śr, 16(3) wrz środa, 16(3) wrz 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 16 września 2026

Stawać się nowym człowiekiem w Chrystusie

Dobroć jest wygodna. Świętość jednak jest kosztowna. Co innego lubić Jezusa, gdy nas pociesza, a co innego naśladować Chrystusa, gdy prosi nas o przebaczenie osobie, która nas zraniła, o walkę z namiętnościami, o ukorzenienie się, o pokutę, o uwolnienie się od wersji siebie, którą wciąż chronimy.

3 czytelników poleca

Wszyscy kochamy dobroć Jezusa.

Współczucie, które okazywał. Och, przebaczenie, które okazywał nawet tym, którzy Go zdradzili i ukrzyżowali. Ciepło i czułość Jego słów. Myśl, że On nas rozumie, gdy nikt inny nie rozumie.
Ale kiedy chodzi o Chrystusa… sprawy stają się inne… i głębsze.

Świat może być zadowolony, jeśli jesteśmy po prostu „dobrymi ludźmi”. Życzliwymi, uprzejmymi, szanowanymi. Ale Chrystus z miłością wzywa nas ponad podziw… do przemiany.

On nie pragnie tylko naszej zewnętrznej dobroci, ale uzdrowienia i uświęcenia samego serca. Zachęca nas nie tylko do „bycia miłymi”, ale do powolnego ukrzyżowania starego „ja” – strachu, pychy, ciemności, które nosimy – aby mogło w nas narodzić się coś świętego.
Ponieważ prawosławie nie polega tylko na stawaniu się lepszymi ludźmi. Chodzi o stawanie się nowymi ludźmi w Chrystusie.

I właśnie tego wielu z nas się boi.
Ponieważ dobroć jest wygodna.
Świętość jednak… jest kosztowna.
Co innego lubić Jezusa, gdy nas pociesza... a co innego naśladować Chrystusa, gdy prosi nas o przebaczenie osobie, która nas zraniła, o walkę z naszymi namiętnościami, o ukorzenienie się, o pokutę, o uwolnienie się od wersji siebie, którą wciąż chronimy.

Czasami pragniemy Zbawiciela, który nas inspiruje... ale nie Pana, który nas zmienia.
A jednak to jest piękna tajemnica prawosławia... że Chrystus wzywa nas do świętości nie dlatego, że chce nam odebrać życie... ale dlatego, że chce nas całkowicie uzdrowić.

Umiłowani Przyjaciele, święci święci – których imiona nosimy – nie byli ludźmi, którzy „mieli wszystko poukładane”. Byli ludźmi, którzy przestali uciekać przed operacją łaski.
I może to wystarczy na dziś… nie doskonałość… ale po prostu bycie na tyle szczerym, by modlić się i szeptać: „Chryste… chcę zbliżyć się do Ciebie… nawet jeśli część mnie wciąż się boi.
Pomóż mi przezwyciężyć stare ja, które wciąż odciąga mnie od Twojego światła. Pomóż mi nie ukrywać się przed Tobą z powodu moich ran, zmagań czy bałaganu w moim sercu.
Przyjmij mnie takim, jakim jestem – słabym, zmęczonym, lękliwym i niedoskonałym – tak jak przyjąłeś łotra na krzyżu i nierządnicę, która płakała u Twoich stóp.
Naucz mnie, że świętość nie zaczyna się, gdy staję się doskonały… ale gdy w końcu znajdę odwagę, by szczerze do Ciebie przyjść. I stopniowo… przemieniaj moje serce w coś nowego".

Kiedy docieramy do drzwi cerkwi, nie wchodzimy, żeby być widzianym... i nie wchodzimy, żeby zostać zaakceptowanym przez grupę. Odchodzimy od potrzeby aprobaty, od ciężaru opinii, od niekończącego się wysiłku, by „dopasować się”.

Te drzwi stają się WYJŚCIEM z tego wszystkiego... i wejściem do czegoś o wiele głębszego. Ponieważ tym, czego naprawdę szukamy, nie jest uwaga, ale przemiana. Nie potwierdzenie, ale żywa, osobista, mistyczna jedność z Chrystusem, naszym Panem.

I tam, w ciszy cerkwi, Chrystus spotyka nas... nie jako tłum, ale pojedynczo, – ja i On – serce do serca.

Więc, Przyjacielu, przyjdź taki, jaki jesteś. Zostaw hałas za sobą. Przejdź przez drzwi... wejdź do Niego!

archimandryta Avgoustinos Psomas (tłum. Gabriel Szymczak)

za: Kimisis Tis Theotokou Greek Orthodox Church, Holmdel

fotografia: jarek1 /orthphoto.net/

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsza publicystyka

wszystkie →

Najnowsze ze świata

wszystkie →