Myśl arabskiego prawosławia pozostaje nieznaną w naszym kraju.
Myśl arabskiego prawosławia pozostaje nieznaną w naszym kraju. Tymczasem jest ona semicka, a więc bardzo biblijna, i zakorzeniona w Ojcach Cerkwi, wśród których byli przecież nie tylko Grecy, lecz właśnie także Semici, jak choćby św. Efrem Syryjczyk czy św. Jan Damasceński. Zachęcamy do zapoznania się z przykładem tej myśli w postaci eseju metropolity Góry Liban Jerzego (Khodra) – jednego z najbardziej znanych współczesnych arabskich teologów prawosławnych, autora wielu publikacji, które są cenione zarówno za treść, jak i formę – arabszczyzna władyki odznacza się niemalże poetyckim stylem, nieprostym do oddania w przekładzie. Zadane w tytule pytanie jest pretekstem do refleksji nad pojęciami „słowo”, „miłość” i „ prawda”, rozumiane też jako synonimy Boga, oraz związek człowieka z nimi i jego stosunek do nich. A więc jest to zarazem pytanie o relację człowieka ze swoim Stwórcą. To pytanie o zależność między tym wszystkim, w których Bóg stanowi centrum, choć często w naszym życiu tak się nie dzieje.
Jak blisko Boga są ludzie? Jak blisko Prawdy? Piszesz tylko po to, by przybliżyć czytelnika do Prawdy, ponieważ pisarz pragnie, by ludzie byli z Bogiem. Pisarz to ręka Boga, a ty, pisząc, niczego Mu nie dodajesz. Dosięgasz Jego myśli tylko podążając daną tobie drogą. Zatem, Bóg rozmawia z prorokami, my zaś ich tłumaczymy i objaśniamy. Święty Jan apostoł pisząc „Na początku było Słowo” chce, by Bóg był również na końcu [tj. nie tylko jako przyczyna, ale i cel, przyp. tłum.]. Oznacza to, iż wypełnia On również przestrzeń pomiędzy początkiem i końcem. To ty jesteś w zamyśle Bożym, pamiętaj o tym; a tymczasem żyjesz tak, jakbyś to ty miał określać ten zamysł Boży zgodnie z twoją wizją, jak ty chcesz. Słowa św. Jana oznaczają też to, iż nie możesz określać ludzi według własnego postrzegania [tj. osądzać]; powinieneś odnajdywać w nich świadków Boga.
Ludzi można podzielić na tych, co widzą Boga, i tych, co nie mogą Go dostrzec. Ci, którzy nie mogą Go widzieć, zasłaniają sobie oczy, bowiem wierzą tylko w samych siebie, a więc nie uwierzyli w Niego, i umierają z miłości do samych siebie. Tak oto, albo kochasz Pana, i w ten sposób odnajdujesz sam siebie, albo kochasz siebie samego, i umierasz.
Wielu ludzi uważa, że znają Boga, bo należą do jakiejś religii. Lecz nie mogą poznać Go inaczej, jak przez pokochanie Go. Reszta mówi słowa. Wszystkie opowieści o relacjach pomiędzy nami i Panem mają nas utwierdzić w miłości do Niego, co nie jest sprawą łatwą. Czasem miłość jest przysłaniana przez [nadmierne skupianie się] na praktykowaniu nabożeństw. Ale same nabożeństwa nie wystarczą. Prawdziwe pytanie skierowane do każdego z nas, to czy kocham Boga? A to jest wyrażone przez bycie Mu posłusznym. Może twoje modlitwy nie świadczą prawdy, nie są z serca?… Podstawą i wyznacznikiem jest to, co jest powiedziane w naszej Księdze, to znaczy: kochaj Pana Boga swego; kochaj bliźniego swego i każdego innego, jak siebie samego.
Jak blisko/daleko jestem Boga? – to trudne pytanie, bowiem tak naprawdę tylko Bóg to wie. Ty wiesz tylko to, że jesteś po to, by kochać Boga. Jedyna podstawa i wyznacznik to twoja miłość dla Niego – pojęcie tej miłości wyjaśnił święty apostoł Jan: to kochać innych. Tu już jest prościej rozpoznać, na ile kochasz Boga; Ewangelia rozwiązuje sprawę natychmiast mówiąc, że nie kochasz Boga, jeśli nie pokochałeś ludzi. Nie oznacza to poddania się emocjom, lecz poddanie się służbie. Miłość do bliźniego to w pierwszej kolejności dostrzeganie go, troska o niego, wyrażona również w napominaniu go; to współodczuwanie z nim, w smutku i radości; to służba niezależnie od okoliczności, w jakich się znalazł. Często jednak nie byłeś przy bliźnim obecny, nie służyłeś mu, nie pojednałeś się z nim. Podejdź do niego i do jego serca!
Jak blisko/daleko jestem Boga? – to jedno z trudniejszych pytań, zależy na ile znam siebie, a to zaś zależy od tego, na ile Bóg odkrywa to przede mną. Odkrywa to przede mną poprzez ból, jeśli przyjmuję go posłusznie. Odkrywa to przede mną, jeśli Jego Słowo przedkładam ponad resztę. Z Bogiem nie można się targować; albo jesteś Mu posłuszny, albo nie. Czy akceptujesz cierpienie, jeśli to jest potrzebne? Czy akceptujesz szczerość i przyznanie się przed Nim do wszystkiego, w każdym czasie? Czy grzech nazywasz grzechem? A może chcesz oddzielać się od czystości, świętości?
Jeśli masz problem ze Słowem (słowem), to jest to poważna sprawa. A może twoje postrzeganie siebie samego jest prawdziwe, bo mówisz tak, jak się sprawy mają.
Czy twoje bytowanie zakorzenione jest w Prawdzie? Czy jesteś wiernym i szczerym wobec Boga? Czy okłamujesz sam siebie świadomie, czy nie świadomie?
Czy twoje słowa są tobą, oto jest pytanie. Jesteś odpowiedzialny za każde wypowiadane przez ciebie słowo, i za każde słowo, które pozostało ukrytym. Prawym i dobry człowiekiem stajesz się wówczas, gdy znika różnica pomiędzy tobą, a twoim słowem.
Z arabskiego przetłumaczyła Dominika Kovačević
Oryginalny tekst ukazał się w libańskim dzienniku An-Nahar, a także na stronie metropolity Jerzego
— tłum. Dominika Kovačević
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.