śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Polska 13 lutego 2012

Wspomnienia z wolskiej choinki

Święty Mikołaj prawdopodobnie po raz ostatni tej zimy odwiedził stolicę.

Święty Mikołaj prawdopodobnie po raz ostatni tej zimy odwiedził stolicę. Wierni parafii prawosławnej św. Jana Klimaka wyruszyli z dziećmi na godz. 15. do Łazienek Królewskich, a dokładnie do wspaniałego Teatru Stanisławowskiego po zaległe prezenty.
Dzieci, jako żołnierzyki, a katecheci, jako oficerowie w zwartych szeregach (krzesłach na widowni) czekali na pojawienie się upragnionego gościa z wielkim worem niespodzianek i słodyczy…
Program rozpoczął się od troparionu święta Bożego Narodzenia, lekko po zaplanowanej godzinie 15. Powitania i przemówienia przez chwile przerwały świąteczny nastrój, aby powrócił on z całą mocą w postaci występów dzieci, młodzieży i studentów. W teatrze stanisławowskim rozbrzmiewały recytacje, piosenki i kolędy w języku rosyjskim, białoruskim, ukraińskim i oczywiście polskim. Choć minęło kilka tygodni od świąt Narodzenia Bogoczłowieka atmosfera była prawdziwie świąteczna.

Największe wrażenie zrobiły kilkuletnie maleństwa, które musiały przez jakiś czas (kręcąc się i wzrokiem szukając rodziców) przeczekać na scenie na swój przepiękny występ z kolędą s osmikutnoju zwiezdoju.

Po występach solistów i chórów przyszła kolej na wspólne kolędowanie. Śpiewano: do szopy, "Dobryj weczir tobi", "Rożdiestwo Christowo" oraz "Wśród nocnej ciszy".

Wspólnemu śpiewaniu towarzyszył pewien drobny incydent. Proboszcz parafii, ks. Mikołaj Lenczewski, doszukał się na sali grupki „umundurowanych” osób, która próbowała w konspiracji przesiedzieć całą imprezę, anonimowo nucąc kolędy sobie w brodę. Wywołani przez proboszcza do tablicy – sceny byli zmuszeni pokazać się całej widowni. W ten oto sposób niespodziewanie do programu włączono występ tymczasowo powstałego chóru złożonego z duchowieństwa parafii oraz specjalnego gościa i wysłannika metropolity Sawy – ks. Doroteusza Sawickiego.

Następnym punktem imprezy było przedstawienie dla najmłodszych pt. "Czerwony Kapturek", w wykonaniu aktorów Teatru Bajlandia. Pomimo, że Czerwony Kapturek nie musiał przedzierać się przez śnieżne zaspy do mrozem skutego domku ukochanej babci, a wilk nie użył nart, by wygrać wyścig z czasem i jako pierwszy dotrzeć do bezbronnej staruszki, akcja bajki rozgrzała atmosferę w Teatrze Stanisławowskim, a dzieci i rodzice swoim śpiewem pomogli Czerwonemu Kapturkowi za każdym razem uniknąć ostrych zębów sprytnego wilka i chwile po tym przywitać na scenie św. Mikołaja z prezentami.

Rozdawanie prezentów trwało długo (tyle było grzecznych dzieci na sali), a dla wszystkich gości był przygotowany drobny poczęstunek na piętrze teatru.
Wspaniała impreza, wspaniale zorganizowana w cudownym miejscu. Podziw i podziękowania od rodziców (zaryzykuję i napiszę to w imieniu nas wszystkich).

Minęło tylko kilka dni, a ja już mam pomysł na prezent dla mojego syna – Lazara, jak i dla pozostałych dzieci (a także rodziców) przy następnej wizycie św. Mikołaja. Życzę nam wszystkim, aby następna prawosławna choinka w Warszawie, w tym samym lub całkiem innym miejscu, potrwała trochę dłużej, aby św. Mikołaj musiał zabrać dwa razy większy wór, ażeby ponownie rozdać prezenty w jednym miejscu wszystkim prawosławnym dzieciom Warszawy.

fot. Marta Łuksza

— Vladan Stamenković

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsze z Polski

wszystkie →

Najnowsza publicystyka

wszystkie →