śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 9 sierpnia 2026

Błogosławieni łaknący i pragnący sprawiedliwości. Część 2,

Celem Bożej sprawiedliwości nie jest karanie grzeszników ani nagradzanie sprawiedliwych. Kara i nagroda zawarte są w naszych własnych decyzjach i czynach. Dobrowolnie wybierając i popełniając grzech, sami oddzielamy się od Boga – i w ten sposób sami się karzemy, sami pozbawiamy się Jego łaski.

1 czytelników poleca

przeczytaj poprzednie rozważania: Błogosławieni łaknący i pragnący sprawiedliwości. Część 1.

Duchowa sprawiedliwość pochodzi od Boga, prowadzi do Boga i łączy z Bogiem, przybliżając do Jego świętej łaski. Głównymi owocami tej sprawiedliwości są: pokora, skrucha, oczyszczenie, uzdrowienie, przemiana, uświęcenie, błogosławieństwo człowieka oraz jego całkowite, ubóstwiające zjednoczenie poprzez Chrystusa i Jego Kościół z Bogiem Ojcem w Duchu Świętym. Zgodnie z obietnicą Pana: „Jeśli ktoś Mnie miłuje, będzie przestrzegał Mego słowa i umiłuje go Ojciec Mój, i do Niego przyjdziemy, i mieszkanie u Niego uczynimy” (J 14, 23).

W ten sposób ten, kto pragnie i łaknie duchowej prawdy, podążając za nią i wraz z nią, w naturalny sposób osiąga duchową sprawiedliwość, starając się skutecznie upodabniać się do świętego stylu życia Chrystusa. W tym celu konieczne jest, po pierwsze, odróżnienie sprawiedliwości duchowej od świeckiej, po drugie, odrzucenie tej świeckiej i wybranie tej duchowej, a po trzecie, praktyczne i całkowite podążanie za tym wyborem, wypełniając wolę Bożą.

Kiedy wierzący odkrywa prawdę Chrystusową, upodabnia się do Niego w sposobie myślenia, wyznając wiarę chrześcijańską w swoim umyśle; kiedy zaś wypełnia Jego przykazania, wtedy upodabnia się do Niego w sposobie życia, potwierdzając wiarę uczynkami, czyniąc ją żywą i zbawczą. „Jak bowiem ciało bez ducha jest martwe, tak i wiara bez uczynków jest martwa” (Jk 2, 26).

Po prawości następuje sprawiedliwość. Prawda i prawość stanowią dwuczęściową podstawę sprawiedliwości, jej niezbędne warunki i kryteria. Ani jednostka, ani społeczeństwo nie mogą być sprawiedliwe, jeśli ich życie nie jest prawdziwe i prawe.

Aby odróżnić sprawiedliwość świecką od duchowej, warto odwołać się do starożytnych filozofów – Platona i Arystotelesa.

Platon określał sprawiedliwość jako harmonijną, hierarchiczną jedność, czyli idealny porządek wewnątrz człowieka i w społeczeństwie. W odniesieniu do człowieka sprawiedliwość jest najwyższą, doskonałą cnotą, obejmującą inne podstawowe cnoty – mądrość, męstwo i roztropność. W odniesieniu do społeczeństwa sprawiedliwość to rozsądnie zorganizowane państwo, w którym każdy człowiek zajmuje miejsce całkowicie zgodne z jego naturą i przeznaczeniem.

Arystoteles, w odróżnieniu od swego nauczyciela, postrzegał sprawiedliwość przede wszystkim z perspektywy prawnej. Dla niego sprawiedliwość człowieka to cnota, dzięki której posiada on to, co mu przysługuje zgodnie z prawem, a sprawiedliwość społeczna to proporcjonalne społeczne wynagrodzenie dla każdego za to, na co zasłużył zgodnie z prawem.

Kiedy czytamy wypowiedzi na temat sprawiedliwości w Piśmie Świętym i u Świętych Ojców, dla ich spójnej interpretacji właściwsze jest posługiwanie się nie arystotelesowskim, lecz platońskim rozumieniem sprawiedliwości. W przeciwnym razie nasze rozumienie Boga i Jego Opatrzności, a także sprawiedliwego życia ludzkiego może okazać się nieortodoksyjne.

Sprawiedliwość świecka rozumiana jest jako proporcjonalna ziemska zapłata dla każdego, zgodna z jego zachowaniem, działaniami lub zaniechaniami. Zgodnie z tą sprawiedliwością sprawiedliwi powinni być wynagrodzeni, a niegodziwi – ukarani już w życiu doczesnym, tu i teraz. Sprawiedliwość świecka jest definiowana zgodnie ze świecką prawością. Podobnie jak ta ostatnia, jest ona ustanawiana i kontrolowana przez społeczeństwo, w którym żyje człowiek, zależy od konkretnych okoliczności historycznych, jest ograniczona ramami czasowymi i granicami przestrzennymi.

Sprawiedliwość świecka ogranicza się do zewnętrznej strony ludzkiego życia. Interesują ją jedynie czyny i postępowanie człowieka, a nie jego świat wewnętrzny, stan jego duszy i serca. Jest to sprawiedliwość, której zadaniem jest osądzanie, ochrona i karanie ludzi zgodnie z ich ludzkimi wyobrażeniami. W związku z tym jest ona bardzo subiektywna i względna.

Sprawiedliwość duchowa jest wieczną sprawiedliwością Wszechwiedzącego, Sprawiedliwego Sędziego, który jest Miłością. „Podstawą twego słowa jest prawda, a wszelki wyrok twojej sprawiedliwości trwa na wieki.” (Ps 118, 160). Bóg osądza człowieka zgodnie ze swym Prawem, w swojej wszechhojnej i nieskończonej łasce, po to, by go zbawić. Boża sprawiedliwość nie jest sprawiedliwością prawną, rozważającą ilość i jakość czynów zgodnych i niezgodnych z prawem; jest to sprawiedliwość miłująca, pragnąca zbawienia dla ukochanego; dla niej wystarczy jedynie jego dobrowolna zgoda na zbawienie, jedno pragnienie naprawienia swego życia. „Sąd bowiem – jak mówi apostoł Jakub – bez miłosierdzia odbędzie się nad tym, który nie czynił miłosierdzia, a miłosierdzie chlubi się przeciwko sądowi” (Jk 2, 13). Sprawiedliwość rozumiana jest tu jako przywrócenie, uzdrowienie tego, kto zginął, umieszczenie każdego na miejscu, które jest mu przeznaczone zgodnie z pierwotnym zamysłem Bożym.

Bóg stworzył każdego człowieka nie po to, by zginął, ale po to, by cieszył się wieczną błogością w jedności z Nim. Aby osiągnąć ten cel, wykorzystuje On wszystkie swoje możliwości i środki, przy pełnym poszanowaniu wolnej woli człowieka. Bóg nie może nas zbawić bez naszego dobrowolnego udziału. Nie może, ponieważ sam ogranicza swoją wszechmoc, zapewniając swoim rozumnym stworzeniom pełną wolność wyboru.

Podkreślmy to jeszcze raz: celem Bożej sprawiedliwości nie jest karanie grzeszników ani nagradzanie sprawiedliwych. Kara i nagroda zawarte są w naszych własnych decyzjach i czynach. Dobrowolnie wybierając i popełniając grzech, sami oddzielamy się od Boga – i w ten sposób sami się karzemy, sami pozbawiamy się Jego łaski. Natomiast dobrowolnie dokonując sprawiedliwych uczynków, sami upodabniamy się do Boga i w ten sposób jednoczymy się z Nim, zyskując Jego miłosierną miłość.

Boża sprawiedliwość nie jest sprawiedliwością zemsty ani nagrody. Celem Bożej sprawiedliwości jest zapewnienie wszystkim możliwości zbawienia i zbawienie wszystkich, którzy tego dobrowolnie i aktywnie pragną. Zbawić oznacza objawić prawdę i uwolnić od kłamstwa, zwrócić ku sobie, ponownie zjednoczyć ze sobą, ofiarować siebie człowiekowi zgodnie z jego pragnieniem.

„Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby nikt wierzący w Niego nie zginął, lecz miał życie wieczne. Bo nie posłał Bóg Syna Swego na świat, aby sądził świat, ale aby świat był przez Niego zbawiony. Wierzący w Niego nie będzie osądzony, niewierzący zaś już został osądzony, albowiem nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. To zaś jest sądem, że światłość przyszła na świat, a ludzie umiłowali bardziej ciemność niż światłość, gdyż dzieła ich były złe. Każdy bowiem zło czyniący nienawidzi światła i nie przychodzi do światła, aby jego dzieła nie zostały odsłonięte, gdyż są złe. Czyniący zaś prawdę przychodzi do światła, aby jawne się stały czyny jego, gdyż w Bogu są uczynione” (J 3, 16–21).

Boża sprawiedliwość to sprawiedliwość ofiarnej miłości, przebaczenia i łaskawości (kenozy) wobec zbłąkanych; sprawiedliwość ich oświecenia, uzdrowienia i przemiany; sprawiedliwość opatrznościowego przywrócenia pierwotnego, odwiecznie zaplanowanego wewnętrznego i zewnętrznego porządku Stworzenia.

Porządek wewnętrzny to ustanowiony przez Boga porządek wewnątrz samego człowieka, między głównymi składnikami jego trójdzielnej natury – duchem, duszą i ciałem. Tutaj Bóg panuje nad duchem, duch – nad duszą, a dusza – nad ciałem. W samej duszy rozum panuje nad wolą, wola – nad emocjami, a razem kierują one niższymi siłami duszy i ciałem, czyli tym, co nazywamy organizmem. Oto, co apostoł Paweł mówi o wewnętrznym porządku chrześcijanina: „A sam Bóg pokoju niech was uświęci całkowicie dojrzałych i niech zachowa całego waszego ducha i duszę, i ciało bez skazy na przyjście Pana naszego, Jezusa Chrystusa” (1 Tes 5, 23).

Porządek zewnętrzny to porządek relacji człowieka z Bogiem, bliźnimi i światem, w którym człowiek jest zwieńczeniem stworzenia i jego zarządcą, przy czym całkowicie podporządkowuje się woli Bożej i pozostaje w pokorze i łagodności wobec bliźnich. Być sprawiedliwym w duchu chrześcijańskim – oznacza całkowicie polegać na woli Bożej, z wdzięcznością przyjmując wszystko, co dzieje się w życiu, jako Jego dar i błogosławieństwo. Dlatego apostoł Paweł wzywa chrześcijan: „Radujcie się zawsze. Módlcie się nieustannie. We wszystkim dziękujcie, gdyż to jest wolą Bożą w Chrystusie Jezusie względem was” (1 Tes 5, 16–18).

Sprawiedliwość, jako wewnętrzne i zewnętrzne uszlachetnienie człowieka i całego stworzenia zgodnie z wolą Bożą, można również nazwać Królestwem Bożym (inne nazwy w Nowym Testamencie to: Królestwo Niebios, Królestwo Chrystusowe, Królestwo Zbawienia lub po prostu Królestwo). W istocie pojęcie to ma kluczowe znaczenie dla nauczania Chrystusa. Pan nieustannie o nim mówi – zarówno wprost, jak i w sposób alegoryczny, w przypowieściach – jako o celu swojej misji, wskazując warunki wstąpienia do niego zarówno w obecnym życiu, jak i w przyszłości. „A ta Ewangelia Królestwa będzie zwiastowana w całym świecie na świadectwo wszystkim narodom. I wtedy przyjdzie koniec” (Mt 24, 14).

Sprawiedliwość Boża nie sprowadza się do sprawiedliwości ludzkiej, różni się od niej całkowicie, tak jak Niebo nie sprowadza się do ziemi i różni się od niej. Sprawiedliwość ziemska – to sprawiedliwość z punktu widzenia czasu. Sprawiedliwość Niebiańska – to sprawiedliwość z punktu widzenia wieczności. Sprawiedliwość ludzka – to sprawiedliwość oparta na ograniczonej ludzkiej wiedzy, a często – na niewiedzy lub jawnym kłamstwie. Sprawiedliwość Boża – to sprawiedliwość oparta na absolutnej wszechwiedzy Boga.

W przeciwieństwie do nas Bóg zna wszystkie ukryte i jawne okoliczności, wszystkie przyczyny, powiązania, konsekwencje każdego wydarzenia i każdego życia. Dlatego tylko On może osądzać w sposób całkowicie słuszny i sprawiedliwy. Ludzki sąd jest natomiast zawsze tymczasowy, ograniczony, względny, wątpliwy, a zatem niedoskonały. Ludzki sąd to sąd grzesznych ludzi nad innymi grzesznymi ludźmi. Dlatego zawsze w mniejszym lub większym stopniu towarzyszy mu hipokryzja, usprawiedliwianie siebie, wywyższanie się i pycha.

Dlatego Pan daje nam przykazanie: „Nie osądzajcie, abyście nie byli osądzeni. Jakim bowiem sądem sądzicie, zostaniecie osądzeni, i jaką miarą mierzycie, zostanie wam odmierzone” (Mt 7, 1–2). Osądzać w tym kontekście oznacza wydać człowiekowi wyrok moralny, od którego zależy jego zbawienie lub zguba, jego wieczny los. W moralnym potępieniu człowieka kryje się zuchwałość, gdyż potępiający w istocie stawia się na miejscu Boga-Sędziego, uznając się za uprawnionego do osądzania tak jak Bóg.

Aby nie popaść w grzech potępienia, chrześcijanie zostali wezwani do oddzielania grzechu od grzesznika, który go popełnia. Grzech należy nienawidzić i odrzucać, grzesznika zaś – kochać i czynić wszystko dla jego zbawienia. Grzech jest bowiem złem moralnym, grzesznik natomiast – zbłąkanym, dobrym stworzeniem Bożym, Jego splamionym obrazem.

Nawet osąd samego siebie należy pozostawić Panu. Wierzący, który podąża ścieżką chrześcijańskiego ascetyzmu, w świetle Bożych przykazań uświadamia sobie swą ogromną grzeszność i pokutuje za swoje grzechy przed Bogiem, pokornie poddając się Jego sądowi, ufając Jego przebaczeniu i miłosierdziu. Gdy zaś człowiek potępia samego siebie, uważając się za niepoprawnego grzesznika, niezasługującego na przebaczenie i skazanego na wieczne potępienie, znajduje się w istocie w zgubnym stanie duchowym, który jest jedną z odmian łudzenia, to znaczy zgubnego duchowego samooszukiwania się. „Wielkie są Twoje sądy i niezbadane – świadczy mądry Salomon – dlatego pobłądziły dusze nieumiejętne” (Mdr 17, 11).

W tym przypadku zwodzenie przejawia się, po pierwsze, w pysze, ponieważ człowiek podejmuje decyzje dotyczące swego losu w miejsce Boga; po drugie, w przygnębieniu, ponieważ utracił nadzieję na zbawienie; po trzecie, w braku zaufania do Boga, Jego zdolności do przebaczenia i uzdrowienia. W tym przypadku wiara przestaje być środkiem zbawienia, staje się podobna do wiary demonów, które – zgodnie ze słowami apostoła Jakuba – wierzą, a nawet drżą, nie dążąc jednak wcale do zbawienia (por. Jk 2, 19).

Święty Izaak Syryjczyk pisał: „Nigdy nie nazywaj Boga sprawiedliwym. Gdyby był sprawiedliwy, już dawno znalazłbyś się w piekle. Polegaj wyłącznie na Jego niesprawiedliwości, w której tkwi miłosierdzie, miłość i przebaczenie”.

Bóg postępuje tak czy inaczej, pomaga lub przeszkadza, błogosławi lub przeklina, obdarza życiem lub je odbiera, nagradza lub karze, pomnaża dobro lub dopuszcza zło, kierując się swoją wszechwiedzą, swoją wszechmocną miłością, dla zbawienia i ubóstwienia swego stworzenia.

Bóg jest Miłością i osądza On zgodnie ze swą bezkresną, niewysłowioną miłością. Dlatego szuka On najmniejszej możliwości i pretekstu, by usprawiedliwić i zbawić człowieka. Dlatego patrzy nie tylko na uczynki, ale przede wszystkim na serce człowieka, na jego dążenia i zwrócenie się ku Niemu. Jeśli w ludzkim sercu zapłonie choćby najmniejszy płomień pokornej wiary, Bóg to dostrzeże i pomoże go rozniecić, wzmocnić aż do zbawczego ogniska. „Bóg sprzeciwia się pysznym, a pokornym daje łaskę” (Jk 4, 6) – mówi o tym apostoł Jakub.

W tym kontekście niezwykle wymowny jest przykład rozsądnego łotra, ukrzyżowanego wraz z Chrystusem na Golgocie. Ten człowiek, który prowadził niezwykle grzeszne życie, zasłużył na to, by jako pierwszy wejść do Raju za Panem. Oczywiste jest, że nie dzięki jakimkolwiek dobrym uczynkom, ale wyłącznie dzięki pokornej wierze w Zbawiciela, wyrażonej w modlitwie skruchy: „Wspomnij mnie, Panie, kiedy przyjdziesz do swego Królestwa!” (Łk 23, 42).

Z chrześcijańskiego punktu widzenia człowiek żyjący zgodnie z Bożą prawdą to człowiek, który zamiast doczesnej sprawiedliwości wybrał miłosierdzie, a tym samym upodobnił się do Boga. Dlatego też Pan nakazuje nam: „Miłujcie wrogów waszych, dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą, błogosławcie tym, którzy was przeklinają, módlcie się za tych, którzy was znieważają” (Łk 6, 27–28).

Miłosierdzie i ziemska sprawiedliwość – to dwie sprzeczne zasady, które nie mogą współistnieć w jednej duszy.

„Miłosierdzie i sprawiedliwość w jednej duszy – pisze święty Izaak Syryjczyk – to tak, jakby ktoś w jednym domu oddawał cześć Bogu i bożkom. Miłosierdzie jest przeciwieństwem sprawiedliwości. Sprawiedliwość polega na dokładnym wyrównaniu miary, ponieważ każdemu daje to, na co zasługuje, a przy wymierzaniu kary nie dopuszcza stronniczości ani faworyzowania. A miłosierdzie jest smutkiem wzbudzonym przez łaskę i skłania się z współczuciem ku wszystkim: temu, kto zasługuje na zło, nie odpłaca (złem), a tego, kto zasługuje na dobro, obdarza (w nadmiarze). I jeśli w jednym jest część sprawiedliwości, to w drugim jest część złości. Tak jak siano i ogień nie mogą współistnieć w jednym domu, tak sprawiedliwość i miłosierdzie – w jednej duszy”.

W ten sposób pragnienie i głód sprawiedliwości oznaczają, że wraz z prawdą i prawością odczuwa się palącą potrzebę duchowej sprawiedliwości, którą należy stanowczo przeciwstawiać sprawiedliwości doczesnej.

Prawda to Chrystus i Jego nauka. Sprawiedliwość to aktywne, praktyczne urzeczywistnianie nauki Chrystusa w życiu. Sprawiedliwość to podporządkowanie się wszechdobrej woli Bożej, zarówno wewnętrznie, jak i zewnętrznie. Prawda jest podstawą prawości, prawość jest drogą prowadzącą do sprawiedliwości, a sprawiedliwość to trwanie w miłości do Boga, bliźniego i samego siebie. Dzięki osiągnięciu prawdy, jako trójjedności prawd duchowych, prawości i sprawiedliwości, osiągamy upodobnienie do Chrystusa, które, zgodnie ze słowami św. Grzegorza Teologa, stanowi cel życia chrześcijańskiego.

Ci, którzy przyłączyli się do prawdy Bożej, odnajdują w niej prawdę, świętość i sprawiedliwość samego Boga, dzięki czemu stają się błogosławieni. Aby osiągnąć błogosławieństwo prawdy, należy jej pragnąć w największym stopniu, podobnie jak człowiek wyczerpany głodem i pragnieniem pragnie się nasycić i napić. Do sprawiedliwość Bożej należy odnosić się jak do najpilniejszej potrzeby, bez której niemożliwe jest samo nasze istnienie, jak do chleba powszedniego (por. Mt 6, 11) i wody żywej (por. J 4, 10).

Dlaczego więc głodni i spragnieni sprawiedliwości zostaną nasyceni? Ponieważ, zgodnie ze słowami Atanazego Wielkiego, „zawsze będą trwać z Chrystusem”, zarówno tutaj, jak i w życiu przyszłym. Każde ziemskie nasycenie, czy to cielesne, czy duchowe, jest zawsze ograniczone i dlatego nie może zaspokoić nieskończonych potrzeb ludzkiego ducha, stworzonego na obraz Boży. Duch może się prawdziwie i całkowicie nasycić jedynie poprzez spotkanie, obcowanie i zjednoczenie z samym Chrystusem, poprzez uczestnictwo w Jego nieskończonej, wszystko nasycającej łasce.

To właśnie Bóg jest tym niezbędnym „chlebem życia”, tą „żywą wodą”, które nigdy się nie wyczerpują i prowadzą tych, którzy ich skosztują, do wiecznego, błogiego życia.

„Rzekł im Jezus: Ja jestem chlebem życia! Kto przychodzi do Mnie, zaiste nie będzie głodny. A kto we Mnie wierzy, zaiste nie będzie spragniony, nigdy!” (J 6, 35).

„A kto by pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki. Albowiem, woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody tryskającej ku życiu wiecznemu.” (J 4, 14).

Wierzący odnajdują Chrystusa i Jego łaskawą prawdę w Jednej, Świętej, Powszechnej i Apostolskiej Cerkwi, w strzeżonym przez nią Bożym Objawieniu, w sprawowanych przez nią sakramentach, przede wszystkim w Chrzcie, Bierzmowaniu, Spowiedzi i Eucharystii. W tym ostatnim przyłączamy się nie tylko do łaski Bożej, ale do samego Chrystusa, do Jego ubóstwionego Ciała i Krwi. Dlatego wielu Świętych Ojców nazywa sakrament Eucharystii – sakramentem Ubóstwienia.

Zatem nasycanie się Bożą prawdą oznacza przyjmowanie prawdy Chrystusowej, to znaczy Jego nauki, przyłączanie się do sprawiedliwości Chrystusowej poprzez wypełnianie Jego przykazań, podążanie za sprawiedliwością Chrystusową jako ustanowionym przez Boga porządkiem wewnętrznym i zewnętrznym. Nasycać się prawdą Bożą oznacza przyjmować samego Chrystusa w Jego Cerkwi. Tak oto „prawda Boża przez wiarę w Jezusa Chrystusa we wszystkich i na wszystkich wierzących” (Rz 3, 22) zstępuje i trwa.

o. Tarasij Borozieniec (tłum. Justyna Pikutin)

za: https://pravoslavie.ru/85553.html

fotografia: Jarosław Charkiewicz / orthphoto.net /

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Polecane przez czytelników

z ostatniego kwartału
wszystkie →

Najnowsze z Polski

wszystkie →