Pierwszy dzień czasu „tego świata" Kościół przeżywał jako dzień ósmy, ten poza czasem, poza siódemką, poza „tym światem", jako swoje uczestnictwo w „nieznającym wieczoru" dniu Królestwa.
W objawieniu biblijnym liczba siedem oznacza świat, jest jego symbolem; symbolem świata stworzonego przez Boga i przez to doskonałego, dopełnionego, „bardzo dobrego"; świata skażonego grzechem człowieka i przemienionego w „ten świat", wydanego złu i śmierci; wreszcie świata jako „historii zbawienia", jako sceny i przedmiotu zbawczego dzieła Bożego. Tego wszystkiego ten dzień siódmy, który odmierza czas świata i dlatego „organizuje" jego życie, jest zarazem wyrazem i doświadczeniem. Jako dzień, w którym Bóg odpoczął od wszystkich swoich dzieł i który pobłogosławił, jest dniem radowania się człowieka w Bogu i w stworzeniu jako komunii z Bogiem. Jako jedynie przerwa w pracy, a nie jej rzeczywisty koniec; a jako odpoczynek, którego domaga się sama praca, jest właśnie wyrazem zniewolenia człowieka przez świat. I wreszcie, ponieważ przypomina człowiekowi o Bogu, a zarazem odsłania przed nim jego oddalenie od Boga i jego zniewolenie przez świat, dzień ten jest dniem oczekiwania, dniem ludzkiej nadziei na odkupienie i wyzwolenie, nadziei na dzień poza „siódemką", poza bezsensownym powtarzaniem się czasu, którego jedynym horyzontem są śmierć i zniszczenie.
Ten nowy dzień przychodzi, zostaje zapoczątkowany wraz ze Zmartwychwstaniem Chrystusa. Wypełniwszy historię zbawienia, odtworzywszy w sobie człowieka i świat, odpocząwszy w błogosławiony szabat, Chrystus powstał z martwych „pierwszego dnia po szabacie". Tego dnia rozpoczął się nowy czas, który, choć zewnętrznie pozostaje w obrębie „starego" czasu tego świata i wciąż odmierzany jest liczbą siedem, wierni poznają jako prawdziwie nowy: otwarty na wieczność, przezroczysty na Królestwo Boże, którego obecność, moc i radość ujawnia się w „tym świecie". We wczesnym Kościele, w pismach Ojców i w tradycji liturgicznej, symbolem owego nowego czasu jest liczba osiem. Z jednej strony bowiem nie ma ósmego dnia w czasie „tego świata", w starym czasie, nieuchronnie wciąż odmierzanym liczbą siedem. Z drugiej jednak strony istnieje on rzeczywiście w doświadczeniu Kościoła, jest wręcz samym sednem tego doświadczenia. Od samego początku chrześcijanie gromadzili się jako „Kościół", aby sprawować Eucharystię, pierwszego dnia tygodnia, to znaczy w dniu następującym po dniu siódmym. Tak więc w kategoriach „tego świata" był to jeden z siedmiu dni, w pełni należący do czasu tego świata. Cały jednak sens tego zgromadzenia, tego świętowania, jak już powiedzieliśmy, polegał na tym, że Kościół doświadczał w nim samego siebie jako wstępującego do nieba, a to znaczy: wypełniającego się poza czasem, uczestniczącego przy stole Chrystusa w Jego wiecznym Królestwie. Pierwszy dzień czasu „tego świata" Kościół przeżywał jako dzień ósmy, ten poza czasem, poza siódemką, poza „tym światem", jako swoje uczestnictwo w „nieznającym wieczoru" dniu Królestwa. I właśnie to doświadczenie, wyrażone przede wszystkim w rytmie dnia Pańskiego, pierwotnej chrześcijańskiej niedzieli, dnia eucharystycznego wstępowania Kościoła do nieba, ukształtowało całe życie liturgiczne Kościoła i nadal je kształtuje.
o. Aleksander Schmemann (tłum. Jakub Oniszczuk)
za: Of water and of Spirit, Alexander Schmemann, Crestwood 1995, p. 122-123.
fotografia: Aleksander Wasyluk /orthphoto.net/
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.