Pierwszy dzień przesłuchań konkursowych tegorocznego Międzynarodowego Festiwalu Hajnowskie Dni Muzyki Cerkiewnej, rozpoczął Chór Katedralny Soboru Świętej Trójcy w Hajnówce.
Pierwszy dzień przesłuchań konkursowych tegorocznego Międzynarodowego Festiwalu Hajnowskie Dni Muzyki Cerkiewnej, rozpoczął Chór Katedralny Soboru Świętej Trójcy w Hajnówce. Hajnowskim chórzystom było szczególnie trudno, ponieważ wystąpili tuż po pogrzebie ks. Tomasza Lewczuka, tragicznie zmarłego batiuszki soboru Świętej Trójcy.
- W chórze śpiewam dokładnie tyle, ile lat trwają w Hajnówce dni muzyki – powiedziała po występie Maria Sapieżyńska. - Porównując te 28 lat, dzisiaj śpiewało się najtrudniej. Konkurs po pogrzebie, to męczące. Bardzo ciężko się przestawić. Śpiewaliśmy podczas nabożeństwa żałobnego. Od wpół do dziewiątej jesteśmy w cerkwi, pogrzeb skończył się po czternastej. Wszyscy jesteśmy zdenerwowani, bo to ciężkie przeżycie. Zmęczenie także zrobiło swoje. Ot, zaśpiewaliśmy, bo musieliśmy, przecież to nasz festiwal.
Jako drugi, zaprezentował się „Tercet Rodzinny” z Makówki (powiat hajnowski).
„Tercet Rodzinny” tworzą siostry - Anna Petrowska , Urszula Sadowska i Justyna Sadowska. Mimo, iż w cerkwi znacznie korzystniej brzmią męskie głosy, siostry z Makówki zauroczyły delikatnością głosów żeńskich.
Gdzie się nauczyły tak pięknie śpiewać?
– W tom dieło, że nigdzie – mówi Anna Petrowska, najstarsza z sióstr. - Śpiewałam w chórze „Ichos” przy Centrum Kultury Prawosławnej w Białymstoku i dużo nauczyłam się od dyrygentki, Marty Wróblewskiej. Teraz, jej rady przekazuję siostrom. I jeśli chodzi o piosenkę białoruską, czy ukraińską, to nam wychodzi, bo specjalizujemy się jednak w folklorze, a nie muzyce cerkiewnej. Muzykę cerkiewną postanowiłyśmy spróbować wykonać pierwszy i chyba ostatni raz. Jednym okiem spojrzałam na jury i czułam, że coś się gotuje. Gdybyśmy robiły próby w cerkwi, na pewno byłoby inaczej, lepiej. Najgorsze jest to, że nie słyszymy się jak śpiewamy, bo ćwiczymy w pomieszczeniach głuchowatych. Niestety nie śpiewamy w cerkwiach, czy innych pomieszczeniach dobrych akustycznie, więc nie słyszymy się.
Trzeci, pierwszego dnia przesłuchań, był Męski Chór Kameralny im. B. Onisimowicza Monasteru Zwiastowania NMP w Supraślu.
- Chór istniał w takim składzie, ale miał troszeczkę inny profil – tłumaczy dyrygent Marcin Abijski. - Kiedy przyszedłem do klasztoru, zacząłem bardzo poważnie zajmować się irmologionem supraskim oraz melodiami w nim zawartymi i postanowiłem chór, który już istniał, wykorzystać do tego, aby zacząć odbudowywać zapomnianą przez wieki tradycję wykonawczą melodii monasteru supraskiego.
Nowy dyrygent Męskiego Chóru Kameralnego Monasteru Zwiastowania NMP w Supraślu, to hajnowianin Marcin Abijski, muzykolog bizantyjski, absolwent Ateńskiego Konserwatorium Narodowego oraz Uniwersytetu Ateńskiego.
Czy pracy nad irmologionem supraskim przydała się muzyka grecka?
- Nie wiedzieliśmy jak śpiewać melodie średniowieczne i późniejsze, XVI-wieczne, ponieważ zerwała się ciągłość tradycji śpiewaczej muzyki liturgicznej – odpowiada Marcin Abijski. - Muzyka bizantyjska nigdy takiej przerwy nie miała, więc przez pryzmat tej muzyki, która jest również muzyką jednogłosową, a która była matką muzyki staroruskiej, staramy się spoglądać ma melodie monasteru supraskiego i próbować tchnąć w nie nowego ducha.
Chór Parafii Prawosławnej Zaśnięcia NMP z Kalnikowa, to reprezentanci województwa podkarpackiego. Wystąpili w pięknie haftowanych strojach ukraińskich, ze swoim proboszczem, który pochodzi z powiatu hajnowskiego.
Chórem dyryguje Katarzyna Wujcik - na próby i koncerty przyjeżdża z Ukrainy.
Na co dzień, w cerkwi, chórzyści śpiewają pod batutą Anny Jamrozy.
- Dwa tata temu po raz pierwszy wzięliśmy udział w festiwalu Hajnowskie Dni Muzyki Cerkiewnej. W tym roku, dostaliśmy zaproszenie i ojciec zmobilizował nas – opowiada Anna Jamrozy. - Nie było to łatwe, bo każdy ma dużo pracy, szczególnie wiosną, a festiwal wymaga szczególnych przygotowań. Śpiewamy nie tylko w cerkwi. Chętnie wykonujemy także muzykę ludową. W Hajnówce akustyka jest rewelacyjna, śpiewa się lekko, ale jednak trema przeszkadza. Tutaj przyjechały chóry profesjonalne, a my prości ludzie, zbieramy się i śpiewamy gdy mamy czas, gdy Katarzyna przekroczy granicę. Ale jak się wciągnie, to już nie da się bez śpiewania.
Ks. mitrat Bazyli Zabrocki, pochodzi ze Zbucza. Już od 32 lat jego parafia jest w dalekim Kalnikowie. - Nasz chór przyjechał drugi raz na hajnowski festiwal. Dwa lata temu, w 2007 r., zajęliśmy trzecie miejsce – mówi ks. Bazyli Zabrocki. - Ciepło się robi na sercu, gdy człowiek przyjedzie w rodzinne strony. Wiadomo, zawsze ciągnie do domu rodzinnego. Tutaj znam wszystkie ścieżki, w Hajnówce – wszystkie drogi.
Chór Młodzieżowy Parafii Prawosławnej św. Dymitra w Hajnówce, tworzy hajnowska młodzież.
- Śpiewaliśmy już drugi raz. Pierwszy raz w poprzednim roku. Teraz dużo mniejszy stres, było łatwiej. Chyba to jednak doświadczenie – mówi Magda Łukaszuk, która już od sześciu lat śpiewa w chórze parafii św. Dymitra.
Piotr Filipiuk, także ma spore doświadczenie, od czterech lat w chórze. - Myślę, że było dobrze, chociaż zdarzyły się nieliczne problemy techniczne, które w kolejnych latach da się naprawić – dodaje Piotr Filipiuk. - Spotykamy się w soboty i ćwiczymy godzinkę lub dwie. Bardzo lubimy razem muzykować, dlatego na pewno jest to dobrze wykorzystany czas.
Pierwszy dzień przesłuchań, to pierwszy występ chóru „Ramonka” z Łosinki, pod batutą nowej dyrygentki.
– Od pół roku jestem w Polsce i pracuję z chórzystkami. Jak to się stało, że przyjechałam do Polski? – zastanawia się Maria Bubka, dyrygentka chóru „Ramonka” z Łosinki. -Zaproponowano mi tutaj pracę, więc chciałam spróbować. Tym bardziej, iż wiele dobrego słyszałam o ludziach z okolic Hajnówki, że to muzykalny naród.
Maria Bubka, do Łosinki, przyjechała z Równego. Jest studentką ostatniego roku Uniwersytetu Humanistycznego w Równem.
- Z „Ramonką” śpiewa się cudownie. Dziewczyny się starają. Jestem bardzo zadowolona z poziomu i doświadczenia muzycznego „Ramonki” – cieszy się Maria Bubka. - Wiem, że „Ramonka” prezentowała się na hajnowskim festiwalu wielokrotnie, ale ja jestem tu po raz pierwszy. Bardzo mi się podoba wasz sobór, akustyka jest super, a publiczność taka uważna, osłuchana.
— Krystyna Kościewicz
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.