ndz, 4 paź (21 wrz) niedziela, 4 paź (21 wrz) 2026 roku juliański
Kalendarz →
Publicystyka 4 października 2026

Nieść swój krzyż czy nie - to zawsze nasz wolny wybór

Wziąć swój krzyż – oznacza nie bać się trudności i odrzucić wszelkie iluzje dotyczące nas samych i tego świata. Nawet jeśli potykamy się i upadamy, i tak trzeba iść naprzód i ufać Bogu. Nie pokładamy nadziei w jakiejś duchowej czy moralnej doskonałości, ale w wielkim miłosierdziu Boga.

1 czytelników poleca

Cerkiew wciąż celebruje święto Podwyższenia Krzyża Pańskiego i nie powinniśmy zapominać, że każdego dnia decydujemy, czy weźmiemy na siebie nasz osobisty krzyż, czy też nie. Oczywiście nie jesteśmy w stanie kontrolować, czy na naszej drodze pojawią się jakieś trudności lub przeszkody, ale zawsze możemy postrzegać każdą próbę jako okazję do wyrzeczenia się siebie i pójścia za Bogiem. W tym celu należy nieustannie dążyć do dobrowolnego oddania życia Chrystusowi. Wykorzystując naszą wolność, by unicestwić niszczycielską moc grzechu, będziemy mogli w pełniejszy sposób uczestniczyć w wielkim zwycięstwie Chrystusa nad śmiercią, odniesionym na krzyżu, i zyskamy siłę, by zmartwychwstać wraz ze Zbawicielem do nowego, świętego życia. Jednak nie stanie się to z dnia na dzień. Dla nas, utożsamiających się z ukrzyżowanym i zmartwychwstałym Bogiem, jest to nieustanna praca.

W Liście do Galatów apostoł Paweł pisze: „Gdyż ja przez Prawo Prawu umarłem, abym był żyjący dla Boga. Z Chrystusem zostałem współukrzyżowany; bo żyję już nie ja, lecz żyje we mnie Chrystus. A to, że teraz żyję w ciele, żyję w wierze Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał samego siebie za mnie” (Ga 2, 19–20). O licznych trudnościach swojej posługi i próbach apostoł Paweł mówił: „Teraz raduję się w cierpieniach za was i uzupełniam braki udręk Chrystusa w [ziemskim] ciele moim za Ciało Jego, którym jest Cerkiew" (Kol 1, 24). W wielkim poświęceniu Zbawiciela na krzyżu dla zbawienia świata niczego nie brakuje. Jedyne, czego brakuje, to nasze nieustanne posłuszeństwo Jego wezwaniu, by wyrzec się siebie i pójść za Nim. Z powodu naszych namiętności i przemijalności zepsutego świata walka o wierność Bogu nieuchronnie wiąże się z cierpieniem. Kościół jest Ciałem Chrystusa, którego jesteśmy niegodnymi członkami, i abyśmy mogli osiągnąć duchowe uzdrowienie oraz dzięki własnej wierności wzmocnić Kościół, musimy nieustannie brać na siebie swój krzyż. Nasze cierpienie nie jest czymś miłym Bogu, ale konsekwencją tych nieuniknionych trudów i wysiłków, na które się decydujemy, aby umartwić wszystko, co oddziela nas od Chrystusa. Zaprawdę, nieść swój krzyż oznacza nie uchylać się od tej niełatwej walki, która toczy się każdego dnia, i odrzucać grzechy, które stały się naszą drugą naturą.

W noc przed ukrzyżowaniem Chrystus modlił się: „Ojcze, jeśli chcesz, odejmij ten kielich ode Mnie, jednak nie Moja wola, lecz Twoja niech się dzieje!” (Łk 22, 42). On dobrowolnie wszedł na krzyż i nas również nikt nie zmusza do niesienia naszego krzyża. Wiele problemów i prób wkracza w nasze życie bez pytania o zgodę; czasami jest tak ciężko, że brakuje nawet siły, by dalej żyć, a jeśli nie będziemy duchowo postrzegać cierpień, bardzo łatwo możemy się załamać. W odpowiedzi na straty, przeszkody i rozczarowania możemy – jak sugerowała żona sprawiedliwego Hioba Wielce Cierpiącego: „Złorzecz Bogu i umieraj” (Hi 2, 9). Mamy swobodę, by nie powierzać całego naszego smutku Chrystusowi, lecz zamiast tego pozwolić, by rozniecił on w nas gniew, złamał naszą wiarę i zatruł relacje z otaczającymi nas ludźmi. Nikt nie może nam w tym przeszkodzić, ponieważ wolność jest nieodłącznym prawem człowieka stworzonego na obraz Boży.

Tylko my sami możemy zjednoczyć się z Chrystusem w Jego najwyższej ofierze, złożonej dla zbawienia świata. Niezależnie od okoliczności, jesteśmy w stanie tak wykorzystać naszą wolność, aby wziąć swój krzyż i odrzucić rozpacz, ponieważ każdy wysiłek, każdy ból i każde rozczarowanie to okazja do wyrzeczenia się siebie i pójścia za Chrystusem. Każda trudność to wyzwanie, na które możemy odpowiedzieć albo naśladując Chrystusa, albo ulegając namiętnościom. On cierpiał na krzyżu, odmawiając jakiejkolwiek odpowiedzi tym, którzy Go nienawidzili i odrzucali. Podobnie i my możemy Go naśladować w każdych okolicznościach życia, nawet wtedy, gdy wielka jest pokusa, by postąpić zupełnie inaczej niż Pan. Choroby, rozstania, niepokojące myśli o tym, co będzie dalej, żal za przeszłością, zniweczone nadzieje, a nawet najstraszniejsze i niewyobrażalne straty stanowią dla nas okazję do rozwijania takich cnót jak: „wielkoduszność, życzliwość, miłosierdzie, wiara, łagodność, wstrzemięźliwość” (Gal 5, 22–23). Apostoł Paweł pisał, że „Ci, co należą do Chrystusa, ukrzyżowali ciało wraz z namiętnościami i żądzami” (Gal 5, 24).

Kiedy na naszej drodze pojawiają się próby, zazwyczaj szybko ujawniają się nasze wypaczone pragnienia i ohydny egoizm. Często mija zaledwie chwila, a stajemy się podobni do proroka Jonasza, który wpadł w szał z powodu tego, że robak podgryzł tykwę, która chroniła go przed słońcem. Wydawałoby się, że to drobiazg, ale prorok tak bardzo się rozgniewał, że nawet prosił o śmierć (zob. Jon 4, 5–11). Czasami problemy, które nas przytłaczają, wydają się tak poważne, że w głębi duszy zaczynamy wątpić i niemal popadamy w rozpacz, próbując zrozumieć sens i cel życia. Kiedy próbujemy znaleźć sposób na uciszenie burzliwych namiętności, mamy wiele okazji, by wziąć na siebie swój krzyż – mogą to być sprawy zarówno istotne, jak i ledwie warte uwagi.

Zazwyczaj nie trzeba w tym celu robić nic szczególnego ani nadprzyrodzonego. Często wystarczy po prostu skupić uwagę na podstawowych zasadach życia chrześcijańskiego, a mianowicie nie brać do serca grzesznych myśli, przebaczać tym, którzy nas skrzywdzili, wierzyć, że nie ma nic, co „mogło nas oddzielić od miłości Bożej, tej w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (Rz 8, 39). Im bardziej otwieramy serce na uzdrawiającą moc Bożą poprzez modlitwę, skruchę i służbę bliźnim, tym mniej czasu i energii pozostaje nam na podsycanie i przyjmowanie grzesznych myśli, które popychają do grzesznych czynów. To nieustanne dążenie do życia w duchu chrześcijańskim stanowi podstawę niesienia własnego krzyża, zaparcia się samego siebie i naśladowania Boga.

Powinniśmy również uważnie czuwać, aby nie popaść w różne formy bałwochwalstwa, które skłaniają nas do tego, by za cenę własnej duszy zdobyć cały świat. Chrystus mógł odrzucić Krzyż, aby zdobyć ziemską władzę i stworzyć polityczne królestwo żydowskie. Naśladując Go, musimy odrzucać wszelkie przywiązanie do tego, co ziemskie, nawet w sprawach pozornie błahych: od kwestii stosunków międzynarodowych po stosunki z przyjaciółmi, bliźnimi i członkami rodziny. Ani w życiu doczesnym, ani w duchowym nie da się służyć dwóm panom – ci, którzy tego pragną, ryzykują zgubę duszy w daremnym dążeniu do zdobycia całego świata. Słowo o Krzyżu Chrystusowym dla tych, którzy czczą ziemski sukces (jakikolwiek by on nie był) jak boga, jest szaleństwem. Jeśli pokochamy cokolwiek bardziej niż Boga, to swoimi czynami przyniesiemy hańbę naszemu Panu i Jego Krzyżowi.

Wziąć swój krzyż – oznacza nie bać się trudności i odrzucić wszelkie iluzje dotyczące nas samych i tego świata. Nawet jeśli potykamy się i upadamy, i tak trzeba iść naprzód i ufać Bogu. Nie pokładamy nadziei w jakiejś duchowej czy moralnej doskonałości, którą można osiągnąć samym wysiłkiem woli, ale w wielkim miłosierdziu Tego, Który z doskonałej miłości wydał Siebie na śmierć dla naszego zbawienia. Poprzez Krzyż On umocnił życie w czasie, gdy triumfowała śmierć, światło – gdy wszystko pogrążone było w ciemności, radość – gdy panowała rozpacz.

Bóg obdarzy nas uzdrowieniem, w miarę jak będziemy oddawać się Mu, pokornie pokładając w Nim naszą nadzieję i nie zwracając uwagi na trudności i ból, z którymi się to wiąże. W ten sposób będziemy mogli umrzeć dla niszczycielskiej mocy grzechu i wejść do błogiego Królestwa naszego Pana, które nie należy do tego ziemskiego świata. Podnieśmy Święty Krzyż i każdego dnia przez całe życie podążajmy za Zbawicielem, wyrzekając się samych siebie i nie bojąc się nieść swój osobisty krzyż.

archimandryta Andrei (tłum. Justyna Pikutin)

za: dzen.ru

fotografia: peca1813 /orthphoto.net/

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Polecane przez czytelników

z ostatniego kwartału
wszystkie →

Najnowsze ze świata

wszystkie →