Dnia 5 kwietnia odbyło się ostatnie już spotkanie w ramach Wielkopostnej Wszechnicy, organizowanej przez Parafię Zmartwychwstania Pańskiego w Białymstoku.
Dnia 5 kwietnia odbyło się ostatnie już spotkanie w ramach Wielkopostnej Wszechnicy, organizowanej przez Parafię Zmartwychwstania Pańskiego w Białymstoku. Tym razem świetlica parafialna otworzyła swoje podwoje szczególnemu gościowi. Grigorios Setiarso, bo tak brzmi jego imię, to Indonezyjczyk, który świadczy o Prawosławiu w kraju, gdzie odsetek prawosławnych wynosi zaledwie pół procenta. Religią panującą jest zaś islam.
Na początku gość opowiedział o swojej drodze do prawosławia. Wywodził się on z rodziny o muzułmańskich korzeniach. Mimo tego, że jego dziadek nie znał chrześcijaństwa, zawsze czynił znak krzyża na czole swojej córki, wierząc, że symbol ten uchroni ją przed złowrogimi demonami i chorobami. Wiedziona ciekawością i chęcią dotarcia do źródła córka, pytała misjonarzy o pochodzenie owego symbolu. Po uzyskaniu odpowiedzi bez wahania przyjęła chrześcijaństwo. Grigorios dorastał zatem w jego duchu. Z odmętu różnych wyznań Grigorios początkowo wybrał nurt protestancki, jednak ten nie spełnił jego oczekiwań.
Osobą krzewiącą idee prawosławia na indonezyjskim gruncie, a zarazem jego prekursorem był kuzyn prelegenta. Rozpoczął on działalność misyjną wśród swojej rodziny. W ten oto sposób Grigorios poznał i pokochał prawosławie, a następnie przyjął chrzest.
Prowadzący przyznał, że przyjęcie i praktykowanie chrześcijaństwa w jego ojczyźnie wiąże się z pewnym ryzykiem. Muzułmanie sądzą bowiem, że każdy kto zmienił wiarę zasługuje na potępienie i śmierć. Dlatego też, mniejszość prawosławną dotykają różne akty agresji i ciągłe napiętnowanie.
Zgromadzeni niezwykle aktywnie uczestniczyli w dyskusji, zadając wiele pytań o oblicze prawosławia w Indonezji. Okazało się, że cechą najbardziej znamienną jest odmienny niż w krajach Wschodniej Europy język liturgiczny, a także śpiew. Indonezyjska ikonografia natomiast, przedstawia postaci poprzez pryzmat własnej kultury: wizerunki świętych mają skośne oczy i śniadą cerę. Co ciekawe, zarówno wierni, jak i kapłan, uczestniczą w Liturgii na boso.
Wystąpienie wzbogacone było ciekawą prezentacją fotografii.
Fot.: Marcin Surynowicz
— Natalia Dawidiuk
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.