pt, 18(5) wrz piątek, 18(5) wrz 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 18 września 2026

Uwielbijmy kapłanów-męczenników!

Homilia z okazji pierwszej rocznicy kanonizacji Męczenników Katyńskich, wygłoszona 17 września 2026 r. przez abp. Jerzego (Pańkowskiego) w katedralnej cerkwi Prawosławnego Ordynariatu Wojska Polskiego pw. św. Jerzego Zwycięzcy w Warszawie.

2 czytelników poleca

Przyjdźcie wierni, uwielbijmy kapłanów-męczenników, którzy wściekłość bezbożników zwyciężyli, i służbę Chrystusowi Bogu aż do śmierci szczerze pokochali, radujcie się żołnierze i wszyscy ludzie Cerkwi Polskiej, w wychwaleniu katyńskich męczenników, oni to są teraz naszymi niestrudzonymi orędownikami, weselącymi się z zastępami anielskimi. (Stichera, ton 2)

Drodzy Bracia i Siostry!

Minął rok od niezwykle ważnego wydarzenia, jakim była kanonizacja prawosławnych kapelanów – ppłk. Szymona Fedorońko, mjr. Wiktora Romanowskiego, kpt. Włodzimierza Ochaba oraz wielu innych cierpiętników, których ogólnie określamy mianem „męczenników katyńskich”.

Upływ czasu, co prawda, jest udziałem tylko ludzi żyjących w doczesnym świecie. Ci, którzy odeszli, a lepiej powiedzieć – „zasnęli w Panu” – żyją poza ziemskim wymiarem czasoprzestrzeni. Zgodnie z teologiczną wykładnią ludzka dusza jest oczywiście niematerialna i duchowa, ale zwłaszcza po śmierci jednocześnie zachowuje ludzki wygląd, a nawet kształt. To jakby „eteryczna materialność”. Dzięki niej ludzkie dusze, po śmierci należących do nich ciał, nawzajem się rozpoznają. Ich udziałem jest wieczność, gdzie nie ma „ani chorób, ani smutku, ani też westchnienia”. A skoro nie ma tam zmartwień ani westchnień, to również nie ma tam śladu niepokoju, niecierpliwości i agonii.

Dlaczego o tym mówimy? Otóż głównie po to, abyśmy uświadomili sobie fakt, że żaden święty nie czeka na swoje kanonizacyjne uznanie na ziemi. Nie zabiega o to, aby ogłoszono jego świętość. Święty umiera w świętości i pozostaje świętym, nawet jeśli nigdy nie zostanie kanonizowany. Nikt nie staje się świętym po śmierci. Świętość bowiem zależy od całości przeżytego życia, a nierzadko nawet od ostatniej jego chwili, jak miało to miejsce w przypadku łotra na krzyżu. Wystarczyło, że rozpoznał on w Chrystusie swego Zbawiciela i przyznał, że nie ma szans na zbawienie. On w jednej chwili zrozumiał, czym jest prawdziwa metanoia. Łotr prosił tylko o jedno, a mianowicie o wspomnienie go w Królestwie Chrystusa – w tym Królestwie, w którym sam siebie nie widział. Prosił tylko, żeby Chrystus sobie o nim w nim przypomniał. I to wystarczyło, żeby wejść do raju tego samego dnia.

Wniosek z tego jeden. Świętym może zostać tylko ten, kto dostrzegł w sobie grzech. W sobie, nie w innych. I nie chodzi tutaj tyle o sam grzech w kategoriach czynu, lecz raczej – o świadomość obecnego we mnie grzechu. We mnie, nie w innych.

W odniesieniu do Kościoła prawosławnego termin „kanonizacja” ma charakter konwencjonalny, stosowany jest często per analogiam, ponieważ nie oznacza aktu uczynienia człowieka świętym, lecz jedynie kościelne uznanie i potwierdzenie istniejącego już faktu jego świętości. Ta proklamacja świętości jest potrzebna nam – żyjącym! Ale do czego w istocie rzeczy? Przede wszystkim do tego, żebyśmy się przekonali, że to, co mówi Chrystus w Ewangelii, jest dającą się zrealizować rzeczywistością. Święty pozostaje żywym dowodem prawdziwości Ewangelii i obecnego w niej Chrystusa. Kanonizacja czy też proklamacja świętości nie jest ludzkim zadośćuczynieniem, nawet jeśli chodzi o bestialski mord na bezbronnym człowieku. 

Święci Męczennicy Katyńscy – znani nam z imienia i nieznani – zostali ogłoszeni świętymi po pierwsze dlatego, że taka była Wola Boża. Dzisiaj sam nie umiem odpowiedzieć na pytanie, dlaczego nie ogłosiliśmy tej świętości wcześniej albo nie odłożyliśmy jej na później. To był moment, w którym już nikt nie miał wątpliwości, że należy to zrobić tu i teraz. Jestem przekonany, że wszystkim kierowała łaska Świętego Ducha. Zostali kanonizowani nie tylko dlatego, że zginęli męczeńską śmiercią, ale głownie z tego powodu, jak się zachowali w obliczu tej śmierci. 

Ogłoszono imienną świętość trzech kapelanów – ppłk. Szymona Fedorońko, mjr. Wiktora Romanowskiegooraz kpt. Włodzimierza Ochaba. Powodem tego były informacje i sprawdzone poszlaki dotyczące ich ewangelicznej postawy w obliczu śmierci. Nie mieliśmy prawa, jako Kościół prawosławny, ograniczyć się tylko do tych trzech osób, dlatego razem z nimi ogłosiliśmy świętość anonimowych męczenników, których imiona mogą z czasem uzupełnić panteon imiennych „cierpiętników katyńskich”. Wierzę, że to kwestia czasu, ale przede wszystkim działanie Boga, Który we właściwym czasie objawia nam Swoją Wolę względem Jego świętych. Czyni to zawsze dla naszej duchowej korzyści i dla chwały Jego Imienia.

Drodzy Zebrani!

Św. męczennik ppłk Szymon Fedorońko (ur. 1893 w miejscowości Czerter, pow. sanocki) to prawosławny kapelan wojskowy, gorący patriota, bohater i orędownik. Żałuję, że nie ma z nami dzisiaj jego wnuczki, p. Aleksandry Adamczewskiej, która pozostaje z nami w ciągłym kontakcie. Do niedawna żyła jej siostra. Odeszła kilka miesięcy temu. Obu im dane było pojechać z nami do Katynia, ale też doczekać kanonizacji ich Dziadka. Pani Aleksandra wciąż nam powtarza, jak bardzo w jej życiu obecny jest dziadek Szymon, a szczególnie jak mocno odczuwa jego troskę teraz, kiedy ma jego ikonę w swoim domu. Dziękujemy jej za nieoceniony wkład w prace naszej komisji kanonizacyjnej.

Ks. protoprezbiter Szymon to utalentowany kapłan i kaznodzieja, upamiętniony imienną tabliczką w ścianie pamięci krakowskiego kościoła garnizonowego św. Agnieszki, a w listopadzie 2007 roku pośmiertnie awansowany na pułkownika, później również odznaczony Orderem Orła Białego. W jego karcie kwalifikacyjnej za rok 1924 czytamy: „Charakter zacny, stały, sumienny, pracuje z poświęceniem nad umoralnieniem żołnierzy i kieruje nimi w duchu państwowości polskiej. Lojalny. Cieszy się zaufaniem przełożonych. Bardzo inteligentny i wszechstronnie wykształcony. Wzór pracy i obowiązku”. Te cechy sprawiły, że stanął na czele duszpasterstwa wojskowego. Cieszył się ogromnym uznaniem cichego męczennika Kościoła prawosławnego w Polsce i twórcy jego kanonicznej niezależności – metropolity Dionizego Waledyńskiego, który wiele lat spędził na zesłaniu, w upokorzeniu i odsunięciu od urzędu Zwierzchnika PAKP.

O przedśmiertnym losie o. Szymona charakterystycznie pisze prof. Andrzej Krzysztof Kunert: „…posiadał dużo znajomych i przyjaciół na tamtych terenach. Mógł zdjąć mundur i ukryć się, unikając radzieckiej niewoli. Jako żołnierz i oficer nie uczynił tego i wraz z innymi oficerami poszedł do niewoli”. Ks. Szymon zginął w Katyniu razem ze swoimi żołnierzami. Został zidentyfikowany podczas niemieckiej ekshumacji ofiar w 1943 roku. Dzisiaj jest patronem żołnierzy i prawosławnych kapelanów wojskowych.

Ks. mjr (pośmiertnie ppłk) Wiktor Romanowski (ur. 1899 na Wołyniu) to kapelan wojskowy i Policji Państwowej. Intelektualista i naukowiec. Studiował na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie obronił pracę o św. Ireneuszu z Lyonu. Tam też później wykładał. Uznawany był za czołowego duszpasterza wojskowego i wzorowego wychowawcę żołnierzy. Został wywieziony do Ostaszkowa na podstawie list dyspozycyjnych NKWD. W kwietniu 1940 roku podzielił tragiczny los oficerów zamordowanych w Twerze. Spoczął w Miednoje. To patron funkcjonariuszy i prawosławnych  kapelanów Policji.

Ks. kpt (pośmiertnie mjr) Włodzimierz Ochab (ur. 1900 we wsi Nehrybka, pow. przemyski). Po studiach na Uniwersytecie Warszawskim przyjął święcenia kapłańskie z rąk metropolity Dionizego. Po swej trudnej posłudze kapłańskiej w parafiach w Lipowicach, Tylawie, Mszannie i Buśnie, w pow. hrubieszowskim, ks. Ochab został mianowany w 1938 roku kapelanem więziennym w stopniu kapitana i przydzielony do Zakładu Karnego w Drohobyczu. Był narażony na represje sowieckie. Rozstrzelany w Twerze i pogrzebany w Miednoje. Data śmierci nieznana. Od roku jest patronem funkcjonariuszy i prawosławnych kapelanów więziennictwa.

Drodzy Bracia i Siostry!

Dzisiaj nie tylko oddajemy im hołd i wielbimy ich jako świętych, ale znacznie bardziej uciekamy się do ich modlitewnego wstawiennictwa za nami przed Bogiem. Po minionym roku, kiedy to każdego dnia, jako kapelani i żołnierze wyznania prawosławnego, liturgicznie zanosimy do nich modlitwy i kłaniamy się ich ikonie, możemy z całą pewnością stwierdzić, że oni żyją, są obecni wśród nas i okazują nam niewidzialną pomoc w każdej dobrej sprawie.

Oni rozumieją nasze niepokoje i obawy, bo żyli w równie niebezpiecznych czasach. Osobiście nie mam wątpliwości, że tak jest. Dzięki tej proklamacji ich świętości staliśmy się sobie bliżsi. Nasz modlitewny dialog z nimi dodaje naszej służbie więcej odwagi i nadziei na to, że ostatecznie zawsze zatryumfuje Prawda, Którą jest Sam Jezus Chrystus.

Męczennicy Katyńscy modlą się za naszą Ojczyznę, za Wojsko Chrystusa miłujące i Służby Mundurowe, za każdego, kto nosi mundur i służy innemu człowiekowi. Dzisiaj wychwalamy męczenników słowami z ich nabożeństwa: 

Przyjdźcie uczyńmy święto, mężnych cierpiętników lasu katyńskiego, opiewajmy w hymnach wysiłki męczenników, niezachwianych w cierpliwości i silnych w próbach, i jednomyślnie zawołajmy: módlcie się święci męczennicy za nas grzesznych, czyniących waszą pamięć. (Stichera, ton 2)

Amen!

abp prof. dr hab. Jerzy  (Pańkowski)


Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Polecane przez czytelników

z ostatniego kwartału
wszystkie →

Najnowsze aktualności

wszystkie →