na podstawie kalendarza juliańskiego, według starego stylu
21Umiłowani, jeśli serce nasze nas nie obwinia, to mamy odwagę wobec Boga
21Возлю́бленнїи, а҆́ще се́рдце на́ше не за́зритъ на́мъ, дерзнове́нїе и҆́мамы къ бг҃ꙋ:
22i o cokolwiek poprosimy, otrzymujemy od Niego, ponieważ trzymamy się Jego przykazań i czynimy to, co Mu się podoba.
22и҆ є҆гѡ́же а҆́ще про́симъ, прїе́млемъ ѿ негѡ̀, ꙗ҆́кѡ за́пѡвѣди є҆гѡ̀ соблюда́емъ и҆ ᲂу҆гѡ́днаѧ пред̾ ни́мъ твори́мъ.
23A to jest Jego przykazanie, żebyśmy wierzyli w imię Syna Jego, Jezusa Chrystusa, i tak miłowali jedni drugich, gdyż przykazanie nam dał.
23И҆ сїѧ̀ є҆́сть за́повѣдь є҆гѡ̀, да вѣ́рꙋемъ во и҆́мѧ сн҃а є҆гѡ̀ і҆и҃са хрⷭ҇та̀ и҆ лю́бимъ дрꙋ́гъ дрꙋ́га, ꙗ҆́коже да́лъ є҆́сть за́повѣдь на́мъ.
24A kto przestrzega Jego przykazań, w Nim trwa i On w nim. A stąd wiemy, że trwa w nas – z Ducha, którego nam dał.
24И҆ соблюда́ѧй за́пѡвѣди є҆гѡ̀ въ не́мъ пребыва́етъ, и҆ то́й въ не́мъ. И҆ ѡ҆ се́мъ разꙋмѣ́емъ, ꙗ҆́кѡ пребыва́етъ въ на́съ, ѿ дх҃а, є҆го́же да́лъ є҆́сть на́мъ.
1Umiłowani, nie każdemu duchowi wierzcie, lecz badajcie duchy, czy są z Boga, albowiem wielu fałszywych proroków wyszło na świat.
1Возлю́бленнїи, не всѧ́комꙋ дꙋ́хꙋ вѣ́рꙋйте, но и҆скꙋша́йте дꙋ́хи, а҆́ще ѿ бг҃а сꙋ́ть: ꙗ҆́кѡ мно́зи лжепроро́цы и҆зыдо́ша въ мі́ръ.
2Po tym poznajecie Ducha Bożego i ducha oszustwa: wszelki duch, który wyznaje Jezusa Chrystusa w ciele przybyłego, z Boga jest,
2Ѡ҆ се́мъ познава́йте дх҃а бж҃їѧ и҆ дꙋ́ха ле́стча: всѧ́къ дх҃ъ, и҆́же и҆сповѣ́дꙋетъ і҆и҃са хрⷭ҇та̀ во пл҃ти прише́дша, ѿ бг҃а є҆́сть:
3i wszelki duch, który nie wyznaje Jezusa Chrystusa w ciele przybyłego, nie jest z Boga. I to jest [duch] antychrysta, o którym słyszeliście, że nadchodzi i już teraz jest na świecie.
3и҆ всѧ́къ дꙋ́хъ, и҆́же не и҆сповѣ́дꙋетъ і҆и҃са хрⷭ҇та̀ во пл҃ти прише́дша, ѿ бг҃а нѣ́сть: и҆ се́й є҆́сть а҆нті́хрїстовъ, є҆го́же слы́шасте, ꙗ҆́кѡ грѧде́тъ, и҆ нн҃ѣ въ мі́рѣ є҆́сть ᲂу҆жѐ.
4Wy z Boga jesteście, dzieci, i zwyciężyliście ich, bo większy jest Ten w was niż ten w świecie.
4Вы̀ ѿ бг҃а є҆стѐ, ча̑дца, и҆ побѣди́сте тѣ́хъ: ꙗ҆́кѡ бо́лїй є҆́сть и҆́же въ ва́съ, не́жели и҆́же въ мі́рѣ.
5Oni są ze świata i dlatego mówią wedle świata, i świat ich posłucha.
5Ѻ҆нѝ ѿ мі́ра сꙋ́ть: сегѡ̀ ра́ди ѿ мі́ра глаго́лютъ, и҆ мі́ръ тѣ́хъ послꙋ́шаетъ.
6My z Boga jesteśmy; kto zna Boga, posłucha nas, kto nie jest z Boga, nie posłucha nas. Po tym poznajemy Ducha Prawdy i ducha oszustwa.
6Мы̀ ѿ бг҃а є҆смы̀: и҆́же зна́етъ бг҃а, послꙋ́шаетъ на́съ, и҆ и҆́же нѣ́сть ѿ бг҃а, не послꙋ́шаетъ на́съ. Ѡ҆ се́мъ познава́емъ дх҃а и҆́стины и҆ дꙋ́ха ле́стча.
11Albowiem ta jest Nowina, którą słyszeliście od początku, abyśmy jeden drugiego miłowali.
11Ꙗ҆́кѡ сѐ є҆́сть завѣща́нїе, є҆́же слы́шасте и҆спе́рва, да лю́бимъ дрꙋ́гъ дрꙋ́га,
12Nie tak, jak Kain, który był ze złego i zabił swego brata. A czemu go zabił? Ponieważ jego dzieła były złe, a brata jego – sprawiedliwe.
12не ꙗ҆́коже ка́їнъ ѿ лꙋка́вагѡ бѣ̀ и҆ закла̀ бра́та своего̀. И҆ за кꙋ́ю винꙋ̀ закла̀ є҆го̀; Ꙗ҆́кѡ дѣла̀ є҆гѡ̀ лꙋка̑ва бѣ́ша, а҆ бра́та є҆гѡ̀ првⷣна.
13I nie dziwcie się, bracia moi, jeśli nienawidzi was świat.
13Не чꙋди́тесѧ, бра́тїе моѧ̑, а҆́ще ненави́дитъ ва́съ мі́ръ.
14My wiemy, że przeszliśmy ze śmierci do życia, ponieważ miłujemy braci. Kto nie miłuje bowiem brata, trwa w śmierci.
14Мы̀ вѣ́мы, ꙗ҆́кѡ преидо́хомъ ѿ сме́рти въ живо́тъ, ꙗ҆́кѡ лю́бимъ бра́тїю: не любѧ́й бо бра́та пребыва́етъ въ сме́рти.
15Każdy, kto nienawidzi brata swego, jest zabójcą człowieka, a wiecie, że żaden zabójca nie ma trwającego w nim życia wiecznego.
15Всѧ́къ ненави́дѧй бра́та своего̀ человѣкоꙋбі́йца є҆́сть: и҆ вѣ́сте, ꙗ҆́кѡ всѧ́къ человѣкоꙋбі́йца не и҆́мать живота̀ вѣ́чнагѡ въ себѣ̀ пребыва́юща.
16Przez to poznaliśmy miłość, że On oddał za nas duszę swoją; i my powinniśmy za braci oddawać dusze.
16Ѡ҆ се́мъ позна́хомъ любо́вь, ꙗ҆́кѡ ѻ҆́нъ по на́съ дш҃ꙋ свою̀ положѝ: и҆ мы̀ до́лжни є҆смы̀ по бра́тїи дꙋ́шы полага́ти.
17Kto miałby dobra tego świata, a widziałby brata swego będącego w potrzebie i zamknąłby przed nim swoje wnętrze, to jak miłość Boża mogłaby w nim trwać?
17И҆́же ᲂу҆̀бо и҆́мать бога́тство мі́ра сегѡ̀, и҆ ви́дитъ бра́та своего̀ тре́бꙋюща, и҆ затвори́тъ ᲂу҆тро́бꙋ свою̀ ѿ негѡ̀, ка́кѡ любы̀ бж҃їѧ пребыва́етъ въ не́мъ;
18Dzieci moje, nie miłujmy słowem ni językiem, ale w czynie i prawdzie.
18Ча̑дца моѧ̑, не лю́бимъ сло́вомъ нижѐ ѧ҆зы́комъ, но дѣ́ломъ и҆ и҆́стиною.
19I po tym poznajemy, że z prawdy jesteśmy, i uciszamy przed Nim serca nasze.
19И҆ ѡ҆ се́мъ разꙋмѣ́емъ, ꙗ҆́кѡ ѿ и҆́стины є҆смы̀, и҆ пред̾ ни́мъ смирѧ́емъ сердца̀ на̑ша:
20Bo jeśli serce nas obwinia, to większy jest Bóg od serca naszego i wie wszystko.
20занѐ а҆́ще зазира́етъ на́мъ се́рдце на́ше, ꙗ҆́кѡ бо́лїй є҆́сть бг҃ъ се́рдца на́шегѡ и҆ вѣ́сть всѧ̑.
10W owym czasie, Judasz Iskariota, ten należący do dwunastu, odszedł do arcykapłanów, aby im Go wydać.
10Во вре́мѧ ѻ҆́но, і҆ꙋ́да і҆скарїѡ́тскїй, є҆ди́нъ ѿ ѻ҆боюна́десѧте, и҆́де ко а҆рхїере́ємъ, да преда́стъ є҆го̀ и҆̀мъ.
11Wysłuchawszy go, ucieszyli się i obiecali mu zapłacić srebrem. Zatem począł czekać na odpowiednią chwilę, by Go wydać.
11Ѻ҆ни́ же слы́шавше возра́довашасѧ и҆ ѡ҆бѣща́ша є҆мꙋ̀ сре́бреники да́ти. И҆ и҆ска́ше, ка́кѡ є҆го̀ въ ᲂу҆до́бно вре́мѧ преда́стъ.
12Pierwszego Dnia Przaśników, gdy ofiarowywano paschalnego baranka, pytają Go uczniowie: – Dokąd mamy pójść, aby przygotować Ci wieczerzę paschalną?
12И҆ въ пе́рвый де́нь ѡ҆прѣснѡ́къ, є҆гда̀ па́схꙋ жрѧ́хꙋ, глаго́лаша є҆мꙋ̀ ᲂу҆чн҃цы̀ є҆гѡ̀: гдѣ̀ хо́щеши, ше́дше ᲂу҆гото́ваемъ, да ꙗ҆́си па́схꙋ;
13On zatem posyła dwóch uczniów swoich, mówiąc: – Idźcie do miasta: wyjdzie wam naprzeciw człowiek dźwigający dzban wody. Idźcie za nim
13И҆ посла̀ два̀ ѿ ᲂу҆чн҃къ свои́хъ и҆ гл҃а и҆́ма: и҆ди́та во гра́дъ: и҆ срѧ́щетъ ва́съ человѣ́къ въ скꙋде́льницѣ во́дꙋ носѧ̀: по не́мъ и҆ди́та,
14i tam, gdzie on wejdzie, powiedzcie panu domu, że Nauczyciel mówi: – Gdzie jest komnata, w której mógłbym spożyć Paschę z Moimi uczniami?
14и҆ и҆дѣ́же а҆́ще вни́детъ, рцы́та господи́нꙋ до́мꙋ, ꙗ҆́кѡ ᲂу҆чт҃ль гл҃етъ: гдѣ̀ є҆́сть вита́льница, и҆дѣ́же па́схꙋ со ᲂу҆чн҃ки̑ мои́ми снѣ́мъ;
15A on wskaże wam salę na piętrze, zaścieloną już, gotową, i tam przygotujcie nam.
15и҆ то́й ва́ма пока́жетъ го́рницꙋ ве́лїю, по́стланꙋ, гото́вꙋ: тꙋ̀ ᲂу҆гото́вайта на́мъ.
16I odeszli uczniowie Jego, i przyszli do miasta, i zastali wszystko, jak im powiedział, i przygotowali wieczerzę paschalną.
16И҆ и҆зыдо́ста ᲂу҆чн҃ка̑ є҆гѡ̀, и҆ прїидо́ста во гра́дъ, и҆ ѡ҆брѣто́ста, ꙗ҆́коже речѐ и҆́ма: и҆ ᲂу҆гото́васта па́схꙋ.
17Gdy nadszedł wieczór, przybył z dwunastoma.
17И҆ ве́черꙋ бы́вшꙋ прїи́де со ѻ҆бѣмана́десѧте.
18Gdy spoczywali przy stole i jedli, Jezus rzekł: – Amen, powiadam wam, że jeden z was, który je ze Mną, wyda Mnie.
18И҆ возлежа́щымъ и҆̀мъ и҆ ꙗ҆дꙋ́щымъ, речѐ і҆и҃съ: а҆ми́нь гл҃ю ва́мъ, ꙗ҆́кѡ є҆ди́нъ ѿ ва́съ преда́стъ мѧ̀, ꙗ҆ды́й со мно́ю.
19Zasmucili się bardzo i pytali Go jeden po drugim: – Czy to ja? Inny też [pytał]: Czy to ja?
19Ѻ҆ни́ же нача́ша скорбѣ́ти и҆ глаго́лати є҆мꙋ̀ є҆ди́нъ по є҆ди́номꙋ: є҆да̀ а҆́зъ; И҆ дрꙋгі́й: є҆да̀ а҆́зъ;
20On zaś, odpowiadając im, rzekł: – Jeden z dwunastu, ten, który razem ze Mną zamoczy [swój chleb] w misie z solą.
20Ѻ҆́нъ же ѿвѣща́въ речѐ и҆̀мъ: є҆ди́нъ ѿ ѻ҆боюна́десѧте, ѡ҆мочи́вый со мно́ю въ соли́ло.
21Chociaż Syn Człowieczy idzie zgodnie z Pismem, biada jednak temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany. Lepiej byłoby dla niego, gdyby się ten człowiek nie narodził!
21Сн҃ъ ᲂу҆́бѡ чл҃вѣ́ческїй и҆́детъ, ꙗ҆́коже є҆́сть пи́сано ѡ҆ не́мъ: го́ре же человѣ́кꙋ томꙋ̀, и҆́мже сн҃ъ чл҃вѣ́ческїй преда́стсѧ: до́брѣе бы́ло бы є҆мꙋ̀, а҆́ще не бы̀ роди́лсѧ человѣ́къ то́й.
22Gdy jedli, wziął chleb i, błogosławiąc, łamał i rozdawał im, mówiąc: – Bierzcie, jedzcie, to jest Ciało Moje.
22И҆ ꙗ҆дꙋ́щымъ и҆̀мъ, прїе́мь і҆и҃съ хлѣ́бъ, (и҆) блгⷭ҇ви́въ, преломѝ и҆ дадѐ и҆̀мъ, и҆ речѐ: прїими́те, ꙗ҆ди́те: сїѐ є҆́сть тѣ́ло моѐ.
23Wziął także kielich i, złożywszy dziękczynienie, podawał im, a wszyscy z niego pili.
23И҆ прїи́мъ ча́шꙋ, хвалꙋ̀ возда́въ, дадѐ и҆̀мъ: и҆ пи́ша ѿ неѧ̀ всѝ.
24I powiedział im: – To jest Moja Krew Nowego Przymierza, za wielu wylewana.
24И҆ речѐ и҆̀мъ: сїѧ̀ є҆́сть кро́вь моѧ̀ но́вагѡ завѣ́та, за мнѡ́ги и҆злива́ема:
25Amen, powiadam wam, nie będę pił już z owocu winnego krzewu aż do dnia owego, kiedy będę pił je nowe w Królestwie Bożym.
25а҆ми́нь гл҃ю ва́мъ, ꙗ҆́кѡ ктомꙋ̀ не и҆́мамъ пи́ти ѿ плода̀ ло́знагѡ до днѐ тогѡ̀, є҆гда̀ є҆̀ пїю̀ но́во во црⷭ҇твїи бж҃їи.
26Po odśpiewaniu [hymnów] poszli na Górę Oliwną.
26И҆ воспѣ́вше и҆зыдо́ша въ го́рꙋ є҆леѡ́нскꙋю.
27Rzekł im Jezus: – Wy wszyscy zgorszycie się z Mojego powodu tej nocy. Albowiem napisano: Uderzę w pasterza, a rozbiegną się owce.
27И҆ гл҃а и҆̀мъ і҆и҃съ, ꙗ҆́кѡ всѝ соблазните́сѧ ѡ҆ мнѣ̀ въ но́щь сїю̀: пи́сано бо є҆́сть: поражꙋ̀ па́стырѧ, и҆ разы́дꙋтсѧ ѻ҆́вцы.
28Ale potem, gdy zmartwychwstanę, będę przed wami w Galilei.
28Но пото́мъ, є҆гда̀ воскрⷭ҇нꙋ, варѧ́ю вы̀ въ галїле́и.
29Na to Piotr rzekł Mu: – Nawet gdy wszyscy się zgorszą, ja – na pewno nie!
29Пе́тръ же речѐ є҆мꙋ̀: а҆́ще и҆ всѝ соблазнѧ́тсѧ, но не а҆́зъ.
30Jezus mu odpowiada: – Amen, powiadam ci – dzisiaj, jeszcze tej nocy, zanim kogut dwa razy zapieje, ty się Mnie trzy razy wyprzesz.
30И҆ гл҃а є҆мꙋ̀ і҆и҃съ: а҆ми́нь гл҃ю тебѣ̀, ꙗ҆́кѡ ты̀ дне́сь въ но́щь сїю̀, пре́жде да́же втори́цею пѣ́тель не возгласи́тъ, трикра́ты ѿве́ржешисѧ менє̀.
31On jednak powtarzał uparcie: – Nawet gdybym miał umrzeć razem z Tobą, nie zaprę się Ciebie. I wszyscy mówili to samo.
31Ѻ҆́нъ же мно́жае глаго́лаше па́че: а҆́ще (же) мѝ є҆́сть съ тобо́ю и҆ ᲂу҆мре́ти, не ѿве́ргꙋсѧ тебє̀. Та́кожде и҆ всѝ глаго́лахꙋ.
32I przyszli do miejsca zwanego Getsemani. Jezus mówi do Swoich uczniów: – Zostańcie tu, a Ja pójdę się modlić.
32И҆ прїидо́ша въ ве́сь, є҆́йже и҆́мѧ геѳсима́нїа: и҆ гл҃а ᲂу҆чн҃кѡ́мъ свои̑мъ: сѣди́те здѣ̀, до́ндеже ше́дъ помолю́сѧ.
33Bierze ze sobą Piotra, Jakuba i Jana. I ogarnęło go przerażenie i wielka trwoga.
33И҆ поѧ́тъ петра̀ и҆ і҆а́кѡва и҆ і҆ѡа́нна съ собо́ю: и҆ нача́тъ ᲂу҆жаса́тисѧ и҆ тꙋжи́ти.
34I rzecze do nich: – Zasmuciła się dusza Moja do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie.
34И҆ гл҃а и҆̀мъ: приско́рбна є҆́сть дш҃а̀ моѧ̀ до сме́рти: бꙋ́дите здѣ̀ и҆ бди́те.
35Odszedł trochę dalej, upadł na ziemię i modlił się, aby, jeśli to możliwe, ta godzina dla Niego nie nadeszła.
35И҆ преше́дъ ма́лѡ, падѐ на землѝ и҆ молѧ́шесѧ, да, а҆́ще возмо́жно є҆́сть, мимои́детъ ѿ негѡ̀ ча́съ:
36Wołał: – Abba, Ojcze! Ty wszystko możesz: oddal ode Mnie ten kielich! Ale niech tak będzie, jak Ty chcesz, a nie jak Ja chcę.
36и҆ гл҃аше: а҆́вва ѻ҆́ч҃е, всѧ̑ возмѡ́жна тебѣ̀: мимонесѝ ѿ менє̀ ча́шꙋ сїю̀: но не є҆́же а҆́зъ хощꙋ̀, но є҆́же ты̀.
37Wraca i zastaje ich śpiących. Mówi do Piotra: – Śpisz, Szymonie? Nie miałeś siły czuwać nawet jedną godzinę?
37И҆ прїи́де, и҆ ѡ҆брѣ́те и҆̀хъ спѧ́щихъ, и҆ гл҃а петро́ви: сі́мѡне, спи́ши ли; не возмо́глъ є҆сѝ є҆ди́нагѡ часа̀ побдѣ́ти;
38Czuwajcie i módlcie się, abyście nie wpadli w pokusę: duch wprawdzie pełen zapału, ale ciało bezsilne.
38бди́те и҆ моли́тесѧ, да не вни́дете въ напа́сть: дꙋ́хъ ᲂу҆́бѡ бо́дръ, пло́ть же немощна̀.
39Po czym znów się oddalił i modlił się tymi samymi słowami.
39И҆ па́ки ше́дъ помоли́сѧ, то́жде сло́во ре́къ.
40Powróciwszy, znów zastał ich śpiących, bo oczy same im się zamykały; nie wiedzieli, jak się tłumaczyć.
40И҆ возвра́щьсѧ ѡ҆брѣ́те ѧ҆̀ па́ки спѧ́щѧ: бѧ́хꙋ бо ѻ҆чеса̀ и҆̀мъ тѧ́гѡтна: и҆ не вѣ́дѧхꙋ, что̀ бы́ша є҆мꙋ̀ ѿвѣща́ли.
41Przychodzi do nich po raz trzeci i mówi: – Nadal śpicie i odpoczywacie. Wystarczy! Nadeszła godzina! Oto Syn Człowieczy jest wydawany w ręce grzeszników.
41И҆ прїи́де трети́цею и҆ гл҃а и҆̀мъ: спи́те про́чее и҆ почива́йте: приспѣ̀ коне́цъ, прїи́де ча́съ: сѐ, предае́тсѧ сн҃ъ чл҃вѣ́ческїй въ рꙋ́ки грѣ́шникѡмъ:
42Wstawajcie, idziemy! Oto ten, który Mnie wydaje, zbliża się.
42воста́ните, и҆́демъ: сѐ, предаѧ́й мѧ̀ прибли́жисѧ.
43W owym czasie, gdy Jezus mówił do swoich uczniów, nadszedł Judasz, jeden z dwunastu, a z nim wielki tłum uzbrojony w miecze i kije, wysłany przez arcykapłanów, znawców Ksiąg i starszych.
43Во вре́мѧ ѻ҆́но, глаго́лющꙋ і҆и҃сови ко ᲂу҆ченикѡ́мъ свои́мъ, прїи́де і҆ꙋ́да є҆ди́нъ сы́й ѿ ѻ҆боюна́десѧти, и҆ съ ни́мъ наро́дъ мно́гъ со ѻ҆рꙋ́жїемъ и҆ дреко́льми, ѿ а҆рхїерє́й и҆ кни̑жникъ и҆ ста́рєцъ.
44Zdrajca zaś umówił się z nimi: – Jest to ten, którego pocałuję; weźcie go i prowadźcie, dobrze pilnując.
44Даде́ же предаѧ́й є҆го̀ зна́менїе и҆̀мъ, глаго́лѧ: є҆го́же а҆́ще лобжꙋ̀, то́й є҆́сть: и҆ми́те є҆го̀ и҆ веди́те (є҆го̀) сохра́ннѡ.
45Zaraz więc, gdy przyszedł, podszedł do Niego, mówiąc Mu: – Nauczycielu, Nauczycielu! I pocałował Go.
45И҆ прише́дъ, а҆́бїе пристꙋ́пль къ немꙋ̀, глаго́ла (є҆мꙋ̀): равві̀, равві̀. И҆ ѡ҆блобыза̀ є҆го̀.
46Oni zaś, podnosząc ręce swoje na Niego, pojmali Go.
46Ѻ҆ни́ же возложи́ша рꙋ́цѣ своѝ на него̀ и҆ ꙗ҆́ша є҆го̀.
47A jeden z tych, co stali obok, wyciągnąwszy miecz, uderzył sługę arcykapłana i obciął mu ucho.
47Є҆ди́нъ же нѣ́кто ѿ стоѧ́щихъ и҆звле́къ но́жъ, ᲂу҆да́ри раба̀ а҆рхїере́ова и҆ ᲂу҆рѣ́за є҆мꙋ̀ ᲂу҆́хо.
48Zwracając się do nich, Jezus rzekł: – Jak po rozbójnika przyszliście z mieczami i kijami, aby Mnie pojmać?
48И҆ ѿвѣща́въ і҆и҃съ речѐ и҆̀мъ: ꙗ҆́кѡ на разбо́йника ли и҆зыдо́сте со ѻ҆рꙋ́жїемъ и҆ дреко́льми ꙗ҆́ти мѧ̀;
49Codziennie byłem wśród was w świątyni, nauczając i nie pojmaliście Mnie. Ale niech wypełnią się Pisma.
49по всѧ̑ дни̑ бѣ́хъ при ва́съ въ це́ркви ᲂу҆чѧ̀, и҆ не ꙗ҆́сте менѐ: но да сбꙋ́детсѧ писа́нїе.
50Wtedy wszyscy, porzuciwszy Go, uciekli.
50И҆ ѡ҆ста́вльше є҆го̀, всѝ бѣжа́ша.
51A pewien młodzieniec szedł za Nim przywdziany w płótno narzucone na gołe ciało; i pojmali go,
51И҆ є҆ди́нъ нѣ́кто ю҆́ноша и҆́де по не́мъ, ѡ҆дѣ́ѧнъ въ плащани́цꙋ по на́гꙋ: и҆ ꙗ҆́ша того̀ ю҆́ношꙋ.
52on zaś, zostawiwszy płótno, uciekł nago.
52Ѻ҆́нъ же ѡ҆ста́вль плащани́цꙋ, на́гъ бѣжа̀ ѿ ни́хъ.
53Zaprowadzili Jezusa do arcykapłana, u którego zebrali się wszyscy arcykapłani, znawcy Ksiąg i starsi.
53И҆ ведо́ша і҆и҃са ко а҆рхїере́ю: и҆ снидо́шасѧ къ немꙋ̀ всѝ а҆рхїере́є и҆ кни́жницы и҆ ста́рцы.
54Piotr szedł w ślad za Nim, trzymając się daleko, aż na wewnętrzny dziedziniec pałacu najwyższego kapłana; dosiadł się tam do służby i grzał się przy ognisku.
54И҆ пе́тръ и҆здале́ча в̾слѣ́дъ є҆гѡ̀ и҆́де до внꙋ́трь во дво́ръ а҆рхїере́овъ: и҆ бѣ̀ сѣдѧ̀ со слꙋга́ми и҆ грѣ́ѧсѧ при свѣщѝ {при ѻ҆гнѝ}.
55Arcykapłani zaś i cały Sanhedryn szukali dowodów przeciwko Jezusowi, żeby Go zabić, ale nie mogli znaleźć.
55А҆рхїере́є же и҆ ве́сь со́нмъ и҆ска́хꙋ на і҆и҃са свидѣ́тельства, да ᲂу҆мертвѧ́тъ є҆го̀: и҆ не ѡ҆брѣта́хꙋ.
56Wprawdzie wielu składało przeciwko Niemu fałszywe zeznania, były one jednak niezgodne ze sobą.
56Мно́зи бо лжесвидѣ́тельствовахꙋ на него̀, и҆ ра̑вна свидѣ́тєльства не бѧ́хꙋ.
57Niektórzy wstawali, by fałszywie świadczyć przeciwko Niemu, mówiąc:
57И҆ нѣ́цыи воста́вше лжесвидѣ́тельствовахꙋ на него̀, глаго́люще:
58– Słyszeliśmy, jak mówił: zburzę tę świątynię zbudowaną rękoma i w trzy dni zbuduję inną, już nie rękoma uczynioną.
58ꙗ҆́кѡ мы̀ слы́шахомъ є҆го̀ гл҃юща, ꙗ҆́кѡ а҆́зъ разорю̀ це́рковь сїю̀ рꙋкотворе́нꙋю и҆ тремѝ де́ньми и҆́нꙋ нерꙋкотворе́нꙋ сози́ждꙋ.
59Ale nawet ich zeznania nie były zgodne.
59И҆ ни та́кѡ ра́вно бѣ̀ свидѣ́тельство и҆́хъ.
60Wtedy podniósł się arcykapłan i stanąwszy pośrodku, zadał Jezusowi pytanie: – Dlaczego w ogóle nie odpowiadasz na zarzuty, jakie Ci się stawia?
60И҆ воста́въ а҆рхїере́й посредѣ̀, вопросѝ і҆и҃са, глаго́лѧ: не ѿвѣщава́еши ли ничесѡ́же; что̀ сі́и на тѧ̀ свидѣ́тельствꙋютъ;
61Ale On milczał i nic nie odpowiadał. Powtórnie zapytał Go arcykapłan: – Czy Ty jesteś Chrystus, syn Błogosławionego?
61Ѻ҆́нъ же молча́ше и҆ ничто́же ѿвѣщава́ше. Па́ки а҆рхїере́й вопросѝ є҆го̀ и҆ глаго́ла є҆мꙋ̀: ты́ ли є҆сѝ хрⷭ҇то́съ, сн҃ъ блгⷭ҇ве́ннагѡ;
62Odparł Jezus: – Ja jestem! I ujrzycie Syna Człowieczego siedzącego po prawicy Mocy i przychodzącego z obłokami niebiańskimi.
62І҆и҃съ же речѐ: а҆́зъ є҆́смь: и҆ ᲂу҆́зрите сн҃а чл҃вѣ́ческаго ѡ҆деснꙋ́ю сѣдѧ́ща си́лы и҆ грѧдꙋ́ща со ѡ҆́блаки небе́сными.
63Wtedy arcykapłan, rozdarłszy szaty swoje, woła: – Po cóż nam jeszcze świadkowie?
63А҆рхїере́й же растерза́въ ри̑зы своѧ̑, глаго́ла: что̀ є҆щѐ тре́бꙋемъ свидѣ́телей;
64Słyszeliście bluźnierstwo! Cóż wy na to? Wszyscy osądzili Go, że winien jest śmierci.
64слы́шасте хꙋлꙋ̀: что̀ ва́мъ мни́тсѧ; Ѻ҆ни́ же всѝ ѡ҆сꙋди́ша є҆го̀ бы́ти пови́нна сме́рти.
65Wówczas niektórzy zaczęli na Niego pluć i zasłaniając Mu twarz, policzkowali Go, krzycząc: – Prorokuj! A słudzy bili Go [pięściami] po twarzy.
65И҆ нача́ша нѣ́цыи плюва́ти на́нь, и҆ прикрыва́ти лицѐ є҆гѡ̀, и҆ мꙋ́чити є҆го̀, и҆ глаго́лати є҆мꙋ̀: прорцы̀. И҆ слꙋги̑ по лани́тома є҆го̀ бїѧ́хꙋ.
66Piotr był na dole, na dziedzińcu.Nadchodzi jedna ze służących arcykapłana.
66И҆ сꙋ́щꙋ петро́ви во дворѣ̀ ни́зꙋ, прїи́де є҆ди́на ѿ рабы́нь а҆рхїере́овыхъ,
67Widząc Piotra grzejącego się przy ognisku, wpatruje się w niego uważnie i mówi: – Ty także byłeś z Jezusem Nazarejczykiem!
67и҆ ви́дѣвши петра̀ грѣ́ющасѧ, воззрѣ́вши на него̀, глаго́ла: и҆ ты̀ съ назарѧни́номъ і҆и҃сомъ бы́лъ є҆сѝ.
68On zaś wyparł się, mówiąc: – Nie znam, ani nawet nie wiem, o czym ty mówisz. I wyszedł na zewnętrzny dziedziniec. I kogut zapiał.
68Ѻ҆́нъ же ѿве́ржесѧ, глаго́лѧ: не вѣ́мъ, нижѐ зна́ю, что̀ ты̀ глаго́леши. И҆ и҆зы́де во́нъ на преддво́рїе: и҆ а҆ле́ктѡръ возгласѝ.
69Służąca, widząc go znowu, zaczęła mówić do obecnych tam ludzi: – Ten jest jednym z nich!
69И҆ рабы́нѧ ви́дѣвши є҆го̀ па́ки, нача́тъ глаго́лати предстоѧ́щымъ, ꙗ҆́кѡ се́й ѿ ни́хъ є҆́сть.
70On zaś powtórnie zaprzeczył. Po chwili z kolei stojący tam mówili do Piotra: – Zaprawdę, jesteś jednym z nich! Albowiem Galilejczykiem jesteś i mowa twoja jest taka.
70Ѻ҆́нъ же па́ки ѿмета́шесѧ. И҆ пома́лѣ па́ки предстоѧ́щїи глаго́лахꙋ петро́ви: вои́стиннꙋ ѿ ни́хъ є҆сѝ: и҆́бо галїле́анинъ є҆сѝ, и҆ бесѣ́да твоѧ̀ подо́битсѧ.
71Wówczas on począł wypierać się, przysięgając: – Nie znam Tego Człowieka, o którym mówicie.
71Ѻ҆́нъ же нача̀ роти́тисѧ и҆ клѧ́тисѧ, ꙗ҆́кѡ не вѣ́мъ чл҃вѣ́ка сегѡ̀, є҆го́же вы̀ глаго́лете.
72I właśnie w tym momencie po raz drugi zapiał kogut. Wtedy Piotr przypomniał sobie słowa, które Jezus do niego powiedział: – Zanim kogut dwa razy zapieje, ty się Mnie trzy razy zaprzesz. I zaczął płakać.
72И҆ второ́е а҆ле́ктѡръ возгласѝ. И҆ помѧнꙋ̀ пе́тръ гл҃го́лъ, є҆го́же речѐ є҆мꙋ̀ і҆и҃съ, ꙗ҆́кѡ пре́жде да́же пѣ́тель не возгласи́тъ двакра́ты, ѿве́ржешисѧ менє̀ трикра́ты. И҆ наче́нъ пла́кашесѧ.
1Zaraz rano arcykapłani odbyli naradę ze starszymi, znawcami Ksiąg, z całym Sanhedrynem. Po czym, związawszy Jezusa, zaprowadzili i wydali Go Piłatowi.
1И҆ а҆́бїе наꙋ́трїе совѣ́тъ сотвори́ша а҆рхїере́є со ста̑рцы и҆ кни̑жники, и҆ ве́сь со́нмъ, свѧза́вше і҆и҃са ведо́ша и҆ преда́ша (є҆го̀) пїла́тꙋ.
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.