śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 22 kwietnia 2015

„Diecezja slawońska to otwarta rana” - rozmowa z biskupem slawońskim Janem (Ćulibrkiem)

Niewiele wiemy na temat tragedii, którą przeżył i nadal przeżywa lud diecezji slawońskiej.

0 czytelników poleca

Niewiele wiemy na temat tragedii, którą przeżył i nadal przeżywa lud diecezji slawońskiej. Patrząc na zniszczone cerkwie i opuszczone wsie, w których ciężko znaleźć dom bez śladów kul, odnosi się wrażenie, że wojna zakończyła się wczoraj. W wywiadzie biskup Jan opowiada czytelnikom portalu pravoslavie.ru o historii i dzisiejszym stanie swojej diecezji.

Swietłana Ługanska: Wasza Ekscelencjo, opowiedzcie o historii diecezji slawońskiej (dawniej pakrackiej)

Biskup Jan (Ćulibrk): Slawonia – to obszar apostolski, będący częścią Panonii, którą przemierzali uczniowie Chrystusa i ich następcy. Codziennie na tych i na pobliskich terenach odkrywamy coraz to nowe wczesnochrześcijańskie i wczesnobizantyjskie bazyliki. Całkiem niedawno w Republice Serbskiej [część Bośni i Hercegowiny], w miejscowości Bakinci, odkryto ogromną bazylikę.

Ważne historyczne wydarzenia są związane z przybyciem na te tereny świętych równych apostołom Cyryla i Metodego. Zgodnie z ustnymi podaniami, św. Cyryl nauczał tam, gdzie dziś się znajduje monaster pod wezwaniem św. Anny, w pobliżu Daruvaru [dzisiejsza Chorwacja], natomiast św. Metody chrzcił ludność w przepływającej pod monasterem rzece Ilowa.

Do największych zmian doszło w XV-XVI w. z powodu wtargnięcia Turków i zdobycia przez nich tych terenów. Wtedy opustoszało całe terytorium Slawonii, ponieważ mieszkańcy porzucali je, aby ratować siebie. Jednakże Turcy znów zasiedlali je prawosławną ludnością, aby ziemie nie stały puste. Z tamtych czasów zachował się monaster Orahovica, w którym znajduje się część relikwii (ręka) św. Anastazji z Dalmacji (Oswobodzicielki). Kiedyś monaster ten był związany ze Świętą Górą Atos oraz z Rosją – jak mówią kroniki, mnisi z tego monasteru podróżowali tam, aby zebrać ofiarę. Z zewnątrz monaster Orahovica jest podobny do monasterów ze Świętej Góry (np. do Kastamonitu). Znajduje się on na terenach górskich (góry Papuk). Nieco później, kiedy Turcy opuszczali terytorium Slawonii, okrutnie rozprawili się z bałkańskimi chrześcijanami. Właśnie wtedy, w 1699 roku, patriarcha Arseniusz III zebrał Serbów z Kosowa i Metochii oraz z otaczających je terenów do wielkiego przesiedlenia. Niedaleko stąd, w miasteczku Sirač, znajdowała się jego rezydencja, twierdza, w której żył, kiedy przybył tu razem z tysiącami nowych chrześcijan. W tamtych czasach, w korespondencji między patriarchą i dworem wiedeńskim, Slawonia była nazywana Małą Raszką. Patriarcha Arseniusz był także założycielem naszej diecezjalnej biblioteki – jednej z najważniejszych osobliwości slawońskiej diecezji. W bibliotece można naliczyć około stu rękopisów. Obecnie badamy, w jakim stanie się ona znajduje.

Ile monasterów zachowało się na terytorium diecezji?

Z czasów patriarchy Arseniusza III zachował się monaster Pakra pod wezwaniem Wprowadzenia Najświętszej Marii Panny do świątyni. Monaster ten był związany ze Świętą Górą dzięki działalności żyjącego w nim mnicha Besariona, który wcześniej przebywał w monasterze św. Sawy Oświęconego na pustyni w Palestynie. Po siedmiu latach służby w monasterze Pakra, mnich został skierowany do Erdelj [węgierska nazwa Siedmiogrodu, używana także w serbskim; po polsku również „Transylwania”], aby walczyć z unią. Został aresztowany przez władze austriackie, a następnie osadzony w znanym więzieniu Kufstein, w którym umarł. Oprócz monasterów Orahovica i Pakra, zachował się monaster św. Anny, który jest unikalnym przykładem monasteru zbudowanego w stylu gotyckim. Zanim Maria Teresa Habsburg przekazała go dla prawosławnych, wcześniej należał on do Zakonu Św. Pawła Pierwszego Pustelnika (paulinów).

Warto jeszcze zauważyć, że ci ludzie, którzy przybyli wtedy z Kosowa i Metochii, wymieszali się z miejscową ludnością, a w czasie II wojny światowej ich potomkowie przeżyli na tych terenach straszliwe cierpienia, możliwe, że były to największe cierpienia prawosławnych w historii chrześcijaństwa.

Ustasze (Chorwacki Ruch Rewolucyjny) broniąc, ich zdaniem, katolicką wiarę, w nieludzki sposób wyniszczyli setki tysięcy chrześcijan prawosławnych, tym samym przekształcając wszystkie wsie naszej diecezji w święte miejsca. Najważniejszym miejscem naszej diecezji jest Jasenovac. To tutaj za czasów II wojny światowej znajdował się najstraszniejszy obóz koncentracyjny dawnej Jugosławii. Jasenovac ma swoją szczególną, wielką historię. W czasie II wojny światowej zniszczono tu cerkiew parafialną, którą następnie odbudowano w 1984 r., a obecnie służy ona jako czwarty monaster w naszej diecezji.

W jakim stanie znajduje się obecnie diecezja?

Cała diecezja to otwarta rana. Ona była otwartą raną już wtedy, gdy wtargnęli do niej Turcy, a także za czasów ucisku unitów, czyli na przestrzeni całej swej historii, jednakże to, co się z nią stało w czasie II Wojny Światowej, jest z niczym nieporównywalne: była ona praktycznie starta z powierzchni ziemi. W latach 80-tych diecezja tylko co zaczęła się odradzać i praktycznie od razu zaczęła się nowa wojna w połowie lat 90-tych, podczas której wszystkie cerkwie na terenie diecezji zostały częściowo lub całkowicie zniszczone. Obecnie jest tutaj 50 miejsc, w których są odprawiane Liturgie. Nie są to cerkwie będące w dobrym stanie, lecz są to po prostu miejsca, w których można sprawować nabożeństwa; to cerkwie, które są przynajmniej przykryte dachem i nie przeciekają. W diecezji jest praktycznie dwa razy więcej cerkwi i cerkiewnych budowli, zburzonych za czasów II Wojny Światowej i wojny z lat 90-tych.

Najbardziej ucierpiało samo centrum diecezji, starożytne miasto Pakrac. Jestem dwudziestym siódmym biskupem pakrackim i slawońskim lub pożedzkim (tak wcześniej nazywała się diecezja). Sobór i ogromny biskupi dwór, być może największy w Serbskiej Cerkwi, w którym znajdowała się słynna biblioteka, został zburzony, zostały z po nim tylko ściany. Chwała Bogu, jesteśmy teraz na etapie odbudowy południowego skrzydła dworu, łącznie z kaplicą Zwiastowania. Mam nadzieję, że za rok albo dwa uda nam się zaludnić to skrzydło. Jest już odrestaurowany stół ofiarny w soborze Świętej Trójcy. Mamy nadzieję, że niedługo uda nam się odbudować również ikonostas, aby cerkiew była podstawowo przygotowana do odprawiania nabożeństw. Kiedy się podejdzie bliżej do świątyni, można zobaczyć na mozaice rany od kul, przy czym wyraźnie widać, że ten, kto strzelał, celował w oblicza świętych, przedstawionych na mozaice w zachodniej części cerkwi Świętej Trójcy.

Władyko, Wasza intronizacja odbyła się 13 września, w dzień pamięci jasenovackich nowomęczenników. Stoicie na czele Komitetu Jasenovaca przy Serbskiej Cerkwi Prawosławnej, badacie ludobójstwo. Opowiedzcie dokładniej o Jasenovcu...

Jasenovac – to część archipelagu obozów hitlerowskich (wspomnijmy Archipelag Gułag jak to nazwał Sołżenicyn), z tą różnicą, że w tym obozie Niemcy nie grali żadnej roli. On był urządzony na wzór niemieckich obozów, takich jak KL Mauthausen-Gusen i KL Dachau, jednak nie miał związku z Niemcami. Oprócz tego był częścią archipelagu terroru. Jasenovac został założony przez ustaszów, a konkretniej przez Niepodległe Państwo Chorwackie (NDH), które istniało w latach 1941-1945 na części terytorium okupowanej Jugosławii. Ustasze byli ekstremistami, dziwną mieszaniną katolicyzmu i nazizmu. Można ich porównać jedynie do słowackich faszystów, nazifaszystów z tamtych czasów z Józefem Tiso na czele. Jednak ustasze byli jeszcze większymi fanatykami, niż słowaccy faszyści, przede wszystkim ze względu na wielkość dokonanych zbrodni na Serbach, Żydach, Cyganach, antyfaszystach, a nawet na starokatolikach, ponieważ w Jasenovcu został zniszczony cały kler Kościoła Starokatolickiego z Chorwacji. Szczególnie jest to widoczne na kompleksie obozów, najbardziej przypominającym Auschwitz. Jasenovac, co szczególnie podkreślał profesor Yehuda Bauer z Yad Vashem, był straszniejszy niż każdy inny obóz niemiecki. Dlaczego? Dlatego, że w nim nie zabijano bronią, nie truli gazem, nie rozstrzeliwali, a zabijali nożami, młotami, piłami i innymi potwornymi sposobami. Jasenovac i jego podobozy – to miejsce, gdzie setki tysięcy ludzi poniosło okropną śmierć.

Dlaczego jest to tak mało znane? Dlaczego tak mało o tym piszą i mówią?

Po pierwszych ocenach liczby ofiar II Wojny Światowej była zniesiona pierwsza komisja badająca cierpienia za czasów II Wojny Światowej. W 1992 przywróconą ją jako Muzeum Ofiar Ludobójstwa w Belgradzie. Opuszczono ponad 40 bogatych dla badań lat. Jasenovac nie był zakazanym tematem w Jugosławii, o nim powinno się było mówić, ponieważ był on bardzo znany, jednak zakazano go badać. A mianowicie: ze względu na dobre stosunki między Serbami i Chorwatami władze Jugosławii starały się ukryć narodowość ofiar i oprawców. Kiedy przyjedziecie do Jasenovac lub do jego podobozów, to wszędzie zobaczycie pomniki, na których jest napisane „ofiarom faszyzmu”. To nie były abstrakcyjne ofiary faszyzmu, a ofiary ustaszy-Chorwatów, a ofiarami byli Serbowie, Żydzi, Cyganie i antyfaszyści wszystkich narodowości, a szczególnie Chorwatów, którzy próbowali przeciwstawić ówczesnemu Państwu Chorwackiemu. Jasenovac był jednak tematem tabu za granicą. Aż do 80 – 90-tych lat nie sposób było znaleźć książek na ten temat, opublikowanych w językach obcych, a jugosłowiańscy uczeni nie brali udziału w konferencjach naukowych, poświęconych cierpieniom za czasów II Wojny Światowej. W ten sposób utworzono mit, jakoby dokumenty o Jasenovacu nie zachowały się i nie można było znaleźć jakichkolwiek o nim danych, co dało możliwość manipulowania prawdą.

Jakie są podejmowane działania w celu zniszczenia tej ściany milczenia?

Już na początku lat 80-tych Cerkiew nalegała, aby rozpocząć wspominanie jasenovackich męczenników, przede wszystkim wspomnienie liturgiczne, ponieważ wspomnienie, które urządzało się w socjalistycznej Jugosławii, było pełne pesymizmu, żądzy zemsty i nienawiści, przy czym nienawiści bez adresata, niewiadomo do kogo skierowanej.

Istnieją dwa centralne wydarzenia, które miały miejsce po II Wojnie Światowej: pierwsze – to odsłonięcie w 1966 r. pomnika, powstałego wg projektu Bogdana Bogdanovića. Wtedy odsłonięto jakiś abstrakcyjny kwiat, który nic nie oznacza. Drugie, bardzo ważne wydarzenie miało miejsce w 1984 r. Wtedy oświęcono odbudowaną cerkiew św. Jana Chrzciciela w Jasenovcu o wyjątkowym znaczeniu, gdyż była ona pierwszą ofiarą w Jasenovcu, przy czym pierwszych więźniów zmuszono do zburzenia cerkwi i zbudowania z jej materiałów obozu.

I popatrzcie, potrzeba było 40 lat, aby tę cerkiew odbudować. Ten sobór był najliczniejszym soborem po II Wojnie Światowej w Jasenovcu i ze względu na swoje znaczenie, i na liczbę wiernych. Dobrze jest zrozumieć, że naród w głębi duszy zachował poczucie ważności wspomnienia liturgicznego i nie tyle zachował, co istotnie rozpoznał w ofiarach Jasenovca (i w ofiarach II Wojny Światowej w ogóle) nie ofiary ideologii, a Bożych męczenników, takich jak 14 tys. męczenników z Betlejem i 20 tys. męczenników z Nikomedii, którzy są już sławieni przez całą Cerkiew, są w jej zbiorowej świadomości. Od tego momentu następuje przemienienie wspomnienia ofiar Jasenovca. Postrzegamy ich jako poczet świadków Chrystusa, który otacza tron Chrystusa w Królestwie Niebieskim. Kiedy traficie do Jasenovca lub do Gradina Donja, a to są dwie części obozu na brzegu rzeki Sawy, to wami owładnie to samo uczucie, co w Wielką Sobotę, kiedy śpiewa się „Niech zamilknie wszelkie ciało...” (cs. Da molczit wsjakaja plot). Wszystkie stworzenia milczą, ponieważ wtedy Chrystus znajduje się w grobie i schodzi do piekła, uwalnia tych, co byli w nim zamknięci. I nigdzie indziej na świecie Wielką Sobotę nie przeżywa się tak, jak w Jasenovcu i w Gradina Donja. W ten sposób Jasenovac jakby kipi przedsmakiem zmartwychwstania, kiedy w każdym momencie oczekujemy, iż męczennicy pojawią się przed nami.

W kwietniu tego roku jest 70-ta rocznica jasenovackich męczenników. Jak będzie uczczona ta data?

Więźniowie obozu, zobaczywszy iż 21 kwietnia ustasze zniszczyli wszystkie więźniarki, zrozumieli, że ten sam los czeka i pozostałych. Następnego dnia o świcie dokonali wyłomu. Więźniów było ponad tysiąc, jednak tylko około stu z nich, rzuciwszy się na drut kolczasty, udało się przez niego przebić i wyrwać na wolność. A zatem, Jasenovac nie było uratowane dzięki sojusznikom, tak jak to było w Auschwitz, Bergen¬-Belsen lub w Dachau. Ostatni więźniowie obozu uwolnili się sami, zapłaciwszy za to życiem 90% swoich towarzyszy i tylko na początku maja jeden oddział partyzancki wszedł do nieistniejącego już obozu Jasenovac. Dlatego też czcimy dwie daty: pierwszą 13 września (31 sierpnia wg kalendarza juliańskiego) i drugą 22 kwietnia. W zeszłym roku 22 kwietnia do Jasenovac przyjechał patriarcha Serbii Ireneusz i odprawiliśmy nabożeństwo w jednym z podobozów Jasenovaca, w Mlakie która w 1942 r. po masowym ataku na Kozarę stała się obozem dla kobiet i dzieci. W nabożeństwie brał udział również metropolita Czarnogóry i Przymorza Amfilochiusz. Mamy nadzieję, że w tym roku w Jasenovac zbierze się jeszcze więcej biskupów i wiernych, aby razem rozsławić i uczcić 70-lecie wyzwolenia więźniów.

Czy w kompleksie jasenowackich obozów był też obóz dziecięcy?

W obozie było dużo dzieci. Przenoszono je do oddzielnego obozu, który znajdował się w Jastrebarsku, niedaleko Zagrzebia. Tam dzieci umierały masowo. Jednak część z nich udało się uratować partyzantom, wiele dzieci uratowała Diana Budisavljević. To Niemka, która wyszła za mąż za Serba. Reżim komunistyczny zrobił wszystko, aby utaić jej wysiłek. Zaraz po zakończeniu II Wojny Światowej odebrano jej kartotekę i wyparto ją z życia społecznego. Ta kobieta razem ze swoimi współtowarzyszami, przede wszystkim z Jasenovca i jego podobozów, uratowała około 12 tys. serbskich dzieci. Należy się jej szczególne miejsce w historii ludzkości i w historii naszego narodu. Cerkiew w Mlakie odbudowujemy na jej cześć i teraz, korzystając z możliwości, wzywam wszystkich prawosławnych do oddania czci dla tej kobiety, która nie była prawosławna (była Niemką pochodzącą z Austrii), lecz posiadała wszechludzką duszę i jeśli Bóg pozwoli, poświęcimy jej terytorium wokół cerkwi.

Czy wiadomo coś na temat losu uratowanych dzieci?

Dziś nam wiadomo, że w Jasenovcu ucierpiało ponad 20 tys. dzieci. Był pewien człowiek, który całe swe życie poświęcił badaniom na ten temat. To Dragoje Lukić, który nie tak dawno temu zmarł i pozostawił nam drogocenną dokumentację, książki, w których widoczna jest cała głębia tego cierpienia, przecież on sam był jednym z tych więzionych dzieci. Drugim strasznym aspektem cierpienia było to, że Diana Budisavljević była zmuszona oddawać uratowane serbskie dzieci do katolickich rodzin, ponieważ jeśli by je oddała dla serbskich rodzin, dzieci znowu trafiłyby do obozu. Po II Wojnie Światowej odebrano Dianie kartotekę i była ona pozbawiona możliwości działania, mającego na celu oddanie dzieci dla rodziców. Tysiące dzieci, oddanych pod opiekę, nie znało swego prawdziwego pochodzenia i tego, że są prawosławnymi Serbami. Znany jest przykład słynnej aktorki Božidarki Frajt, która, jak się okazało, jest dzieckiem z Podkozarja. Pracownik chorwackiego czasopisma „Arena”, Marino Zurl, przez wiele lat zajmował się projektem „Arena szuka waszych bliskich”. Udało się mu połączyć określoną liczbę braci i sióstr, odbudować rodziny, rozbite przez wicher wojny.

Władyko, czy są odnajdywane relikwie nowomęczenników?

Mamy niezmierzoną ilość relikwii, które już niedługo zaczniemy odsłaniać i wystawiać, aby wierni mogli się im pokłonić. W 1997 r. wykopaliśmy setkę bardzo drobnych kości i było jasne, że grób podlegał czystce. Duże kości były wydobywane, rozgotowywane w kotłach i wyrzucane do rzeki. Wiadomo, że istniały specjalne akcje 1001 i 1005, które miały za zadanie zatrzeć ślady masowych zbrodni na miejscu obozów koncentracyjnych. Jednym ze sposobów było rozgotowywanie w kotłach kości, drugim – ich palenie, trzecim – wyrzucanie do rzeki. I my w tym grobie znaleźliśmy setkę drobnych, nieoczyszczonych z ziemi kości, zwinęliśmy je w materiał, wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy. Już po kilku kilometrach drogi samochód napełnił się taką wonią, że byliśmy zmuszeni otworzyć okna; człowiek, który trzymał koście, miał rozpalone dłonie, tak nagrzewały się relikwie, zawinięte w zwykły materiał.

Kiedy to się wydarzyło?

To się wydarzyło w maju 1997 roku. Przekazałem relikwie dla metropolity Czarnogóry i Przymorza Amfilochiusza i od tej pory to on umieszcza je w antyminasach. W 2000 r. nowowybrany biskup slawoński Sawa dał dla Jasenovca status monasteru, co jest bardzo ważne. Mamy nadzieję, że liczni prawosławni będą odwiedzać Jasenovac i kłaniać się relikwiom nowomęczenników, ponieważ tak wielkiej golgoty, jaką jest Jasenovac w Slawońskiej diecezji, a także liczne miejsca cierpień w banjaluckiej, bihaćko-petrovačkiej i górnokarlovačkiej diecezjach, nie ma nigdzie indziej na świecie. To ogromna golgota, gdzie na każdym kroku stąpa się po relikwiach męczenników. Teraz przygotowujemy się do kontynuacji odbudowy i zagospodarowywania monasteru Jasenovac. Czekamy na ogólnoprawosławną pomocną dłoń. Nie tylko dlatego, że są nam potrzebne środki, które są oczywiście niezbędne; niezbędne są też błogosławieństwa, ikony, księgi, sprzęty liturgiczne i wszystko, co można sobie tylko wyobrazić, a jeszcze ważniejsze jest dla nas braterskie współuczestnictwo.

Slawońska diecezja dziś - to szczątek dawnej slawońskiej diecezji, w której kiedyś było ćwierć miliona ludzi, a obecnie jest tu tylko 9 kapłanów i 9 parafii. Ale diecezja żyje. Od razu zwróciliśmy rezydencję w Jasenovcu, w której przebywał biskup Sawa, dla Pakrac, zaczęliśmy odbudowę soboru Świętej Trójcy w Pakrac i biskupi dwór, badać stan diecezjalnej biblioteki, odprawiać Liturgię Świętą w niezakończonym jeszcze soborze z nadzieją, że sobór ten wzniesie się dzięki Liturgii. Oprócz tego wyświęciliśmy nowych kapłanów i diakonów, otworzyliśmy nową parafię, przywróciliśmy życie monasterskie.

Powiem jeszcze, czym zasłynęła Slawonia na równi z nowomęczennikami II Wojny Światowej i z teologicznym podaniem, które jest tu znane jeszcze z czasów apostolskich. Interesujące, że wiele obecnych tu cerkwi jest poświęconych świętym ojcom Pierwszego Soboru Powszechnego, co wskazuje na głębokie zakorzenienie teologicznego podania w ludowej pobożności. Pobożność ludowa w Slawonii jest przeniknięta teologicznym podaniem.

Jak liczna jest Wasza parafia? Ilu jest obecnie Serbów?

W danym momencie na każdego duchownego przypada ok. tysiąc ludzi, czyli mamy ok. 10 tys. aktywnych w życiu cerkiewnym wiernych i jesteśmy głęboko przekonani, że jest jeszcze drugie tyle ludzi, którzy powinni przychodzić do cerkwi, ale są przestraszeni cierpieniami II Wojny Światowej, wieloletnią ateizacją i prześladowaniami, których doświadczyli, ponieważ nie mieli odwagi wypowiadać się jako Serbowie. Są również przerażeni cierpieniami ostatniej wojny, kiedy wysiedlono praktycznie wszystkich Serbów.

Kiedyś mieszkańcy Serbii uciekali do Rosji. Określona część Serbów, którzy przybyli razem z Arsenijem Čarnojevićem, która nie chciała mieszkać w Austro¬-Węgrzech, jak to pięknie opisał Miloš Crnjanski w swojej powieści „Wędrówki” („Seobe”), zamieszkała dwie prowincje, które wydzieliło Serbom Imperium Rosyjskie: Słowiano-Serbię i Nową Serbię, które znajdują się na wschodzie Ukrainy. Mieszkańcy wschodniej Ukrainy to w dużej części potomkowie Serbów, którzy zamieszkali tam w XVIII wieku. A pewien pułk huzarów, który dotarł do Berlina, był częścią rosyjskiej armii. Tym samym, mamy wielostronne więzi.

O ostatniej wojnie w Rosji w latach 90-tych także niewiele wiadomo. Opowiedzcie proszę nam o niej

Wojna w latach 90-tych była postkomunistyczną wojną domową, spowodowaną rozpadem Jugosławii. To była wojna z nieczułymi duszami, które takie się stały w wyniku braku w nich Boga. To doprowadziło do wielu zbrodni z obu stron. Jednak najstraszniejsze jest to, że po raz kolejny ucierpiały te same miejsca, a na nich ludzie. Aczkolwiek słuszne jest również to, co powiedział o nas, Serbach, patriarcha Paweł, że nie byliśmy już takimi mężami sprawiedliwymi, jak za czasów II Wojny Światowej, że jesteśmy grzesznymi ludźmi. Nasz naród zapłacił wysoką cenę, on praktycznie zniknął ze swych dawnych terenów. Zdarzyło się wiele tragedii osobistych, np. matkę naszego duchownego, ojca Łukasza, zamordowano w czasie ostatniej wojny. Potrzeba wiele modlitw i miłości, aby zmniejszyć napięcie między Serbami i Chorwatami wywołane wojną, a także aby uleczyć rany.

Czy teraz również najbardziej ucierpieli Serbowie?

Istota polega na tym, że koniec końców Serbów praktycznie już nie ma. Szczególnie jest to związane z dwiema końcowymi i bardzo krwawymi operacjami chorwackiej armii „Błysk” i „Burza” . Z drugiej strony, slawońska diecezja świadczy nie tylko o cierpieniu ale i o zmartwychwstaniu Boga Żywego.

Wasza Ekscelencjo, Slawonia to ojczyzna patriarchy Pawła. Jak jest on tu wspominany, czy naród go czci?

Tak, Slawonia słynie z tego, że urodził się tu patriarcha serbski Paweł, którego już sławimy jako miejscowego świętego. Patriarcha Paweł, który zanim stał się patriarchą, przez większą część swego życia służył jako biskup Kosowa i Metochii, był darem dla ludności serbskiej, chorwackiej, dla wszystkich innych narodów Jugosławii, a także całego świata, ponieważ wszyscy mogli w nim ujrzeć prawdziwego chrześcijanina. Takim go poznali prawosławni chrześcijanie. Myślę, że niedługo będziemy czcić patriarchę Pawła jako świętego. Cerkiew, w której został ochrzczony, tak jak i inne cerkwie naszej diecezji, została zniszczona w czasie ostatniej wojny. Dziś jest częściowo odbudowana, nawet odprawiamy już w niej Świętą Liturgię, podczas której wspominaliśmy go jak świętego. Będziemy dalej ją odbudowywać, aby stała się wiecznym pomnikiem jego świętości.

1) Operacja „Błysk” (Bljesak) – wojenna operacja Chorwacji, mająca na celu odzyskanie kontroli nad Zachodnią Slawonią w 1995 r. Ten obszar wchodził w skład Republiki Serbskiej Krajiny i znajdował pod nadzorem sił ONZ (Operacje wsparcia pokoju). Operacja doprowadziła do opuszczenia przez serbskich mieszkańców Zachodniej Slawonii oraz do masowych ofiar ludności cywilnej.

2) Operacja „Burza” (Oluja) – wspólna wojenna operacja armii chorwackiej i V Korpusu Armii Bośni i Hercegowiny, która została przeprowadzona w sierpniu i wrześniu 1995 r. przy wsparciu sił powietrznych NATO i pomocy 12-tysięcznego kontyngentu stróżów pokoju przeciwko Republice Serbskiej Krajiny. W rezultacie doszło do czystki etnicznej Serbów, likwidacji republik Serbskiej Krajiny oraz do zgarnięcia znaczących terenów Republiki Serbskiej i Bośni i Hercegowiny.

Z biskupem Janem (Ćulibrkiem) rozmawiała Swietłana Ługanska. Z rosyjskiego tłumaczyła Agnieszka Andrejuk

pravoslavie.ru

— tłum. Agnieszka Andrejuk

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsza publicystyka

wszystkie →

Najnowsze ze świata

wszystkie →