Jak co roku, 15 czerwca 2009 r.
Jak co roku, 15 czerwca 2009 r. wyruszyła najdłuższa pielgrzymka organizowanej przez Bractwo Młodzieży Prawosławnej w Polsce - do Jabłecznej. Początkiem trudu była parafia św. proroka Eliasza w Białymstoku, gdzie po wspólnej modlitwie pielgrzymi wyruszyli wraz z ikoną św. Onufrego do monasteru, którego jest patronem.
W ciągu ośmiu dni pątnicy, w większości młodzi ludzie, pokonali ponad 230 km. Pomimo złej pogody pielgrzymów z dnia na dzień przybywało – bramy monasteru przekroczyło 50 osób. Lecz nie liczy się ilość, ale to, co w ciągu zaledwie kilku dni w tych ludziach się zrodziło. Nie tylko wspólna modlitwa, wspólne śpiewanie z Bohohłasnika, ale wzajemna pomoc, współczucie w trudnych chwilach, dobre słowa, rozmowy i wszechobecna życzliwość to, to czego każdy mógł oczekiwać od drugiej osoby.
Najważniejszym elementem każdego dnia była poranna Boska Liturgia. Podczas niej wiele osób przystępowało do sakramentów: spowiedzi i Eucharystii, które w nieopisany sposób umacniały fizycznie i duchowo. W momentach niezwykle ciężkich, dla każdego pomocną dłonią służył duchowy opiekun pielgrzymki o. Sławomir Jakimiuk, do którego później dołączył o. diakon Paweł Sidoruk. Swoją obecnością duchowni krzepili wiarę w pielgrzymach.
W imieniu pielgrzymów, składamy także serdeczne podziękowania tym, którzy na trasie nas przyjmowali: proboszczom i wikariuszom parafii, przełożonym monasterów, parafianom oraz tym, którym pielgrzymka nie była obca. To dzięki Waszej pomocy mogliśmy usłyszeć monasterskie dzwony u celu naszej wędrówki. Pragniemy również podziękować namiestnikowi, o. Atanazemu oraz braciom z monasteru św. Onufrego w Jabłecznej za możliwość czynnego uczestnictwa podczas święta oraz za pełne dobrej energii słowa.
Nie można zapomnieć o tych, bez których ta pielgrzymka by się nie odbyła. To Wy, drodzy, byliście najważniejszym elementem naszej wędrówki. Każdy z osobna był dla drugiej osoby jak brat czy siostra. Wychodząc z Białegostoku - trochę niepewni - indywidualnie spoglądaliśmy na plan pielgrzymki. Wchodząc zaś do Jabłecznej nikt już nie był obcy i wspólnie podsumował to, co się w te dni, czy to w sercu, czy to w życiu, wydarzyło. Ile to dobroci, miłości można pozyskać? To każdy sam odpowie na to pytanie. Pewni jesteśmy, że każdy w tej małej wspólnocie mógł skierować do swego bliźniego takie oto słowa:
„Choćbym nawet szedł ciemną doliną,
Zła się nie ulęknę, boś Ty ze mną,
Laska twoja i kij twój mnie pocieszają.”
Ps. 23,4
— Olga Mularczyk, Jarosław Szczur i Tomasz Hanczaruk
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.