>












Ostatnio zmarła bliska mi osoba, był wiernym lokalnej parafii rzymskokatolickiej, natrafiły się problemy z jego pogrzebem. Ksiądz katolicki nie chciał go pochować (bardzo nas nie lubi odkąd moja mama przeszła na luteranizm; wiarę mojego Ojca który jest Austriakiem) przez to ruszyłem na pomoc do niedalekiej cerkwi prawosławnej, znajomy mojej rodzinie batiuszka zgodził się odprawić pogrzeb… i tak prawosławny chował katolika. Czy doszło tu do naruszenia jakichś „zasad religijnych”? – Nie jestem głęboko-wierzący i nie znam się zbytnio na tym. Bardzo jestem wdzięczny lokalnemu Ojcu że mimo odmienności pochował mojego dziadka. Nawet nie wziął ode mnie żadnych pieniędzy – czy mógłby Ojciec polecić mi jakąś modlitwę za zmarłego dziadka? Ta sytuacja sprawiła że inaczej patrzę na religię, katolicyzm troche przez to mi obrzydł, ale ja przybliżyłem się do Boga. Jestem bardzo wdzięczny że dziadek miał godny pochowek, niezbyt odpowiada mi luteranizm ale moja mama bardzo głęboko przeżywa wiarę i jestem szczęśliwy że mimo trudności losu i kryzysu wiary daje radę. Czy jako po prostu wierzący w Boga (wychowywany byłem w wierze rzymskokatolickiej ale nie przykładałem do tego nigdy uwagi) mogę w ramach wdzięczności pojawić się w cerkwi na niedzielnym nabożeństwie? Nie chce robić kłopotu, jedynie podziękować że pochowany został mój dziadek. Anonim

Ze względu na brak szczegółowych informacji nie jestem w stanie odpowiedzieć, czy w danej sytuacji „doszło tu do naruszenia jakichś zasad religijnych'”. Ufam, że doświadczony duchowny zrobił wszystko zgodnie z zasadami i sumieniem. Nie ma oczywiście przeszkód, żeby przyszedł Pan do cerkwi. Myślę, że w kwestii modlitwy za śp. dziadka najlepiej zapytać duchownego, który zna Pańską sytuację. Dość szeroko rozpowszechniony w świecie chrześcijańskim jest tekst kondakionu za zmarłych:
„Ze świętymi daj odpoczynek, Chryste, duszom swoich sług, tam gdzie nie ma bólu, ani smutku, ani wzdychań, lecz jest niekończące się życie. „Można oczywiście modlić się także swoimi słowami. Mam nadzieję, że oprócz świadomości wiary w Boga pojawi się także wdzięczność i miłość, a z nią chęć Jego poznania.

Kategorie: ks. Piotr Makal, liturgika



Zwracam się z uprzejmą prośbą o krótką poradę duchową. Jestem rzymskim katolikiem, ale od dłuższego czasu z wielkim szacunkiem i zainteresowaniem poznaję duchowość oraz tradycje prawosławne. Chciałbym zapytać, czy z punktu widzenia Cerkwi prawosławnej byłoby czymś niewłaściwym, że w swoim domu posiadam ikony, krzyż prawosławny oraz że czasem modlę się modlitwami tradycji wschodniej (wraz z czynieniem wschodniego znaku krzyża) – nie oznacza to że zapominam o sakramentach mojego obecnego wyznania i stylu modlenia się. Bardzo cenię piękno i głębię prawosławia, jednak pozostaję wierny sakramentom Kościoła rzymskokatolickiego i regularnie uczestniczę we Mszy Świętej w mojej parafii. Traktuję to jako ubogacenie swojej duchowości i więzi z wiarą. Będę bardzo wdzięczny za odpowiedź i krótkie wyjaśnienie, jak Cerkiew spogląda na takie praktyki u osoby pozostającej w Kościele katolickim. Maksymilian

Wszystko o czym wspomniałeś – ikony, krzyż, modlitwy – to rzeczywiście elementy tradycji prawosławnej, ale nie są one „zarezerwowane” wyłącznie dla prawosławnych chrześcijan. To raczej części „dziedzictwa” całego chrześcijaństwa zachowane i skrzętnie pielęgnowane w prawosławiu. Posługiwania się nimi czy nawet przyswajania ich nie postrzegałbym więc jako niewłaściwe – skoro może (bo powinno) ubogacać i, jak piszesz, ubogaca życie duchowe innych chrześcijan, wypadałoby się z tego cieszyć.

Czuję się jednak zobowiązany do stwierdzenia, że wspominasz tu o zaledwie kilku częściach dużo większej i spójnej całości. W prawosławiu wszystko jest ze sobą ściśle powiązane, ma swoje źródło, znaczenie i cel, ku któremu prowadzi i pomaga dążyć. Stwierdzasz, że bardzo cenisz „piękno i głębię prawosławia”. Jednak to, co zauważyłeś i o czym wspomniałeś, choć jest zdecydowanie ważne i znaczące, pozostaje jedynie częścią albo „zewnętrzną warstwą” tego, co stanowi „głębię” prawosławia. Posłużyłbym się tutaj porównaniem do pięknego, cudownego „opakowania”, które na swój sposób zaprasza do zaglądania – albo lepiej – do wejścia do jego wnętrza i pełnego, wszechogarniającego doświadczania jeszcze większego piękna – pełni treści prawosławnego chrześcijaństwa. Jeśli nie wszyscy, to wielu zetknęło się ze stwierdzeniem  Dostojewskiego, że „piękno zbawi świat”, ale mało kto zauważył, że tym pięknem, które miał na myśli i o którym pisał jest – Jezus Chrystus.

Życzę zatem głębszego wglądu…

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, życie duchowe



Uczestnicząc w liturgii niedzielnej w jednej z cerkwi w Białymstoku zauważyłem, w zdobieniach żyrandola umieszczonego w centrum świątyni jak i nad wejściem głównym do cerkwi, dwugłowego orła zwieńczonego koroną. Przypomina mi to godło Rosji. Jakie jest pochodzenie i symbolika tego godła? Jeżeli jest to relikt naszych dawnych związków (przed uzyskaniem autokefalii) z Rosyjską Cerkwią Prawosławną to może należałoby obecnie zrezygnować z tej tradycji? Walerian

Pojawienie się symbolu dwugłowego orła w świątyniach chrześcijańskich związane jest z Cesarstwem wschodniorzymskim (Bizancjum). Według niektórych źródeł, symbol dwugłowego orła spotyka się w cerkwiach od XIII w. Jako symbol władzy cesarskiej przyjmuje go dopiero ostatnia dynastia władców Cesarstwa – Paleolodzy (1259 – 1453). W czasach upadku Konstantynopola (XV w.) ten symbol władzy cesarskiej przechodzi na Zachód (np. staje się godłem Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego) oraz na Wschód (jako oficjalny herb Wielkiego Księstwa Moskiewskiego zostaje ustanowiony na początku XVI w.).Z tego powodu, choć dwugłowy orzeł znajduje się w herbie Rosji, to jego wizerunek w naszych cerkwiach nie jest związany z Rosją, a z Cerkwią konstantynopolitańską. Współcześnie jest on bardzo często spotykany w świątyniach prawosławnych np. w Grecji, na Athosie, czy na Cyprze. Dwugłowy orzeł symbolizuje władzę duchową (szczególnie jeśli jest związany z insygniami biskupimi) lub Chrystusa (np. z emblematami Alfa i Omega; por. Ap 22,12-13).

Kategorie: ks. Piotr Makal, liturgika



Czy święty zachodni przedschizmowy, żyjący w zgodzie z duchem prawosławnym, ale jednak nie dopisany przez naszą Cerkiew do dyptychu może być wspominany w modlitwie prywatnej? Patryk

Kanonizacja jest oficjalnym uznaniem danej osoby za świętą, której przynależy kult (proskinisi) [zob. https://sptp.uwb.edu.pl/words/1688]. Nic nie stoi na przeszkodzie, by zwracać się w modlitwie o pomoc do np. zmarłych przodków, o których wiemy, że żyli pobożnie i wierzymy, że mogą się za nas wstawiać przed Bogiem. To samo dotyczy świętych, którzy nie są oficjalnie kanonizowani.

Kategorie: ks. Piotr Makal, liturgika, życie duchowe



Czy Męczennicy Międzyrzeccy, którzy zginęli i zostali kanonizowani przez papieża przed wielką schizmą – pierwsi męczennicy z ziem polskich, wśród których byli benedyktyni, w tym mnich Benedykt z Włoch, wychowany w kulturze pod wpływami niemieckimi, ale i bizantyjskimi – są świętymi prawosławnymi? Pytanie to można zadać także w stosunku do Andrzeja Świerada i jego współbraci. Żyli oni życiem eremity, ascetycznie. Czy nie stanowią oni także wzoru do naśladowania dla chrześcijanina prawosławnego? Patryk

W historii znajdziemy wiele osób, których życie może być dla nas inspiracją do wzrostu duchowego. W przypadku wyżej wymienionych postaci problemem w uznaniu za świętych prawosławnych jest brak oficjalnej kanonizacji przez Cerkiew (lub wpisania do dyptychów). Brak kanonizacji nie jest jednak wykluczeniem z chóru świętych, jeśli dana osoba została do niego zaliczona przez Boga.

Kategorie: ks. Piotr Makal, liturgika, wiara, życie duchowe



Jestem katolikiem, ale bardzo ciekawi mnie duchowość prawosławna – mam kilka pytań: 1) Czy katolik może praktykować „metanie” podczas modlitwy osobistej, jeśli robi to z szacunkiem i pragnieniem zbliżenia się do Boga? 2) Chciałbym lepiej zrozumieć duchowe znaczenie metanii. Z tego, co wiem, są to pokłony wykonywane podczas modlitwy, jako wyraz pokory i skruchy wobec Boga. Czy mógłby Ojciec wyjaśnić, dlaczego są one tak ważne w tradycji prawosławnej i jak pomagają w głębszej modlitwie serca? 3) Zauważyłem, że w modlitwie prawosławnej są pokłony podobne do tych, które wykonują muzułmanie. Czy metanie mają podobne znaczenie — jako wyraz pokory przed Bogiem — czy w prawosławiu oznaczają coś więcej? Maksymilian

1) Każdy może (i powinien) składać pokłony podczas modlitwy, zarówno osobistej, jak i wspólnej, liturgicznej. Trzeba tu jednak postępować zgodnie z ustalonym porządkiem. Np. nawet w Wielkim Poście nie składamy pokłonów w soboty i niedziele. W cerkwi nie klękamy i nie składamy pokłonów podczas Boskiej Liturgii. W kościelnej ławce nie da się zrobić pokłonu…
2) Pokłony do ziemi, „metania” (od gr. metanoia?, cs. pokajanie) mogą kojarzyć się z pokorą, ale mają bardziej złożone i głębsze znaczenie. Metanoia/pokajanie błędnie tłumaczone są na polski jako „pokuta”, która kojarzy się z karą. To również nawrócenie albo opamiętanie, ale najbardziej odpowiednie tłumaczenie tych słów to „głębokie zrozumienie” – tego jakim się stałem, przez to, że zgrzeszyłem i jednocześnie tego, jakim powinienem się sta(wa)ć, przez to, że zostałem stworzony na obraz i podobieństwo Boga w Trójcy Osób!

W cerkiewnych nabożeństwach w modlitwę wiernych angażowane są wszystkie zmysły: ikonografia, szaty liturgiczne – wzrok, śpiewy i melorecytacja – słuch, woskowe świece i kadzidlany dym – węch, Eucharystia, antydor, koliwo – smak, całowanie ikon, stawianie świec – dotyk. Pokłony są sprawdzonym sposobem na angażowanie w modlitwę całego ciała. Mają też bardzo głębokie teologiczne znaczenie. Padając na kolana i pochylając głowę do ziemi, uznajemy/ukazujemy swą grzeszność, przyznajemy się do grzechu. Powstając na nogi, wyprostowując się, dajemy świadectwo wiary w zbawcze dzieło Jezusa Chrystusa – zostaliśmy zbawieni, Syn Boży stał się Synem Człowieczym, zstąpił z nieba nie tylko na ziemię, ale również do otchłani, skąd wyprowadził dusze zmarłych (por. ikona Zmartwychwstania/Zstąpienia do otchłani. Pochylamy się twarzą do ziemi i natychmiast podnosimy się, podobnie jak za każdym razem, gdy w modlitwie pojawia się wspomnienie o Ukrzyżowaniu Jezusa, zawsze niezwłocznie, w tym samym wersecie towarzyszy mu wspomnienie o Zmartwychwstaniu.

3) Islam to połączenie różnych elementów judaizmu i chrześcijaństwa z propozycjami Mahometa. Pokłony to zapożyczenie z chrześcijaństwa. Wyjaśnienia w 2) sugerują, że podobieństwa są raczej „zewnętrzne”…

„Krzyżowi Twemu kłaniamy się, Panie, i święte Zmartwychwstanie Twoje wysławiamy!”

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, życie duchowe



Jaki stosunek ma nasza Cerkiew do świętych zachodnich żyjących przed Wielką Schizmą (1054)? Jak sprawdzić czy kult danego świętego zachodniego jest obecny w naszej Cerkwi? Patryk

Kult świętych można podzielić na lokalny i powszechny. Wielu świętych zachodnich (np. św. Hubert, św. Oliwia, św. Alina, św. Genowefa) otoczonych jest kultem lokalnym w Cerkwi prawosławnej.
Rosyjska Cerkiew Prawosławna powołała w 2014 r. komisję ds. opracowania kalendarza (wspomnień świętych). Z informacji, do których dotarłem, ta komisja sporządziła listę świętych, którzy działali w Europie Środkowej i Zachodniej przed 1054 rokiem. W swoich pracach komisja kierowała się następującymi kryteriami:

  • nieskazitelnym wyznaniem wiary prawosławnej,
  • okolicznościami, w jakich nastąpiła kanonizacja,
  • brakiem wzmianki o imieniu świętego w dziełach polemicznych zwalczających Cerkiew prawosławną (w tym obrządek wschodni)
  • oraz współczesnym kultem w zagranicznych diecezjach Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej i lokalnych Cerkwiach prawosławnych.

Ponadto w pracy komisji uwzględniono informacje zawarte w „Kompletnym menologionie Wschodu” (Полном месяцеслове Востока) arcybiskupa Sergiusza (Spasskiego) (1830-1904), sprawozdaniu św. Jana (Maksymowicza) na Synodzie Biskupów Rosyjskiej Cerkwi Zagranicznej w 1952 r., artykułach w „Encyklopedii prawosławnej”, a także w Synaksarionie sporządzonym przez hieromnicha Makarego z athoskiego monasteru Simonopetra (dostępne jest także polskie wydanie Synaksarionu).
Moim zdaniem, powyższe informacje mogą być dobrymi wskazówkami określającymi czy dany święty może być przez nas czczony.
Odsyłam także do odpowiedzi udzielonej przez o. Andrzeja Kuźmę: „Przyczyną takiego stanu rzeczy (chodzi o brak rozpowszechnionego kultu świętych zachodniej Europy – przyp. PM) jest chyba to, że jego kult w starożytności nie był rozpropagowany we wschodniej części cesarstwa. Po zaistnieniu rozłamu w XI w. jeszcze mniej interesowano się na wschodzie kultem świętych, którzy żyli w starożytności w zachodniej części. Taki stan rzeczy pozostał do dzisiaj. Wielu jest zresztą zachodnich świętych z okresu przed rozłamem, którzy formalnie powinni istnieć w dyptychach prawosławnych. Być może właściwym byłoby pewne uzupełnienie dyptychów, ale kto to mógłby zrobić? Potrzebna byłaby może jakaś komisja ogólnoprawosławna?”

Kategorie: ks. Piotr Makal, wiara, życie duchowe



Mam 24 lata (zaraz 25) i ostatnio coraz częściej myślę nad konwersja na prawosławie. Zostałem ochrzczony i wychowany w obrządku rzymskokatolickim i na swoja wiarę nie jestem obrażony (na swojego księdza już trochę tak). Moja rodzina jest również wierząca rodzice nie mają nic przeciwko chociaż myślą że to głupi pomysł. Pytania są trzy i są następujące: Ile czasu powinienem dać sobie na przemyślenie tej decyzji? jak mógłbym to pogodzić z moją narzeczoną która jest bardzo głęboko wierząca ? Czy dzieci z naszego przyszłego małżeństwa mogę wychować w obydwu obrządkach (jedno w wierze katolickiej a drugie w wierze prawosławnej)? Jakub

Czas poświęciłbym nie tylko przemyśleniom, ale również lekturze i rozmowom, które pomogłyby w podjęciu ostatecznej decyzji.

Głębsza, szersza, dokładniejsza wiedza o wschodnim chrześcijaństwie, żywe doświadczenie piękna i głębi treści prawosławnego nabożeństwa (w polskiej wersji językowej?) pomogłoby również udowodnić narzeczonej, że pomimo wielu zewnętrznych różnic, wschodnia i zachodnia tradycja chrześcijańska mają wiele wspólnego. Ewentualna konwersja nie oznacza odstępstwa od chrześcijaństwa, lecz próbę jeszcze bardziej wzmożonego podążania chrześcijańską drogą życia ku zbawieniu.

Ewentualne wychowywanie „jednego dziecka w wierze katolickiej, a drugiego w wierze prawosławnej” uważam za niewłaściwe, bowiem dodatkowo pogłębiałoby brak jedności wiary w rodzinie. Lepiej byłoby, gdyby cała rodzina „osadzona” w jednej z tradycji, korzystała z bogactwa obu i z czasem wspólnie zdecydowała, którą wybiera.

Kategorie: konwersja, Ks. Włodzimierz Misijuk



Czy jest podany do wiadomości publicznej dyptych świętych uznanych przez PAKP, takich których nasza Cerkiew kanonizowała jak również dodała do swojego dyptychu po kanonizacji przez inną Cerkiew lokalną? Przeglądając różne dostępne w Polsce kalendarze, synaksariony, aplikacje internetowe widać pomiędzy nimi pewne różnice, jedni święci są wymienieni, inni nie. Czy istnieje pełna lista świętych uznanych przez naszą Cerkiew? Patryk

Z moich informacji wynika, że nie ma opublikowanej pełnej listy świętych zatwierdzonych przez naszą Cerkiew. Pewnym wyznacznikiem jest coroczny Kalendarz PAKP, ale z racji ograniczeń związanych z objętością nie są tam uwzględnieni wszyscy święci uznani przez naszą Cerkiew.

Kategorie: ks. Piotr Makal, liturgika



Od dzieciństwa ciągnie mnie do cerkwi. Obie moje prawosławne babcie wyszły za mąż za katolików i tak się zdarzyło, że moi rodzice, a następnie ja, zostali wychowani w wierze rzymskiej. Od kilku lat śpiewam w chórze cerkiewnym i w miarę możliwości uczestniczę w nabożeństwach, korzystam z polskiego tłumaczenia modlitewnika prawosławnego oraz akatystów i psałterza. Powoli poznaję cerkiewnosłowiańskie wersje tych modlitw. Czytam polecane dla konwertytów książki oraz od dawna śledzę tę stronę. W związku z planowaną konwersją mam pytanie dotyczące życia duchowego. Otóż przyjmowanie konwertytów na łono Cerkwi poprzez spowiedź i bierzmowanie jest sytuacją dość nową w historii tego Kościoła. Od wielu lat marzę o tym, aby zostać przyjętym do Prawosławia „jak należy”, tj poprzez chrzest. Wiem, że jest taka możliwość w monasterach Grecji, Rosji czy Białorusi. Znalazłem kiedyś na YouTube wypowiedź bodajże amerykańskiego kapłana, który opisał sytuację działania sił nieczystych na wieloletnią członkinię jego parafii. I po którymś obrzędzie egzorcyzmu (czy tak to się nazywa w Prawosławiu?) kapłan spytał demony dlaczego ciągle nawiedzają tę wierną i ku jego zdziwieniu istoty te odpowiedziały, że nie jest ona ochrzczona, a została przyjęta do Cerkwi wyłącznie przez spowiedź i miropomazanie. Po dokonaniu sakramentu chrztu nawiedzenia ustały. Nie chcę nagatywnie wypowiadać się na temat decyzji władz cerkiewnych dotyczących takiego przyjmowania wiernych innych wyznań, ale moje pytanie dotyczy właśnie tej konkretnej sytuacji. Czy z punktu widzenia dwóch tysiącleci istnienia Cerkwi Prawosławnej istniała taka forma konwersji? Drugie pytanie dotyczy życia monastycznego. Otóż nie tylko fascynowało mnie Prawosławie, ale także monastycyzm. Początkowo w kościele rzymskim – głównie zakony o zaostrzonym rygorze, takie jak kameduli czy kartuzi, a następnie w kościele wschodnim. Jednak z tego, co się orientuję, w Polsce nie ma i nie było mnichów i mniszek wyświęconych do wielkiej schimy. Czy się mylę i nie wiem o takich osobach? Czy może jest szczególny powód dla którego w naszym kraju nie wyświęca się mnichów do obrazu anielskiego? Kamil

O sposobach (ponownego) przyjmowania do Cerkwi bardzo obszernie, wyczerpująco i przekonywująco wypowiedział się o. Mariusz Synak w swoim artykule „Chrzest łacinników – od Boga czy od ludzi?” http://cerkiew.info/pl/biblioteka/artykuly/f/8/150,0

Zachęcam do jego wnikliwej lektury, wyciągnięcia zasadnych wniosków i podjęcia słusznej decyzji.

W związku z pragnieniem „bycia przyjętym do Prawosławia <jak należy>, tj. poprzez chrzest” chciałbym zauważyć, że w Cerkwi w Polsce i w innych lokalnych Cerkwiach przyjmowanie rzymskich katolików „jak należy”, zgodnie z kanonami, następuje poprzez przystąpienie do spowiedzi i Eucharystii, a jeśli przystępujący nie był bierzmowany, to również po uprzednim miropomazaniu. Twierdzenie, że przyjmowanie poprzez chrzest możliwe jest „w monasterach Grecji, Rosji czy Białorusi” to poważne uogólnienie, bo w rzeczywistości to jedynie bardzo nieliczne monastery. Pojawia się przy tym pytanie, czy po przyjęciu „jak należy” w którymś z tych monasterów będzie Pan członkiem Cerkwi w Gruzji, Rosji, Białorusi czy jednak w Polsce? Znam też „przypadki” przyjęcia poprzez chrzest również w Polsce, ale zdecydowały o tym szczególne okoliczności, które uwzględnił diecezjalny biskup. W odniesieniu do przytoczonego opisu „konkretnej sytuacji” dopuszcza on możliwość, że wskazana osoba w ogóle nie była wcześniej ochrzczona… Poza tym jest to raczej „jednostkowy przypadek”, a konwertytów w Ameryce są już dziesiątki, a nawet setki tysięcy.

W odniesieniu do monastycznej drogi chrześcijańskiego życia trzeba stwierdzić, że w latach 1980. mieliśmy jedynie dwa monastery: w Jabłecznej (2 mnichów) i na św. Górze Grabarce (4 mniszki). Obecnie, po ok. 40 latach, mamy  12 wspólnot monastycznych z niemal setką mnichów i mniszek. Absolutna większość to ludzie młodzi. Choć 40 lat minęło, w monastycyzmie to ciągle jeszcze okres „dojrzewania”. A tak w ogóle, mała schima to również „wzór anielski”…

Kategorie: konwersja, Ks. Włodzimierz Misijuk



Strona 4 z 174« Pierwsza...23456...102030...Ostatnia »