na podstawie kalendarza juliańskiego, według starego stylu
9Ale jak napisano: Czego oko nie ujrzało i ucho nie usłyszało, i co do serca człowieka nie wstąpiło, to przygotował Bóg tym, którzy go miłują.
9Бра́тїе, и҆́хже ѻ҆́ко не ви́дѣ и҆ ᲂу҆́хо не слы́ша, и҆ на се́рдце, человѣ́кꙋ не взыдо́ша, ꙗ҆̀же ᲂу҆гото́ва бг҃ъ лю́бѧщымъ є҆го̀.
10A nam objawił to Bóg przez Ducha swego, gdyż Duch wszystko bada, także głębie Boże.
10На́мъ же бг҃ъ ѿкры́лъ є҆́сть дх҃омъ свои́мъ: дх҃ъ бо всѧ̑ и҆спытꙋ́етъ, и҆ глꙋбины̑ бж҃їѧ.
11Bo kto wśród ludzi wie, co w człowieku, jeśli nie duch człowieka, który w nim mieszka? Tak też i tego, co w Bogu, nikt nie poznał, jak tylko Duch Boży.
11Кто́ бо вѣ́сть ѿ человѣ̑къ, ꙗ҆̀же въ человѣ́цѣ, то́чїю дꙋ́хъ человѣ́ка, живꙋ́щїй въ не́мъ; Та́кожде и҆ бж҃їѧ никто́же вѣ́сть, то́чїю дх҃ъ бж҃їй.
12A my nie otrzymaliśmy ducha tego świata, ale Ducha od Boga, abyśmy wiedzieli, czym zostaliśmy przez Boga obdarowani.
12Мы́ же не дꙋ́ха мі́ра сегѡ̀ прїѧ́хомъ, но дх҃а и҆́же ѿ бг҃а, да вѣ́мы ꙗ҆̀же ѿ бг҃а дарова̑ннаѧ на́мъ,
13I głosimy to nie w wyuczonych słowach ludzkiej mądrości, ale w tych, których nas nauczył Duch Święty, rozsądzając to, co duchowe, tym, co jest duchowe.
13ꙗ҆̀же и҆ глаго́лемъ не въ наꙋче́ныхъ человѣ́ческїѧ премꙋ́дрости словесѣ́хъ, но въ наꙋче́ныхъ дх҃а ст҃а́гѡ, дꙋхѡ́внаѧ дꙋхо́вными сразсꙋжда́юще.
14Człowiek zmysłowy nie przyjmuje tego, co od Ducha Bożego, bo jest to dla niego głupotą i nie może [tego] poznać, gdyż należy to duchowo rozsądzać.
14Дꙋше́венъ же человѣ́къ не прїе́млетъ ꙗ҆̀же дх҃а бж҃їѧ: ю҆ро́дство бо є҆мꙋ̀ є҆́сть, и҆ не мо́жетъ разꙋмѣ́ти, занѐ дꙋхо́внѣ востѧзꙋ́етсѧ.
15Bo [człowiek] duchowy rozsądza wszystko, a sam przez nikogo nie jest rozsądzany.
15Дꙋхо́вный же востѧзꙋ́етъ ᲂу҆́бѡ всѧ̑, а҆ са́мъ то́й ни ѿ є҆ди́нагѡ востѧзꙋ́етсѧ.
16Któż bowiem poznał rozum Pana, kto by Go pouczał? A my rozum Chrystusowy mamy.
16Кто́ бо разꙋмѣ̀ ᲂу҆́мъ гдⷭ҇ень, и҆́же и҆з̾ѧсни́тъ и҆̀; Мы́ же ᲂу҆́мъ хрⷭ҇то́въ и҆́мамы.
1I ja, bracia, nie mogłem mówić do was jako do duchowych, ale jako do cielesnych, jako do niemowląt w Chrystusie.
1И҆ а҆́зъ, бра́тїе, не мого́хъ ва́мъ глаго́лати ꙗ҆́кѡ дꙋхѡ́внымъ, но ꙗ҆́кѡ плѡ́тѧнымъ, ꙗ҆́кѡ младе́нцємъ ѡ҆ хрⷭ҇тѣ̀.
2Mlekiem was karmiłem, a nie [zwykłym] pokarmem, nie mogliście go bowiem przyjąć ani nawet teraz jeszcze nie możecie,
2Млеко́мъ вы̀ напои́хъ, а҆ не бра́шномъ: и҆́бо не ᲂу҆̀ можа́сте, но нижѐ є҆щѐ мо́жете нн҃ѣ,
3gdyż nadal cieleśni jesteście. Skoro bowiem wśród was jest zazdrość, kłótliwość i spory, to czyż nie cieleśni jesteście i nie postępujecie na miarę ludzką?
3є҆ще́ бо пло́тстїи є҆стѐ. И҆дѣ́же бо въ ва́съ за̑висти и҆ рвє́нїѧ и҆ ра́спри, не пло́тстїи ли є҆стѐ и҆ по человѣ́кꙋ хо́дите;
4Kiedy bowiem ktoś mówi: – Ja jestem Pawła, a drugi: – Ja Apollosa, to czyż nie jesteście cieleśni?
4Є҆гда́ бо глаго́летъ кто̀: а҆́зъ ᲂу҆́бѡ є҆́смь па́ѵловъ, дрꙋгі́й же: а҆́зъ а҆поллѡ́совъ: не пло́тстїи ли є҆стѐ;
5Bo kim jest Paweł? A kim Apollos? Sługami jedynie, dzięki którym uwierzyliście, i wedle tego, co Pan dał każdemu z nich.
5Кто̀ ᲂу҆̀бо є҆́сть па́ѵелъ; кто́ же ли а҆поллѡ́съ; Но то́чїю слꙋжи́телїе, и҆́миже вѣ́ровасте, и҆ комꙋ́ждо ꙗ҆́коже гдⷭ҇ь дадѐ.
6Ja zasadziłem, Apollos podlewał, lecz wzrost dał Bóg.
6А҆́зъ насади́хъ, а҆поллѡ́съ напоѝ, бг҃ъ же возрастѝ:
7Ani ten więc, który sadzi, jest kimś, ani ten, który podlewa, ale Bóg, który daje wzrost.
7тѣ́мже ни насажда́ѧй є҆́сть что̀, ни напаѧ́ѧй, но возраща́ѧй бг҃ъ.
8Ten, kto sadzi, i ten, kto podlewa, są jednym. A każdy własną zapłatę otrzyma według swego trudu.
8Насажда́ѧй же и҆ напаѧ́ѧй є҆ди́но є҆ста̀: кі́йждо же свою̀ мздꙋ̀ прїи́метъ по своемꙋ̀ трꙋдꙋ̀.
11A oznajmiam wam, bracia, że Ewangelia głoszona przeze mnie nie jest podług człowieka.
11Сказꙋ́ю же ва́мъ, бра́тїе, бл҃говѣствова́нїе благовѣще́нное ѿ менє̀, ꙗ҆́кѡ нѣ́сть по человѣ́кꙋ:
12Ja bowiem ani od człowieka jej nie przyjąłem, ani nie zostałem jej nauczony, ale objawił mi ją Jezus Chrystus.
12ни бо а҆́зъ ѿ человѣ́ка прїѧ́хъ є҆̀, нижѐ наꙋчи́хсѧ, но ꙗ҆вле́нїемъ і҆и҃съ хрⷭ҇то́вымъ.
13Słyszeliście przecież o moich dawnych poczynaniach w żydowstwie, że nadzwyczaj gorliwie prześladowałem Cerkiew Bożą i niszczyłem ją,
13Слы́шасте бо моѐ житїѐ и҆ногда̀ въ жидо́вствѣ, ꙗ҆́кѡ по премно́гꙋ гони́хъ цр҃ковь бж҃їю и҆ разрꙋша́хъ ю҆̀,
14prześcigając w żydowstwie wielu rówieśników z mego rodu, będąc gorliwym stróżem moich tradycji ojczystych.
14и҆ преспѣва́хъ въ жидо́вствѣ па́че мно́гихъ свє́рстникъ мои́хъ въ ро́дѣ мое́мъ, и҆́злиха ревни́тель сы́й ѻ҆те́ческихъ мои́хъ преда́нїй.
15A kiedy spodobało się Bogu, który wybrał mnie już w łonie matki mojej i powołał z łaski swojej,
15Є҆гда́ же бл҃говолѝ бг҃ъ, и҆збра́вый мѧ̀ ѿ чре́ва ма́тере моеѧ̀ и҆ призва́вый блгⷣтїю свое́ю,
16aby we mnie objawić Syna swego, dla zwiastowania Go pośród pogan, natychmiast, nie radząc się ciała i krwi
16ꙗ҆ви́ти сн҃а своего̀ во мнѣ̀, да благовѣствꙋ́ю є҆го̀ во ꙗ҆зы́цѣхъ, а҆́бїе не приложи́хсѧ пло́ти и҆ кро́ви,
17ani nie wstępując do Jerozolimy, do tych, którzy przede mną byli apostołami, lecz udałem się do Arabii, po czym wróciłem do Damaszku.
17ни взыдо́хъ во і҆ерⷭ҇ли́мъ къ пе́рвѣйшымъ менє̀ а҆пⷭ҇лѡмъ, но и҆до́хъ во а҆раві́ю и҆ па́ки возврати́хсѧ въ дама́скъ.
18Następnie, po trzech latach, wstąpiłem do Jerozolimy, by zobaczyć Piotra, i zatrzymałem się u niego dni piętnaście.
18Пото́мъ же по трїе́хъ лѣ́тѣхъ взыдо́хъ во і҆ерⷭ҇ли́мъ соглѧ́дати петра̀, и҆ пребы́хъ ᲂу҆ негѡ̀ дні́й пѧтьна́десѧть.
19Żadnego innego apostoła nie widziałem poza Jakubem, bratem Pańskim.
19И҆но́гѡ же ѿ а҆пⷭ҇лъ не ви́дѣхъ, то́кмѡ і҆а́кѡва бра́та гдⷭ҇нѧ.
31Rzecze Pan taką przypowieść: – Podobne jest Królestwo Niebios do ziarnka gorczycy, które człowiek wziąwszy zasiał na polu swoim.
31Речѐ гдⷭ҇ь при́тчꙋ сїю̀: подо́бно є҆́сть црⷭ҇твїе нбⷭ҇ное зе́рнꙋ горꙋ́шичнꙋ, є҆́же взе́мъ (л. к҃ѳ) человѣ́къ всѣ́ѧ на селѣ̀ свое́мъ.
32Najmniejsze wprawdzie jest ze wszystkich nasion, gdy jednak wyrośnie, większe jest od innych roślin i staje się drzewem, tak że ptaki niebiańskie przylatują i wiją sobie gniazda na jego gałęziach.
32є҆́же ма́лѣйше ᲂу҆́бѡ є҆́сть ѿ всѣ́хъ сѣ́менъ: є҆гда́ же возрасте́тъ, бо́лѣе (всѣ́хъ) ѕе́лїй є҆́сть и҆ быва́етъ дре́во, ꙗ҆́кѡ прїитѝ пти́цамъ небє́снымъ и҆ вита́ти на вѣ́твехъ є҆гѡ̀.
33Powiedział im inną przypowieść: – Podobne jest Królestwo Niebios do zaczynu, który kobieta wziąwszy wmieszała w trzy miary mąki, tak że wszystko się zakwasiło.
33И҆́нꙋ при́тчꙋ гл҃а и҆̀мъ: подо́бно є҆́сть црⷭ҇твїе нбⷭ҇ное ква́сꙋ, є҆го́же взе́мши жена̀ скры̀ въ са́тѣхъ трїе́хъ мꙋкѝ, до́ндеже вскисо́ша всѧ̑.
34To wszystko powiedział Jezus do tłumów w przypowieściach, a bez przypowieści nic do nich nie mówił.
34Сїѧ̑ всѧ̑ гл҃а і҆и҃съ въ при́тчахъ наро́дѡмъ, и҆ без̾ при́тчи ничесо́же гл҃аше къ ни̑мъ:
35Aby się wyjaśniło, co jest powiedziane przez proroka mówiącego: Otworzę w przypowieściach usta moje i ogłoszę to, co ukryte od założenia świata.
35ꙗ҆́кѡ да сбꙋ́детсѧ рече́нное прⷪ҇ро́комъ, глаго́лющимъ: ѿве́рзꙋ въ при́тчахъ ᲂу҆ста̀ моѧ̑: ѿры́гнꙋ сокровє́ннаѧ ѿ сложе́нїѧ мі́ра.
36Wówczas Jezus zostawiwszy tłumy przyszedł do domu. I podeszli do Niego uczniowie Jego, mówiąc: – Objaśnij nam przypowieść o kąkolu na polu.
36Тогда̀ ѡ҆ста́вль наро́ды, прїи́де въ до́мъ і҆и҃съ. И҆ пристꙋпи́ша къ немꙋ̀ ᲂу҆чн҃цы̀ є҆гѡ̀, глаго́люще: скажѝ на́мъ при́тчꙋ пле́вєлъ се́льныхъ.
1Rzecze Pan do Żydów, którzy przyszli do Niego: Amen, amen, mówię wam: – Kto nie wchodzi do zagrody owiec przez bramę, ale gdzie indziej przechodzi, ten jest złodziejem i zbójem.
1Речѐ гдⷭ҇ь ко прише́дшымъ къ немꙋ̀ і҆ꙋде́ѡмъ: А҆ми́нь а҆ми́нь глаго́лю ва́мъ: не входѧ́й две́рьми во дво́ръ ѻ҆́вчїй, но прела́зѧ и҆́нꙋдѣ, то́й та́ть є҆́сть и҆ разбо́йникъ.
2Ten zaś, co przez bramę przechodzi, jest pasterzem owiec.
2а҆ входѧ́й две́рьми па́стырь є҆́сть ѻ҆вца́мъ:
3Temu stróż otwiera, a owce głos jego słyszą i woła swoje owce po imieniu, i wyprowadza je.
3семꙋ̀ две́рникъ ѿверза́етъ, и҆ ѻ҆́вцы гла́съ є҆гѡ̀ слы́шатъ, и҆ своѧ̑ ѻ҆́вцы глаша́етъ по и҆́мени, и҆ и҆зго́нитъ и҆̀хъ:
4Kiedy swoje owce wywiedzie, przed nimi idzie, a owce w ślad za nim idą, bo głos jego znają.
4и҆ є҆гда̀ своѧ̑ ѻ҆́вцы и҆ждене́тъ, пред̾ ни́ми хо́дитъ: и҆ ѻ҆́вцы по не́мъ и҆́дꙋтъ, ꙗ҆́кѡ вѣ́дѧтъ гла́съ є҆гѡ̀:
5Za obcym zaś w ślad nie pójdą, lecz uciekają od niego, albowiem głosu obcych nie znają.
5по чꙋжде́мъ же не и҆́дꙋтъ, но бѣжа́тъ ѿ негѡ̀, ꙗ҆́кѡ не зна́ютъ чꙋжда́гѡ гла́са.
6Taką to przypowieść powiedział im Jezus, oni zaś nie pojęli tego, co im mówił.
6Сїю̀ при́тчꙋ речѐ и҆̀мъ і҆и҃съ: ѻ҆ни́ же не разꙋмѣ́ша, что̀ бѧ́ше, ꙗ҆̀же гл҃аше и҆̀мъ.
7Rzekł im więc znowu Jezus: – Amen, amen, mówię wam, że Ja jestem bramą owiec.
7Рече́ же па́ки и҆̀мъ і҆и҃съ: а҆ми́нь, а҆ми́нь гл҃ю ва́мъ, ꙗ҆́кѡ а҆́зъ є҆́смь две́рь ѻ҆вца́мъ.
8Wszyscy, którzy przychodzili przede Mną, złodziejami są i zbójami, ich jednak owce nie usłuchały.
8Всѝ, є҆ли́кѡ (и҆́хъ) прїи́де пре́жде менє̀, та́тїе сꙋ́ть и҆ разбѡ́йницы: но не послꙋ́шаша и҆́хъ ѻ҆́вцы.
9Ja jestem bramą, przeze Mnie jeśli ktoś wejdzie, zbawiony zostanie i wejdzie, i wyjdzie, i pastwisko znajdzie.
9А҆́зъ є҆́смь две́рь: мно́ю а҆́ще кто̀ вни́детъ, сп҃се́тсѧ, и҆ вни́детъ и҆ и҆зы́детъ, и҆ па́жить ѡ҆брѧ́щетъ.
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.