śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Świat 24 listopada 2010

75. urodziny metropolity Włodzimierza (uzupełnienie)

W Kijowie uroczyście uczczono 75.

W Kijowie uroczyście uczczono 75. rocznicę urodzin zwierzchnika Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego, metropolity Włodzimierza (Sabodana). W uroczystościach wzięli udział przedstawiciele wszystkich 15 Kościołów lokalnych, w tym zwierzchnicy Cerkwi rosyjskiej - patriarcha Cyryl, i czesko-słowackiej - metropolita Krzysztof. PAKP był reprezentowany przez biskupa gorlickiego Paisjusza.

Uroczystości rozpoczęły się przedwczoraj akademią w Operze Narodowej w Kijowie. Metropolita Włodzimierz otrzymał odznaczenia zarówno od rosyjskiej Cerkwi, jak i od władz Ukrainy. Zwierzchnik ukraińskiej Cerkwi dziękując powiedział: Nic w moim życiu nie było ważniejsze niż Kościół i Ojczyzna. Służyłem im przez całe moje życie i będę służył, dopóki Bóg mi pozwoli. Po oficjalnej części odbył się koncert ukraińskiej muzyki ludowej i muzyki klasycznej.

Głównym punktem obchodów urodzin metropolity Włodzimierza była celebrowana wczoraj (w dzień urodzin metropolity) przez patriarchę Cyryla Boska Liturgia w Ławrze Kijowsko-Pieczerskiej.

Przemówienia obu hierarchów

Wystąpienie Jego Eminencji Wielce Błogosławionego Włodzimierza, Metropolity Kijowskiego i całej Ukrainy w dzień swego 75-lecia. Sala Teatru Operowego w Kijowie, 22 listopada 2010r.

Wasza Świątobliwość, Drodzy Biskupi, Bracia i Siostry w Chrystusie! Dziękuję dziś Szczodrobliwemu Bogu za Jego miłosierdzie, za to, że pozwolił mi przeżyć tyle lat. Dziękuję Waszej Świątobliwości za to, że pozostawiwszy wszystkie swoje obowiązki, przybył, aby świętować ten dzień – jak Wasza Świątobliwość się wyraził - dzień całej Cerkwi. „Nie nam, nie nam, Panie, lecz imieniu Twemu daj chwałę dla miłosierdzia Twego i dla prawdy Twojej!”

W moim życiu nie było rzeczy ważniejszych niż moja prawosławna Cerkiew i moja Ojczyzna. Im służyłem całe swoje życie i będę służył tak długo, jak Bóg mi wyznaczył. Kierowałem się w swoim długim życiu pragnieniem podążania za przykazaniami Chrystusa Zbawiciela i wyciągnąłem dla siebie naukę, że tylko miłość może uleczyć ludzkie słabości. Tylko miłość przybliża nas do Boga, który jest Miłością. Słowo Boże przypomina o tym, że ten, który przebywa w miłości, przebywa w Bogu; miłujący swego brata już wypełnił prawo Chrystusa.

Chciałbym Wam wszystkim serdecznie podziękować za Wasze święte modlitwy, za Wasze dobre życzenia i przypominam sobie słowa psalmisty Dawida: „Błogosław duszo moja Panu i nie zapominaj o wszystkich Jego dobrodziejstwach” oraz wspaniałe słowa, które wypełniają się w ciągu całego życia człowieka „Śpieszcie się czynić dobro!”. Wielu z tych, którzy całym swoim pełnym poświęcenia życiem, pełnym pracy i wysiłku mieli je za motto, oddawało siebie na służbę bliźnim. Moskiewski doktor Haase prosił jeszcze za życia, aby na płycie, którą powinni położyć na jego mogile wyryto słowa: „Śpieszcie się czynić dobro!”. I sam, zaraziwszy się, zmarł z powodu dżumy. Niech te słowa, niezależnie od tego, na jakim okresie życia byśmy się nie znajdowali – młodości, dojrzałości, starości, sędziwej starości – niech te słowa staną się dla nas mottem na całe nasze życie, dlatego, że zawarte jest w nich najgłębsze, wypełnione miłością prawo: pełne ofiarności prawo: „Śpieszcie się czynić dobro!”. Dziękuję. (za: http://kiev-orthodox.org/site/video/2384/ tłum. z ros. ks. Mariusz Synak. Słupsk)

Przemówienie Jego Świątobliwości Kiryła, Patriarchy Moskiewskiego i całej Rusi w dzień jubileuszu 75-lecia zwierzchnika Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego, metropolity Włodzimierza (Sobodana). Cerkiew „Trapieznaja”, kompleks Ławry Kijowsko – Pieczerskiej, 23 listopada 2010r.

Wasze Eminencje - Arcybiskupie Praski, Metropolito Praski i Ziem Czeskich i Słowackich, Eminencjo, Wielce Błogosławiony Metropolito Kijowski i całej Ukrainy, wielce szanowny Panie Wiktorze Fiodorowiczu, Prezydencie Ukrainy. Drodzy hierarchowie, bracia i siostry! Chciałbym zwrócić się ze swymi serdecznymi życzeniami do zwierzchnika Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego, Wielce Błogosławionego Włodzimierza, Metropolity Kijowskiego i całej Ukrainy, archimandryty tej świętej Ławry Kijowsko – Pieczerskiej.

Wielce Błogosławiony Eminencjo,w ciągu tych dni już powiedziano o Was wiele dobrego. Wczoraj, podczas uroczystej akademii w Teatrze Operowym uważnie słuchałem słów, jakie ludzie wypowiadali ze sceny. Były to słowa przepełnione głęboką wdzięcznością za Waszą pełną wyrzeczeń pracę, włożoną w kierowanie prawosławnym narodem ukraińskim. Wszystko zostało powiedziane bardzo trafnie i nawet najbardziej uprzedzony i krytycznie nastawiony umysł nie może mieć podstaw podejrzewać, że serdeczność i szczerość tych, którzy zabierali głos, nie była prawdziwa, dlatego, że słowa te w pełni odpowiadają rzeczywistości.

I właśnie wczoraj, gdy słuchałem tych słów, pomyślałem sobie, że bez Bożej pomocy przejście takiej drogi życiowej, w dodatku przejście w sposób, w jaki zrobiliście to Wy, byłoby niemożliwe. Bóg był z Wam od dzieciństwa, chłopięctwa, przeprowadził Was poprzez Waszą młodość, przeprowadził Was najtrudniejszymi drogami Waszej służby Cerkwi w latach, gdy panującą ideologią był ateizm i kiedy bycie duchownym wcale nie oznaczało zaszczytów i honorów, i gdy każdy, kto wstępował na drogę służby Bogu, nie miał żadnych życiowych perspektyw oprócz jednej – zawierzenia woli Bożej.

I przeszliście tą trudną drogą wypełniając odpowiedzialne zadania w swej ojczyźnie i za granicą, stale wrastając w siłę. W najtrudniejszym momencie dla swej ojczyzny, dla Ukrainy, Pan powołał Was do służby tu, na dnieprowskich wzgórzach: i znowu nie w chwale i nie w splendorach, ale poprzez prawdziwie trudne lata niosąc na sobie ciężki krzyż zwierzchnika Cerkwi, odpowiedzialnego za naród.

Miałem i mam szczęście znać Was począwszy od 1965, znałem Was jeszcze jako młodego, przystojnego, energicznego archimandrytę, którego tak lubił mój zmarły ojciec duchowy, władyka metropolita Nikodem. Wiązał z Wami wiele myśli o przyszłości. Nie sądzone mu było doczekać rozkwitu Waszej działalności, ale myślę, że dziś cieszy się wraz z nami na niebiosach. I oceniając Waszą długą życiową drogę zadaję sobie pytanie: dlaczego tak się dzieje, że jedni ludzie pnąc się po szczeblach służby, otrzymując coraz więcej pełnomocnictw i odpowiedzialności, stają się coraz gorsi, i nawet wczorajsi przyjaciele mówią o tym człowieku, że niemożliwością jest utrzymywanie z tym człowiekiem jakichkolwiek stosunków, po tym, gdy stał się jakimś naczalnikiem, ponieważ, jak mówią: „Nie zwraca uwagi na ludzi!”, a inni, wzrastając w siłę stają się wciąż lepsi i lepsi. I mija pewna energiczność sposobu bycia, być może i ostrość opinii, właściwa młodemu wiekowi i człowiek nabywa wewnętrznej pokory, rozumienia nikłości własnej wartości przed obliczem Boskiej chwały. I wtedy każdy nowy krok wznoszący człowieka przed obliczem ludzi staje się jeszcze jednym krokiem ku Chrystusowi dlatego, że przecież wielka służba to krzyż, to ogromny ciężar i odpowiedzialność, a ciężar może rozgnieść, zniszczyć i czy nie dlatego ciężar, odpowiedzialność związana z wysoką godnością nierzadko kończy się tym, że człowiek staje się niezdolnym do wypełnienia swej misji?

Właśnie dlatego, że dla Was wchodzenie po szczeblach służenia Cerkwi było osiąganiem wciąż nowych wymiarów życia duchowego, pogrążeniem się w doświadczenie duchowe, właśnie dlatego z każdym rokiem stawaliście się coraz bardziej dostępnym, otwartym. Nauczyliście się podchodzić do najtrudniejszych problemów i konfliktowych sytuacji, jakie Was spotykały, z pokorą, z miłością i wobec woli Bożej, przy tym zachowując zadziwiającą właściwość analitycznego myślenia, obiektywnej oceny sytuacji i podejmując takie decyzje, które spośród wielu okazywały się tymi jedynymi właściwymi.

Chciałbym Wam podziękować, wielce błogosławiony Władyko, za całą Waszą życiową drogę, ale zwłaszcza za te ostatnie trudne lata służby jako zwierzchnika Cerkwi. Wierzę, że Waszymi modlitwami przed Bogiem, razem z modlitwą Waszego episkopatu i modlitwami całego episkopatu Cerkwi rosyjskiej zostaną przezwyciężone różnice i podziały i ludzie zrozumieją, że tam, gdzie miłość, tam nie ma niebezpieczeństwa; tam gdzie miłość, tam ludzkie konflikty znikają; tam gdzie miłość, tam Bóg dotyka ludzkich serc. Dlatego najważniejszym kazaniem, które głosicie, spośród tak wielu przepięknie powiedzianych Waszych kazań jest kazanie Waszego życia. (tłum. z ros. ks. Mariusz Synak na podstawie: Kievskaya Rus' http://kiev-orthodox.org/site/video/2384/)

— Michał Kalina, tłum. ks. Mariusz Synak

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsze z Polski

wszystkie →

Polecane przez czytelników

z ostatniego kwartału
wszystkie →