śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 12 grudnia 2015

Prawosławna misja na Haiti – rozmowa z o. Grzegorzem Legouté

Ojciec Grzegorz Legouté, jeden z najstarszych prawosławnych haitańskich duchownych, zmarł nagle 17 listopada br.

0 czytelników poleca

Ojciec Grzegorz Legouté, jeden z najstarszych prawosławnych haitańskich duchownych, zmarł nagle 17 listopada br. w wieku 53 lat. Na niedługo przed śmiercią udzielił wywiadu nt. prawosławnej misji w swej ojczyźnie, który opublikowano na stronie wschodnio-amerykańskiej diecezji Rosyjskiej Cerkwi Poza Granicami Rosji (ROCOR, inaczej Cerkiew zarubieżna). Bowiem to w ramach tej diecezji działa prawosławna misja na Haiti (posiada ona obecnie 7 parafii i tyle samo szkół); oprócz niej, w ramach metropolii Meksyku, funkcjonuje również grecka misja na tej wyspie.

Haiti, liczące około 10 i pół miliona mieszkańców, to jedno z najbiedniejszych państw świata. Choć większość jego mieszkańców wyznaje chrześcijaństwo (katolicyzm i protestantyzm), to jednak zazwyczaj w formie synkretycznej z lokalnymi kultami pogańskimi, np. voodoo. Istnieją też niewielkie wspólnoty muzułmańskie i bahai.

Co prawosławny świat powinien wiedzieć o misji na Haiti?
Chcielibyśmy, żeby każdy wiedział, że prawosławna misja na Haiti jest wciąż żywa. Że prawosławie na Haiti jest bardzo duchowe, Haitańczycy kochają Boga. I że misja bardzo pomaga – dzieciom, różnym parafiom – duchowo, moralnie i ekonomicznie.

Misja dużo robi na rzecz edukacji dzieci w różnych cerkwiach i szkołach. Dzięki szkołom misji, ponad 800 dzieci i młodzieży otrzymuje edukację.

Ile jest szkół parafialnych?
Siedem szkół edukuje zarówno prawosławne, jak i nie-prawosławne dzieci. Wśród naszych parafian są wolontariusze, którzy nam pomagają, jednakże większość naszych nauczycieli jest opłacana. Choć pensje są skromne, to ważnym jest to, że dajemy im pracę.

W Foyer d’Amour (szkoła dla dzieci niepełnosprawnych fizycznie i mentalnie) uczymy ja i matuszka Róża, pomagamy dzieciom zyskać zdolność intelektualną i fizyczną. Wykonujemy dużo pracy społecznej z tymi niewielkimi środkami, które mamy.

Jesteśmy w stanie robić to wszystko dzięki ofiarodawcom. Bardzo doceniamy te dary i znamy wartość tego wsparcia. Dzięki tej miłości i hojności zdołaliśmy zrobić wiele.

Dlaczego, w waszej opinii, jest ważnym wspieranie [finansowe] misji?
Większość naszych parafian jest bezrobotna. Znalezienie pracy nie jest łatwą sprawą na Haiti, nawet jeśli ma się kilka dyplomów. Nie mamy możliwości dalszego samorozwoju.

Jakie są pozytywne zmiany, które mogliście wprowadzić dzięki ofiarodawcom?
Między innymi kupiliśmy duży kawałek ziemi w Les Cayes, gdzie zamierzamy wybudować cerkiew św. Jana Szanghajskiego i San Francisco. Kupiliśmy również ziemię w Jacmel pod budowę cerkwi błogosławionego Augustyna, i w Maïssade pod cerkiew św. Ireneusza z Lyonu.

Na trzy miesiące przybył do nas, na Haiti, uzdolniony pracownik budowlany – Aleksander, parafianin cerkwi św. Włodzimierza w Miami. Zrobił ikonostasy dla naszych czterech cerkwi. To było dla nas czymś niezwykłym, dzięki jego pracy zmienił się zupełnie charakter tych świątyń.

Dzięki pomocy ofiarodawców także jesteśmy w stanie opłacać w terminie rachunki związane z działalnością naszych cerkwi i szkół.

Budujemy pomieszczenia, gdzie można przeprowadzać różne akcje dla dzieci.
Pomagamy też wdowom, które straciły swoich mężów i domy w trakcie strasznego trzęsienia ziemi 12 stycznia 2012 roku – wypłacamy im renty i opłacamy nauczanie ich dzieci.

Kapłani i diakoni otrzymuję miesięczną pensję. Pomagamy trzem naszym seminarzystom w Paryżu: o. Augustynowi oraz lektorom Marcinowi i Piotrowi, by mogli kontynuować studia.

To wszystko zdołaliśmy osiągnąć dzięki pomocy Funduszu Wspomagającego wschodnio-amerykańskiej diecezji. Jesteśmy bardzo wdzięczni, to prawdziwe czyny miłości. Bez tego wsparcia życie tych wszystkich rodzin byłoby dużo trudniejszy. Wszystkich ofiarodawców wspominamy w naszych codziennych modlitwach.

Jak wielu ludziom misja była w stanie pomóc, ilu pomaga codziennie?
Trudno powiedzieć, ilu osobom pomagamy dziennie. Lecz są ludzie, którzy przychodzą po pomoc codziennie: by dać im coś do jedzenia, pomóc kupić jakiś lek, czy też pomóc opłacić szkołę ich dzieci. Życie religijnych ludzi na Haiti nie jest proste, w związku z tymi nieustannymi, codziennymi potrzebami. Nasi parafianie są potrzebujący, i wszyscy uważają, że ksiądz jest im w stanie dać coś, choć troszkę.

My – księża i matuszki – pracujemy z najbiedniejszymi ludźmi w naszym kraju: z upośledzonymi, którzy są odrzuceni nie tylko przez większość społeczeństwa, lecz często także przez własne rodziny. Dajemy potrzebującym nasze ubrania, jeśli o to proszą; jedzenie (głównie ryż i groszek), które mamy w szkolnych stołówkach; trochę pieniędzy; oraz, co najważniejsze – nadzieję. Misja jest znana na Haiti ze swojej działalności charytatywnej.

Jaki jest dzienny koszt dziennego wyżywienia?
Życie jest bardzo drogie na Haiti. Pracuje się za gourdy (haitańska waluta; 55 gourdów to 1 dolar), lecz kupuje się w dolarach. Z powodu ostatniej suszy, wiele plantacji utracono. Są problemy polityczne i z bezpieczeństwem, co odstrasza potencjalnych inwestorów. Mieć zatrudnienie – to coś bardzo rzadkiego.

Potrzeba co najmniej 40 dolarów, by wyżywić jedną osobę. Oczywiście, jeśli idziesz do restauracji, jest dużo drożej. Jednocześnie, większość ludzi jest zmuszona do przeżycia dnia za 2 dolary. To powinno zobrazować położenie większości naszych ludzi – którzy nie mają pracy, zarabiają bardzo niewiele, którzy nie mogą związać końca z końcem, nawet jeśli pracują, którzy nie są w stanie utrzymać nawet samych siebie.

Na Haiti mamy bardzo mało przemysłu, to wszystko przez niestabilność polityczną. Żyjemy z rolnictwa, lecz nasz kraj nie produkuje wystarczającej ilości jedzenia, by wykarmić swoich obywateli. Musimy kupować praktycznie wszystko.

Zmiany klimatyczne jeszcze bardziej pogarszają sytuację. W niektórych okresach cierpimy z powodu długich susz, gorąca nie do wytrzymania, i braku wystarczającej ilości wody. W innych zaś ciągle pada i pada, powodzie niszczą zbiory, panuje strach przed powracającymi cyklonami.

Przy braku programów pomocy społecznej, koszty opieki zdrowotnej są bardzo wysokie. Za wizytę u lekarza trzeba zapłacić od 350 do 500 gourdów. Opłaty za szkołę również są bardzo znaczne.

Ilu członków ma obecnie misja?
Ponad 3000 osób.

Dlaczego Haitańczycy są zainteresowani Cerkwią prawosławną?
Myślę, że ma to związek z duchową jakością Cerkwi, która przyciąga każdego. Również, przyciąga możliwość bycia częścią rodziny – każdy jest dostępny, możesz porozmawiać z księżmi, matuszkami czy kimkolwiek w cerkwi. Ludzie mówią, że każdy jest przystępny, nawet obcokrajowcy, nawet władyka (metropolita Hilarion – zwierzchnik ROCOR). To jest to, co przyciąga wielu ludzi do Cerkwi.

Wywiad ukazał się na stronie eadiocese.org. Z angielskiego przetłumaczyła Dominika Kovačević.

Filmy video prezentujące działalność misji

— tłum. Dominika Kovačević

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsza publicystyka

wszystkie →

Najnowsze ze świata

wszystkie →