginy – w Grecji został ogłoszony patronem sportowców; m.in. jako pierwszy wprowadził piłkę nożną jako dyscyplinę sportową do szkoły; popierał i wspierał zajęcia sportowe i kluby sportowe; ap. Paweł – w swoich listach nawiązuje do zawodów sportowych (m.in. „A każdy ze zmagających się (z gr. atletów, sportowców) od wszystkiego się powstrzymuje: tamci, aby otrzymać więdnący wieniec, a my – niewiędnący. Ja zatem nie tak biegnę, jakbym nie znał celu, nie tak uderzam, jakbym bił powietrze. Ale ujarzmiam moje ciało i zniewalam, abym innym zwiastując, sam nie okazał się niewypróbowany.” 1 Kor 9,25-27;”A jeśliby ktoś i walczył jak atleta, to nie otrzyma wieńca, jeśliby walczył niezgodnie z zasadami.” 2 Tm 2,5);Wspominani są także m.in.: męcz. Sebastian – patron łucznictwa i strzelectwa (za wikipedia) i męcz. Nestor.
Myślę, że przed zawodami sportowymi (ale i po nich) modlitewne zwrócenie się do swojego świętego patrona lub bezpośrednio do Boga będzie dobrą praktyką.

Kategorie: ks. Piotr Makal, wiara



Jako „łacinnik”, więc proszę o wybaczenie za tak banalne dwa pytania. Wchodząc do cerkwi chciałbym zachować szacunek i nie naruszać sacrum, ani nie prowokować wiernych swym zachowaniem. Jeżeli chciałbym porozmawiać z kapłanem prawosławnym, czy najlepiej zrobić to zaraz po świętej liturgii? W moim mieście cerkiew jest ulokowana w kamienicy, nie wiem gdzie jest kancelaria i czy cerkiew będzie otwarta poza godzinami liturgii. No i druga kwestia, czy wchodząc do świątyni powinienem skłonić głowę i uczynić znak krzyża na sposób czyniony przez wiernych Kościoła ortodoksyjnego, czy też mogę wejść do cerkwi to po katolicku? Na stronie https://cerkiew.pl/zapytaj/?page_id=44 nie widziałem żadnego formularza, więc kieruje pytanie tradycyjnym mejlem.

Na rozmowę najlepiej umówić się telefonicznie. Spis parafii z danymi kontaktowymi można znaleźć m.in. na www.orthodox.pl (zakładka „administracja”). Wchodząc do świątyni należy zachować szacunek. W przypadku świątyń chrześcijańskich, moim zdaniem, należy przestrzegać własnych tradycji, nie naruszając tradycji gospodarzy (np. uczynić znak krzyża w swojej tradycji).

Kategorie: ks. Piotr Makal, pozostałe



Czy diakon może czytać za batiuszkę kanon św. Andrzeja z Krety? Diakoni uroczyście czytają Apostoła i Ewangelię, ale nie spotkałem się z tradycją czytań kanonu.

Czytanie kanonu św. Andrzeja z Krety nie jest zarezerwowane tylko dla prezbiterów (batiuszek). Podczas nabożeństwa w cerkwi, przewodniczący wspólnoty (czyli proboszcz) ma prawo decydować, kto ma czytać kanon. W naszej tradycji zwykle jest to biskup lub prezbiter.

Kategorie: ks. Piotr Makal, liturgika



Czy sztuczna inteligencja może uzyskać świadomość? Na gruncie prawosławnej myśli wydaje mi się to sprzeczne, dlatego że świadomość to dusza a ją może zesłać tylko PAN Bóg. A może należy myśleć o AI jako apokaliptycznej bestii? Nie wiem czy da się na to pytanie odpowiedzieć, ale próbuje.

Skoro jest sztuczna, to raczej nieświadoma… A to z kolei „dyskwalifikuje” ją, jako bestię, bo ta będzie (jest?) świadoma i piekielnie inteligentna po swojemu…

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, wiara



Nie potrafię rozstrzygnąć pewnej kwestii. Mam 2 rodzeństwa, wszyscy jesteśmy dorośli grubo po 40, ale rodzice tylko mnie proszą o pomoc przy różnych pracach. Każde z nas dostało od rodziców kawałek kąta, więc nie jest tak, że ja jestem jakoś wyróżniony bo dostałem wszystko i z tej racji na mnie spoczywać mają wszystkie obowiązki. W duchu sprawiedliwości ludzkiej jest mi to łatwo rozstrzygnąć. Jest 3 dzieci, każde ma pomagać. Wiadomo w granicach rozsądku, siostra nie będzie rąbać drzewa, ale może kosić trawnik. Rodzice nie chcą poprosić siostry, bo ma ciężki charakter, z bratem ojciec jest pokłócony, to też nie. Ale mi się nie widzi robić wszystkiego bo to jest po ludzku niesprawiedliwe. Od ojca na takie stwierdzenie usłyszałem, że jakby miał kogo wynająć to nie prosiłby NAS o pomoc. Co mnie osobiście dotknęło i uraziło, bo tylko mnie bo nią proszą. I teraz przechodzimy do najważniejszego. Jak pogodzić to z życiem w duchu prawosławia? Nie potrafię tego ogarnąć. Bo z 1 strony miłość, pomoc bliźniemu, szacunek do rodziców. A z 2 chyba sam też na jakiś szacunek zasługuję (czy takie myślenie jest błędne i grzeszne) i nie muszę być jedynym koniem pociągowym. Proszę o radę, lub chociaż jakaś literaturę. Dodam tylko, że od małego nie potrafiłem stawiać granic, byłem osobą lękliwą, ugodową. Z wiekiem zacząłem stawiać granice, ale jak je stawiać po chrześcijańsku, o ile tak w ogóle się da?

Sugerowałbym, aby spotkać się, „po ludzku” porozmawiać z rodzeństwem i po ludzku podzielić się swymi rozterkami i „czysto ludzkimi” oczekiwaniami współdziałania. Skoro ma Pan najwięcej do czynienia z okazywaniem doraźnej pomocy, jest Pan w stanie przedstawić zakres potrzeb i zapytać o możliwości wsparcia ze strony rodzeństwa. To okazja do wskazania/wytyczenia granic swoich możliwości – skoro ma Pan z tym trudności, jest to okazja do „przełamania się” – nie chodzi tu o „postawienie na swoim” ale próbę ustalenia jakichś „granic”. Ta umiejętność na pewno przyda się na drodze życia, ale trzeba ją (wy)kształcić i „trenować”. To spotkanie i ewentualny podział obowiązków, ustalenie co kto może/woli robić, mogłoby być pretekstem do podjęcia próby pogodzenia brata z ojcem… Czy gdyby siostra z „ciężkim charakterem” zaproponowała Rodzicom pomoc, to by ją odrzucili? Widzę tu potencjał do wykorzystania. Myślę, że warto spróbować. Nawet jeśli nic z tego nie wyjdzie, wyraźnie okaże się „na czym stoję” i wtedy łatwiej ze sobą będzie ustalić co mogę (z)robić na pewno, a co w miarę możliwości.

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, rodzina



Strona 2 z 17512345...102030...Ostatnia »