czw, 13 sie (31 lip) czwartek, 13 sie (31 lip) 2026 roku juliański
Kalendarz →
Czytania

Czytania Liturgiczne na 29(16) maj 2026 roku

na podstawie kalendarza juliańskiego, według starego stylu

Dz 27,1-44

1A gdy postanowiono, żebyśmy odpłynęli do Italii, przekazano Pawła i niektórych innych więźniów setnikowi imieniem Juliusz z kohorty Zacnego [Augusta].

1Во днѝ ѻ҆́ны, ꙗ҆́коже сꙋ́ждено бы́сть ѿплы́ти на́мъ во і҆талі́ю, преда́хꙋ па́ѵла же и҆ и҆ны́ѧ нѣ́кїѧ ю҆́зники со́тникꙋ, и҆́менемъ і҆ꙋ́лїю, спі́ры севасті́йскїѧ.

2Wsiedliśmy na statek adramyteński, który miał płynąć do portów Azji, i odpłynęliśmy. Był z nami Macedończyk Arystarch z Tesaloniki.

2Вше́дше же въ кора́бль а҆драмѵ́тскїй, восхотѣ́вше плы́ти во а҆сі̑йскаѧ мѣ̑ста, ѿвезо́хомсѧ, сꙋ́щꙋ съ на́ми а҆рїста́рхꙋ македо́нѧнинꙋ ѿ солꙋ́нѧ.

3Nazajutrz dopłynęliśmy do Sydonu. Juliusz obchodząc się z Pawłem po ludzku, pozwolił mu pójść do przyjaciół, aby zadbali o niego.

3Въ дрꙋгі́й же приста́хомъ въ сїдѡ́нѣ: человѣколю́бїе же і҆ꙋ́лїй па́ѵлови дѣ́ѧ, повелѣ̀ къ дрꙋгѡ́мъ ше́дшꙋ прилѣжа́нїе {посо́бїе} ᲂу҆лꙋчи́ти.

4Wypłynąwszy stamtąd, żeglowaliśmy wzdłuż Cypru z powodu przeciwnych wiatrów.

4И҆ ѿтꙋ́дꙋ ѿве́зшесѧ приплы́хомъ въ кѵ́пръ, занѐ вѣ́три бѧ́хꙋ проти́вни:

5Przepłynąwszy otwarte morze na wysokości Cylicji i Pamfilii, dotarliśmy do Myry w Licji.

5пꙋчи́нꙋ же, ꙗ҆́же проти́вꙋ кїлїкі́и и҆ памфѷлі́и, преплы́вше, прїидо́хомъ въ мѵ́ры лѷкі̑йскїѧ.

6Tam setnik znalazł statek aleksandryjski płynący do Italii i umieścił nas na nim.

6И҆ та́мѡ ѡ҆брѣ́тъ со́тникъ кора́бль а҆леѯандрі́йскїй пловꙋ́щь во і҆талі́ю, всади́ ны во́нь.

7Wiele dni płynęliśmy powoli i z trudem dotarliśmy na wysokość Knidos, a ponieważ wiatr mieliśmy przeciwny, podpłynęliśmy pod Kretę na wysokości Salmone.

7Во мнѡ́ги же дни̑ ко́снѡ пла́вающе и҆ є҆два̀ бы́вше проти́вꙋ кні́да, не ѡ҆ставлѧ́ющꙋ на́съ вѣ́трꙋ, приплы́хомъ под̾ кри́тъ при салмѡ́нѣ:

8Z trudem żeglując wzdłuż wyspy, przybyliśmy do pewnego miejsca zwanego Dobre Porty, w pobliżu którego leżało miasto Lasaia.

8є҆два́ же и҆збира́юще кра́й, прїидо́хомъ на мѣ́сто нѣ́кое, нарица́емое до́брое приста́нище, є҆мꙋ́же бли́з̾ бѣ̀ гра́дъ ласе́й.

9Gdy upłynęło dużo czasu i żeglowanie stawało się już niebezpieczne – czas postu już minął – Paweł ostrzegał,

9Мно́гꙋ же вре́мени минꙋ́вшꙋ и҆ сꙋ́щꙋ ᲂу҆жѐ небезбѣ́днꙋ пла́ванїю, зане́же и҆ по́стъ ᲂу҆жѐ бѣ̀ преше́лъ, совѣ́товаше па́ѵелъ,

10mówiąc im: – Mężowie, widzę, że dalsze żeglowanie będzie pełne zagrożeń i wielką stratą nie tylko dla ładunku i statku, ale i dla naszego życia.

10глаго́лѧ и҆̀мъ: мꙋ́жїе, ви́ждꙋ, ꙗ҆́кѡ съ досажде́нїемъ и҆ мно́гою тщето́ю не то́кмѡ бре́мене и҆ кораблѧ̀, но и҆ дꙋ́шъ на́шихъ хо́щетъ бы́ти пла́ванїе.

11Setnik zaś bardziej ufał sternikowi i właścicielowi statku niż słowom Pawła.

11Со́тникъ же ко́рмчїѧ и҆ наѵкли́ра послꙋ́шаше па́че, не́жели па́ѵломъ глаго́лемыхъ.

12A że port był niedogodny do przezimowania, większość postanowiła wypłynąć stamtąd, żeby jeśli to możliwe, dopłynąć do Feniksu, aby tam przezimować. Jest to port na Krecie wystawiony na wiatry południowo-zachodnie i północno-zachodnie.

12Не добрꙋ́ же приста́нищꙋ сꙋ́щꙋ ко ѡ҆зимѣ́нїю, мно́зи совѣ́тъ даѧ́хꙋ ѿвезти́сѧ ѿтꙋ́дꙋ, а҆́ще ка́кѡ возмо́гꙋтъ, дости́гше фїнїкі́и, ѡ҆зимѣ́ти въ приста́нищи кри́тстѣмъ, зрѧ́щемъ къ лі́вꙋ и҆ къ хѡ́рꙋ.

13Kiedy więc powiał wiatr południowy, sądząc, że mogą osiągnąć to, co postanowili, podniósłszy kotwicę, płynęli możliwie najbliżej brzegów Krety.

13Дхнꙋ́вшꙋ же ю҆́гꙋ, мнѣ́вше во́лю свою̀ ᲂу҆лꙋчи́ти, воздви́гше вѣ̑трила, плы́хꙋ вскра́й кри́та.

14Zerwał się jednak wkrótce od jej strony wiatr huraganowy zwany Euraquilo.

14Не по мно́зѣ же возвѣ́ѧ проти́венъ є҆мꙋ̀ вѣ́тръ бꙋ́ренъ, нарица́емый є҆ѵроклѵ́дѡнъ.

15Gdy statek został porwany i nie mógł oprzeć się wichrowi, poddawszy się, daliśmy się nieść falom.

15Восхище́нꙋ же бы́вшꙋ кораблю̀ и҆ не могꙋ́щꙋ сопроти́витисѧ вѣ́трꙋ, вда́вшесѧ волна́мъ носи́ми бѣ́хомъ.

16A gdyśmy podpłynęli pod pewną wysepkę zwaną Klauda, ledwo mogliśmy utrzymać łódź ratunkową.

16Ѻ҆́стровъ же нѣ́кїй мимоте́кше, нарица́ющьсѧ клаѵді́й, є҆два̀ возмого́хомъ ᲂу҆держа́ти ладїю̀:

17Wciągnięto ją na pokład i zabezpieczono statek, opasując go linami. Z obawy, by nie wpaść na mieliznę Syrty, rzucili pływającą kotwicę. I tak ich niosło.

17ю҆́же востѧ́гше, всѧ́кимъ ѡ҆́бразомъ помога́хꙋ, подтвержда́юще кора́бль: боѧ́щесѧ же, да не въ сѵ́рть {въ мє́лкаѧ мѣ̑ста} впадꙋ́тъ, низпꙋсти́вше па́рꙋсъ, си́це носи́ми бѣ́хꙋ.

18Nazajutrz, gdy byliśmy gwałtownie miotani przez nawałnicę, zaczęto wyrzucać ładunek.

18Вельми́ же ѡ҆бꙋрева́ємымъ на́мъ, на ᲂу҆́трїе и҆змета́нїе творѧ́хꙋ,

19A trzeciego dnia własnymi rękami wyrzucili osprzęt statku.

19и҆ въ тре́тїй де́нь свои́ми рꙋка́ми ꙗ҆́дрило кора́бленое и҆зверго́хомъ.

20Lecz gdy się ani słońce, ani gwiazdy przez wiele dni nie ukazały, a siła zimowej wichury nie słabła, znikła ostatecznie wszelka nadzieja naszego ocalenia.

20Ни со́лнцꙋ же, ни ѕвѣзда́мъ ꙗ҆́вльшымсѧ на мнѡ́ги дни̑, и҆ зимѣ̀ не ма́лѣ належа́щей, про́чее ѿима́шесѧ наде́жда всѧ̀, є҆́же спасти́сѧ на́мъ.

21A gdy już ludzie nawet nie chcieli jeść, wówczas Paweł stanąwszy pośród nich, rzekł: – Trzeba było, o mężowie, posłuchać mnie i nie odpływać z Krety, i uniknąć tym samym tego zagrożenia i straty.

21Мно́гꙋ же неѧде́нїю сꙋ́щꙋ, тогда̀ ста́въ па́ѵелъ посредѣ̀ и҆́хъ, речѐ: подоба́ше ᲂу҆́бѡ, ѽ, мꙋ́жїе, послꙋ́шавше менє̀, не ѿвезти́сѧ ѿ кри́та и҆ и҆збы́ти досажде́нїѧ сегѡ̀ и҆ тщеты̀:

22Teraz jednak wzywam was: – Bądźcie dobrej myśli. Nikt bowiem z was nie zginie oprócz statku.

22и҆ сѐ, нн҃ѣ молю̀ вы̀ благодꙋ́шствовати, поги́бель бо ни є҆ди́нѣй дꙋшѝ ѿ ва́съ бꙋ́детъ, ра́звѣ кораблѧ̀:

23Tej bowiem nocy stanął przy mnie anioł Boga, do którego należę i któremu służę,

23предста́ бо мѝ въ сїю̀ но́щь а҆́гг҃лъ бг҃а, є҆гѡ́же а҆́зъ є҆́смь, є҆мꙋ́же и҆ слꙋжꙋ̀,

24mówiąc: – Nie lękaj się, Pawle! Trzeba ci stanąć przed cesarzem. A oto Bóg darował ci wszystkich podróżujących z tobą.

24глаго́лѧ: не бо́йсѧ, па́ѵле, ке́сарю тѝ подоба́етъ предста́ти, и҆ сѐ, дарова̀ тебѣ̀ бг҃ъ всѧ̑ пла́вающыѧ съ тобо́ю.

25Dlatego, mężowie, bądźcie dobrej myśli, wierzę bowiem Bogu, że będzie tak, jak zostało mi powiedziane.

25Тѣ́мже дерза́йте, мꙋ́жїе, вѣ́рꙋю бо бг҃ови, ꙗ҆́кѡ та́кѡ бꙋ́детъ, и҆́мже ѡ҆́бразомъ рече́но мѝ бы́сть:

26Jest rzeczą pewną, że znajdziemy się na jakiejś wyspie.

26во ѻ҆́стровъ же нѣ́кїй подоба́етъ на́мъ приста́ти.

27A gdy nastała czternasta noc, a nas rzucało po Adriatyku, około północy zdało się żeglarzom, że zbliża się do nich jakiś ląd.

27И҆ є҆гда̀ четвертаѧна́десѧть но́щь бы́сть, носи̑мымъ на́мъ во а҆дрїа́тстѣй (пꙋчи́нѣ), въ полꙋ́нощи непщева́хꙋ кора́бленицы, ꙗ҆́кѡ приближа́ютсѧ къ нѣ́коей странѣ̀,

28I spuściwszy sondę, stwierdzili sążni dwadzieścia. A oddaliwszy się trochę, spuścili znowu sondę i stwierdzili sążni piętnaście.

28и҆ и҆змѣ́ривше глꙋбинꙋ̀ ѡ҆брѣто́ша саже́ней два́десѧть: ма́лѡ же преше́дше и҆ па́ки и҆змѣ́ривше, ѡ҆брѣто́ша саже́ней пѧтьна́десѧть.

29Bojąc się wpaść na skaliste miejsca, zrzuciwszy z rufy statku cztery kotwice, wyczekiwano nastania dnia.

29Боѧ́щесѧ же, да не ка́кѡ въ прꙋ̑днаѧ мѣ̑ста впадꙋ́тъ, ѿ но́са кораблѧ̀ ве́ргше кѡ́твы четы́ри, молѧ́хомсѧ, да де́нь бꙋ́детъ.

30A gdy żeglarze próbowali uciec ze statku i spuścili łódź ratunkową na morze, udając, że chcą zrzucić kotwicę z dziobu,

30Кора́бленикѡмъ же и҆́щꙋщымъ бѣжа́ти и҆з̾ кораблѧ̀ и҆ низвѣ́сившымъ ладїю̀ въ мо́ре, и҆звѣ́томъ а҆́ки ѿ но́са хотѧ́щымъ кѡ́твы просте́рти,

31rzekł Paweł do setnika i żołnierzy: – Jeśli ci nie pozostaną na statku, to wy nie możecie się uratować.

31речѐ па́ѵелъ со́тникꙋ и҆ во́инѡмъ: а҆́ще не сі́и пребꙋ́дꙋтъ въ кораблѝ, вы̀ спасти́сѧ не мо́жете.

32Wtedy żołnierze odcięli liny od łodzi ratunkowej i pozwolili jej spaść [do morza].

32Тогда̀ во́ини ѿрѣ́заша ᲂу҆́жѧ ладїѝ и҆ ѡ҆ста́виша ю҆̀ ѿпа́сти.

33Zanim nastał dzień, zachęcał Paweł wszystkich do jedzenia, mówiąc: – Dziś już czternasty dzień, jak trwacie w oczekiwaniu bez jedzenia, niczego nie biorąc do ust.

33Є҆гда́ же хотѧ́ше де́нь бы́ти, молѧ́ше па́ѵелъ всѣ́хъ, да прїи́мꙋтъ пи́щꙋ, глаго́лѧ: четыренадесѧ́тый дне́сь де́нь ждꙋ́ще, не ꙗ҆́дше пребыва́ете, ничто́же вкꙋси́вше:

34Dlatego zachęcam was do jedzenia, to bowiem posłuży waszemu ocaleniu. Nikomu z was włos z głowy nie spadnie.

34тѣ́мже молю̀ ва́съ прїѧ́ти пи́щꙋ, се́ бо къ ва́шемꙋ спасе́нїю є҆́сть: ни є҆ди́номꙋ бо ѿ ва́съ вла́съ главы̀ ѿпаде́тъ.

35Co rzekłszy, wziął chleb, dzięki złożył Bogu wobec wszystkich i łamiąc, zaczął jeść.

35Ре́къ же сїѧ̑ и҆ прїе́мь хлѣ́бъ, благодарѝ бг҃а пред̾ всѣ́ми и҆ прело́мль нача́тъ ꙗ҆́сти.

36Wszyscy nabrali otuchy i też zaczęli jeść.

36Благонаде́жни же бы́вше всѝ, и҆ ті́и прїѧ́ша пи́щꙋ:

37A było nas na statku dwieście siedemdziesiąt sześć osób.

37бѣ́ же въ кораблѝ всѣ́хъ дꙋ́шъ двѣ́стѣ се́дмьдесѧтъ и҆ ше́сть.

38Gdy się nasycili pokarmem, odciążyli statek, wyrzucając zboże do morza.

38Насы́щшесѧ же бра́шна, ѡ҆блегчи́ша кора́бль, и҆змета́юще пшени́цꙋ въ мо́ре.

39Kiedy nastał dzień, nie rozpoznali lądu, dostrzegli zaś jakąś zatokę o płaskim brzegu, do którego postanowili, jeśli się da, doprowadzić statek.

39Є҆гда́ же де́нь бы́сть, землѝ не познава́хꙋ: нѣ́дро же нѣ́кое ᲂу҆смотрѣ́ша и҆мꙋ́щее песо́къ {бре́гъ}, въ не́же, а҆́ще мо́щно є҆́сть, совѣща́ша и҆звлещѝ кора́бль.

40I odcięli kotwice, pozostawiając je w morzu; równocześnie rozwiązali rzemienie wioseł sterowych i nastawiwszy przedni żagiel pod wiatr, ruszyli ku brzegowi.

40И҆ кѡ́твы собра́вше, везѧ́хꙋсѧ по мо́рю: кꙋ́пнѡ ѡ҆сла́бивше ᲂу҆́жѧ корми́лѡмъ и҆ воздви́гше ма́лое вѣ́трило къ ды́шꙋщемꙋ вѣ́трецꙋ, везо́хомсѧ на кра́й {бре́гъ}.

41A wpadłszy na mierzeję między dwoma prądami morskimi, osadzili na niej statek. Dziób zarył się, pozostając nieruchomy, rufa zaś była rozbijana uderzeniami [fal].

41Впа́дше же въ мѣ́сто и҆со́пное, ᲂу҆вѧзи́ша кора́бль: и҆ но́съ ᲂу҆́бѡ ᲂу҆вѧ́зшїй пребы́сть недви́жимь, корми́ло же разбива́шесѧ ѿ нꙋ́жды во́лнъ.

42Żołnierze zaś postanowili zabić więźniów, ażeby któryś z nich nie uciekł wpław.

42Во́инѡмъ же совѣ́тъ бы́сть, да ᲂу҆́зники ᲂу҆бїю́тъ, да не кто̀ поплы́въ и҆збѣ́гнетъ.

43Ale setnik chcąc ocalić Pawła, nie dopuścił do wykonania ich zamiaru. Rozkazał tym, którzy mogli pływać, aby pierwsi skoczyli i dotarli do lądu.

43Со́тникъ же, хотѧ̀ соблюстѝ па́ѵла, возбранѝ совѣ́тꙋ и҆́хъ, повелѣ́ же могꙋ́щымъ пла́вати, да и҆зскочи́вше пе́рвѣе и҆зы́дꙋтъ на кра́й,

44Podobnie i pozostali: jedni na deskach, drudzy na czymkolwiek ze statku. I stało się, że wszyscy znaleźli ratunek na ziemi.

44а҆ про́чїи, ѻ҆́ви ᲂу҆́бѡ на дщи́цахъ, ѻ҆́ви же на нѣ́чемъ ѿ кораблѧ̀. И҆ та́кѡ бы́сть всѣ̑мъ спасти́сѧ на зе́млю.

J 17,18-26

18W owym czasie, Jezus, wzniósłszy oczy swe ku niebu, rzekł: Jak Ty Mnie, Ojcze, posłałeś na świat, tak i Ja ich na świat posłałem

18Во вре́мѧ ѻ҆́но, возве́дъ і҆и҃съ ѻ҆́чи своѝ на нб҃о, и҆ речѐ: ꙗ҆́коже ты́ мѧ ѻ҆́ч҃е посла́лъ є҆сѝ въ мі́ръ, и҆ а҆́зъ посла́хъ и҆̀хъ въ мі́ръ.

19i za nich Ja poświęcam siebie, aby i oni byli poświęceni w prawdzie.

19и҆ за ни́хъ а҆́зъ сщ҃ꙋ̀ себѐ, да и҆ ті́и бꙋ́дꙋтъ сщ҃е́ни во и҆́стинꙋ.

20Nie za tych proszę jedynie, ale i za tych, którzy dzięki ich słowom uwierzą we Mnie.

20Не ѡ҆ си́хъ же молю̀ то́кмѡ, но и҆ ѡ҆ вѣ́рꙋющихъ словесѐ и҆́хъ ра́ди въ мѧ̀,

21Aby wszyscy byli jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni w Nas jedno byli, żeby świat uwierzył, iż Ty Mnie wysłałeś.

21да всѝ є҆ди́но бꙋ́дꙋтъ: ꙗ҆́коже ты̀, ѻ҆́ч҃е, во мнѣ̀, и҆ а҆́зъ въ тебѣ̀, да и҆ ті́и въ на́съ є҆ди́но бꙋ́дꙋтъ: да (и҆) мі́ръ вѣ́рꙋ и҆́метъ, ꙗ҆́кѡ ты̀ мѧ̀ посла́лъ є҆сѝ:

22Chwałę zaś, którą Mi dałeś, im dałem, aby byli jedno, jak My jedno jesteśmy,

22и҆ а҆́зъ сла́вꙋ, ю҆́же да́лъ є҆сѝ мнѣ̀, да́хъ и҆̀мъ: да бꙋ́дꙋтъ є҆ди́но, ꙗ҆́коже мы̀ є҆ди́но є҆сма̀:

23Ja w nich, a Ty we Mnie, aby byli doskonali w jedności, żeby świat poznał, iż Ty Mnie wysłałeś i umiłowałeś ich tak, jak Mnie umiłowałeś.

23а҆́зъ въ ни́хъ, и҆ ты̀ во мнѣ̀: да бꙋ́дꙋтъ соверше́ни во є҆ди́но, и҆ да разꙋмѣ́етъ мі́ръ, ꙗ҆́кѡ ты̀ мѧ̀ посла́лъ є҆сѝ и҆ возлюби́лъ є҆сѝ и҆̀хъ, ꙗ҆́коже менѐ возлюби́лъ є҆сѝ.

24Ojcze, chcę, aby ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie jestem Ja, aby oglądali chwałę Moją, którą Mi dałeś, albowiem umiłowałeś Mnie przed stworzeniem świata.

24Ѻ҆́ч҃е, и҆̀хже да́лъ є҆сѝ мнѣ̀, хощꙋ̀, да и҆дѣ́же є҆́смь а҆́зъ, и҆ ті́и бꙋ́дꙋтъ со мно́ю, да ви́дѧтъ сла́вꙋ мою̀, ю҆́же да́лъ є҆сѝ мнѣ̀, ꙗ҆́кѡ возлюби́лъ мѧ̀ є҆сѝ пре́жде сложе́нїѧ мі́ра.

25Ojcze Sprawiedliwy, świat Cię nie poznał, Ja zaś poznałem Cię i oni poznali, żeś Ty Mnie wysłał.

25Ѻ҆́ч҃е првⷣный, и҆ мі́ръ тебѐ не позна̀, а҆́зъ же тѧ̀ позна́хъ, и҆ сі́и позна́ша, ꙗ҆́кѡ ты̀ мѧ̀ посла́лъ є҆сѝ:

26Dałem im poznać imię Twe i dam poznać, aby miłość, którą Mnie umiłowałeś, była w nich i bym Ja był w nich.

26и҆ сказа́хъ и҆̀мъ и҆́мѧ твоѐ, и҆ скажꙋ̀, да любы̀, є҆́юже мѧ̀ є҆сѝ возлюби́лъ, въ ни́хъ бꙋ́детъ, и҆ а҆́зъ въ ни́хъ.

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Zbliżające się rocznice

wszystkie →

Polecane przez czytelników

z ostatniego kwartału
wszystkie →