Człowiek może chlubić się wyłącznie Panem, ponieważ wszystko dobre, co ma, otrzymał jako dar od Boga. Człowiek przyjmujący Krzyż nie musi nieustannie udowadniać swojej wartości. Nie żyje z potrzeby dominacji, zwyciężania sporów i zdobywania uznania. Jego wartość jest zakorzeniona w Chrystusie.
Kazanie ks. Piotra Makala na niedzielę po święcie Podwyższenia Krzyża Pańskiego
W Imię Ojca i Syna, i Świętego Ducha!
Umiłowani w Chrystusie Bracia i Siostry!
Dzisiejsza niedziela kończy okres świąteczny Podwyższenia Krzyża Pańskiego. Nabożeństwa tego święta obejmują nie tylko sam dzień uroczystości i dni poświąteczne, lecz także sobotę i niedzielę przed świętem oraz sobotę i niedzielę po święcie. Ich czytania tworzą spójną drogę duchową.
Dziś chciałbym przypomnieć, co słyszeliśmy w pięciu czytaniach apostolskich, które układają się w drogę od ukrytej mądrości Krzyża, przez chlubę z Krzyża i nowe stworzenie, ku objawieniu Krzyża jako mocy Boga, a następnie ku uczestnictwu wierzącego w śmierci i życiu Chrystusa.
W sobotę przed świętem słyszeliśmy apostoła Pawła, który mówił o ukrytej mądrości Bożej, której nie rozpoznali „władcy tego świata”; bo gdyby ją poznali, „nie ukrzyżowaliby Pana chwały” (1 Kor 2, 8).
I my często nie rozpoznajemy tej mądrości. Szukamy przyczyn naszych chorób, niepowodzeń i cierpień. Nie każde cierpienie jest samo w sobie dobrem ani nie każde możemy łatwo wyjaśnić. Możemy jednak wierzyć, że Bóg potrafi wejść także w nasze cierpienie i przemienić je w miejsce spotkania z Nim, ucząc nas miłości, pokory i ufności. Wtedy zaczynamy przeczuwać, że właśnie trwanie przy Bogu przygotowuje nas do otrzymania tego, „czego oko nie ujrzało i ucho nie usłyszało, i co do serca człowieka nie wstąpiło, (a co) przygotował Bóg tym, którzy Go miłują” (1 Kor 2, 9).
W niedzielę, która poprzedza święto, mamy wezwanie apostoła do tego, by krzyż był naszą chlubą: „Co do mnie, nie daj Boże, abym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa” (Ga 6, 14). Chlubić się Krzyżem nie znaczy szukać cierpienia ani wynosić się nad innych. To znaczy uznać, że w Krzyżu Chrystusa znajduje się nasze zbawienie i nasza prawdziwa nadzieja. Apostoł Paweł w liście do Galatów zwraca także naszą uwagę na to, że zewnętrzne przejawy naszej religijności są nic nie warte, jeśli nie nastąpi wewnętrzna przemiana: „Albowiem w Chrystusie Jezusie ani obrzezanie może cokolwiek, ani nieobrzezanie – lecz tylko nowe stworzenie” (Ga 6, 15) .
W sam dzień święta słyszymy najbardziej bezpośrednią teologię Krzyża: „Słowo o Krzyżu jest głupstwem dla tych, którzy giną, a dla nas, którzy jesteśmy zbawiani, jest mocą Bożą” 1Kor 1, 18). Krzyż dzieli ludzkość nie na podstawie pochodzenia czy wykształcenia, ale według sposobu, w jaki człowiek przyjmuje objawienie Boga. Dla jednych krzyż jest „zgorszeniem”, dla innych „głupstwem”, dla chrześcijan natomiast jest mocą Bożą i mądrością Bożą.
Apostoł nie mówi, że Krzyż jest tylko jednym z wielu możliwych symboli religijnych. Krzyż stanowi centrum Ewangelii, ponieważ objawia samego Chrystusa: Jego dobrowolne uniżenie, posłuszeństwo Ojcu, miłość do człowieka i zwycięstwo nad śmiercią.
Natomiast po święcie, podczas którego Krzyż wyniesiony jest na środek świątyni, przechodzimy do wspólnoty wierzących. Po ukazaniu Krzyża jako mocy i mądrości Boga apostoł przypomina Koryntianom, że Bóg nie wybrał przede wszystkim ludzi wpływowych, silnych i podziwianych. Wybrał to, co według świata jest słabe i wzgardzone, „aby żadne ciało nie chełpiło się przed Bogiem” (1 Kor 1, 29) .
To czytanie pokazuje społeczne i duchowe konsekwencje Krzyża. Skoro zbawienie dokonało się przez uniżenie Chrystusa, Cerkiew nie może budować swojej tożsamości na pysze, dominacji ani ludzkim prestiżu. Krzyż osądza każdą formę chrześcijaństwa, która chce być przede wszystkim silna w sensie światowym.
Nie chodzi o pogardę dla zdolności, wiedzy czy odpowiedzialności. Chodzi o to, aby żaden dar nie stał się powodem wynoszenia się nad drugiego człowieka. Człowiek może chlubić się wyłącznie Panem, ponieważ wszystko dobre, co ma, otrzymał jako dar od Boga.
Człowiek przyjmujący Krzyż nie musi nieustannie udowadniać swojej wartości. Nie żyje z potrzeby dominacji, zwyciężania sporów i zdobywania uznania. Jego wartość jest zakorzeniona w Chrystusie.
Ostatni fragment, ten, który usłyszeliśmy dzisiaj, prowadzi nas do celu: „Z Chrystusem zostałem współukrzyżowany; bo żyję już nie ja, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2, 20) . Apostoł Paweł nie mówi jedynie o tym, co Chrystus uczynił „dla nas” w sensie zewnętrznym. Mówi również o tym, że każdy wierzący zostaje włączony w śmierć i życie Chrystusa.
„Z Chrystusem zostałem ukrzyżowany” oznacza śmierć starego sposobu życia: życia opartego na samousprawiedliwieniu, pysze, niewoli namiętności i przekonaniu, że człowiek może sam siebie zbawić. „Żyję już nie ja” nie oznacza utraty osobowości. Przeciwnie, oznacza uzdrowienie osoby przez zjednoczenie z Chrystusem. To nie „ja” zostaje unicestwione, lecz egoistyczny sposób istnienia.
Naszym zadaniem jest życie w wierze Syna Bożego, który umiłował każdego z nas, a nawet więcej – osobiście mnie umiłował i wydał samego siebie za mnie. Chrystus nie umarł anonimowo dla bezimiennej masy ludzi. Jego miłość obejmuje konkretnego człowieka.
Właśnie dlatego Ewangelia niedzieli po święcie (Mk 8,34–9,1) wzywa do zaparcia się siebie, wzięcia własnego krzyża i pójścia za Chrystusem. Chrystusowy Krzyż jest źródłem zbawienia, a własny krzyż chrześcijanina jest drogą uczestnictwa w tym zbawieniu. Wzięcie własnego krzyża nie oznacza szukania cierpienia ani zgody na zło i przemoc. Oznacza wierność Chrystusowi, także wtedy, gdy ta wierność wymaga ofiary, przebaczenia, cierpliwości i rezygnacji z odwetu.
Bracia i Siostry!
Po święcie Podwyższenia Krzyża Pańskiego nie pytajmy jedynie, czy mamy krzyż na ścianie albo na piersi. Zapytajmy, czy Krzyż Chrystusa jest w naszym sercu? Czy potrafimy zrezygnować z pychy? Czy umiemy przebaczyć? Czy jesteśmy gotowi nie odpowiadać złem na zło? Czy doznając cierpień, nie szukamy tylko ulgi, ale także obecności Chrystusa?
Krzyż jest tajemnicą Boga, mocą zbawienia i drogą nowego życia. Kłaniamy się mu nie dlatego, że kochamy cierpienie, lecz dlatego, że na nim objawiła się miłość, która zwyciężyła śmierć. Dlatego wraz ze świętym Pawłem możemy powiedzieć: niech naszą chlubą będzie Krzyż Pana naszego Jezusa Chrystusa – bo przez niego świat został ukrzyżowany dla nas, a my dla świata, aby żył w nas Chrystus, Który nas umiłował. Amen.
ks. Piotr Makal
wikariusz parafii pw. św. Mikołaja Cudotwórcy w Białymstoku
fotografia: cerkiew-fasty.pl
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.