Wiele wskazuje na to, aby studia teologiczne i ewentualne przyjęcie święceń kapłańskich nie następowało niezwłocznie po przyjęciu prawosławia. Będąc prawosławnym duchownym trzeba będzie objaśniać, uprzystępniać prawdy wiary prawosławnej zarówno kolejnym katechumenom/konwertytom (których jest coraz więcej), jak i samym prawosławnym. Aby nauczanie było poprawne, efektywne (nie mylić z efektownym) i skuteczne, trzeba poznać prawosławne chrześcijaństwo „od podszewki”. Trzy lata studiów w seminarium, ewentualny ciąg dalszy studiów teologicznych w ChAT nie zapewniają pełnego, wszechstronnego doświadczenia życia jako prawosławnego chrześcijanina we współczesnym świecie. Kanony z pierwszych wieków chrześcijaństwa dopuszczają udzielanie święceń kapłańskich jedynie kandydatom, którzy ukończyli 30 lat życia. Niezbędne było nie tylko odpowiednie wykształcenie i przygotowanie, ale również wystarczające „życiowe doświadczenie”. Myślę, że to właśnie jest odpowiedź na Twoje pytanie: „czym zajmę się w międzyczasie”, pomiędzy konwersją a studiami i święceniami. Ponadto, kandydat na duchownego musi być przygotowany również na to, że nie będzie w stanie utrzymać siebie i rodziny z parafialnej posługi kapłańskiej. Niektóre parafie naszej Cerkwi są na tyle małe, że duchowni zmuszeni są podejmować jakąś dodatkowa „świecką” pracę. To również może być sposób na zdobycie głębszego „życiowego doświadczenia”. Znam duchownych, którzy przed studiami teologicznymi „z premedytacją” podejmowali inne studia, zdobywali jakieś umiejętności i doświadczenie, które chcieli ofiarować Cerkwi, aby mogły być pomocne zarówno w ich kapłańskiej posłudze, jak i w szerszym zaangażowaniu w różne sfery życia Cerkwi.
Próbując odpowiedzieć na pytanie o definicję utraty dziewictwa, wskazałbym na Jezusowe, ewangeliczne „uściślenie” dotyczące cudzołóstwa. W Ewangelii według Mateusza 5,27-28 czytamy: „Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż! A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa”. Cudzołóstwo to zdrada małżeńska, „utrata dziewictwa” przed wejściem w wiązek małżeński to inaczej „nierząd”. Napiętnowanie obu tych grzechów przez Cerkiew (np. kanon św. Bazylego Wielkiego zaleca nawet 12 lat ekskomuniki) wynika z Jej głębokiego przeświadczenia, że współżycie płciowe, seks zarezerwowany jest dla łoża małżeńskiego. Odpowiedź na pytanie czy opisany „akt stanowi już utratę dziewictwa czy nie” pozostawiam sumieniu pytającego. Biorąc pod uwagę słowa Jezusa Chrystusa trudno jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie „co musi zajść, aby dziewictwo utracić”. Granica jest „płynna” i dużo może zależeć od okoliczności. Jak nie każde „wydłużone” spojrzenie na kobietę jest pożądliwie cudzołożne, tak nie każdy przejaw damsko-męskiego czułego zbliżenia musi być „kwalifikowany” jako nierządny… W obu przypadkach zalecana jest daleko posunięta ostrożność. O tym, czy w kontekście „utraty dziewictwa przed ślubem” święcenia kapłańskie będą udzielone, zdecyduje duchowny wysłuchujący spowiedzi kandydata do przyjęcia święceń…
Wszystko jedno kiedy. To nie ma to najmniejszego znaczenia. Dekoracje świąteczne nie są obowiązkowe.
Rozwijając: Podane daty mogą być związane z obserwacjami liturgicznymi (np. zmianą wystroju świątyń). To samo dzieje się w przypadku zachowywania kolorystyki ubraniowej przez wiernych (np. chustki, krawaty, koszule) w zależności od rodzaju święta lub okresu liturgicznego. Jest to bardzo indywidualny i lokalny temat, w żaden sposób nie warunkowany przez wskazania reguł liturgicznych czy monastycznych.
Wszystko, co odbywa się w miłości nie może być obligatoryjne, bo staje się przymusem, a nie przejawem wolnej woli. Post jest jednym ze sposób pokazania, że relacja z Bogiem jest dla nas ważna. Na przestrzeni wieków zostały wypracowane (szczególnie w środowiskach monastycznych) ogólne reguły postu, ale zawsze było obecne także indywidualne podejście. Proszę uzgodnić swój post z doświadczoną osobą duchowną i swoim lekarzem.
- W PAKP nie ma sformalizowanego okresu katechumenatu. Tę sprawę należy rozpatrywać indywidualnie z duchownym, który nas prowadzi.
- Z opisu wynika, że był to błogosławiony olej (z litii) lub olej z łampady zapalonej przed ikoną (świętego lub święta). Nie ma przeszkód, żeby w takim pomazaniu uczestniczyły osoby nieprawosławne, które są obecne na Boskiej Liturgii, i które przyjmują to jako znak błogosławieństwa.
- Historycznie antydor był rozdawany tylko wiernym, którzy nie przyjęli podczas Boskiej Liturgii Świętych Darów. Obecnie, w zależności od lokalnej tradycji, antydor rozdawany jest np.: wszystkim obecnym na Boskiej Liturgii; tylko tym, którzy są na czczo; tylko tym, którzy przyjęli Eucharystię. Istnieją też praktyki rozdawania antydoru osobom nieprawosławnym na znak chrześcijańskiej gościnności, braterstwa i miłości.
Nie spotkałem się z opisanymi sytuacjami. Wydaje mi się, że jeżeli nie przekracza to granic gry i nie wiąże się z chęcią profanacji, to nie jest to znieważenie. Budowanie modeli świątyń w komputerze może być częścią edukacji religijnej. Dużo zależy od intencji i pobożności graczy.
Rzeczywiście dokładną liczbę ludności prawosławnej w Polsce jest dość trudno określić. Wydawało by si, że dane ze Powszechnego Spisu Ludności powinny być najbardziej wiarygodne. Wydaje mi się jednak, że wielu prawosławnych niekoniecznie wypełniło rubrykę o przynależności religijnej/konfesyjnej. Trzeba pamiętać, że wielu z nas ciągle boi się ujawniania swojej tożsamości prawosławnej. Zaszłości historyczne powodują, że lepiej jest na ten temat nie mówić i nie ujawniać się. Pozostaje też obawa, że dokument z powszechnego spisu może być kiedyś użyty przeciwko nam. Zdeponowany on jest przecież w archiwach. Być może niektórzy też nie zauważyli tej rubryki w spisie. Tak więc pozostaje przypuszczenie, że jest nas w Polsce miedzy 156-500 tys.
Proszę przeszukać archiwum odpowiedzi – są tam opisane różne przypadki. Należy jednak pamiętać, że najlepszej odpowiedzi (do danej sytuacji) udzieli prawdopodobnie duchowny na żywo. Pokrótce: Ad. 1. Pozytywne. Należy chrzcić. Najlepiej przez zanurzenie (jak wskazuje na to grecki źródłosłów słowa „chrzest”). Ad. 2. W diecezji, w której niosę posługę – tak, w podaniu do biskupa o zgodę na udzielenie sakramentu (chodzi o ślub w cerkwi). Ad. 3. Wszystko jest możliwe (tzn. spotkałem się z różnymi sytuacjami), tylko często jest to złamanie obietnic z pkt. 2.
Ze względu na brak szczegółowych informacji nie jestem w stanie odpowiedzieć, czy w danej sytuacji „doszło tu do naruszenia jakichś zasad religijnych'”. Ufam, że doświadczony duchowny zrobił wszystko zgodnie z zasadami i sumieniem. Nie ma oczywiście przeszkód, żeby przyszedł Pan do cerkwi. Myślę, że w kwestii modlitwy za śp. dziadka najlepiej zapytać duchownego, który zna Pańską sytuację. Dość szeroko rozpowszechniony w świecie chrześcijańskim jest tekst kondakionu za zmarłych:
„Ze świętymi daj odpoczynek, Chryste, duszom swoich sług, tam gdzie nie ma bólu, ani smutku, ani wzdychań, lecz jest niekończące się życie. „Można oczywiście modlić się także swoimi słowami. Mam nadzieję, że oprócz świadomości wiary w Boga pojawi się także wdzięczność i miłość, a z nią chęć Jego poznania.
Wszystko o czym wspomniałeś – ikony, krzyż, modlitwy – to rzeczywiście elementy tradycji prawosławnej, ale nie są one „zarezerwowane” wyłącznie dla prawosławnych chrześcijan. To raczej części „dziedzictwa” całego chrześcijaństwa zachowane i skrzętnie pielęgnowane w prawosławiu. Posługiwania się nimi czy nawet przyswajania ich nie postrzegałbym więc jako niewłaściwe – skoro może (bo powinno) ubogacać i, jak piszesz, ubogaca życie duchowe innych chrześcijan, wypadałoby się z tego cieszyć.
Czuję się jednak zobowiązany do stwierdzenia, że wspominasz tu o zaledwie kilku częściach dużo większej i spójnej całości. W prawosławiu wszystko jest ze sobą ściśle powiązane, ma swoje źródło, znaczenie i cel, ku któremu prowadzi i pomaga dążyć. Stwierdzasz, że bardzo cenisz „piękno i głębię prawosławia”. Jednak to, co zauważyłeś i o czym wspomniałeś, choć jest zdecydowanie ważne i znaczące, pozostaje jedynie częścią albo „zewnętrzną warstwą” tego, co stanowi „głębię” prawosławia. Posłużyłbym się tutaj porównaniem do pięknego, cudownego „opakowania”, które na swój sposób zaprasza do zaglądania – albo lepiej – do wejścia do jego wnętrza i pełnego, wszechogarniającego doświadczania jeszcze większego piękna – pełni treści prawosławnego chrześcijaństwa. Jeśli nie wszyscy, to wielu zetknęło się ze stwierdzeniem Dostojewskiego, że „piękno zbawi świat”, ale mało kto zauważył, że tym pięknem, które miał na myśli i o którym pisał jest – Jezus Chrystus.
Życzę zatem głębszego wglądu…