sob, 12 wrz (30 sie) sobota, 12 wrz (30 sie) 2026 roku juliański
Kalendarz →
Publicystyka 12 września 2026

O dziewiątym błogosławieństwie: kiedy zniewaga staje się chwałą

Zastanówmy się nad słowem, które często umyka naszej uwadze. Greckie słowo μάρτυς (mártys) oznacza „świadek”. Nie jest to po prostu ktoś, kto doświadcza cierpienia, ale ten, kto widział prawdę i dał o niej świadectwo.

0 czytelników poleca

przeczytaj poprzednie rozważania

«Błogosławieni jesteście, kiedy znieważać was będą i prześladować, i mówić wszelkie zło przeciwko wam, oczerniając was ze względu na Mnie. Radujcie się i weselcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebiosach. Tak bowiem prześladowali proroków przed wami.» (Mt 5, 11–12).

Kazanie Zbawiciela na Górze to drabina, po której dusza wznosi się od duchowej nędzy ku czystości serca i tworzeniu pokoju. Jednak zbliżając się do jej szczytu, słyszymy nieoczekiwane słowa. Bóg nie mówi, że błogosławieni są doskonali. Mówi: „Błogosławieni jesteście, gdy was prześladują i zniesławiają”. Jest to dziewiąte, końcowe przykazanie, które jakby wykracza poza logikę poprzednich. Ale tylko na pierwszy rzut oka.

Symbolika liczby dziewięć

Aby zrozumieć jej głębię, zwróćmy uwagę na samą liczbę dziewięć. Cerkiew prawosławna nie deifikuje cyfr i nie nadaje im samodzielnej mocy sakralnej. Jednak sam Bóg, który stworzył świat „miarą i liczbą” (Mdr 11, 20), pozostawił nam w symbolice tej liczby głęboki sens teologiczny. Dziewięć to trzy razy trzy, „triada triad”, uzewnętrznione zwielokrotnienie wewnętrznych energii Trójcy Świętej. Istnieje dziewięć stopni anielskich, podzielonych na trzy triady: pierwszą (Serafiny, Cherubiny, Trony), drugą (Panowania, Moce, Władze) i trzecią (Księstwa, Archaniołowie, Aniołowie). Właśnie na cześć tych dziewięciu zastępów ustanowiono modlitwę za zmarłych dziewiątego dnia – kiedy to aniołowie wstawiają się za duszą przed Bogiem.

Liczba dziewięć jako symbol pełni pojawia się również w świętych tekstach. Apostoł Paweł wymienia dziewięć darów Ducha Świętego: słowo mądrości, słowo poznania, wiarę, dary uzdrawiania, dzieła mocy, prorokowanie, rozróżnianie duchów, różne języki i tłumaczenie języków (por. 1 Kor 12, 8–10). On sam naucza również o dziewięciu owocach duchowych: miłości, radości, pokoju, wielkoduszności, życzliwości, miłosierdziu, wierze, łagodności i wstrzemięźliwości (por. Gal 5, 22–23).

W ten sposób dziewiąte przykazanie błogosławieństw nie jest przypadkowym dodatkiem. Stanowi ono zwieńczenie całej nauki o błogosławieństwie i wskazuje na pełnię ubóstwienia, na zjednoczenie z Trójcą Świętą poprzez gotowość do cierpienia w imię Chrystusa.

Dlaczego to przykazanie powtarza i uzupełnia ósme?

Ósme przykazanie brzmi: „Błogosławieni prześladowani za sprawiedliwość, albowiem do nich należy Królestwo Niebios”. Mowa tu o cierpieniu za sprawiedliwość – za obiektywną prawdę Bożą, za uczciwość, za prawo moralne. Człowiek może być prześladowany za to, że nie ukradł, nie skłamał i nie zdradził. Jest to naturalne stanowisko moralne. Dziewiąte przykazanie idzie natomiast o krok dalej: „Błogosławieni jesteście, gdy będą was znieważać… ze względu na Mnie”. Nie tylko z powodu abstrakcyjnej prawdy, ale osobiście z powodu Chrystusa. Ósme przykazanie to Stary Testament w swoim najlepszym wydaniu (prorocy cierpieli za prawdę). Dziewiąte przykazanie to Ewangelia. Można być uczciwym, sprawiedliwym, a nawet pobożnym, ale jednocześnie nie wierzyć w Chrystusa. Dziewiąte przykazanie wyjaśnia: zbawieniem nie jest samo cierpienie ani cierpienie za dobro jako takie, ale tylko to cierpienie, które łączy nas z Osobą Zbawiciela. Jak mówi apostoł Piotr: „Jeśli was znieważają z powodu imienia Chrystusa, to jesteście błogosławieni, bo Duch Chwały, Duch Boży spoczywa na was” (1 P 4, 14).

Dlaczego wspomina się tu proroków?

Zbawiciel celowo wskazuje na analogię: „tak też prześladowano proroków, którzy byli przed wami”. Starożytni prorocy – Izajasz, którego przecięto drewnianą piłą, Jeremiasz, wrzucony do rowu z błotem, Eliasz, uciekający przed królową Jezabel – wszyscy oni nie byli po prostu „kulturalnymi kaznodziejami moralności”. Stanowczo potępiali grzech, bałwochwalstwo i obłudę. Ale co najważniejsze – przemawiali w imieniu Boga do świata, który nie chciał słuchać. Jak mówi pierwszy męczennik Szczepan, potępiając Sanhedryn: „Którego z proroków nie prześladowali wasi ojcowie? Zabili tych, którzy zwiastowali przyjście Sprawiedliwego” (Dz 7, 52). Wspominając proroków, Chrystus stawia znak równości między ich męczeństwem a męczeństwem chrześcijan. Świat się nie zmienia. Nigdy nie potrzebuje głosu sumienia, nigdy nie potrzebuje Boga. Apostoł Paweł pisze, że wielu spośród starożytnych sprawiedliwych „wiarą pokonywało królestwa”, ale byli też tacy, którzy „byli kamienowani, piłowani, zabijani mieczem” (Hbr 11, 33;37). Ten długi szereg świadków wieńczy Chrystus i Jego naśladowcy.

Prorocza służba chrześcijan

Wielu uważa, że prorok to ktoś, kto przepowiada przyszłość. Jednak biblijne proroctwo to przede wszystkim noszenie Ducha Bożego i świadczenie o Bogu. Chrześcijanin poprzez chrzest otrzymuje dar Ducha Świętego i staje się Jego „pomazańcem”. Apostoł Paweł mówi wprost: „Wy jesteście Ciałem Chrystusowym, a każdy z was jest jego członkiem” (1 Kor 12, 27). Chrystus był Prorokiem, Kapłanem i Królem. W ramach swego życia w Chrystusie każdy chrześcijanin jest powołany do potrójnej służby: królewskiej – poprzez panowanie nad własnymi namiętnościami, kapłańskiej – poprzez składanie Bogu ofiary uwielbienia i modlitwy za pokój oraz prorocznej – poprzez głoszenie światu prawdy w imieniu Bożym, bez obawy przed konsekwencjami.

Ta prorocza służba polega dziś na tym, by w świecie kłamstwa zachować wierność prawdzie Chrystusowej. Kiedy przełożeni w pracy wymagają fałszerstw – milczenie będzie wyrzeczeniem się, a odmowa – wyznaniem wiary. Kiedy przyjaciele w gronie przeklinają lub szydzą z tego, co święte – milczenie oznacza udział w ich grzechu. Powiedzieć „nie” grzechowi w sobie i w społeczeństwie, nazwać czarne czarnym – oto właśnie jest głos proroczy. I świat będzie prześladował takiego chrześcijanina. Nie dlatego, że jest złym człowiekiem, ale dlatego, że jest światłem. Ciemność nienawidzi światła nie za błędy, ale za samą obecność. Sam Chrystus ostrzegał: „Jeśli świat was nienawidzi, wiedzcie, że Mnie przed wami znienawidził... Jeśli Mnie prześladowali, będą prześladować i was” (J 15, 18–20).

Świadek – to męczennik

Zastanówmy się nad słowem, które często umyka naszej uwadze. Greckie słowo μάρτυς (mártys) oznacza „świadek”. Nie jest to po prostu ktoś, kto doświadcza cierpienia, ale ten, kto widział prawdę i dał o niej świadectwo.

Pierwsi chrześcijanie szli na śmierć nie jako fanatycy abstrakcyjnej idei. Szli jako świadkowie Zmartwychwstałego Chrystusa: „Widziałem Go na własne oczy, słyszałem Go własnymi uszami, On umarł i zmartwychwstał – i nie mogę o tym milczeć”. W Księdze Objawienia widzimy „dusze tych, którzy zostali ścięci za świadectwo Jezusa i za słowo Boże” (Ap 20, 4). Starotestamentowy prorok mówił: „Tak mówi Pan”. Nowotestamentowy męczennik mówi: „Widziałem Pana”. Jego krew staje się ostatnim, najbardziej przekonującym argumentem.

Jak napisał Tertulian: „Krew męczenników to ziarno chrześcijan”. Kiedy Bóg wzywa nas, byśmy radowali się z prześladowań, wzywa nas do tego, byśmy stali się doskonałymi świadkami. Dziewięć przykazań błogosławieństw prowadzi nas do jednego celu: stać się świadkami Chrystusa, tymi, którzy nie wyrzekają się Go nawet w obliczu śmierci.

Szczyt chrześcijańskiego dzieła – Krzyż

Dziewiąta przykazanie o zniewagach, prześladowaniach i oszczerstwach – to przykazanie o szczycie chrześcijańskiego dzieła na ziemi. Jest to dzieło Golgoty. Szczytem chrześcijańskiego życia na ziemi jest Krzyż, ponad którym nie ma i nie może być nic wyższego na ziemskim polu walki. Wszystkie poprzednie przykazania błogosławieństw (ubóstwo duchowe, pokutny płacz, łagodność, głód sprawiedliwości, miłosierdzie, czystość serca, tworzenie pokoju, prześladowania za sprawiedliwość) prowadzą do tego jedynego szczytu – dobrowolnego przyjęcia cierpień i śmierci za imię Chrystusa. Bez Golgoty nie ma chrześcijaństwa. Bez krzyża nie ma zmartwychwstania. Właśnie dlatego Pan nie tylko pozwala nam znosić prześladowania, ale stawia to w centrum błogosławieństwa i nakazuje nam radość.

Prześladowani ze względu na Chrystusa – szczególna nagroda

„Radujcie się i weselcie” – mówi Pan. Z ludzkiego punktu widzenia jest to żądanie szalone. Jak można cieszyć się z oszczerstw, prześladowań, bólu i cierpień, utraty pracy lub wolności, zdrowia czy życia?

Okazuje się, że można. Jest to radość poznania. Kiedy świat cię nienawidzi, otrzymujesz niezbity dowód na to, że podążasz śladami Chrystusa i proroków. Apostołowie dali nam żywy przykład: wychodząc z Sanhedrynu po pobiciu, szli „radując się, że zasłużyli na zniewagę dla imienia Pana Jezusa” (Dz 5, 41). Również nam nakazano: w dniu prób „radujcie się i weselcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebiosach” (Mt 5, 12).

Obiecana jest nie tylko nagroda, ale wielka nagroda. Święci ojcowie (Jan Złotousty, Symeon Nowy Teolog) mówią: za cierpienia z własnej woli (post, czuwanie) nagroda jest jedna, a za cierpienia znoszone w imię Chrystusa z rąk innych – nieporównywalnie większa. Ponieważ w pierwszym przypadku człowiek poświęca to, co swoje, a w drugim – przyjmuje cudzą złość, upodabniając się do Chrystusa, ukrzyżowanego przez cudze ręce.

Apostoł Paweł świadczy: „Obecne cierpienia, które są tylko chwilowe, nie mają żadnego znaczenia w porównaniu z chwałą, która się w nas objawi” (Rz 8, 18); „chwilowe, lekkie cierpienie przynosi nam niezrównane, wieczne bogactwo chwały” (2 Kor 4, 17). Co więcej: „Wam dano ze względu na Chrystusa nie tylko wierzyć w Niego, ale także cierpieć dla Niego” (Flp 1, 29). Cierpienie ze względu na Chrystusa to dar, szczególna łaska Boża.

Jednak nawet apostoł Paweł nie jest w stanie w pełni opisać tej przyszłej chwały. Pozostaje mu jedynie wykrzyknąć: „Oko nie widziało, ucho nie słyszało, a sercu człowieka nie przyszło do głowy to, co Bóg przygotował dla tych, którzy Go miłują” (1 Kor 2, 9). Ani ziemskie zmysły, ani umysł nie są w stanie ogarnąć tej nagrody.

A największa pociecha: „Jeśli zaś jesteśmy dziećmi, to i dziedzicami, dziedzicami Bożymi, współdziedzicami Chrystusa, o ile tylko z Nim cierpimy, aby z Nim też być uwielbionymi” (Rz 8, 17). Być prześladowanym w imię Chrystusa – oznacza być uczestnikiem cierpień Chrystusa i współdziedzicem Jego chwały.

Niesprawiedliwe jest złorzeczyć”

Chrystus wyjaśnia: „w żadnym wypadku nie należy złorzeczyć”. Jest to najważniejszy warunek, który często zostaje pominięty. Jeśli ktoś cię krytykuje za twój grzech, pychę, głupotę lub tchórzostwo – nie jest to prześladowanie za Chrystusa, lecz sprawiedliwa kara lub Boża nauka. Przykazanie to ma zastosowanie tylko wtedy, gdy oszczerstwo jest fałszywe, a cierpienie niesprawiedliwe. Apostoł Piotr ostrzega: „Niech nikt z was nie cierpi jako zabójca, albo jako złodziej, jako złoczyńca lub jako obcy nadzora; a jeśli [cierpi] jako chrześcijanin, to niech się nie wstydzi, ale niech wysławia Boga za ten udział” (1 P 4, 15–16). Zanim zaczniemy cieszyć się z prześladowań, każdy powinien szczerze zadać sobie pytanie: za co właściwie mnie nienawidzą? Za Chrystusa czy za moje własne słabości? Jeśli za Chrystusa – błogosławieni jesteście. Jeśli za grzechy – biada wam. Nawróćcie się i poprawcie swoje życie.

Broń przeciwko rozpaczy

W chwilach prześladowań pojawia się pokusa rozpaczy: „Bóg mnie opuścił”, „wszyscy są przeciwko mnie”. Właśnie dlatego Bóg z góry zabrania nam popadać w rozpacz i nakazuje nam się radować. Jest to duchowa taktyka: gdy tylko zaczną was prześladować i oczerniać, od razu powiedzcie sobie: „Jestem na właściwej drodze, bo dzieje się ze mną to samo, co z prorokami i apostołami”. Apostoł potwierdza surowe prawo duchowe: „Wszyscy bowiem, którzy chcą żyć pobożnie w Chrystusie Jezusie, będą prześladowani” (2 Tm 3, 12). Nie „mogą być”, nie „czasami”, ale na pewno „będą”.

Jeśli nie spotykają nas żadne trudności z powodu naszej wiary – zadajmy sobie pytanie: czy naprawdę żyjemy jak chrześcijanie? Być może zbytnio wtopiłem się w świat, przez co świat mnie nie dostrzega? Prześladowania są znakiem od Boga, że nie jesteśmy z tego świata. I ten znak nie powinien wpędzać nas w rozpacz, ale wręcz przeciwnie – napełniać odwagą i radością płynącą od Ducha Świętego.

***

Dzisiejszy świat coraz bardziej się obnaża. Im bliżej końca, tym mniej się maskuje, tym mniej ukrywa swoje prawdziwe oblicze. Grzech przestaje się wstydzić, agresywnie podaje się za uzasadnioną normę, a ten, kto nazywa grzech grzechem, automatycznie staje się „nietolerancyjnym”, „ekstremistą”, „radykalem”, „osobą szerzącą nienawiść” i staje się ofiarą „kultury odrzucenia”. Nie bójcie się tego. Za progiem odrzucenia, oszczerstw i wykluczenia nie czai się pustka, lecz sam Chrystus. A jeśli dzieliliśmy z Nim krzyż zniewag, to będziemy dzielić również radość Zmartwychwstania.

o. Tarasij Borozieniec (tłum. Justyna Pikutin)

za: pravoslavie.ru

fotografia: sapuric /orthphoto.net/

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsza publicystyka

wszystkie →

Najnowsze aktualności

wszystkie →