„Przejeżdżamy jakby przez raj, z prawej strony morze, a z lewej góry, wsie i kwitnące ogrody.
„Przejeżdżamy jakby przez raj, z prawej strony morze, a z lewej góry, wsie i kwitnące ogrody. A ten Kabardyjczyk chce uciekać stąd do miast Europy, gdzie co najmniej przez sześć miesięcy w roku panuje zima, mróz i mgła, która wdziera się do naszych wnętrzności i płuc, zaraża nas gruźlicą i pozbawia wszystkich najsubtelniejszych barw duszy i charakteru, barw narodowych, barw naszego kraju…” Takimi słowami kończy się dziennik św. Grzegorza (Peradze) napisany w trakcie podróży do Ziemi Świętej i Syrii.
Dziennik jest jednym z kilkunastu artykułów, które święty po sobie pozostawił. Dostępne są również dwa wystąpienia (z konferencji w Niemczech i wykład inauguracyjny na Uniwersytecie Warszawskim), a także kazania i opracowania naukowe. Artykuły te ukazały się drukiem w piśmie Pro Georgia (czasopismo naukowe Uniwersytetu Warszawskiego poświecone zagadnieniom Kaukazu, w tym kwestiom gruzińskim).
Szczególnie ciekawą pozycją jest właśnie dziennik. Można w nim znaleźć fragmenty niezwykle refleksyjne, jak też pełne ironii i poczucia humoru, cenne obserwacje otaczającej rzeczywistości. Poniżej dwa cytaty opisujące wizytę św. Grzegorza w ascetycznym monasterze św. Saby Uświęconego.
Mieszkam też w pieczarze. Nad moim łóżkiem wisi skarbonka z napisem w języku francuskim, zawierającym prośbę o wrzucenie małej jałmużny „pour les misérables”: „dla nieszczęśliwych nędzarzy”. Jest mi nadzwyczaj nieprzyjemnie spotkać tutaj – bodaj czy nie w jedynym miejscu świata o tak starożytnej ascezie – taką charakterystykę zakonnika. Przecież zakonnik nigdy nie jest nieszczęśliwym, jeżeli świadomie albo z powołania wstąpił do klasztoru. Przeciwnie, jest szczęśliwy, ponieważ dąży do wewnętrznej harmonii. Być może, że to określenie pochodzi z bardzo dawnych czasów i ten, który po raz pierwszy je sformułował, chciał w ten sposób wskazać na wielką skromność naszego prawosławnego monastycyzmu...[...]
Przed jedenastą rozlegają się dźwięki dzwonu, wstaję więc i wychodzę na werandę: noc jest cudowna, ciepła i cały klasztor jest pogrążony w kolorze blado srebrzystym. Białe skały, pieczary i sama świątynia przybierają się w kolory tej cudownej nocy niezwykłego blasku, jakby aureoli świętości. Podczas takich cudownych nocy grzechem byłoby spanie: trzeba czerpać natchnienie, trzeba oddawać się kontemplacji, trzeba śpiewać hymny, trzeba się modlić… Spędziłem tam dwie takie cudowne noce i zawsze wspominam je z tęsknotą.
W formie elektronicznej artykuły znajdują się na stronie Prawosławnego Punktu Duszpasterskiego św. męcz. Archimandryty Grzegorza, w dziale Teksty.
Serdecznie zapraszamy
— Anna Siegień
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.