W dniach 4-18 sierpnia w miejscowości Treffelstein, niedaleko granicy niemiecko-czeskiej odbyło się 8 polsko – niemieckie spotkanie młodzieży.
W dniach 4-18 sierpnia w miejscowości Treffelstein, niedaleko granicy niemiecko-czeskiej odbyło się 8 polsko – niemieckie spotkanie młodzieży. Wzięły w nim udział 34 osoby (17 ze strony niemieckiej i 17 z polskiej). Głównym celem obozu było nawiązanie nowych znajomości oraz przełamanie wspólnych barier i stereotypów. Ważna była też możliwość zdobycia wiedzy na temat innych wyznań (grupa niemiecka reprezentuje wiarę ewangelicką). Mieliśmy także okazję poznać piękno, spokój i porządek cechujące Bawarię. Wspólne rozmowy były też doskonałym treningiem językowym (komunikowaliśmy się po angielsku, niemiecku i polsku). Program obozu był niezwykle urozmaicony. Atrakcja goniła atrakcję i naprawdę trudno było się nudzić.
·Spływ pontonowy: Trzeciego dnia obozu wyruszyliśmy na wyprawę na pontonach. Startowaliśmy z miejscowości noszącej uroczą nazwę – Cham (czyt. Kam). Wspólny wysiłek przy wiosłach przyczynił się do przełamania lodów i umocnienia już istniejących więzi. A odkryta przy okazji przerwy na wspólną kąpiel bogata roślinność wodna dała okazję do urządzenia wodorostowego pokazu mody.
·Olimpiada wodna: W nawiązaniu do zbliżających się igrzysk olimpijskich postanowiliśmy zorganizować własne – wodne. Składały się na nie konkurencje wiążące się w ten, czy inny sposób z H2O. A mianowicie: rzut mokrą gąbką na odległość; bieg w parach z dziurawą butelką pełną wody; ludzka piramida; drużynowy wyścig w pontonach; rzut balonem z wodą; zadanie konstrukcyjne polegające na utworzeniu w ciągu pięciu minut z butelki, sznurka, kartonu i wszystkiego, co uda się znaleźć okolicy, ciekawego modelu pojazdu pływającego oraz konkurencja polegająca na przenoszeniu w ustach napoju i wypluciu go do butelki stojącej na punkcie startu. Walka była zażarta a zadania niełatwe. Zawodnicy wykazali się jednak sportowym duchem i uczciwą postawą, więc o żadnym dopingu nie było mowy.
·Wyprawa w góry: Nasi niemieccy przyjaciele postanowili zafundować nam nieco mocnych wrażeń. Pojechaliśmy więc w góry aby powierzając nasze życie tylko kawałkowi liny zejść po śliskiej skale z zabójczej wysokości. A pogoda, jak na zamówienie, postanowiła jeszcze dodać sytuacji dramatyzmu. O ile w drodze na górę mogliśmy podziwiać przepiękne krajobrazy i cudowne formacje skalne, o tyle już na miejscu zerwał się wiatr, zaczął siąpić deszcz, a mgła zgęstniała tak, że świeżo upieczeni alpiniści schodzili po omacku w rozciągające się pod ich stopami „mleko”. Niejednemu mina zrzedła, gdy przyszło do schodzenia. Ale ileż satysfakcji, gdy jest się już na dole! Ile wspomnień! Myślę, że ten dzień wszyscy zapamiętają na długo.
·Zwiedzanie miast: Kilkakrotnie w trakcie obozu organizowaliśmy krótkie wypady do pobliskich miejscowości. Musze przyznać, że Bawaria oczarowała mnie. Przepiękna, bajeczna wręcz architektura (te domki!). Monumentalne, gotyckie budowle (np. Katedra św. Piotra w Ratysbonie). I przede wszystkim – wszechobecny ład, porządek i poczucie bezpieczeństwa. A w drodze powrotnej z Ratysbony zatrzymaliśmy się przy salonie Porsche. Miło, choć przez chwilę, poczuć smak luksusu.
·Wieczór aniołów: Czas, jaki spędziliśmy na obozie nie składał się tylko z gier i zabaw. Były też chwile refleksji i zadumy. Właśnie taki był ten wieczór. Zebraliśmy się wszyscy w kręgu, aby porozmawiać o tym jak rozumiemy pojęcie anioła stróża i by zastanowić się czy kiedyś odczuliśmy jego obecność. Każdy, kto miał na to ochotę, mógł opowiedzieć o sytuacji w swoim życiu, w której poczuł swego anioła. Kolejnym, pięknym etapem spotkania była możliwość zapalenia świeczki i „zadedykowania” anioła stróża tym, którzy zdaniem stawiającego najbardziej tego potrzebują. Wkrótce chodniczek w centrum kręgu zapełnił się świeczkami z życzeniami. Tej nocy wiele aniołków „rozesłano” we wszystkie strony świata. Poleciały do rodzin, bliskich, przyjaciół, lecz także do osób zupełnie obcych, ale potrzebujących wsparcia i otuchy. Każdy z uczestników spotkania otrzymał też tekturowego aniołka z zapisanym po angielsku cytatem z Pisma Świętego: „Albowiem aniołom swoim polecił, aby cię strzegli na wszystkich drogach twoich” (Psalm 91,11).
·Praga: Jeśli ktokolwiek z polskich uczestników wracał z obozu z poczuciem niedosytu, w drodze powrotnej spotkała go miła niespodzianka. Ponieważ na przesiadkę na pociąg do Warszawy musieliśmy czekać ponad 6 godzin, postanowiliśmy wykorzystać ten czas na zwiedzanie Pragi. Wrażenia…nie do opisania. Jeśli architektura Bawarii była czarująca, dla zabytków Pragi trzeba utworzyć nowe określenie. Przepiękny Most Karola, wspaniałe Hradczany, urocza Złota Uliczka, potężna Katedra św. Wita. A także pyszne Knedliczki, miły dla ucha język i przezabawne, naturalnej wielkości figury krów wystawionych w ramach „cowparade” (Co roku losowane są cztery miasta, w których ma się pojawić jakaś charakterystyczna wystawa. W tym roku padło m.in. na Nowy Jork i właśnie Pragę a jako temat wystawy wybrano krowy). Była tam m.in. krowa-piłkarka, krowa ceglana, krowa popartowa, krowa z mapą na grzbiecie, itp. Do sympatycznych wrażeń należy też zaliczyć miłą świadomość, że tu prędzej zrozumieją nas, gdy mówimy po polsku, niż jeśli używamy np. angielskiego. Szkoda tylko, że przyjaciele z Niemiec nie mogli nam towarzyszyć.
Nieodłącznym elementem naszego obozowego życia były też codzienne modlitwy. Warto zauważyć, że obie strony okazały żywe zainteresowanie wiarą swych kolegów. Wyznawcy prawosławia mieli m.in. okazję uczestniczenia w niedzielnym nabożeństwie zorganizowanym przez uczestników sąsiadującego z naszym obozu (również należących do zgromadzenia ewangelickiego). Z kolei wiele osób z Niemiec pragnęło dowiedzieć się czegoś o Prawosławiu. Obóz stał się więc okazją do uczenia się tolerancji i otwartości na inne odmienne przekonania.
Składamy serdeczne podziękowania dla organizacji Polsko - Niemiecka Współpraca Młodzieży za wsparcie finansowe podczas realizacji projektu.
— Paweł Awdejuk
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.