czw, 13 sie (31 lip) czwartek, 13 sie (31 lip) 2026 roku juliański
Kalendarz →
Polska 30 maja 2008

MF HDMC - czwarty dzień przesłuchań

Długoletnie doświadczenie, 27 lat prezentacji muzyki cerkiewnej, spowodowało, że hajnowska publiczność potrafi wybierać chór, którego chce posłuchać i szczególnie interesujący dzień festiwalowy.

Długoletnie doświadczenie, 27 lat prezentacji muzyki cerkiewnej, spowodowało, że hajnowska publiczność potrafi wybierać chór, którego chce posłuchać i szczególnie interesujący dzień festiwalowy. Stąd nikogo nie dziwi, że dzień czwarty przesłuchań, kiedy przyszedł czas na chóry inne i międzynarodowe, przyciągnął rzesze słuchaczy. Barbara Szarejko z Wrocławia, w ubiegłym roku przyjeżdżała na hajnowski festiwal z chórem męskim „Cantilena”. Tym razem w soborze Świętej Trójcy wystąpiła z młodzieżowym Chórem Kameralnym „Angelus”.

- To jest zbyt ważne miejsce, żeby móc sobie odpuścić, uznać że już wszystko wiem. Staram się poszukiwać i wciąż zadawać sobie pytania – mówi Barbara Szarejko, dyrygentka chóru „Angelus”. - Nasz chór jest młody, istnieje od pięciu lat. Przyjechaliśmy bardziej, aby poszerzyć wiedzę, odczuć coś, poznać więcej, niż dostać nagrodę. Nagrody to rzeczy wtórne, albo są, albo ich nie ma, ale dla tych młodych ludzi najważniejszy jest ich rozwój i poszerzenie świadomości. Przeżycia na pewno wykorzystają w swoim dorosłym życiu, w które właśnie wchodzą.

- Znam tę imprezę, jaką jest festiwal w Hajnówce. Byłam już na niej kilkakrotnie. Wiem, że jest to piękne miejsce i warto przyjechać do Hajnówki – stwierdza Barbara Szarejko. - Młodzi są bardzo chętni do pracy, nie miałam problemu z namówieniem do udziału w festiwalu, mimo, że musieliśmy przejechać ponad pół Polski. Są bardzo entuzjastycznie nastawieni. Na co dzień nie śpiewają cerkiewnej muzyki, ale mieliśmy bardzo dużo warsztatów różnego typu, aby młodzi ludzie mieli szansę zrozumienia czym jest muzyka cerkiewna, co jest w niej najważniejsze. Chodzi również o zrozumienie języka prawosławnego nie tylko z punktu widzenia lingwistycznego, ale całego świata Prawosławia. Niektóre rzeczy były trudne, bo „irmołogion supraski” jest nowym zjawiskiem. Jego interpretacja jest dosyć trudna. Tym bardziej, że wymaga bardzo dużej dyscypliny emocjonalnej. Z pozostałym repertuarem nie było kłopotów. Moim młodym chórzystom bardzo się spodobał. Być tutaj, podczas Międzynarodowego Festiwalu w Hajnówce, to dla nich bardzo duże doświadczenie. W tym miejscu, w tej cerkwi.

Chór „Sweti Marko” Parafii Prawosławnej Zmartchwstania Pańskiego w Podgoricy z Czarnogóry, do Polski przyjechał pierwszy raz. Chórzyści z Czarnogóry pokonali około 2 tys. km. - Do Hajnówki podróżowaliśmy dwa dni. Wyruszyliśmy w niedzielę po południu, a przyjechali dopiero wczoraj, we wtorek – mówi Ljudmila Rádoviĉ, dyrygentka „Sweti Marko”. Jak powiedzieli członkowie chóru „Sweti Marko”, w Czarnogórze dominuje religia prawosławna. Żyje tam także około 5 proc. Chorwatów, czyli rzymskich katolików i około 20 proc. wyznawców Islamu.

- Kiedy byliśmy w Grecji, poznaliśmy „Harmonikos”, prawosławny, cerkiewny chór z Polski – opowiada Ljudmila Rádoviĉ. - Wszyscy chórzyści tak się wówczas zaprzyjaźnili, jak bracia, którzy się nie widzieli milion lat. Od pierwszego wejrzenia tak się do siebie zbliżyli, że nie odchodzili od siebie przez siedem dni. Kiedy wyjechali do swoich domów, nadal utrzymywali kontakt. Efektem nawiązanych w Grecji kontaktów jest to, że chórzyści z Polski zaproponowali, abyśmy przyjechali do Hajnówki. Akustyka soboru hajnowskiego bardzo przypomina akustykę cerkwi Zmartwychwstania w Podgoricy. W naszej cerkwi, a dokładnie w jej krypcie, nagraliśmy płytę, którą można kupić również podczas hajnowskiego festiwalu. W Hajnówce jest bardzo pięknie, szerokie przestrzenie, równiny, a u nas same góry. Widzę, że naród taki sam jak nasz, słowiański. Za bardzo nawet nie potrzebujemy tłumaczenia, bo większość Polaków zna rosyjski. Myśleliśmy, że jest to festiwal tylko dla promowania kultury, a wczoraj dowiedzieliśmy się, że na punkty, miejsca, że tu konkurencja. Przyjechaliśmy przede wszystkim po to, żeby utrzymywać przyjaźnić i kontynuować to, co kiedyś było w Grecji. Teraz w rewanżu, planujemy, aby chłopcy z „Harmonikos” zaśpiewali u nas, w Czarnogórze.

Kameralny Chór Męski „Harmonikos” Parafii Prawosławnej Zmartwychwstania Pańskiego w Białymstoku, w soborze Świętej Trójcy w Hajnówce, wykonał m.in. śpiew grecki. - Jesteśmy amatorami śpiewu cerkiewnego. Jedynie ja skończyłem szkołę muzyczną I stopnia, a to też niewiele – opowiada Patryk Panasiuk, dyrygent chóru „Harmonikos”. - Dlaczego się udaje? To wynika chyba z pasji i Bożej pomocy. Mamy siłę, żeby działać, nie zniechęcać się, a przecież bywało różnie. Występy, gdzie nam zupełnie nic nie wychodziło, ale także takie, podczas których byliśmy niemal gwiazdami koncertów. Akurat dzisiejszej prezentacji nie mogę zaliczyć do najbardziej udanej, bo zawsze może być lepiej. Poza tym mieliśmy tremę przed pierwszym tak poważnym występem na terenie Polski. Jeśli chodzi o śpiew, to wziął się z nas. Nie było żadnego dekretu biskupa, żadnej propozycji parafii. Dwa lata temu, po prostu wszyscy spotkaliśmy na pielgrzymce na Grabarkę i tam postanowiliśmy, że założymy sobie chór, bo jest nas dużo facetów. Zaczynaliśmy od kwartetu, który w zaciszu domowym próbował różne utwory. Potem skład się powiększył. Przed rokiem było nawet 16 osób. Jednak głównie maturzyści, którzy później wyjechali na studia do innych miast Polski, bądź za granicę. Obecny skład, dziewięcioosobowy, to filar tego chóru. Mam nadzieję, że razem pozostaniemy bardzo długo. Jak się śpiewało w soborze? Trochę za dużo ludzi, stąd pewna „głuchość” cerkwi. Troszeczkę trudno było słuchać kolegi, który stoi obok i wykonuje ten sam utwór.

Z Melitopola na Ukrainie przyjechał chór „Preobrażenije” Soboru św. Aleksandra Newskiego. - W naszym chórze śpiewają pianiści, skrzypacze i wokaliści. Jednak większość, to po prostu miłośnicy śpiewania bez wykształcenia muzycznego – mówi Oksana Bratcewa, dyrygentka chóru „Preobrażenije”. - Repertuar lubimy w takim stylu, jaki pokazaliśmy. Są to cerkiewne kompozycje kompozytorów klasyków. Jest to Archangielski, Tretiakow, Trubaczow, czy Irina Denisowa. W wykonywaniu muzyki cerkiewnej szukamy duchowości i zjednoczenia się w modlitwie. Chodzi o to, aby śpiewanie nie było teatralne. Jednak kiedyś wykonywaliśmy tylko „znamiennyj raspiew”. Zrezygnowaliśmy z takiej interpretacji, bo nie wszystkim słuchaczom było to zrozumiałe. Nam także niełatwe do wykonania na liturgiach. Na festiwal zaprosił nas ks. mitrat Michał Niegierewicz. Było to w Kijowie, podczas festiwalu „Głas Pieczerskij”, gdzie śpiewaliśmy w listopadzie ubiegłego roku. Usłyszał nasze wykonawstwo, podszedł i serdecznie zaprosił na festiwal w Hajnówce. Poza Hajnówką, wystąpimy także w Bielsku Podlaskim. Hajnowski sobór bardzo nam się podoba. Nigdy wcześniej nie byliśmy w takiej cerkwi. Sądzę, iż jest unikalna zarówno jeśli chodzi o architekturę, jak wystrój i atmosferę. Widać, że publiczność czekała na festiwal, to się czuje. Ludzie słuchają, przeżywają. Mam wrażenie, że cała cerkiew jest wypełniona modlitewnym śpiewaniem, chociaż śpiewa tylko chór.

Wszyscy zebrani podczas czwartego dnia przesłuchań Międzynarodowego Festiwalu Hajnowskie Dni Muzyki Cerkiewnej, byli pod ogromnym wrażeniem subtelności interpretacyjnych chóru z Ukrainy. W tym również tegoroczna jurorka festiwalu, prof. Irena Protasewicz z Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie. - Jestem pod ogromnym wrażeniem – stwierdziła prof. Irena Protasewicz. - Dlatego podeszłam tak spontanicznie do pani dyrygent z gratulacjami, że pierwszy raz w tym roku usłyszałam chór, który opiera się na najcichszej dynamice. To, co idzie z głębi serca człowieka nie jest krzykiem, ale szeptem duszy. Potrójne piano pianissimo, a potem tak naturalna budowa całej gamy możliwości wokalnych. Przy piano pianissimo słyszalna tak piękna dykcja.

Męski, kameralny chór przyjechał z Białorusi. - U nas w Mińsku jest bardzo dużo zespołów chóralnych – opowiada Juryj Kujczik, zaledwie 23-letni dyrygent Kameralnego Chóru Męskiego Parafii Wszystkich Świętych w Mińsku. - Wszyscy się znamy ze szkół i konserwatoriów muzycznych, współpracujemy ze sobą, a w cerkwiach mińskich śpiewają profesjonalne chóry. O hajnowskim festiwalu dowiedziałem się właśnie od swoich kolegów muzyków. Kiedyś przyjeżdżał tu chór Denisowej, była naszą wykładowczy nią, a w ubiegłym roku odeszła do monasteru. Jeden z naszych chórzystów śpiewał w chórze Denisowej i już wcześniej był na hajnowskim festiwalu. Jakie mam wrażenia po konkursowej prezentacji w soborze? Kiedy zaczęliśmy śpiewać, było trochę smutno, ale kiedy usłyszeliśmy nasze głosy w soborze, otrzymaliśmy jakby adrenalinę, wypełniliśmy się radością, wyszło całkiem dobrze. Podobało mi się audytorium. Było tak cicho, ludzie słuchali bardzo uważnie. Myślę, że gdyby myszka przebiegała, to można było ją usłyszeć.

Wśród mieszkańców Litwy, wyznawcy Prawosławia stanowią zaledwie 3% ludności. Mimo to prawosławni Litwini chcą śpiewać i Chór „Iwierskaja Swiecza” Dekanatu Klajpedzkiego z Telszai, przyjechał do Hajnówki po raz drugi. - Z trudem się udało, bo członkami zespołu są ludzie z różnych miast, więc próby są dla chórzystów wielkim wyzwaniem – tłumaczy Margarita Maszyna, dyrygent chóru „Iwierskaja Swiecza” z Litwy. - Taki wyjazd na festiwal jest dla nas ogromnym świętem. Tym bardziej, że podoba nam się życzliwość mieszkańców Hajnówki. Publiczność festiwalu, to ludzie, którzy posiadają umiejętność wnikliwego słuchania śpiewu cerkiewnego.

Moskiewski Ormiański Chór Kameralny, w soborze wystąpił po raz pierwszy. - Od wieków propagujemy naszą kulturę w Rosji, a chór kameralny działa już od 20 lat. Co prawda Cerkiew Ormiańska nieco się różni od Cerkwi Prawosławnej, ale zawsze powtarzam, że Cerkiew mamy jedną – Chrystusową – tłumaczy Arszak Gadzijan, dyrygent Moskiewskiego Ormiańskiego Chóru Kameralnego. - Nasi koledzy przyjeżdżali do Hajnówki i opowiadali o Międzynarodowym Festiwalu Hajnowskie Dni Muzyki Cerkiewnej. W ubiegłym roku uczestniczyliśmy w podobnym festiwalu w Mińsku, tam także dobrze mówiło się o Hajnówce Niestety, dzisiaj śpiewało się nam ciężko, zupełnie nie rozumiem dlaczego. Przecież akustyka jest bardzo dobra.

Dwa lata temu, Chór Prawosławnej Akademii Duchownej w Sankt Persburgu
prezentował się na Międzynarodowym Festiwalu Hajnowskie Dni Muzyki Cerkiewnej, ale w innym składzie. Tym razem, jako członkowie chóru, przyjechali inni młodzi ludzie, przyszli księża prawosławni. - Występ na festiwalu, to dla nas ogromna odpowiedzialność, ponieważ reprezentujemy naszych duchownych i swoją uczelnię - mówi Danił Czukarin, dyrygent chóru. - Jesteśmy studentami Akademii Duchownej w Sankt Petersburgu. Przyjechaliśmy tu być może nawet raz w życiu, ale mamy nadzieję, że pozostawimy dobre wspomnienia. W naszych sercach już mamy miejsce na wasz festiwal, organizatorów. Jesteśmy pod wrażeniem, że zdawałoby się w tak katolickim kraju, jak jest przedstawiana Polska, żyje Prawosławie.

więcej zdjęć: www.festiwal.cerkiew.pl

— Krystyna Kościewicz

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsze z Polski

wszystkie →

Najnowsza publicystyka

wszystkie →