Prezentujemy kazanie wygłoszone w 1998 r.
Prezentujemy kazanie wygłoszone w 1998 r. przez bp wiedeńsko-austriackiego Hilariona z okazji niedzieli o św. ap. Tomaszu.
„Jeśli nie ujrzę na rękach jego znaku gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ i nie włożę ręki mojej w bok jego nie uwierzę” (J 20,25). Tak odpowiedział Tomasz uczniom Zbawiciela, którzy opowiedzieli mu o ujrzeniu zmartwychwstałego Pana. „Jeśli nie zobaczę, nie uwierzę”. Tak często odpowiadają nam, wierzącym, ludzie, którzy potrzebują od nas logicznych, namacalnych dowodów przemawiających potwierdzających wiarę. Ale takich dowodów nie ma i nie może być, albowiem wiara chrześcijańska znajduje się za granicami możliwości ogarnięcia przez rozum, ona jest ponadracjonalna. W chrześcijaństwie niczego nie można logicznie uzasadniać – ani istnienia Boga, ani powstania z martwych Chrystusa, ani innych zdarzeń, które można tylko przyjąć albo i nie przyjąć na wiarę.
„Boga nikt nigdy nie widział” – mówi św. ap. Jan Teolog (J 1, 18). I istnienia Boga nikt nigdy nie udowodnił. I zmartwychwstania Chrystusa nikt nigdy nie poświadczył w taki sposób, żeby stało się bezspornym faktem dla całej ludzkości. I dlatego mimo pozornej niemożności udowodnienia wiary, miliony ludzi przychodzą i będą przychodziły do Chrystusa; wierzyły, wierzą i będą wierzyć w zmartwychwstanie Chrystusa; przyznawały, przyznają i będą przyznawać istnienie Boga. Dlaczego? Dlatego, że oni spotkali Boga na swojej drodze i żadne dodatkowe dowody nie są im potrzebne.
Ale jak odbywa się spotkanie człowieka z Bogiem? Różnie dla każdego. Dla jednych – to doświadczenie niespodziewanego przejrzenia, kiedy ludzie nagle odczuwają, że Bóg jest obok nich, że On – jest tutaj, że On widzi i słyszy ich, a oni widzą i słyszą Jego. Dla innych – to doświadczenie wzrastania w nich Bożej obecności, doświadczenie stopniowego poznawania zmartwychwstałego Chrystusa. Bywa że Chrystus spotyka człowieka, ale człowiek albo nie doświadcza tego, albo zaczyna później rozumieć, że to było spotkanie z Panem. Tak też się stało z dwoma uczniami, którzy wędrowali z Jerozolimy do Emmaus, w spotkanym wędrowcu nie poznali Jezusa, dlatego, że Jego wygląd zmienił się po zmartwychwstaniu. Pan rozmawiał z nimi całą drogę, wszedł razem z nimi do domu i dopiero kiedy przełamał chleb, rozpoznali Go, lecz On wówczas stał się niewidzialny. I wtedy powiedzieli: „Czyż serce nasze nie pałało w nas, gdy mówił do nas w drodze i Pisma przed nami otwierał?” (Łk 24, 32). I z radością obwieścili uczniom o swoim spotkaniu ze zmartwychwstałym Nauczycielem.
Zaskakującym jest to, że uczniowie nie poznali Chrystusa kiedy był razem z nimi; ludzkie oczy nie pomogły im rozpoznać zmartwychwstałego Boga. Ale oczami duszy oni poznali Pana. I gdy tylko rozpoznali, On stał się dla nich niewidoczny, dlatego, że ludzki wzrok nie jest potrzebny, kiedy serce rozpala wiara.
Tak też działo się i dzieje z chrześcijanami, którymi nie widzieli Boga, ale uwierzyli w Niego, dlatego, że serce ich rozgrzało się miłością do Niego. O nich właśnie mówił Chrystus: „Błogosławieni Ci którzy nie widzieli i uwierzyli” (J 20, 29). Błogosławieni dlatego, że odnaleźli nie logiczne dowody, lecz ten ogień, który Bóg wlewa do ludzkiego serca. I my wierzymy w zmartwychwstanie Chrystusa nie dlatego, że nas ktoś przekonał, ale dlatego, że sami swoim wewnętrznym doświadczeniem poznaliśmy Zmartwychwstałego. Uwierzyliśmy nie dlatego, że widzieliśmy Boga, ale dlatego, że odczuliśmy Jego żywą obecność w naszych sercach.
Sceptyczny rozum współczesnego człowieka cały czas mówi: „Nie zobaczę - nie uwierzę”. A my mówimy: „Wierzę, chociaż nie widzę”. Jeśli w religii wszystko było widoczne, namacalne i do udowodnienia – to po co i w co należało by wierzyć? Jeśli w religii nie było tajemnic, czym by ona się różniła od innych rzeczy, które nas otaczają ?
Wchodząc na chrześcijańską drogę rzucamy wyzwanie otaczającemu nas światu, który żąda od nas logicznego uzasadnienia naszej wiary. Powiem więcej – rzucamy wyzwanie własnemu rozumowi, który nierzadko wątpi w istnienie Boga. Płynąc statkiem wiary wiele ryzykujemy. Nie mamy gwarancji, że cało dopłyniemy do celu, nie stając się „rozbitkami w wierze” (1 Tym 1, 19). Nikt nam w ziemskim życiu nie obiecuje takiego spotkania z Chrystusem oko w oko, jakiego dostąpił Tomasz, który dotknął ran na ciele Zbawiciela i materialnie, fizycznie odczuł Zmartwychwstałego Pana. Oczywiście, w przyszłym wieku zobaczymy Chrystusa oko w oko, ale przecież i w to trzeba wierzyć! W obecnym czasie jest nam dane doświadczyć doświadczeniem wewnętrznym zmartwychwstałego Chrystusa – doświadczeniem, które jest silniejsze niż wszelkie dowody logiczne, wszelkie „fizyczne” widzenia.
Po co jest nam dane to doświadczenie? Dlatego, żebyśmy podzielili się nim z innymi. Powinniśmy pamiętać, że dopóki świat nie wierzy w zmartwychwstanie Chrystusowe, dopóki zmartwychwstały Chrystus nie stanie się doświadczeniem każdego człowieka, nie skończy się misja Chrystusa na ziemi. I tak, jak apostołowie po zmartwychwstaniu wyruszyli głosić Chrystusa, tak i my zostaliśmy powołani całym naszym życiem – nie tylko słowem, ale i czynami – by głosić Chrystusa zmartwychwstałego.
Dlaczego w paschalne dni nabożeństwa są sprawowane nie tylko w cerkwi, ale też i wokół niej? Dlaczego nie poprzestajemy na powszednim, zwyczajnym rycie Liturgii, ale uważamy za konieczne wychodzić z krzyżami, ikonami i chorągwiami na zewnątrz? Dlatego, że to jest nasza misja – nie tylko cieszyć się bliskością Chrystusa tutaj, w świątyni, ale świadczyć o Zmartwychwstałym tam, na zewnątrz, gdzie świat żyje swoim życiem.
Pamiętajmy, że zostaliśmy powołani do kontynuowania misji apostołów, którzy nie widzieli zmartwychwstania Chrystusa oczami ludzkimi, lecz ujrzeli je oczami duszy. Pamiętajmy, że to nie tylko do nich, ale również do nas zwrócił się Chrystus: „Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, ucząc je przestrzegać wszystkiego co wam przykazałem. A oto ja jestem z wami po wszystkie dni do skończenia świata. Amiń.” (Mt 28, 19 – 20).
Konsultacja merytoryczna: o. Mariusz Synak
Na zdj.: ikona św. ap. Tomasza z cerkwi pw. Zmartwychwstania Pańskiego w Białymstoku
Na podst.: www.orthodoxia.org/austria
— Tłum. Stefan Dmitruk
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.