czw, 13 sie (31 lip) czwartek, 13 sie (31 lip) 2026 roku juliański
Kalendarz →
Polska 10 grudnia 2008

Obrazki z pielgrzymki

Ciekawa rzecz – świat wysoko rozwiniętych technologii, oferujący tak bogatą gamę różnorodnych rozrywek, zapewniający możliwości dogadzania sobie, spędzania wolnego czasu w najwymyślniejszy sposób, kuszący pozorami prawie że „raju na ziemi” mimo to nie jest w stanie zapewnić człowiekowi wewnętrznej h

Ciekawa rzecz – świat wysoko rozwiniętych technologii, oferujący tak bogatą gamę różnorodnych rozrywek, zapewniający możliwości dogadzania sobie, spędzania wolnego czasu w najwymyślniejszy sposób, kuszący pozorami prawie że „raju na ziemi” mimo to nie jest w stanie zapewnić człowiekowi wewnętrznej harmonii i treści. Człowiek współczesny mimo takich warunków wciąż czuje jakąś pustkę, często nawet tego nie rozumiejąc. Dlaczego tak? Dlatego, że pewne jego działania są inspirowane przez Boską część ludzkiej natury, ta część stale i konsekwentnie motywuje go do szukania Boga, choć często nawet sam nie jest świadomy, że to właśnie Jego szuka. Szuka Go w codziennym życiu, ale szuka też Go w innej rzeczywistości. Taką rzeczywistością są między innymi miejsca święte, miejsca, w których Boże energie przejawiają się w jawny sposób.

Tak i my, niewielka grupa różnych przecież pielgrzymów, zebraliśmy się w jedno, by pod przewodnictwem duchowym ojców Marka Wawreniuka i Justyna Jaroszuka szukać Boga i dziękować, że pozwala nam Siebie odnajdywać. W poszukiwaniu Boga ruszyliśmy na Ukrainę.

Poczajów - jedna z perełek prawosławnego świata, miejsce, w którym łaska Ducha Świętego nieustannie daje o sobie znać. Tam właśnie wybraliśmy się w dniach 7-11 listopada. Dotarliśmy do celu w sobotę popołudniu, by po krótkim odpoczynku uczestniczyć w wieczornym nabożeństwie, ukorzyć się przed Bożym majestatem, odrzucić marność grzesznego życia doczesnego i uradować z zapowiedzi przyjścia Królestwa Bożego. Każdy przeżywał to według własnej miary, jednak niewątpliwie wszyscy czuliśmy, że znajdujemy się w miejscu gdzie czas i ziemskie troski nabierają innego znaczenia. A może raczej przestają mieć znaczenie? Jak wspomniała jedna z uczestniczek pielgrzymki, powtarzając okrzyk zachwytu posłów świętego Włodzimierza: "nie wiedziałam czy jestem w niebie, czy na ziemi".

Doświadczenia były różne: radość, wzruszenia, dziękczynienia, łzy, lekkość ale i trud, wysiłek pokory, walka z samym sobą. Wszystko jednak było dobre, bo wszystko było z woli Boga i każdemu przydatne według jego potrzeb. Modlitwy podczas nabożeństwa wspierane przez anielski śpiew trzech chórów wznosiły się wśród obłoków kadzidła, a cztery i pół godziny „liturgicznego” stania minęło, wzbogacając nas o kolejne doświadczenia i przeżycia. Byliśmy też wystawiani na próby radzenia sobie z ciemnymi mocami poprzez obecność biesnowatych, którzy dla wielu z nas byli zjawiskiem siejącym w sercu trwogę, a jednocześnie smutek, współczucie, rodzący tym samym jeszcze intensywniejszą modlitwę. Póki człowiek nie zobaczy na własne oczy, nie zdaje sobie sprawy z miary zła, jakim włada szatan.

Choć liturgia zaczęła się już o 6, to dzięki wygodnym łóżkom w hotelu monasterskim z radością i wdzięcznością witaliśmy niedzielny dzień. Mieliśmy możliwość przeżywania obecności cudotwórczych ikon i relikwii. Zapoznaliśmy się również z historią poczajowskiego monasteru (oraz jego - oddalonego nieco - skitu pod wezwaniem Św. Ducha) i cudami, opisywanymi przez tamtejszych mnichów - nie sposób wszystkiego streścić, to trzeba doświadczyć osobiście. Odciśnięty ma kamieniu ślad stopy Bogarodzicy, Jej ikona, relikwie św. Hioba i św. Amfilochiusza, studnia ze świętą wodą (o głębokości ok. 100 m wykopana w skale własnoręcznie przez mnichów!), ścięta głowa jednego z braci monasteru oraz opowieści zaistniałych cudownych zdarzeń napełniły nas wiarą, modlitwą i nadzieją. Mnisi mówią: „nie każdemu jawią się cuda, ale każdemu, kto przychodzi z czystą głęboką wiarą jawi się pomoc duchowa i cielesna" – my, pielgrzymi, możemy tylko nieśmiało potwierdzić te słowa.

W Poczajowie zostawiliśmy modlitwy za bliźnich, łzy, skromne ofiary i cząstkę siebie. Wrócimy tam jeszcze! Opuszczając monaster Przenajświętszej Bogurodzicy i św. Hioba zabraliśmy w dalszą podróż poświęcone pamiątki, niewypowiedziany stan spokoju, siłę, jakby przedsmak Raju by wśród codziennych obowiązków nosić w sercu ciepło, radość, ukojenie, łaskę Ducha Świętego.

Dwie kolejne noce spędziliśmy w Horodku w żeńskim monasterze wybudowanym na małej wyspie, gdzie siostry zatroszczyły się o nas przygotowując posiłki, zapoznając naszą grupkę z historią tego miejsca. Szczególnie miłym sercu okazał się wzruszający koncert kameralny, którym siostry wyraziły wdzięczność Bogu za nasze spotkanie oraz ojcu Markowi za jego stałą pamięć, pomoc i przewodnictwo duchowe przywożonych do Horodka pielgrzymów.

Poniedziałek był dniem niezliczonych wrażeń podczas poznawania historii Świętej Rusi i dowodów jej świętości. Taka dawka mistycznego świadectwa zaplecza czy wręcz fundamentu naszej wiary czynionego ręką ludzką i Boską rozwinęła w nas świadomość prawdziwości prawosławia jako drogi życia. Chciałoby się wszystko opowiedzieć ze szczegółami, zrelacjonować osobiste doznania każdego pielgrzyma jednak są one zbyt liczne, zbyt głębokie, zbyt osobiste, obszerne, zbyt różnorodne. Na szczególną jednak uwagę zasługują filie horodeckiego monasteru: jedna w Onyszkowycach, gdzie mimo niesprzyjających warunków pogodowych znaleźli się po trosze „szaleni dla Chrystusa”, by z wiarą w uzdrawiającą moc zanurzyć się w źródle św. Anny, druga w Riwnym gdzie budynek, przeznaczony obecnie na cerkiew, został przywrócony mniszkom prawdopodobnie dopiero w 2002 r i który Boże służebnice same odremontowały, przysposabiając do celebrowania nabożeństw.

Mieliśmy również okazję ucałowania ikony z relikwiami św. Fiodora Ostrogskiego w soborze św. Mikołaja w Ostrogu i - co chyba najbardziej zdumiewające i zasługujące na podkreślenie - byliśmy naocznymi świadkami niesamowitego cudu! W drodze do soboru ojciec Marek poinformował nas o znajdującej się tam cudownej ikonie przedstawiającej Chrystusa złożonego do grobu, toczącej niegdyś mirro. Ku naszej niewysłowionej radości okazało się, że mirro zaczęło się sączyć ponownie (jakiś tydzień temu) tym razem z ikony Bogurodzicy, znajdującej się po lewej stronie Królewskich Wrót. Widzieliśmy na własne oczy jak się skrapla! Nikt nie spodziewał się takich wrażeń, w gruncie rzeczy tak naprawdę nie były konieczne - i tak jechaliśmy na Ukrainę z wiarą w sercu ale i uczuciem niegodności. Jednak Bóg w swej niewypowiedzianym miłosierdziu obdarzył nas łaską namacalnego wręcz przejawu swej Boskości. Nikt chyba nie jest w stanie w kilku słowach streścić, czym było dla nas to doświadczenie.

Droga powrotna była dopełnieniem wzajemnej integracji, refleksją, radosnym śpiewem, wzrokiem wpatrzonym w dal i słodkim nadrabianiem monasterskiej diety.

Wspominając zdawkowo o jeszcze kilku innych świętych miejscach (Krzemieniec, Mieżerycy, źródło św. Mikołaja), zreasumujmy: każda pielgrzymka czy to piesza, czy autokarowa, czy prywatna, czy w większej grupie jest ofiarą z naszej strony i wypełnieniem posługi kapłańskiej, jaką nosi w sobie każdy chrześcijanin. Nie zawsze przynosi ulgę, ukojenie, często są to łzy, cierpienie. Jednak jeśli jest to cierpienie w imię Chrystusa, potrzebne nam do zbawienia, smutek zamienia się w żal rodzący radość. Pamiętajmy, że przybliżając się do Boga jesteśmy narażeni na więcej pokus, więcej upadków, prób naszej cierpliwości, pokory, wstrzemięźliwości. Najważniejsze byśmy nieustannie wznosili swe pokorne modlitwy i by jak najczęściej modlitwa była wspólna bowiem modlitwa prywatna jest oddechem duszy, natomiast modlitwa wspólna oddechem cerkwi. Nie oczekujmy cudów, i tak wszystko jest jasne. Wierzmy, że nasze życie w miłości do bliźnich jest cudem.

Jedni drugich wspierajmy, gdyż wszyscy jesteśmy członkami jednego ciała Chrystusa i pielgrzymujmy, gdyż ja powiada św. Grzegorz z Nyssy: "odnaleźć Boga, to znaczy szukać Go bez ustanku".

zdj. Ks. Justyn Jaroszuk

— Natalia Popławska

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsze z Polski

wszystkie →

Polecane przez czytelników

z ostatniego kwartału
wszystkie →