Często wcale nie chcemy zadawać niektórych pytań Bogu. Boimy się usłyszeć Jego odpowiedź. Odpowiedź inną, niż byśmy chcieli otrzymać, inną niż ta, której my oczekujemy. Czy młodzieniec z dzisiejszej Ewangelii zadałby Chrystusowi drugie pytanie, gdyby wiedział, jaką odpowiedź od Niego otrzyma?
Drodzy Bracia i Siostry,
mijają lata, a my co roku słyszymy w trakcie liturgii wciąż te same fragmenty Pisma Świętego. Jak się nam wydaje, ich treść jest nam dobrze znana i tak doskonale je rozumiemy, iż jesteśmy skłonni zapytać – czy jest sens co roku czytać to samo?
Musimy jednak pamiętać, że Pismo Święte Nowego Testamentu, które jest słowem Chrystusa, jest wciąż aktualne, a my – czytając – za każdym razem odkrywamy w jego słowach coś nowego. Coś, co akurat w tym czasie dotknie naszego serca, bo na przykład nurtuje nas jakieś pytanie albo problem.
Dziś znowu usłyszeliśmy opowieść o młodzieńcu, który zapytał Zbawiciela: „Co mam uczynić, abym miał życie wieczne?”. To rzeczywiście bardzo ważne i istotne pytanie. Znamy odpowiedź Chrystusa, Który właściwie powtórzył mu starotestamentowe przykazania. Na to młodzieniec powiedział: „Wszystko to zachowałem od młodości mojej. Czego mi jeszcze brakuje?”.
Wiemy, że wtedy Jezus Chrystus powiedział to, co młodzieńcowi było bardzo trudno wykonać, i odszedł on ze smutkiem. Słowa Chrystusa brzmiały: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, rozdaj to, a potem idź w ślad za Mną”.
W tej opowieści można znaleźć wiele różnych wątków, można mówić o jej wielu aspektach; wszystkie one są ważne dla naszego życia. Dzisiaj chciałbym zwrócić naszą uwagę tylko na jeden z nich.
Zacznę od pytania – czy my w naszej rozmowie z Bogiem stawiamy pytania podobne do pytań, które zadał Chrystusowi ów młodzieniec, o którym słyszeliśmy w Ewangelii? Czy pytamy: Co mam czynić w moim życiu? Jak mam żyć? Czy my w ogóle stawiamy Bogu takie pytania? A przecież to ważne, to istotne kwestie. Co mam czynić, jak mam żyć, aby zbawienie stało się także moim udziałem?
Naszą rozmową z Bogiem jest modlitwa. Młodzieniec miał możliwość, by podejść do Chrystusa i z Nim rozmawiać twarzą w twarz. Dla nas taką rozmową ma być nasza modlitwa. Czy jednak, stając na modlitwę, pytamy Jezusa Chrystusa: Co mam dzisiaj zrobić? Albo czy mówimy: Panie, wskaż mi moją drogę życia, tę, która wiedzie do życia wiecznego? Czy też: Prowadź mnie tak, abym osiągnął zbawienie?
I tu pojawia się pytanie – a jaka w ogóle jest nasza modlitwa? Czy jest ona szczerą rozmową z Bogiem? A może jest tylko formalnym przeczytaniem napisanych przez kogoś tekstów, czasami nawet bez zastanowienia, co czytamy, bo nasze myśli gdzieś krążą, bo myślimy o czymś innym, a czytają tylko usta...
Z drugiej strony jednak bardzo często wcale nie chcemy zadawać niektórych pytań Bogu. Boimy się usłyszeć Jego odpowiedź. Odpowiedź inną, niż byśmy chcieli otrzymać, inną niż ta, której my oczekujemy. My przecież chcemy, aby się wszystko wypełniało w naszym życiu tak, jak my zaplanowaliśmy. To my chcemy narzucić Bogu scenariusz naszego życia. I chcemy tylko, żeby Bóg go wypełnił, żeby się ten nasz scenariusz zrealizował. I dlatego nie zadajemy Bogu takich pytań, bojąc się, że usłyszymy to, czego nie oczekujemy – tak jak ten pytający.
Czy młodzieniec z dzisiejszej Ewangelii zadałby Chrystusowi drugie pytanie, gdyby wiedział, że właśnie taką odpowiedź od Niego otrzyma? Nie był przecież gotów wypełnić propozycji Zbawiciela. Choć nie wiemy do końca, jak ostatecznie w swoim życiu postąpił, ewangelista jednak mówi, że odszedł bardzo zasmucony, bo miał wiele majętności.
Jak więc powinna wyglądać nasza modlitwa? Najlepiej, gdyby było to: Niech się stanie wola Twoja. Przecież to właśnie czytamy w modlitwie „Ojcze nasz”. Przede wszystkim, żeby spełniała się wola Boga.
Kolejne ważne stwierdzenie do wypowiedzenia podczas modlitwy to: Prowadź mnie tak, żebym się zbawił. Nieważne, jak ja chcę, ale – bym się zbawił.
Możemy też mówić do Boga: Boże, Ty wiesz lepiej, co jest dla mnie lepsze, co jest mi potrzebne w tym życiu. Ułóż więc moje życie nie tak, jak ja chcę, ale jak Ty chcesz; tak, jak to będzie dla mnie dobre.
To wszystko, Bracia i Siostry, są ważne refleksje, które wypływają z dzisiejszego czytania. Mijają dni i lata, a ta opowieść ewangeliczna wciąż jest aktualna. Aktualna jest nie raz w roku, gdy ją słyszymy. Powinniśmy przecież codziennie pytać Boga: Co dzisiaj mam zrobić, aby to się Tobie, Boże, podobało? I właśnie o tym ważnym aspekcie naszej modlitwy przypomina nam jeszcze raz ta perykopa.
abp Jakub (Kostiuczuk)
Prawosławny Arcybiskup Białostocki i Gdański
fotografia: jarek1 /orthphoto.net/
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.