na podstawie kalendarza juliańskiego, według starego stylu
2W ten dzień latorośl PANA będzie piękna i chwalebna, a owoc ziemi wyborny i wspaniały dla ocalałych spośród Izraela.
2Въ де́нь ѻ҆́ный возсїѧ́етъ бг҃ъ въ совѣ́тѣ со сла́вою на землѝ, є҆́же вознестѝ и҆ просла́вити ѡ҆ста́нокъ і҆и҃лѧ.
3I stanie się tak, że ten, kto zostanie na Syjonie, i ten, kto pozostanie w Jerozolimie, będą nazwani świętymi – każdy, kto jest zapisany wśród żywych w Jerozolimie;
3И҆ бꙋ́детъ ѡ҆ста́нокъ въ сїѡ́нѣ и҆ ѡ҆ста́нокъ во і҆ерⷭ҇ли́мѣ, ст҃и нарекꙋ́тсѧ всѝ напи́саннїи въ жи́знь во і҆ерⷭ҇ли́мѣ:
4Gdy PAN obmyje brud córek Syjonu i oczyści duchem sądu i duchem wypalenia krew Jerozolimy z jej wnętrza.
4ꙗ҆́кѡ ѿмы́етъ гдⷭ҇ь скве́рнꙋ сынѡ́въ и҆ дще́рей сїѡ́нскихъ и҆ кро́вь і҆ерⷭ҇ли́мскꙋ ѡ҆чⷭ҇титъ ѿ среды̀ и҆́хъ дꙋ́хомъ сꙋда̀ и҆ дꙋ́хомъ зно́ѧ.
5I PAN stworzy nad każdym miejscem zamieszkania góry Syjon i nad każdym jej zgromadzeniem obłok i dym za dnia, a blask płonącego ognia w nocy. Nad całą chwałą bowiem będzie osłona.
5И҆ прїи́детъ гдⷭ҇ь, и҆ бꙋ́детъ всѐ мѣ́сто горы̀ сїѡ́ни, и҆ всѧ̑ ꙗ҆̀же ѡ҆́крестъ є҆ѧ̀ ѡ҆сѣни́тъ ѡ҆́блакъ во днѝ, и҆ ꙗ҆́кѡ ды́ма и҆ свѣ́та ѻ҆́гненна горѧ́ща въ нощѝ, все́ю сла́вою покры́етсѧ:
6I będzie namiot, by za dnia dawać cień w upale; na schronienie i ukrycie przed burzą i deszczem.
6и҆ бꙋ́детъ въ сѣ́нь ѿ зно́ѧ и҆ въ покро́въ и҆ въ сокрове́нїе ѿ же́стости и҆ дождѧ̀.
1Zaśpiewam teraz mojemu umiłowanemu pieśń mego ukochanego o jego winnicy. Mój umiłowany ma winnicę na urodzajnym pagórku.
1Воспою̀ нн҃ѣ возлю́бленномꙋ пѣ́снь возлю́бленнагѡ моегѡ̀ вїногра́дꙋ моемꙋ̀: вїногра́дъ бы́сть возлю́бленномꙋ въ ро́зѣ, на мѣ́стѣ тꙋ́чнѣ:
2Ogrodził ją, oczyścił z kamieni, zasadził szlachetną winorośl, zbudował pośrodku niej wieżę i sporządził w niej tłocznię. I oczekiwał, że wyda winogrona, ale ona wydała dzikie winogrona.
2и҆ ѡ҆гражде́нїемъ ѡ҆гради́хъ и҆ ѡ҆копа́хъ, и҆ насади́хъ ло́зꙋ и҆збра́ннꙋ, и҆ созда́хъ сто́лпъ посредѣ̀ є҆гѡ̀, и҆ предточи́лїе и҆скопа́хъ въ не́мъ, и҆ жда́хъ, да сотвори́тъ гро́здїе, и҆ сотворѝ те́рнїе.
3Teraz więc, mieszkańcy Jerozolimy i mężczyźni Judy, rozsądźcie, proszę, między mną a moją winnicą.
3И҆ нн҃ѣ, живꙋ́щїи во і҆ерⷭ҇ли́мѣ и҆ человѣ́че і҆ꙋ́динъ, сꙋди́те междꙋ̀ мно́ю и҆ вїногра́домъ мои́мъ.
4Co jeszcze należało uczynić dla mojej winnicy, czego dla niej nie uczyniłem? Dlaczego gdy oczekiwałem, że wyda winogrona, wydała ona dzikie winogrona?
4Что̀ сотворю̀ є҆щѐ вїногра́дꙋ моемꙋ̀, и҆ не сотвори́хъ є҆мꙋ̀; зане́же жда́хъ, да сотвори́тъ гро́здїе, сотвори́ же те́рнїе.
5Oto oznajmię wam, co uczynię dla mojej winnicy: rozbiorę jej płot i będzie spustoszona, zniszczę jej ogrodzenie i będzie zdeptana.
5Нн҃ѣ ᲂу҆́бѡ возвѣщꙋ̀ ва́мъ, что̀ а҆́зъ сотворю̀ вїногра́дꙋ моемꙋ̀: ѿимꙋ̀ ѡ҆гражде́нїе є҆гѡ̀, и҆ бꙋ́детъ въ разграбле́нїе: и҆ разорю̀ стѣ́нꙋ є҆гѡ̀, и҆ бꙋ́детъ въ попра́нїе.
6I uczynię z niej pustkowie. Nie będzie przycinana ani okopywana, ale porośnie cierniem i ostem; chmurom także nakażę, aby nie spuszczały na nią deszczu.
6И҆ ѡ҆ста́влю вїногра́дъ мо́й, и҆ ктомꙋ̀ не ѡ҆брѣ́жетсѧ, нижѐ покопа́етсѧ, и҆ взы́детъ на не́мъ, ꙗ҆́коже на лѧди́нѣ, те́рнїе: и҆ ѡ҆блакѡ́мъ заповѣ́мъ, є҆́же не ѡ҆дожди́ти на него̀ дождѧ̀.
7Otóż winnicą PANA zastępów jest dom Izraela, a lud Judy jego rozkosznym szczepem. Oczekiwał sądu, a oto ucisk; oczekiwał sprawiedliwości, a oto krzyk.
7Вїногра́дъ бо гдⷭ҇а саваѡ́ѳа, до́мъ і҆и҃левъ є҆́сть, и҆ человѣ́къ і҆ꙋ́динъ но́вый са́дъ возлю́бленный: жда́хъ, да сотвори́тъ сꙋ́дъ, сотвори́ же беззако́нїе, и҆ не пра́вдꙋ, но во́пль.
12Rzecze Pan swoim uczniom: Wystrzegajcie się ludzi, podniosą na was ręce swoje i będą was prześladować, wydając do synagog i więzień, wodząc przed królów i namiestników ze względu na imię Moje.
12Речѐ гдⷭ҇ь свои́мъ ᲂу҆ченикѡ́мъ: внемли́те ѿ человѣ̑къ возложа́тъ на вы̀ рꙋ́ки своѧ̀, и҆ и҆жденꙋ́тъ, предаю́ще на сѡ́нмища и҆ темни́цы, ведо́мы къ царє́мъ и҆ влады́камъ, и҆́мене моегѡ̀ ра́ди.
13Posłuży to wam do składania świadectwa.
13прилꙋчи́тсѧ же ва́мъ во свидѣ́тельство.
14Weźcie więc to sobie do serc, by nie troszczyć się zawczasu o to, jak się bronić,
14Положи́те ᲂу҆̀бо на сердца́хъ ва́шихъ, не пре́жде поꙋча́тисѧ ѿвѣщава́ти:
15Ja bowiem dam wam moc słowa i mądrość, której nie będą mogli się przeciwstawić ani zaprzeczyć wszyscy wasi przeciwnicy.
15а҆́зъ бо да́мъ ва́мъ ᲂу҆ста̀ и҆ премⷣрость, є҆́йже не возмо́гꙋтъ проти́витисѧ и҆лѝ ѿвѣща́ти всѝ противлѧ́ющїисѧ ва́мъ.
16Będziecie wydawani nawet przez rodziców i braci, i krewnych, i przyjaciół, i uśmiercą niektórych z was.
16Пре́дани же бꙋ́дете и҆ роди́тєли и҆ бра́тїею и҆ ро́домъ и҆ дрꙋ̑ги, и҆ ᲂу҆мертвѧ́тъ ѿ ва́съ:
17I będziecie znienawidzeni przez wszystkich dla imienia Mego.
17и҆ бꙋ́дете ненави́дими ѿ всѣ́хъ и҆́мене моегѡ̀ ра́ди:
18A włos z głowy waszej nie zginie.
18и҆ вла́съ главы̀ ва́шеѧ не поги́бнетъ:
19Wytrwałością waszą zyskacie dusze wasze.
19въ терпѣ́нїи ва́шемъ стѧжи́те дꙋ́шы ва́шѧ.
1Przeto i my, mając taki otaczający nas obłok świadków, odrzucając cały ciężar i zwodzący nas łatwo grzech, wytrwale biegnijmy w zmaganiach, które są przed nami.
1Бра́тїе, толи́къ и҆мꙋ́ще ѡ҆блежа́щь на́съ ѡ҆́блакъ свидѣ́телей, го́рдость всѧ́кꙋ {бре́мѧ всѧ́ко} ѿло́жше и҆ ᲂу҆до́бь ѡ҆бстоѧ́тельный грѣ́хъ, терпѣ́нїемъ да тече́мъ на предлежа́щїй на́мъ по́двигъ,
2Patrząc na Tego, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala, Jezusa, który zamiast trwać przy należnej Mu radości, przecierpiał krzyż, za nic poczytując hańbę, i zasiadł po prawicy Tronu Bożego.
2взира́юще на нача́льника вѣ́ры и҆ соверши́телѧ і҆и҃са, и҆́же вмѣ́стѡ предлежа́щїѧ є҆мꙋ̀ ра́дости претерпѣ̀ крⷭ҇тъ, ѡ҆ срамотѣ̀ неради́въ, ѡ҆деснꙋ́ю же прⷭ҇то́ла бж҃їѧ сѣ́де.
3Pomyślcie więc o Tym, który wycierpiał taki sprzeciw od grzeszników, aby zmęczenie nie osłabiło dusz waszych.
3Помы́слите ᲂу҆̀бо таково́е пострада́вшаго ѿ грѣ̑шникъ на себѐ прекосло́вїе, да не стꙋжа́ете, дꙋша́ми свои́ми ѡ҆слаблѧ́еми.
4Wy jeszcze nie stawialiście oporu aż do krwi, walcząc przeciwko grzechowi,
4Не ᲂу҆̀ до кро́ве ста́сте, проти́вꙋ грѣха̀ подвиза́ющесѧ,
5i zapomnieliście o zachęcie, która jest skierowana do was jako synów: Synu mój, nie lekceważ karcenia Pana ani nie słabnij, gdy jesteś przez niego zawstydzany.
5и҆ забы́сте ᲂу҆тѣше́нїе, є҆́же ва́мъ ꙗ҆́кѡ сынѡ́мъ глаго́летъ: сы́не мо́й, не пренемога́й наказа́нїемъ гдⷭ҇нимъ, нижѐ ѡ҆слабѣ́й, ѿ негѡ̀ ѡ҆блича́емь.
6Kogo bowiem Pan miłuje, tego karci i chłoszcze każdego syna, którego przyjmuje.
6Є҆го́же бо лю́битъ гдⷭ҇ь, наказꙋ́етъ: бїе́тъ же всѧ́каго сы́на, є҆го́же прїе́млетъ.
7Jeśli doświadczacie karcenia, to jak z synami Bóg się z wami obchodzi. Cóż to bowiem za syn, którego ojciec nie karci?
7А҆́ще наказа́нїе терпитѐ, ꙗ҆́коже сыновѡ́мъ ѡ҆брѣта́етсѧ ва́мъ бг҃ъ. Кото́рый бо є҆́сть сы́нъ, є҆гѡ́же не наказꙋ́етъ ѻ҆те́цъ;
8A jeśli jesteście bez karcenia, któremu poddani są wszyscy, to dziećmi nieprawymi, a nie synami jesteście.
8А҆́ще же без̾ наказа́нїѧ є҆стѐ, є҆мꙋ́же прича̑стницы бы́ша всѝ, ᲂу҆̀бо прелюбодѣ̑йчищи є҆стѐ, а҆ не сы́нове.
9A skoro już cieleśni ojcowie karcili nas, a szanowaliśmy ich, to o wiele bardziej podporządkujmy się Ojcu duchów i żyć będziemy.
9Къ си̑мъ, пло́ти на́шей ѻ҆тцы̀ и҆мѣ́хомъ наказа́тєли, и҆ срамлѧ́хомсѧ: не мно́гѡ ли па́че повине́мсѧ ѻ҆ц҃ꙋ̀ дꙋховѡ́мъ, и҆ жи́ви бꙋ́демъ;
10Ci bowiem przez krótkie dni, według swego uznania, karcili nas, a On dla pożytku, żebyśmy uczestniczyli w Jego świętości.
10Ѻ҆ни́ бо въ ма́ло дні́й, ꙗ҆́коже го́дѣ и҆̀мъ бѣ̀, нака́зовахꙋ на́съ: а҆ се́й на по́льзꙋ, да причасти́мсѧ ст҃ы́ни є҆гѡ̀.
1Rzecze Pan taką przypowieść: podobne jest Królestwo Niebios do człowieka, gospodarza, który wyszedł o świcie, aby wynająć pracowników do swojej winnicy.
1Речѐ гдⷭ҇ь при́тчꙋ сїю̀: ᲂу҆подо́бисѧ црⷭ҇твїе нбⷭ҇ное человѣ́кꙋ домови́тꙋ, и҆́же и҆зы́де кꙋ́пнѡ {ѕѣлѡ̀} ᲂу҆́трѡ наѧ́ти дѣ́латєли въ вїногра́дъ сво́й,
2Umówiwszy się z pracownikami na denara za dzień, posłał ich do swojej winnicy.
2и҆ совѣща́въ съ дѣ́латєли по пѣ́нѧзю на де́нь, посла̀ и҆̀хъ въ вїногра́дъ сво́й.
3I wyszedłszy około trzeciej godziny, zobaczył innych stojących na rynku bezczynnie.
3И҆ и҆зше́дъ въ тре́тїй ча́съ, ви́дѣ и҆́ны стоѧ́щѧ на то́ржищи пра̑здны,
4I do tych rzekł: – Idźcie i wy do winnicy, a co będzie sprawiedliwe, dam wam.
4и҆ тѣ̑мъ речѐ: и҆ди́те и҆ вы̀ въ вїногра́дъ мо́й, и҆ є҆́же бꙋ́детъ пра́вда, да́мъ ва́мъ. Ѻ҆ни́ же и҆до́ша.
5Oni więc odeszli. Wyszedłszy znowu około szóstej i dziewiątej godziny, uczynił tak samo.
5Па́ки же и҆зше́дъ въ шесты́й и҆ девѧ́тый ча́съ, сотворѝ та́коже.
6Wyszedłszy zaś około jedenastej, znalazł innych stojących i mówi im: – Dlaczego stoicie tu cały dzień bezczynnie?
6Во є҆диныйжена́десѧть ча́съ и҆зше́дъ, ѡ҆брѣ́те дрꙋгі̑ѧ стоѧ́щѧ пра̑здны и҆ глаго́ла и҆̀мъ: что̀ здѣ̀ стоитѐ ве́сь де́нь пра́здни;
7Mówią Mu: – Bo nikt nas nie wynajął. Mówi im: – Idźcie i wy do winnicy [Mojej], a co będzie sprawiedliwe, otrzymacie.
7Глаго́лаша є҆мꙋ̀: ꙗ҆́кѡ никто́же на́съ наѧ́тъ. Глаго́ла и҆̀мъ: и҆ди́те и҆ вы̀ въ вїногра́дъ (мо́й), и҆ є҆́же бꙋ́детъ пра́ведно, прїи́мете.
8Gdy nastał wieczór, mówi pan winnicy do swego zarządcy: – Przywołaj pracowników i daj im zapłatę, począwszy od ostatnich aż do pierwszych.
8Ве́черꙋ же бы́вшꙋ, глаго́ла господи́нъ вїногра́да къ приста́вникꙋ своемꙋ̀: призовѝ дѣ́латєли и҆ да́ждь и҆̀мъ мздꙋ̀, наче́нъ ѿ послѣ́днихъ до пе́рвыхъ.
9I ci, co przyszli około godziny jedenastej, otrzymali po denarze.
9И҆ прише́дше и҆̀же во є҆диныйна́десѧть ча́съ, прїѧ́ша по пѣ́нѧзю.
10A kiedy przyszli ci pierwsi, sądzili, że więcej otrzymają, ale i oni otrzymali po denarze.
10Прише́дше же пе́рвїи мнѧ́хꙋ, ꙗ҆́кѡ вѧ́щше прїи́мꙋтъ: и҆ прїѧ́ша и҆ ті́и по пѣ́нѧзю:
11Otrzymawszy zaś, narzekali na gospodarza,
11прїе́мше же ропта́хꙋ на господи́на,
12mówiąc: – Ci ostatni jedną godzinę pracowali i uczyniłeś ich równymi nam, którzyśmy ponieśli ciężar dnia i żar.
12глаго́люще, ꙗ҆́кѡ сі́и послѣ́днїи є҆ди́нъ ча́съ сотвори́ша, и҆ ра́вныхъ на́мъ сотвори́лъ и҆̀хъ є҆сѝ, поне́сшымъ тѧготꙋ̀ днѐ и҆ ва́ръ.
13On zaś odpowiadając jednemu z nich, rzekł: – Przyjacielu, nie krzywdzę cię. Czyż nie umówiłeś się ze mną na denara?
13Ѻ҆́нъ же ѿвѣща́въ речѐ є҆ди́номꙋ и҆́хъ: дрꙋ́же, не ѡ҆би́жꙋ тебѐ: не по пѣ́нѧзю ли совѣща́лъ є҆сѝ со мно́ю;
14Bierz, co twoje, i idź. Chcę zaś temu ostatniemu dać, co i tobie.
14возмѝ твоѐ и҆ и҆дѝ: хощꙋ́ же и҆ семꙋ̀ послѣ́днемꙋ да́ти, ꙗ҆́коже и҆ тебѣ̀:
15Czyż nie godzi mi się czynić, co chcę, z tym, co moje? Czy patrzysz złym okiem na to, że ja jestem dobry?
15и҆лѝ нѣ́сть мѝ лѣ́ть сотвори́ти, є҆́же хощꙋ̀, во свои́хъ мѝ; а҆́ще ѻ҆́ко твоѐ лꙋка́во є҆́сть, ꙗ҆́кѡ а҆́зъ бла́гъ є҆́смь;
16Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi. Wielu bowiem jest powołanych, lecz mało wybranych.
16Та́кѡ бꙋ́дꙋтъ послѣ́днїи пе́рви, и҆ пе́рвїи послѣ́дни: мно́зи бо сꙋ́ть зва́ни, ма́лѡ же и҆збра́нныхъ.
21I PAN Bóg sporządził dla Adama i jego żony odzienie ze skór i przyodział ich.
21И҆ сотворѝ гдⷭ҇ь бг҃ъ а҆да́мꙋ и҆ женѣ̀ є҆гѡ̀ ри̑зы кѡ́жаны, и҆ ѡ҆блечѐ и҆̀хъ.
22Wtedy PAN Bóg powiedział: Oto człowiek stał się jak jeden z nas, znający dobro i zło. Wygnajmy go więc, aby nie wyciągnął swej ręki i nie wziął z drzewa życia, by jeść i żyć na wieki.
22И҆ речѐ бг҃ъ: сѐ, а҆да́мъ бы́сть ꙗ҆́кѡ є҆ди́нъ ѿ на́съ, є҆́же разꙋмѣ́ти до́брое и҆ лꙋка́вое: и҆ нн҃ѣ да не когда̀ простре́тъ рꙋ́кꙋ свою̀ и҆ во́зметъ ѿ дре́ва жи́зни и҆ снѣ́стъ, и҆ жи́въ бꙋ́детъ во вѣ́къ.
23PAN Bóg wydalił go więc z ogrodu Eden, aby uprawiał ziemię, z której został wzięty.
23И҆ и҆згна̀ є҆го̀ гдⷭ҇ь бг҃ъ и҆з̾ раѧ̀ сла́дости дѣ́лати зе́млю, ѿ неѧ́же взѧ́тъ бы́сть.
24Tak wygnał człowieka i postawił na wschód od ogrodu Eden cherubinów i płomienisty miecz obracający się we wszystkie strony, aby strzegły drogi do drzewa życia.
24И҆ и҆зри́нꙋ а҆да́ма, и҆ вселѝ є҆го̀ прѧ́мѡ раѧ̀ сла́дости: и҆ приста́ви херꙋві́ма, и҆ пла́менное ѻ҆рꙋ́жїе ѡ҆браща́емое, храни́ти пꙋ́ть дре́ва жи́зни.
1Potem Adam obcował ze swoją żoną Ewą, a ta poczęła i urodziła Kaina. I powiedziała: Otrzymałam mężczyznę od PANA.
1А҆да́мъ же позна̀ є҆́ѵꙋ женꙋ̀ свою̀, и҆ заче́нши родѝ ка́їна и҆ речѐ: стѧжа́хъ человѣ́ка бг҃омъ.
2I urodziła jeszcze jego brata Abla. Abel był pasterzem owiec, a Kain był rolnikiem.
2И҆ приложѝ роди́ти бра́та є҆гѡ̀, а҆́велѧ. И҆ бы́сть а҆́вель па́стырь ѻ҆ве́цъ, ка́їнъ же бѣ̀ дѣ́лаѧй зе́млю.
3Z biegiem czasu zdarzyło się, że Kain przyniósł PANU ofiarę z plonów ziemi.
3И҆ бы́сть по дне́хъ, принесѐ ка́їнъ ѿ плодѡ́въ землѝ же́ртвꙋ бг҃ꙋ:
4Także Abel przyniósł z pierworodnych swej trzody i z ich tłuszczu. A PAN wejrzał na Abla i jego ofiarę.
4и҆ а҆́вель принесѐ и҆ то́й ѿ перворо́дныхъ ѻ҆ве́цъ свои́хъ и҆ ѿ тꙋ́кѡвъ и҆́хъ. И҆ призрѣ̀ бг҃ъ на а҆́велѧ и҆ на да́ры є҆гѡ̀:
5Lecz na Kaina i jego ofiarę nie wejrzał. Kain rozgniewał się bardzo i spochmurniała jego twarz.
5на ка́їна же и҆ на жє́ртвы є҆гѡ̀ не внѧ́тъ. И҆ ѡ҆печа́лисѧ ка́їнъ ѕѣлѡ̀, и҆ и҆спадѐ лицѐ є҆гѡ̀.
6Wtedy PAN zapytał Kaina: Dlaczego się rozgniewałeś? Czemu spochmurniała twoja twarz?
6И҆ речѐ гдⷭ҇ь бг҃ъ ка́їнꙋ: вскꙋ́ю приско́рбенъ бы́лъ є҆сѝ; и҆ вскꙋ́ю и҆спадѐ лицѐ твоѐ;
7Jeśli będziesz dobrze czynił, czy nie zostaniesz wywyższony? A jeśli nie będziesz dobrze czynił, grzech leży u drzwi; a do ciebie będzie jego pragnienie, a ty będziesz nad nim panować.
7Є҆да̀ а҆́ще пра́вѡ прине́слъ є҆сѝ, пра́вѡ же не раздѣли́лъ є҆сѝ, не согрѣши́лъ ли є҆сѝ; ᲂу҆мо́лкни: къ тебѣ̀ ѡ҆браще́нїе є҆гѡ̀, и҆ ты̀ тѣ́мъ ѡ҆блада́еши.
34On szydzi z szyderców, ale daje łaskę pokornym.
34Гдⷭ҇ь гѡ́рдымъ проти́витсѧ, смирє́ннымъ же дае́тъ блгⷣть.
35Mądrzy odziedziczą chwałę, a głupi poniosą hańbę.
35Сла́вꙋ премꙋ́дрїи наслѣ́дѧтъ, нечести́вїи же вознесо́ша безче́стїе.
1Słuchajcie, synowie, pouczenia ojca i zważajcie na to, abyście poznali roztropność;
1Послꙋ́шайте, дѣ́ти, наказа́нїѧ ѻ҆́тча и҆ внемли́те разꙋмѣ́ти помышле́нїе,
2Bo daję wam dobrą naukę, nie porzucajcie mego prawa.
2да́ръ бо бл҃гі́й да́рꙋю ва́мъ: моегѡ̀ зако́на не ѡ҆ставлѧ́йте.
3Byłem bowiem synem mego ojca i miłym jedynakiem w oczach mojej matki.
3Сы́нъ бо бы́хъ и҆ а҆́зъ ѻ҆тцꙋ̀ послꙋшли́вый, и҆ люби́мый пред̾ лице́мъ ма́тере,
4On mnie uczył, mówiąc mi: Niech twoje serce zachowa moje słowa; strzeż moich przykazań, a będziesz żył.
4и҆̀же глаго́лаша и҆ ᲂу҆чи́ша мѧ̀: да ᲂу҆твержда́етсѧ на́ше сло́во въ твое́мъ се́рдцы: хранѝ за́пѡвѣди, не забыва́й:
5Zdobywaj mądrość, zdobywaj roztropność; nie zapominaj i nie odstępuj od słów moich ust.
5стѧжѝ премꙋ́дрость, стѧжѝ ра́зꙋмъ: не забꙋ́ди, нижѐ пре́зри речє́нїѧ мои́хъ ᲂу҆́стъ, нижѐ ᲂу҆клони́сѧ ѿ глагѡ́лъ ᲂу҆́стъ мои́хъ.
6Nie opuszczaj jej, a będzie cię strzegła; ukochaj ją, a zachowa cię.
6Не ѡ҆ста́ви є҆ѧ̀, и҆ и҆́метсѧ тебє̀: возжелѣ́й є҆ѧ̀, и҆ соблюде́тъ тѧ̀.
7Podstawą wszystkiego jest mądrość; zdobywaj mądrość i za cały swój majątek zdobywaj roztropność.
7Нача́ло премꙋ́дрости: стѧжа́ти премꙋ́дрость, и҆ во все́мъ стѧжа́нїи твое́мъ стѧжѝ ра́зꙋмъ.
8Wywyższaj ją, a ona wywyższy ciebie, rozsławi cię, gdy ją przyjmiesz.
8Ѡ҆градѝ ю҆̀, и҆ вознесе́тъ тѧ̀: почтѝ ю҆̀, да тѧ̀ ѡ҆б̾и́метъ,
9Wdzięczną ozdobę włoży ci na głowę, obdarzy cię koroną chwały.
9да да́стъ главѣ̀ твое́й вѣне́цъ благода́тей, вѣнце́мъ же сла́дости защи́титъ тѧ̀.
10Słuchaj, synu mój, i przyjmij moje słowa, a pomnożą się lata twojego życia.
10Слы́ши, сы́не, и҆ прїимѝ моѧ̑ словеса̀, и҆ ᲂу҆мно́жатсѧ лѣ̑та живота̀ твоегѡ̀, да тѝ бꙋ́дꙋтъ мно́зи пꙋтїѐ житїѧ̀.
11Nauczyłem cię drogi mądrości, po ścieżkach prawości cię wiodłem;
11Пꙋтє́мъ бо премꙋ́дрости ᲂу҆чꙋ́ тѧ, наставлѧ́ю же тебѐ на течє́нїѧ пра̑ваѧ:
12Gdy nimi pójdziesz, twoje kroki nie będą skrępowane; a jeśli pobiegniesz, nie potkniesz się.
12а҆́ще бо хо́диши, не за́пнꙋтсѧ стѡпы̀ твоѧ̑: а҆́ще ли тече́ши, не ᲂу҆трꙋди́шисѧ.
13Trzymaj się karności, nie opuszczaj jej, strzeż jej, bo ona jest twoim życiem.
13И҆ми́сѧ моегѡ̀ наказа́нїѧ, не ѡ҆ста́ви, но сохранѝ є҆̀ себѣ̀ въ жи́знь твою̀.
14Nie chodź ścieżką niegodziwych i nie wchodź na drogę złych ludzi.
14На пꙋти̑ нечести́выхъ не и҆дѝ, нижѐ возревнꙋ́й пꙋтє́мъ законопрестꙋ́пныхъ.
15Unikaj jej, nie chodź po niej; odwróć się od niej i omiń ją;
15На не́мже а҆́ще мѣ́стѣ вѡ́ѧ соберꙋ́тъ, не и҆дѝ та́мѡ: ᲂу҆клони́сѧ же ѿ ни́хъ и҆ и҆змѣнѝ:
16Bo oni nie zasną, dopóki nie zrobią czegoś złego; sen ich odleci, aż przywiodą kogoś do upadku;
16не ᲂу҆́снꙋтъ бо, а҆́ще ѕла̀ не сотворѧ́тъ: ѿи́метсѧ со́нъ ѿ ни́хъ, и҆ не спѧ́тъ:
17Jedzą bowiem chleb nieprawości i piją wino przemocy.
17ті́и бо пита́ютсѧ пи́щею нече́стїѧ, вїно́мъ же законопрестꙋ́пнымъ ᲂу҆пива́ютсѧ.
18Ale ścieżka sprawiedliwych jest jak jasne światło, które świeci coraz jaśniej aż do dnia doskonałego.
18Пꙋтїе́ же првⷣныхъ подо́бнѣ свѣ́тꙋ свѣ́тѧтсѧ: предхо́дѧтъ и҆ просвѣща́ютъ, до́ндеже и҆спра́витсѧ де́нь.
19Droga niegodziwych jest jak ciemność; nie wiedzą, o co mogą się potknąć.
19Пꙋтїе́ же нечести́выхъ те́мни: не вѣ́дѧтъ, ка́кѡ претыка́ютсѧ.
20Synu mój, zważaj na moje słowa; ku moim naukom nakłoń swe ucho.
20Сы́не, мои̑мъ глаго́лѡмъ внима́й, къ мои̑мъ же словесє́мъ прилага́й ᲂу҆́хо твоѐ:
21Niech nie schodzą ci z oczu, zachowaj je w głębi twego serca.
21да не ѡ҆скꙋдѣ́ютъ тѝ и҆сто́чницы твоѝ, хранѝ ѧ҆̀ въ се́рдцы твое́мъ:
22Są bowiem życiem dla tych, którzy je znajdują, i lekarstwem dla całego ich ciała.
22живо́тъ бо сꙋ́ть всѣ̑мъ ѡ҆брѣта́ющымъ ѧ҆̀ и҆ все́й пло́ти и҆́хъ и҆сцѣле́нїе.
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.