śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 3 września 2023

Biegacz po graniach

Był taki czas w moim życiu, zdaje się, że nie tak dawno temu, że moje emocje przypominały Góry Skaliste. Były tam duże wysokości i głębokie pagórki, ale było bardzo niewiele płaskich miejsc. Czasem widok ze szczytu był olśniewający, ale już po chwili znajdowałem się w cieniu doliny. To było surowe m

0 czytelników poleca

Nigdy nie byłem w Górach Skalistych, ale tego lata musiałem nad nimi przelecieć. Muszę przyznać, że nawet z wysokości 30 000 stóp robiły ogromne wrażenie. Są tak różne od naszych gór Blue Ridge (Błękitna Grań) w Wirginii. Dla porównania, góry Blue Ridge to łagodnie pofałdowane pogórze. Mówią, że Błękitna Grań jest znacznie starsza od Gór Skalistych i że czas pozbawił ją dawnej świetności.

Jedną z rzeczy, które możesz robić na Blue Ridge, jest to, co nazywamy „bieganiem po graniach”. Czasami może to być wyczerpujące nawet tutaj, ale myślę, że w nierównych Górach Skalistych byłoby to prawie niemożliwe. Och, tam można się wspinać po skałach lub zwisać z klifu, ale nie można biegać po grani (choć wyobrażam sobie, że Góry Skaliste mają jednak kilka płaskich miejsc).

Bieganie po grani może być wymagające, ale jest wspaniałym przeżyciem. Można iść szczytami gór i znaleźć się w pięknym lesie (Blue Ridge ma drzewa na szczycie góry) lub otwierać się na piękny widok na dolinę Shenandoah. Czasami, jeśli masz umiejętności, możesz spokojnie biegać po grani i natknąć się na jelenia, a może nawet na niedźwiedzia.

Wiadomo, że w Kościele prawosławnym są różne stopnie świętości. Są cierpiętnicy, hierarchowie, mnisi, męczennicy, wyznawcy i święci. Dziękuję Bogu, że w mojej duchowej pielgrzymce doszedłem do tytułu „biegacza po graniach”.

Jedną z rzeczy, która przyciągnęła mnie do prawosławia, była księga Filokalia. Czytałem, że nasze emocje są zakłócane przez nasz grzeszny stan, a nasi duchowi wrogowie podburzają nasze emocje, aby użyć ich przeciwko nam. Te emocje są darami od Boga, ale w swoim nieuporządkowanym stanie stają się wielką chmurą pyłu, która blokuje wizję Boga. Ponieważ nie możemy zobaczyć światła Bożego, zaczynamy doświadczać acedii. Ta emocja jest podobna do depresji, ale jest jeszcze głębsza niż większość depresji. Wszyscy Ojcowie zgadzają się, że acedia to bardzo trudny stan emocjonalnej i duchowej suchości. Autor klasycznej protestanckiej opowieści „Wędrówka pielgrzyma”, John Bunyan, nazywa taki stan „beznadzieją przygnębienia”.

Był taki czas w moim życiu, zdaje się, że nie tak dawno temu, że moje emocje bardziej przypominały Góry Skaliste. Były tam duże wysokości i głębokie pagórki, ale było bardzo niewiele płaskich miejsc. Czasem widok ze szczytu był olśniewający, ale już po chwili znajdowałem się w cieniu doliny. To było surowe miejsce do istnienia. Nie wiem, co było bardziej męczące – wspinaczka w górę czy upadek w dół.

Dla mnie, księdza, ta emocjonalna walka była nie tylko sprawą osobistą, ale jest też głównym tematem większości spowiedzi, które słyszałem. Zwykle penitent mówi, że „czuje” jakiś problem lub grzech. Może powiedzieć, że czuje się przygnębiony, niespokojny, smutny lub samotny. Będzie opowiadać o tym, jak mało czuje miłości do Boga, a jego modlitwy stały się suche i bezowocne. Potem przychodzi kolejny dzień i życie jest dobre, świeci słońce i jest na szczycie świata. Biblia ma rację, gdy mówi: „jak człowiek myśli w swym sercu, taki jest” (Prz 23, 7). Problem w tym, że emocje sprawiają, że dzisiaj myślimy w ten sposób, a jutro w inny. Szczerze mówiąc, nauczyłem się nie ufać swoim uczuciom.

Można by pomyśleć, że tacy ludzie są dwubiegunowi, ale większość nie jest. Miałem do czynienia z kilkoma osobami z poważną chorobą afektywną dwubiegunową i muszę przyznać, że nie radziłem sobie z nimi zbyt skutecznie. Ale zdałem sobie sprawę, że Ojcowie Filokalii mają rację. Nasza walka duchowa toczy się najczęściej przeciwko naszym uczuciom i emocjom. Jeśli spróbujemy dokonać duchowego postępu, nastąpi jakieś wydarzenie, które doprowadzi nasze emocje do wrzenia. Może to być coś tak prostego, jak drobne rozdrażnienie (np. światło uliczne, które nie zmienia koloru na zielony), lub mogą to być słowa przyjaciela czy ukochanej osoby, które ranią nas do głębi. Mogą to być także uczucia znudzenia i rozproszenia, które sprawiają, że zostawiamy serce za drzwiami i zamieniamy modlitwę i liturgię w pozbawiony znaczenia rytuał. Dość często nasze uczucia karmią się krzywdami i tragediami z przeszłości.

Dobrze jest wiedzieć, dokąd zmierzamy w tej wojnie. Celem jest apatia. Apatia? Tak, ale nie taka, o jakiej zwykle myślimy. Duchowa apatia nie oznacza, że jesteśmy martwi emocjonalnie i nie mamy woli działania. Właściwa apatia duchowa oznacza, że nasze emocje zostały uzdrowione, że znalazły swoje właściwe miejsce i funkcję. Uzdrowione emocje pomagają nam służyć Bogu i żyć wiarą prawosławną. Dlatego możemy powiedzieć, że podczas ukrzyżowania Chrystusa doświadczył On „beznamiętnej pasji”. Dlatego moglibyśmy powiedzieć, że Pan czuł „sprawiedliwy gniew”, kiedy oczyścił świątynię z handlarzy. Nie był wściekły ani zły w taki sposób, w jaki my, grzesznicy, znamy te emocje. Będąc „w pełni ludzkim i w pełni Boskim”, Jego emocje znajdowały się na właściwym miejscu i działały właściwie.

„Marynując się” w nabożeństwach prawosławnych przez prawie 14 lat, dzięki łasce Bożej, emocjonalnie i duchowo przestałem się wspinać po Górach Skalistych. Teraz biegam po grzbietach górskich i chociaż czasami schodzę w dół, wkrótce wracam na górę. Nadal jest to trochę męczące, ale nie tak jak dawniej. Przez większość czasu biegam wzdłuż grani i rozkoszuję się widokami. Czy osiągnąłem już apatię? Nie, nadal biegam po grzbietach. Jednak biegnąc, myślę o tym, co napisał św. Paweł w Liście do Efezjan 2: „Bóg […] nas, którzy byliśmy martwi z powodu przewinień, współożywił przez Chrystusa - łaską jesteście zbawieni i współwskrzesił, i współposadził na niebiosach w Chrystusie Jezusie. Aby przemożne bogactwo Jego łaski okazało się w nadchodzących wiekach w dobroci na nas w Chrystusie Jezusie”.

Wspinacze górscy i biegacze po grzbietach – miejcie nadzieję. On umieścił nas w niebiańskich miejscach, znacznie powyżej wzlotów i upadków życia. Czy Prorok nie powiedział: „niech się podniosą wszystkie doliny, a wszystkie góry i wzgórza obniżą” (Iz 40, 4)? W międzyczasie biegam po grani. Mam ze sobą dwa wierne psy gończe – Dobroć i Miłosierdzie. Szły za mną przez wszystkie dni mojego życia i nadal podążają ze mną wzdłuż grani.

o. John Moses (tłum. Gabriel Szymczak)

za: Ramblings of a Redneck Priest

fotografia: Ursiy /orthphoto.net/

— o. John Moses (tłum. Gabriel Szymczak)

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsza publicystyka

wszystkie →

Najnowsze z Polski

wszystkie →