Zaszczytnego podziękowania za kilkunastoletnią współpracę z Sybirakami doczekał się ks.
Zaszczytnego podziękowania za kilkunastoletnią współpracę z Sybirakami doczekał się ks. kmdr Aleksander Szełomow, dziekan marynarki wojennej Prawosławnego Ordynariatu WP. Z okazji 69 rocznicy wybuchu II wojny światowej i napaści sowieckiej na Polskę oraz z okazji Dnia Sybiraka został uhonorowany medalem „Pro Memoria”.
Uroczystość pod nazwą „W hołdzie zesłańcom Sybiru” odbyła się w niedzielę, 14 września br. w Gdyni z udziałem Związku Sybiraków, Gdyńskiej Rodziny Katyńskiej oraz władz miasta. Obecni byli także posłowie i senatorowie, młodzież szkolna i delegacje innych organizacji społecznych oraz instytucji. Najpierw w kościele Najświętszej Maryi Panny odbyła się msza w intencji ojczyzny, Sybiraków i rodziny katyńskiej, a po nabożeństwie liczni uczestnicy w asyście honorowej orkiestry i kompanii reprezentacyjnej marynarki wojennej przeszli pod pomnik „W hołdzie zesłańcom Sybiru”. Odegrano tam hymn państwowy, odmówiono modlitwę ekumeniczną za zmarłych na Syberii, złożono wiązanki kwiatów, oddano salwę honorową, natomiast uczniowie IX Liceum Ogólnokształcącego w Gdyni recytowali patriotyczne wiersze. Do odmówienia modlitwy w intencji zesłańców został poproszony przez Sybiraków ks. Aleksander Szełomow. Słuchających modlitwy szczególnie poruszyło zdanie, że Syberia była największym więzieniem świata i – niestety – była mocno zroszona polską krwią.
Współpraca kapelana marynarki wojennej ze Związkiem Sybiraków datuje się od co najmniej kilkunastu lat. Ksiądz Aleksander Szełomow wielokrotnie spotykał się z byłymi zesłańcami podczas różnych uroczystości religijnych i państwowych, aby natchnąć ich wiarą i optymizmem na dalsze życie oraz przekazać siłę przebaczania za krzywdy, którymi tak srogo doświadczył ich los i wrogowie ojczyzny. Podczas takich spotkań dochodziło nie tylko do dzielenia się wspomnieniami i doświadczeniami życiowymi, ale często i optymizmem, który pozwala przetrwać ludziom w ciężkich chwilach.
Można sądzić, że te spotkania zapadły w życzliwej pamięci Sybiraków, a współpracę z ks. komandorem Aleksandrem Szełomowem uznają oni za cenną, skoro kilka miesięcy temu wystąpili do kierownika Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych o przyznanie mu jednego z najważniejszych polskich odznaczeń cywilnych, czyli medalu Pro Memoria. Po weryfikacji tej kandydatury, ks. Szełomow wraz z dwoma Sybiraczkami, dostąpił tego zaszczytu podczas wspomnianej uroczystości 14 września 2008 roku przed pomnikiem „W hołdzie zesłańcom Sybiru”. W imieniu Sybiraków medal Pro Memoria całej trójce wręczył prezydent Gdyni Wojciech Szczurek.
Medal „Pro Memoria” został ustanowiony przez kierownika Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych (funkcja w randze ministra) 25 stycznia 2005 roku „za wybitne zasługi w utrwalaniu pamięci o ludziach i czynach w walce o niepodległość Polski podczas II wojny światowej i po jej zakończeniu”.
Odznaka ma kształt krążka, na awersie na tle rozdartych krat umieszczony jest orzeł z drzewca sztandaru wojskowego siedzący na obnażonej szabli skrzyżowanej z drutem kolczastym. Na rewersie znajduje się w otoku napis: „Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych”, a pośrodku napis „Pro Memoriał” nad skrzyżowanymi gałązkami dębiny i wawrzynu oraz datą: 8 maja 2005 (60 rocznica zakończenia II wojny światowej). Medal ten został zaprojektowany przez artystów-medalierów Roussane i Andrzeja Nowakowskich. Odznaka zawieszona jest na wstążce w kolorach granatowych, amarantowym i czarnym po bokach, nawiązujących do wstążek orderu Virtuti Militari, Krzyża Walecznych i Krzyża Zasługi z Mieczami.
Wśród odznaczonych medalem „Pro Memoria” są między innymi: prezydent Aleksander Kwaśniewski, biskup polowy WP gen. Tadeusz Płoski, Muzeum Powstania Warszawskiego, Elżbieta Zawacka, ps. Zo, Cichociemna, legendarna kurierka komendy głównej Armii Krajowej, dziś emerytowana profesor UMK w Toruniu, Kazimierz Augustowski, jeden z dowódców AK na Wileńszczyźnie, Związek Harcerstwa Polskiego, Zofia Turowicz, podczas II wojny światowej w Anglii specjalistka od wypadków lotniczych, w ostatnich latach instruktor szybownictwa i skoków spadochronowych dla młodzieży w Pakistanie.
Z Sołżenicynem przez granicę – moje refleksje
Jestem dumny z tego odznaczenia i bardzo wdzięczny Sybirakom za docenienie mojej roli w walce o niepodległość Polski, oczywiście już w nowszych czasach. Pamiętam, gdy jako młody jeszcze duchowny pojechałem w latach siedemdziesiątych do Niemiec, by odwiedzić tamtejsze cerkwie i tak trafiłem do cerkwi we Frankfurcie nad Menem. Najpierw wziąłem udział w nabożeństwie, a potem spotkałem się z miejscowym duchownym, jak pamiętam – grafem Ignatiewem. On to właśnie podarował mi praktycznie nieznane wtedy w Polsce dzieło „Archipelag Gułag” Aleksandra Sołżenicyna, laureata literackiej Nagrody Nobla, który zmarł niedawno już po powrocie do Rosji. Graf poprosił mnie przy tym, żebym nie tylko sam tę książkę przeczytał, ale umożliwił to swoim przyjaciołom i znajomym. Wiedziałem, że jest to pozycja w bloku socjalistycznym zakazana, więc proszę sobie wyobrazić, z jaką obawą przewoziłem ją przez granicę. Miałem po prostu duszę na ramieniu, bo nie jestem jakimś bohaterem, ale szczęśliwie udało się przemycić ją do Polski, gdzie ją przeczytałem, a potem moi bliscy i znajomi. Zrobiła na nas kolosalne wrażenie. Wtedy nie zdawałem sobie jeszcze sprawy ze skutków takiej lektury i siły jej rażenia na nasze umysły. Trzeba w tym miejscu przypomnieć, że epopeja Sołżenicyna opowiada o tragedii milionów zesłańców, o odzieraniu ich z ludzkiej godności, o upodleniu Polaków, Rosjan i ludzi innych narodowości w systemie obozów, czyli instytucji nazwanej GUŁAG, a stworzonej przez Stalina i jego okrutny reżim. Ta książka czytana kiedyś głównie na Zachodzie, ale przemycana też do krajów bloku radzieckiego, wyryła w świadomości jej czytelników głęboki przełom, który w konsekwencji doprowadził do wyzwolenia się z jarzma komunistycznego narodów w całej Europie Wschodniej. Tak więc jest to przykład na to, jak drobny w sumie epizod może oddziaływać na ludzkie losy. Ale kropla drąży skałę. Jeśli więc takie epizody przemnoży się przez tysiące, efekty mogą być wręcz epokowe.
/ks. kmdr Aleksander Szełomow/
za: www.ordynariat.republika.pl
— opr. Anna Siegień
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.