śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Polska 6 października 2015

Obchody święta ikony Matki Bożej "Wsiecarycy" w parafii Zmartwychwstania Pańskiego w Białymstoku

Co roku, w każdy pierwszy weekend października, w parafii Zmartwychwstania Pańskiego w Białymstoku odbywają się uroczystości na cześć ikony Matki Bożej "Wsiecarycy".

Co roku, w każdy pierwszy weekend października, w parafii Zmartwychwstania Pańskiego w Białymstoku odbywają się uroczystości na cześć ikony Matki Bożej "Wsiecarycy". Ikona znajdująca się w Woskriesienskiej cerkwi jest kopią ikony ze świętej Góry Atos.

3 października 2015 roku odbyło się świąteczne całonocne czuwanie (wsienoszczoje bdienije), współcelebrowane przez duchownych z innych parafii. Podczas nabożeństwa śpiewał chór parafialny pod dyrygenturą Mateusza Kiczko. W niedzielę, 4 października celebrowaliśmy dwa wydarzenia – święto Ikony oraz oddanie święta Podwyższenia Krzyża Pańskiego. Uroczysta świąteczna liturgia zgromadziła bardzo wielu wiernych. Przewodniczył jej biskup supraski Grzegorz. W czasie nabożeństwa śpiewały dwa chóry – młodzieżowy, pod dyrygenturą protodiakona ojca Mariana Romańczuka oraz dziecięcy – prowadzony przez matuszkę Joannę Romańczuk.

Kazanie po czytaniu Ewangelii wygłosił ojciec Jan Kiryluk, w którym opowiedział o historiach związanych z różnymi kopiami ikony Matki Bożej "Wsiecarycy" oraz licznych cudach im towarzyszącym. Zwrócił uwagę na to, że to nie ikona, jako przedmiot, czyni cuda, a wiara z jaką ludzie zwracają się do Matki Boskiej poprzez jej ikony. „Jak bardzo cudotwórcza ikona by nie była, jeśli ktoś podejdzie do niej bez wiary – nic nie otrzyma”. Ojciec przestrzegł, by nie traktować ikon jako talizmanów, a by poprzez wizerunki świętych znajdujących się na ikonach zwracać się do nich z wiarą, jako do naszych wstawienników przed Bogiem.

Po zakończeniu św. Liturgii, w homilii do wiernych władyka Grzegorz odniósł się do roli krzyża w życiu człowieka:

(...) Poganie kłaniają się słońcu, a my, chrześcijanie, kłaniamy się słońcu Prawdy, Chrystusowi, i wszystko, co się dokonuje wokół cerkwi, dokonuje się przez Chrystusa. Przez Chrystusa, przez Krzyż, dokonało się nasze zbawienie. Przenajświętsza Bogurodzica – ona stała się Matką Bożą, i tak jak czytamy w akafiście, ona zmieściła w sobie Tego, którego nie może zmieścić cały świat. Bracia i siostry, w dniu dzisiejszym bardzo dobitnie jest podkreślony ten moment kiedy Matka Boża stoi u Krzyża. I w zasadzie zawsze stała u Krzyża, nigdy od niego nie odeszła. Nawet kiedy zostawili Go czcigodni Apostołowie, Matka Boża zawsze była u Krzyża. Stała, a przez jej serce przechodził miecz. Całe życie Matki Bożej to jest Krzyż. To jest jeden wielki krzyż. I nawet czasami czytając Świętą Ewangelię nie zauważamy tego. Chcę zwrócić uwagę na jeden fragment. Kiedy Chrystus nauczał, donoszą mu, że Matka Jego i bracia jego szukają Go. I wówczas Chrystus bardzo niezrozumiale dla nas mówi – „A kto jest moją matką? Kim są moi bracia?” Jeden z komentatorów Pisma pyta: Czyżby Chrystus nie znał swojej Matki? Nie możemy tego dopuścić. Chrystus dobrze znał swoją Matkę. I na Krzyżu, w czasie najtrudniejszych momentów cierpień, on wspomniał swoją Matkę i usynowił całą ludzkość. To dlatego Chrystus odpowiada w taki sposób na pytanie „Kto jest Twoją matką”. Chrystus chciał podkreślić, że w dziele jego misji, zwiastowania Ewangelii, nikt nie może przeszkadzać. Nasze życie prywatne odchodzi na drugi plan. Dlatego niedawno jeden z naszych hierarchów powiedział, że duchowny nie powinien mieć swojego prywatnego życia. To są bardzo srogie słowa. Żaden kapłan nie powinien mieć swojego życia. Jego życie to głoszenie Ewangelii. Przez wzgląd na naszą słabość zostało nam dane, żeby kapłan miał swoje prywatne życie, ale zawsze w priorytecie jego służby, na pierwszym miejscu musi być cerkiew, głoszenie Ewangelii. I nawet gdy kiedyś sprawy rodzinne wychodzą mu naprzeciw, kapłan pamięta dlaczego wybrał służbę kapłańską i na pierwszym miejscu stawia tą służbę – służbę cerkwi. To jest wielki, odpowiedzialny krzyż; krzyż który wymaga wielkiego wytężenia ducha, wymaga wielkiej ascezy i wiary. Zapytano jednego ze współczesnych starców –buduje się obecnie tyle cerkwi, pozłaca kopuły, prawosławie się odradza - powiedz, co widzisz we współczesnym świecie, czego mu nie wystarcza? – starzec po namyśle powiedział – nie wystarcza światu wiary. Jak to – to dlaczego się budują cerkwie, ludzie przychodzą do cerkwi. - Tak, przychodzą, ale bardzo zewnętrznie. Nie ma głębi wiary. I ten kryzys wiary dotyka nie tylko osób świeckich, ale także duchowne. Wszystkich nas dotyka ten kryzys. Nie ma w nas prawdziwej wiary. My wierzymy kiedy jest wszystko dobrze, kiedy jesteśmy zdrowi, ale kiedy dotyka nas pewne doświadczenie, próba, my pytamy – dlaczego? Przecież staram się żyć życiem cerkwi, modlę się, a nawet pomagam biednym. Dlaczego mnie to dotyka? Prawdziwa głębia wiary nie stawia takich pytań. Taka wiara mówi: Boże Wszechmogący, wiem, że wszystko możesz, jeżeli dopuszczasz te trudne momenty, próby, doświadczenia, wiem, że jest to dla mnie niezbędne w dziele zbawienia. Nie stawia pytań, tylko mówi: Boże, jest to dla mnie wielki cios, jest to wielkie cierpienie, wielkie wyzwanie, wiem że nie jestem w stanie tego unieść. Ale także wiem, że jeżeli wzmocni mnie Twoja Łaska, Twoja Pomoc, ja wszystko jestem w stanie znieść! I w tym jest głębia wiary, w tym jest moc wiary. Jeżeli będziemy tak myśleć, jeżeli będziemy zawsze kierować się takimi kryteriami, nasze życie będzie prawdziwie chrześcijańskie, wtedy będziemy czcić Przenajświętszą Bogurodzicę prawdziwie, wtedy będziemy się kłaniać Świętemu Krzyżowi wiedząc, że Krzyż jest niezbędny w dziele naszego zbawienia. Te próby, doświadczenia, których my tak się boimy w naszym życiu, a szczególnie człowiek XXI wieku. Jak często się boi, będąc gotowym wszystko oddać, byle tylko nie cierpieć. Drogi człowieku! Jakże się mylisz! Jeżeli odrzucasz cierpienie, odrzucasz swoje zbawienie. Czyż nie jest to głupotą? Jest to największa głupota, którą człowiek może posiąźć. Nie możemy odrzucać cierpienia. Przez cierpienia, przez krzyż przyjdzie zbawienie i radość temu światu– Krestom priidie radost’ wsiemu miru. Nikt nie może zasmakować prawdziwej radości, jak tylko poprzez krzyż. Nie ma zmartwychwstania bez krzyża. Krzyż jest naszym codziennym oddechem. Krzyżem powinniśmy oddychać. Krzyż powinien nam torować codzienną naszą drogę. Jeżeli to zrozumiemy, to znaczy, że zrozumieliśmy drogę naszego zbawienia. Podążajmy tą drogą, a Przenajświętsza Bogurodzica, która przeszła swą drogę krzyża, która nas widzi, ona pomoże, pomaga tym, którzy umieją do niej wzywać codziennie. Wzywają ciągle i nieustannie, jak mówi apostoł: Módlcie się nieustannie. Nieustannie wznoście swoje modlitwy, dlatego że tylko wtedy możecie zachować siebie od szatana. A który zawsze działa ku naszej zgubie. Tylko z Bożą pomocą możemy go pokonać.


Zdjęcia: Marcin Surynowicz

— Natalia Walicka

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsze aktualności

wszystkie →

Najnowsza publicystyka

wszystkie →