W dniach 7 - 13 lipca braliśmy udział w ekumenicznych rekolekcjach dla małżeństw „Kana”.
W dniach 7 - 13 lipca braliśmy udział w ekumenicznych rekolekcjach dla małżeństw „Kana”.
Tygodniowa sesja „Kana” to wprowadzenie do duchowej formacji małżeństwa, mówiąc inaczej - jego ewangelizacja. Abstrahując od słownictwa specyficznego dla Kościoła rzymskokatolickiego, „Kana” – to wspólna droga duchowa która zachęca nas do postawienia Boga w centrum życia małżeńskiego. Ponieważ pary uczestniczące w sesji znajdowały się w bardzo różnych sytuacjach życiowych (miesiąc po ślubie, sprawa rozwodowa w toku itd.), wszystkie etapy tej drogi nie były obowiązkowe.
Organizatorzy jednak zaoferowali dość szeroki wachlarz środków poprawiających stosunki między małżonkami - powszechnie znane: modlitwa, przebaczenie, pojednanie, sakrament spowiedzi, a także specjalistyczne: dzielenie się, pisanie listów do partnera. Te lub inne środki miały przygotować uczestników sesji do odnowienia swojego przymierza małżeńskiego.
Rekolekcjom codziennie towarzyszyła modlitwa, nauczanie, świadectwa, spotkania w małych grupach oraz czas pracy w małżeństwach. Zaczynaliśmy dzień o 9 od krótkiej jutrzni, a kończyliśmy dopiero o 22 - wspólnym dziękczynieniem.
To wszystko nie byłoby możliwe gdyby wspólnota Chemin Neuf (http://www.chemin-neuf.pl/ ) - organizator rekolekcji - nie zapewniła codziennej opieki nad naszymi dziećmi, która odbywała się w kilku grupach wiekowych.
Spotkanie skończyliśmy wspólnym świętem, które przygotowywaliśmy wszyscy razem – dorośli i dzieci.
Kolejna rzecz, która rzuciła się w oczy to fakt, że wspólnota nie porzuca tych, którzy przeszli „Kanę”. Proponowane są dalsze etapy formacji we fraterni „Kana”. Małżonków zaangażowanych w życie swoich wspólnot kościelnych zachęca się, aby w nich pozostawali i pełnili posługi. Organizatorzy zapraszają również do posługi przy następnej „Kanie”. Daje to im też pewien bodziec, aby byli wierni swojemu powołaniu. Duch zła, duch tego świata dzieli małżonków - jest tylko jedna nadzieja dla nich – trwanie w Chrystusie.
Szkoda tylko, że jeszcze nie padła inicjatywa prowadzenia czegoś podobnego w Kościele prawosławnym.
— Dymitr i Marta Łukaszewicz
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.