Pielgrzymkę rozpoczęliśmy w czwartek, 11 listopada, od modlitwy przed podróżą w krakowskiej cerkwi ok 4.
Pielgrzymkę rozpoczęliśmy w czwartek, 11 listopada, od modlitwy przed podróżą w krakowskiej cerkwi ok 4. nad ranem. Nikt chyba wówczas nie zdawał sobie sprawy z tego, że mniej więcej o tej godzinie będziemy rozpoczynać każdy dzień naszej pielgrzymki?! Do Ławry Poczajowskiej przyjechaliśmy ok godz. 16.00. Po zakwaterowaniu w domu pielgrzyma i posiłku wzięliśmy udział w wieczornym nabożeństwie, podczas którego pielgrzymi przystępowali do sakramentu pokuty. Późnym wieczorem mieliśmy możliwość pokłonienia się relikwiom św.św. Hioba i Amfilochiusza Poczajowskich oraz wejścia go groty (pieczary) św. Hioba. Kto miał taką możliwość wie, jak wielkie jest to przeżycie.
Następnego dnia dzwonek dyżurnego ogłosił pobudkę po godz. 4 rano, o piątej rozpoczynało się nabożeństwo poranne, które zawsze kończy się ok. godz. 6 pokłonieniem się cudownej Poczajowskiej Ikonie Bogurodzicy. Zaraz po 6. rano rozpoczęła się św. Liturgia w dolnej, pieszczernej, cerkwi przy relikwiach św.św. Hioba i Amfilohego Paczojowskich. Nabożeństwo współcelebrowali opiekuni duchowni naszej pielgrzymki: ks. Sergiusz Dziewiatowski z Sosnowca i ks. Jarosław Antosiuk z Krakowa. Ogromne przeżycia towarzyszyły tym chwilom. Kiedy chór braci monasterskiej śpiewał Pieśń Cherubinów wschodziło dopiero słońce. O świcie część z pielgrzymów przystąpiło do św. Eucharystii.
Po śniadaniu udaliśmy się do Krzemieńca gdzie modliliśmy się w żeńskim klasztorze Objawienia Pańskiego. Kolejnym miejscem, które odwiedziliśmy było źródełko św. Anny. Większość pielgrzymów zanurzało się w wodzie źródełka, której temperatura stale wynosi 5ºC. Wielu po wyjściu z wody twierdziło, że gdyby kiedykolwiek ktoś im powiedział, że zrobią coś takiego, nigdy by w to nie uwierzyli. Jednak modlitewny nastrój pozwolił nam przeżyć małą próbę wiary, przekroczyć granicę racjonalnego podejścia do świata i dotknąć świętości cudownego źródełka. Kierując się w stronę ławry przyjechaliśmy do położonej nieopodal - pustelni (skitu) Poczajowskiej Ławry. Modliliśmy się w cerkwiach św. Serafina z Sarowa, Wszystkich Świętych, gdzie o. Sergiusz pobłogosławił pielgrzymów krzyżem, który nosił za życia św. Nikita Słupnik.
Po powrocie do ławry z przewodnikiem zwiedziliśmy jej świętości odkrywając wiele nieznanych i niezauważonych dotąd miejsc monasteru poczajowskiego. Po kolacji wzięliśmy udział w nabożeństwie wieczornym.
Sobotni dzień rozpoczęliśmy, już tradycyjnie o 5 rano od nabożeństwa porannego i św. Liturgii sprawowanych w soborze św. Trójcy. Na tym zakończyło się nasze przebywanie w Ławrze Poczajowskiej. W drodze powrotnej do polski zajechaliśmy do Lwowa, gdzie mieliśmy chwilkę na krótkie zwiedzanie starówki i posiłek. Głównym punktem programu była jednak wizyta w cerkwi katedralnej pw. św. Jerzego Zwycięscy. Nieoczekiwanie dla nas arcybiskup lwowski i halicki Augustyn zaprosił nas na spotkanie w domu arcybiskupim. Władyka pokazał nam niezwykle cenne zbiory, na które składają się m.in. stare rękopisy, monety z początku I tysiąclecia a także gwóźdź z czasów Chrystusa. Władyka Augustyn podzielił się z nami wspomnieniami z wyjazdów do różnych krajów, zarówno na konferencje naukowe jak i liturgiczne spotkania z bratnimi Kościołami, w tym podróże do Polski. Ostatnio miało to miejsce podczas konsekracji odbudowanej po pożarze cerkwi w Komańczy. Na koniec niezwykle ciepłego spotkania władyka podarował nam kilka niedawno wydanych książek swego autorstwa pt. „Teologiczne aspekty uniactwa” oraz każdemu po czekoladce.
Do Krakowa wróciliśmy tuż przed północą. Nieco zmęczeni rozjechaliśmy się do swoich domów na odpoczynek, aby już rano spotkać się na porannej, niedzielnej św. Liturgii.
fot. ks. Jarosław Antosiuk, Tatiana Dzierzęga
— ks. Jarosław Antosiuk
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.