Ukrzyżowanie Chrystusa nie jest odległym wydarzeniem „daleko od nas”, ono jest ukryte w tej naszej codziennej agonii. W cichych łzach, które wylewamy, gdy nikt nie widzi, w rozczarowaniach, które ciążą nam na sercach, w zdradach, samotności, wyczerpaniu wynikającym z próby kontynuowania drogi…
Czasem w nocy, gdy mój dzień w końcu cichnie, leżę w łóżku, a mój umysł odmawia tego samego.
Jutro zaczyna układać się w moich myślach: ludzie, którzy potrzebują pomocy, sytuacje, które wydają się ciężkie, pytania bez jasnych odpowiedzi.
Jako ksiądz noszę w sobie wiele imion, wiele historii, wiele zmartwień, które nie są tylko moje. I gdzieś w tej ciszy wkrada się mała desperacja... „Boże, potrzebuję Cię. Właśnie teraz. ……..Gdzie jesteś?” A potem prawie nic się nie dzieje.
Delikatny wiatr na zewnątrz. Cichy dźwięk. Cichy szum życia, które wciąż oddycha. Nic dramatycznego. Nic głośnego. Tylko tyle, żeby mi przypomnieć...
On już tu jest!
Nie naprawia wszystkiego w jednej chwili. Nie wymazuje jutra. Ale jest obecny. Podtrzymuje mnie. Szepcze spokojnie w moim niepokoju.
I zdaję sobie sprawę, że wiara nie zawsze jest Bogiem uspokajającym burzę. Czasami to Bóg przypomina nam, delikatnie i z miłością, że nie jesteśmy w niej sami. Nawet tutaj. Nawet teraz. Nawet w niespokojną noc.
Ukrzyżowanie Chrystusa też nie jest odległym wydarzeniem „daleko od nas”, ono jest ukryte w tej naszej codziennej agonii. W cichych łzach, które wylewamy, gdy nikt nie widzi, w rozczarowaniach, które ciążą nam na sercach, w zdradach, samotności, wyczerpaniu wynikającym z próby kontynuowania drogi… tam Krzyż jest już obecny. Chrystus nie patrzy na nasz ból z dystansu, On w niego wszedł.
On wie, co to znaczy być niezrozumianym, opuszczonym, zranionym. A jednak na Krzyżu czyni coś, co zmienia wszystko: On kocha mimo wszystko.
To właśnie jest to, co Męka Pańska chce w nas zmienić. Nie usunąć nasze zmagania, ale przemienić sposób, w jaki je znosimy. By cierpieć nie z goryczą, lecz z ufnością. Nie z gniewem, lecz z przebaczeniem. Nie z rozpaczą, lecz z cichą nadzieją, że Bóg jest wciąż obecny, nawet tutaj. Kiedy patrzymy na ukrzyżowanego Chrystusa, zaczynamy rozumieć: nasz ból nie jest już pusty… może stać się miejscem spotkania z Nim.
I powoli, poprzez nasze własne małe krzyże, nasze serca uczą się kochać trochę bardziej tak jak On.
archimandryta Avgoustinos Psomas (tłum. Gabriel Szymczak)
za: Kimisis Tis Theotokou Greek Orthodox Church, Holmdel
fotografia: levangabechava /orthphoto.net/
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.