Tym razem w naszym dziale z reportażami prezentujemy materiał nadesłany przez naszego czytelnika, w którym prezentujemy wspomnienia z pielgrzymki do Poczajowa, która odbyła się w dniach 13-16 marca 2015 r.
Tym razem w naszym dziale z reportażami prezentujemy materiał nadesłany przez naszego czytelnika, w którym prezentujemy wspomnienia z pielgrzymki do Poczajowa, która odbyła się w dniach 13-16 marca 2015 r. Tym samym zachęcamy do dzielenia się swoimi wspomnieniami i miejscami, które odwiedzacie.
Poczajew całą rodziną Ciepło wspominam nasz pobyt w Swiato-Uspienskoj Poczajewskoj Ławrze, duchowym centrum zachodniej Rusi. I chociaż to już kolejny dzień w Polsce, wciąż myślami chodzę po terytorium Ławry. Tym z czego najbardziej się cieszę, był nasz pobyt całą rodziną. Przecież odbiór każdego miejsca, jest wtedy pełniejszy. Przecież tak ważny powinien być dla nas los bliskich i naszych dzieci, których zadaniem także będzie zachowanie wiary. Wzbogacić się duchowo Pojechaliśmy, aby się wzbogacić duchowo. Była to połowa Wielkiego Postu, Niedziela Krestopokłonnaja. Pojechaliśmy zarówno po duchowe siły na dalsze dni 40-diesiatnicy, jak i po siły dla przetrwania w tym nienormalnym świecie, który nie idzie ku dobremu... Chcieliśmy inaczej spojrzeć na ten świat, i zacząć postępować inaczej; przeobrazić się. Taki przyświecał nam cel - uzupełnić deficyt wiary, przestać zbyt płytko, powierzchownie (może czasem z pewnego przyzwyczajenia, mechaniczności) traktować naszą obecność w Cerkwi. Chwile poza czasem I faktycznie były to dla "chwile poza czasem"; oddaliśmy się w ręce Boga, i troskliwych organizatorów z Bractwa Prawosławnego św. św. Cyryla i Metodego. A bezpośrednio odpowiedzialna za pielgrzymów Ewa Rygorowicz, wraz z córką Natalią, jawiły się nam niczym rodowite mieszkanki krainy, do której przyjechaliśmy. Błogosławieństwo Pielgrzymka - tak jak być powinno - miała błogosławieństwo, a w czasie jej trwania był z nami świaszczennik o. Mikołaj Kulik, wikariusz parafii w Dubinach. 2 kierowców wiozło nas i 50 osób z Hajnówki, Bielska, Białej Podlaskiej, Poznania, Warszawy... Dla wszystkich znaczenia nie miały informacje o zagrożeniach na Ukrainie. Tam gdzie byliśmy jest spokojnie! Martwiliśmy się o coś innego - że nie możemy pomóc tym miejscom na południu i wschodzie kraju, gdzie ludzie cierpią... W Poczajewie nie byliśmy już dawno. Cieszyliśmy się więc teraz, że w czasie pobytu przeżyliśmy kilka sakramentów: spowiedź, pryczastije, soborowanije. Znaleźliśmy się w mistycznym chramie Preswiatoj Troicy, pokłoniliśmy się moszczam prep. Iowa i Amfiłochija Poczajewskich, setkom moszczewików z podwiżnikami ze Świętej Rusi, Poczajewskiej Ikonie i prosić u Matieri Bożej błagosłowieństwa na dalsze życie. Słyszeliśmy piękne śpiewy, piękne melodie bijących dzwonów, i była to dla nas swego rodzaju terapia. Kto był raz, wraca Każdy, kto był raz w Poczajewie, ten tam wraca. To taka perełka na Wołyniu, terenie który kiedyś należał do Polski. Poczajew rozbudowuje się i w trzy lata powstają piękne sobory, a w nich celbrowane są długie bogosłużenija (wsienosznoje bdienije np. 4,5 godziny) i głoszone są propowiedi przepełnione troską o zbawienie pielgrzymów.
— Sławomir Kiryluk
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.