Cichość wyrasta z Bożego pocieszenia w odpowiedzi na łzy pokuty, które z kolei wynikają z pokory. Pokora i pokuta – to dwa źródła cichości i łagodności. Łagodność jest celem pokory i skruchy, ich harmonijną syntezą.
przeczytaj poprzednie rozważania
„Błogosławieni cisi, albowiem oni będą dziedziczyć ziemię” – cs. Błażeni krotcyi jako tii naslediat ziemlu (Mt 5, 5) – mówi Zbawiciel w trzecim przykazaniu błogosławieństw.
Cichość wyrasta z Bożego pocieszenia w odpowiedzi na łzy pokuty, które z kolei wynikają z pokory. Pokora i pokuta – to dwa źródła cichości i łagodności. Łagodność jest celem pokory i skruchy, ich harmonijną syntezą.
Człowiek rozgrzeszony i oczyszczony ze zła, w pełni świadomy nieocenionej wartości daru spotkania z Bogiem, nie jest wewnętrznie zdolny do potępiania kogokolwiek, do zachowywania się wyniośle, arogancko i dumnie w stosunku do innych ludzi. Jedyne, co mu pozostaje, to bezgranicznie cenić otrzymany dar, bać się jego utraty i dziękować Chrystusowi za Jego bezgraniczną i niezasłużoną łaskę.
Jeśli zaś w nas, oprócz bojaźni Bożej i wdzięczności wobec Niego, pozostają jeszcze doczesne uczucia serca, oznacza to, że nasza pokora i skrucha nie są jeszcze doskonałe, nie są pełne, nie osiągnęły jeszcze swego celu.
Cichość jest przeciwieństwem wyniosłości, grubiaństwa i zarozumiałości. Człowiek cichy jest pokorny, skromny, łagodny, spokojny i uprzejmy. Nie myśli o sobie, lecz o dobru innych; nie pokłada wiary i nadziei w sobie, lecz w Bogu. Człowiekowi łagodnemu obce są urazy, drażliwość, gniew, złość i agresja w jakichkolwiek jej przejawach.
Człowiek łagodny uważa się za najniższego ze wszystkich, za niegodnego wszelkich dobrodziejstw ze względu na swoje grzechy, a wręcz przeciwnie – za godnego wszelkich możliwych kar. Dlatego zawsze się raduje i za wszystko dziękuje Bogu i ludziom, zarówno za dobro, jak i za zło.
„Radujcie się zawsze - pisze ap. Paweł - Módlcie się nieustannie. We wszystkim dziękujcie, gdyż to jest wolą Bożą w Chrystusie Jezusie względem was” (1 Tes 5, 16–18).
Cokolwiek by się z nim nie działo, człowiek łagodny wszystko przyjmuje jako wolę Bożą. Takiego człowieka po prostu nie da się urazić, obrazić, zirytować ani sprowokować do jakiejkolwiek agresywnej reakcji. Przykłady takiej prawdziwej ewangelicznej łagodności często spotykamy na kartach starożytnych paterikonów i współczesnych żywotów świętych Bożych męczenników.
Droga łagodności – to droga upodabniania się do Chrystusa, Który sam jest ucieleśnieniem, wzorem, nauczycielem i źródłem łagodności.
„Weźcie jarzmo Moje na siebie i nauczcie się ode Mnie, albowiem jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie odpoczynek dla dusz waszych. Jarzmo bowiem Moje jest łagodne i brzemię Moje lekkie” (Mt 11, 29–30).
Wiele następujących po błogosławieństwach przykazań z Kazania na Górze stanowi w istocie konkretyzację, rozwinięcie i pogłębienie trójcy cnót: pokory, skruchy i łagodności, co jest całkowicie naturalne i zgodne z logiką. Te trzy pierwsze przykazania błogosławieństw są bowiem fundamentem całej nauki moralnej Boga. A sama cnota łagodności jest kluczem do zrozumienia wielu innych cnót chrześcijańskich.
Tak więc człowiek łagodny nie będzie przeklinał, ale każde swoje słowo będzie wypowiadał w prostocie i odpowiedzialności przed obliczem Bożym:
«Ja zaś mówię wam, abyście w ogóle nie przysięgali: ani na niebo, albowiem jest tronem Boga, ani na ziemię, albowiem jest podnóżkiem stóp Jego, ani na Jerozolimę, albowiem jest miastem wielkiego Króla; ani na głowę twoją nie przysięgaj, albowiem jednego włosa białym lub czarnym uczynić nie możesz. Słowo wasze niech będzie: tak – tak, nie – nie. Co zaś ponadto, od złego jest» (Mt 5, 34–37).
Cichy nie sprzeciwia się złu, jakie wyrządzają mu inni, gdyż uważa się za niegodnego dobra:
«Ja zaś mówię wam, abyście nie przeciwstawiali się złu. Lecz ku temu, kto uderzy cię w prawy policzek, obróć i drugi» (Mt. 5, 39).
Łagodny nie spiera się z nikim, nie rozstrzyga, kto ma rację, a kto jest winny, nie usprawiedliwia się, gdyż uważa się za winnego wszystkiego i odpowiedzialnego za wszystko:
«A temu, kto chce się z tobą sądzić i zabrać płaszcz, zostaw i tunikę. I z tym, kto cię przymusza, byś szedł z nim milę, idź z nim dwie» (Mt. 5, 40–41).
Cichy stara się zawsze i wszystkim czynić dobro, nie odmawiając pomocy potrzebującym, gdyż uważa, że jest to jego obowiązek wobec nich:
«Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce od ciebie pożyczyć» (Mt 5, 42).
Wierzy, że poprzez każdego proszącego zwraca się do niego sam Chrystus:
«Amen, mówię wam. Czegokolwiek nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, Mnie nie uczyniliście» (Mt 25, 40).
Cichy kocha wszystkich, niezależnie od tego, jak się do niego odnoszą:
«Słyszeliście, że powiedziano: – Będziesz miłował bliźniego twego i nienawidził wroga twego, Ja natomiast mówię wam: Miłujcie wrogów waszych, błogosławcie przeklinających was, czyńcie dobro nienawidzącym was i módlcie się za tych, którzy na was napadają i prześladują was, tak staniecie się synami Ojca waszego, Który jest w niebiosach. Albowiem słońce Jego wschodzi nad złymi i dobrymi, i deszcz [Jego] pada na sprawiedliwych i niesprawiedliwych» (Mt 5, 43–45).
Upodabniając wierzących do Boga i czyniąc nas Jego dziećmi, taka miłość do wszystkich bez wyjątku jest odzwierciedleniem doskonałej miłości Bożej:
«Bądźcie więc tak doskonali, jak Ojciec wasz niebiański doskonały jest» (Mt 5, 48).
Modlitwa i jałmużna osoby łagodnej zawsze idą w parze; są one zawsze pokorne, skromne, proste, dyskretne, niegłośne i nie dla pozoru, bez wyniosłości i przechwałek:
«Gdy zaś dajesz jałmużnę, niech nie wie twoja lewica, co czyni twoja prawica, tak aby twoja jałmużna była ukryta i Ojciec twój widzący, co ukryte, jawnie cię nagrodzi. Również kiedy modlicie się, nie bądźcie jak obłudnicy, albowiem lubią modlić się, stojąc w zgromadzeniach i na skrzyżowaniach ulic, aby się ludziom pokazać. Amen, mówię wam, odbierają już nagrodę swoją. Ty zaś, kiedy modlisz się, skryj się w twoim mieszkaniu i zamknąwszy drzwi, módl się do Ojca twego, Który jest w skrytości, i Ojciec twój widzący, co ukryte, jawnie cię nagrodzi. Modląc się, nie bądźcie wielosłowni jak poganie, sądzą bowiem, że w swoim wielomówstwie zostaną wysłuchani. Nie upodobniajcie się więc do nich, wie bowiem Ojciec wasz, czego wam trzeba, zanim Go poprosicie» (Mt 6, 3–8).
Prawdziwa jałmużna i modlitwa wyrastają z pokory i łagodności, czerpią z nich pełną inspirację, a zatem są całkowitym przeciwieństwem egoizmu, próżności i pychy, na których w dzisiejszym świecie opierają się całe dziedziny życia społecznego – show-biznes, reklama i public relations.
Jeszcze żyjąc na tym świecie, człowiek łagodny żyje już inną, duchową, niebiańską, Bożą rzeczywistością. Jego sposób życia jest całkowitym przeciwieństwem stylu życia ludzi ziemskich. Dlatego też postrzegają go oni jako obcego, wrogiego, nienormalnego, szalonego, obłąkanego, a nawet głupca. Pisał o tym niegdyś Fiodor Dostojewski. Jego powieść „Idiota” jest w istocie artystycznym ujęciem fenomenu ewangelicznego szaleństwa, jego nieprzejednanego konfliktu z upadłą ziemską rzeczywistością.
Dlatego prawdziwi naśladowcy Chrystusa zawsze spotykają się z drwinami, zniewagami, prześladowaniami i nienawiścią, tak samo jak ich Nauczyciel, Który powiedział:
«Gdybyście byli ze świata, świat kochałby swą własność; ponieważ jednak nie jesteście ze świata, lecz Ja was z niego wybrałem, dlatego świat was nienawidzi... Jeśli Mnie prześladowali, i was prześladować będą» (J 15, 19–20; por. J 17, 14).
Do tego przygotowywał chrześcijan również apostoł Paweł:
«I wszyscy ci, którzy chcą żyć pobożnie w Chrystusie Jezusie, prześladowani będą» (2 Tym 3, 12).
Trzeba mieć tego świadomość, nie łudzić się i nie oczekiwać niczego innego.
Dla szalonego świata chrześcijańska pokora, skrucha i łagodność są szaleństwem. Dla samych chrześcijan prawdziwym szaleństwem jest natomiast wyniosła mądrość tego świata: „Bo mądrość tego świata głupotą jest przed Bogiem” (1 Kor 3, 19). Między świadomością światową a chrześcijańską nie ma i nie może być zgody, są one sobie całkowicie wrogie. Dlatego żyjąc w tym świecie, chrześcijanie decydują się na świadomą, dobrowolną głupotę lub szaleństwo ze względu na podporządkowanie Chrystusowi.
«Niech nikt samego siebie nie oszukuje.- pisze ap. Paweł - Jeżeli ktoś wśród was mniema, że jest mądry na tym świecie, niech się stanie głupi, aby stał się mądry» (1 Kor 3, 18).
W oczach świata szaleństwo chrześcijan polega na tym, że odrzucają oni i próbują całkowicie wykorzenić w sobie najgłębszą psychologiczną podstawę tego świata, a mianowicie egoizm i pychę wraz ze wszystkimi ich grzesznymi przejawami. Królestwo Boże, które zamieszkuje w wierzącym, opiera się na prawie pokory i łagodności. Królestwo tego świata buduje się natomiast na prawie egoizmu i pychy, które determinują walkę o byt, dominację, wyższość oraz władzę ludzi nad sobą nawzajem.
Filozof i prześladowca Boga – Friedrich Nietzsche - nazwał tę zasadę „wolą mocy”, uznając ją za główną siłę napędową ludzkiej cywilizacji. Wychodząc z tego założenia, głosił on również „śmierć Boga” w świadomości kultury zachodniej. Jak widać, bezbożność i walka z Bogiem są drugą stroną medalu egoistycznego samoutwierdzenia, jego logiczną konsekwencją.
„Bóg umarł!” – głosił Nietzsche, ale ostatecznie sam oszalał i zmarł. Będąc synem pastora luterańskiego, otrzymał gruntowne chrześcijańskie wykształcenie, ale później wyrzekł się Chrystusa, stał się Jego zagorzałym wrogiem i bluźniercą. To odstępstwo ostatecznie doprowadziło go do szaleństwa, do obłędu w dosłownym, medycznym znaczeniu tego słowa. W ten sposób życie Nietzschego stanowi najjaśniejszy przykład biblijnego związku między ateizmem a szaleństwem: «Głupi powiedział w swoim sercu: Nie ma Boga» (Ps 13, 1).
Odrzucenie Boga, doprowadzone do skrajności, prowadzi człowieka do zaprzeczenia samemu sobie. Jest to fundamentalna prawidłowość życia duchowego. Odrzucenie Boga prowadzi do odrzuceniu samego siebie, co często wyraża się w samobójstwie. Ten bezpośredni związek między bezbożnością a nieludzkością, między ateizmem a samobójstwem, genialnie ujawnił i opisał Fiodor Dostojewski. Weźmy na przykład jego powieści „Biesy” i „Bracia Karamazow” oraz opowiadanie „Sen śmiesznego człowieka”.
„Śmierć Boga” oznaczała dla Nietzschego koniec tradycyjnej chrześcijańskiej moralności, łagodności i miłości. Zamiast pokory ma zapanować pycha, zamiast skruchy – samousprawiedliwianie, samowola i samowładza poza granicami dobra i zła, zamiast łagodności – wola mocy, zamiast miłości – prawo silniejszego i bezlitosne samoutwierdzenie. Wola władzy, nikim i niczym nieograniczona, powinna ostatecznie doprowadzić do pojawienia się nowego człowieka – nadczłowieka, antychrysta, który miłuje siebie i tylko siebie, zna tylko swoją wolę i swoją władzę nad światem.
„Jedynym sensem życia jest nadczłowiek… Im bardziej wolna i silna jest jednostka, tym bardziej wymagająca staje się jej miłość; w końcu pragnie ona stać się nadczłowiekiem, gdyż nic innego nie zaspokaja jej miłości” – pisał Nietzsche.
Chrystus natomiast mówi coś zupełnie przeciwnego: droga do władzy nad ziemią nie prowadzi przez egoistyczne samoutwierdzenie i walkę o byt, ale przez łagodność i miłość do Boga i bliźniego.
Nagrodą od Boga za łagodność jest dziedziczenie ziemi. Pod pojęciem „ziemi”, zgodnie z wykładnią Świętych Ojców, rozumie się cały świat stworzony. Cisi odziedziczą ziemię zarówno w tym życiu, jak i w przyszłym, ponieważ zarówno teraz, jak i wtedy będą zjednoczeni z Bogiem – Królem Nieba i Ziemi. Na razie ich duchowa władza nie jest widoczna dla wszystkich, a jedynie dla tych, którzy zostali oświeceni łaską. Jednak podczas przyszłego Drugiego Przyjścia Zbawiciela przynależność wszechświata do cichych zostanie objawiona wszystkim:
«Wy zaś jesteście tymi, którzy wytrwali ze Mną wśród Moich pokus. A Ja przekazuję wam Królestwo, jak Ojciec Mi je przekazał, abyście jedli i pili przy stole Moim w Moim Królestwie i abyście zasiedli na tronach, sądząc dwanaście pokoleń Izraela» (Łk 22, 28–30).
Taka jest obietnica Boża. Ziemię ostatecznie odziedziczą ci, którzy całkowicie zrezygnowali z ziemskiej walki o nią, którzy uznali ją nie za swoją własność, lecz za własność Boga Stwórcy, którzy niczego nie żądają, o nic nie walczą, lecz wszystko oddają w ręce Boga. Właśnie takim prawdziwym sługom Bożym Pan powierzy swoje dzieło do zarządzania w swoim Królestwie Niebios.
Człowiek pokorny jest sługą Bożym. Nie ma on własnej woli, ale jego wola pozostaje całkowicie zgodna z wolą Bożą, głęboko z nią spleciona – na wzór zjednoczenia woli ludzkiej i boskiej w Chrystusie – nierozerwalnie, niezmiennie, nieodłącznie, niepodzielnie.
W ten sposób przykazanie łagodności ma nie tylko wymiar historyczny, ale także apokaliptyczny. Zwraca ono naszą uwagę zarówno na teraźniejszość, jak i na przyszłość, zarówno na pierwsze – pokorne, jak i na drugie – chwalebne przyjście Pana, na powszechne zmartwychwstanie i życie w wieku przyszłym. W przyszłym wieku Królestwa Niebios właśnie cisi będą Bożymi zarządcami nowego stworzenia. Ci, którzy tutaj, na tym świecie, byli ostatnimi, tam, w Królestwie Chrystusowym, staną się pierwszymi zgodnie z Jego słowem:
«Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi» (Mt 20, 16).
Cichy, będąc jeszcze ciałem tutaj, na ziemi, duszą żyje już w innym, przyszłym świecie niebiańskim, na nowym niebie i nowej ziemi (Ap 21, 1), gdzie wszystkim i we wszystkim jest Chrystus (por. 1 Kor 15, 28). Będąc jeszcze na ziemi, cisi świadczą o tym, że prawdziwa władza pochodzi od Boga, a nie od ludzi. Ten świat żyje prawem silnego. Jego credo brzmi: „Kto jest silniejszy, ten ma rację”. Królestwo Boże opiera się na odpowiedzialności cichego i pokornego wobec Boga. Cichy całkowicie polega na woli Bożej, zupełnie rezygnując ze swojej własnej woli. Rezygnuje on ze swoich praw i wolności, ze swojej osobistej racji, wybierając obowiązek, odpowiedzialność i służbę Bogu Wszechmogącemu.
Trójca pokory, skruchy i łagodności stanowi przeciwieństwo tego światopoglądu, który dziś nazywamy antropocentrycznym, egoistycznym, humanistycznym i liberalnym. Ewangelia Chrystusa nie mówi o wielkości i godności człowieka samego w sobie, o jego autonomicznych, naturalnych prawach i wolnościach, o ich najwyższej, niemal absolutnej wartości.
Wartości liberalne są wartościami tego świata, zakwaszonymi pychą, dumą, próżnością, rozpustą, chciwością i żądzą władzy. Są one zasadniczo sprzeczne z wartościami Ewangelii Chrystusowej.
W trzech pierwszych przykazaniach błogosławieństw Chrystus w istocie wzywa człowieka, by zrezygnował ze swoich osobistych praw i wolności, ukorzył się przed wolą Bożą, uznał się za niegodnego jakichkolwiek dobrodziejstw, uświadomił sobie swą całkowitą zależność od Boga, wziął na siebie jarzmo służby Bogu i bliźniemu, wyrzekł się siebie dla Boga, zgodnie z Jego pierwszym przykazaniem:
«I będziesz miłował Pana, twego Boga, z całego serca twego, i z całej duszy twojej, i z całej myśli twojej, i ze wszystkich sił twoich» (Mk 12, 30).
Cichy żyje w duchowej, pełnej łaski miłości do Boga i bliźniego. Prawdziwa miłość jest cicha.
«Miłość jest wielce cierpliwa i pełna dobroci jest miłość, miłość nie zazdrości, miłość się nie wynosi, się nie nadyma. Nie czyni nic nieprzystojnego, nie szuka swego, nie wpada w gniew, nie obmyśla nic złego. Nie raduje się z niesprawiedliwości, ale współraduje się prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, zawsze ma nadzieję, wszystko wytrzymuje» (1 Kor 13, 4–7).
Wraz z pokorą i skruchą łagodność stanowi wyznacznik, kryterium i miarę prawdziwej miłości.
o. Tarasij Borozieniec (tłum. Justyna Pikutin)
za: pravoslavie.ru
fotografia: palavos /orthphoto.net/
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.