śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 14 grudnia 2025

Aby odziedziczyć życie wieczne

Nikt nie przychodzi do Cerkwi tylko po to, aby stać się dobrym człowiekiem o nienagannym zachowaniu lub dla wypełnienia swego religijnego obowiązku. Przychodzimy do Cerkwi, aby zasiać ziarno nieśmiertelności w naszym sercu i otrzymać pierwsze owoce życia wiecznego.

0 czytelników poleca

Bracia i Siostry, w naszym cichym oczekiwaniu na wielkie święto Bożego Narodzenia czytania ewangeliczne tego okresu skupiają się na ważnym dla wszystkich chrześcijan pytaniu: „Co czyniąc, odziedziczę życie wieczne?” (Łk 18, 18). Człowiek został stworzony dla wieczności, a jego duch pragnie jej z całej siły. Nawet długie lata pomyślnego życia na ziemi nie są w stanie zaspokoić pragnienia tego, co wieczne i niezmienne, tego, co dobre. Bóg bowiem nie tylko „stworzył człowieka, aby był nieśmiertelny, i uczynił go na obraz swojego wiecznego istnienia” (Mdr 2, 23), ale także, jak powiedział psalmista: „Dasz mi poznać drogę życia, pełnię radości przed Twoim obliczem, rozkosze po Twojej prawicy na wieki” (Ps. 15,11).

Pytanie o to, jak można odziedziczyć wieczność, jest jedyną rzeczą, która ma znaczenie w naszym przemijającym ziemskim istnieniu. Wierzący chrześcijanin zadaje to pytanie z pragnieniem przygotowania na nie swego serca. Z tym pytaniem staje przed Bogiem i Jego sługami. Nikt nie przychodzi do Cerkwi tylko po to, aby stać się dobrym człowiekiem o nienagannym zachowaniu lub dla wypełnienia swego religijnego obowiązku. Przychodzimy do Cerkwi, aby zasiać ziarno nieśmiertelności w naszym sercu i otrzymać pierwsze owoce życia wiecznego. Życie wieczne to energia samego Boga, z którą człowiek powinien się zetknąć już w tym obecnym życiu. Bóg jest jedyny, dobry i wieczny. A każdy, kto uczestniczy w Jego energii, staje się również dobry i wieczny dzięki łasce.

Wokół Chrystusa tłoczyło się mnóstwo ludzi, ale nie wszyscy mieli dobre zamiary. Niektórzy Go wyśmiewali, inni próbowali Go schwytać, a jeszcze inni szukali uzdrowienia z chorób, które ich trapiły. Młody człowiek z dzisiejszego czytania ewangelicznego podszedł do Chrystusa ze szczerą sympatią, pragnąc życia wiecznego. Dlatego w Ewangelii Marka czytamy: „Jezus, wejrzawszy nań, ukochał go” (Mk 10, 21). Młody człowiek najwyraźniej czuł, że nauka Chrystusa była paradoksalna. Być może uważał Go nawet za proroka, gdyż nazwał Go „dobrym Nauczycielem”. Nie zdołał jednak rozpoznać w Nim wyczekiwanego Mesjasza. Chrystus odpowiedział młodzieńcowi zgodnie z jego rozumieniem i ograniczonym postrzeganiem, aby stopniowo podnieść go do poziomu Bożej prawdy: „Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko jeden Bóg” (Łk 18,19). Następnie wyjaśnił mu, że droga prowadząca do życia wiecznego polega na przestrzeganiu Jego przykazań.

Bóg w tajemniczy sposób jest ukryty w Swoim słowie. W ten sposób każdy, kto zaczyna stosować je w życiu, odkrywa Boskość Osoby, która dała przykazania, i doświadcza łaski Chrystusowej. Bóg nikogo nie zmusza, ale oferuje człowiekowi absolutną prawdę poprzez Swoje słowo, nie narzucając jej. Daje człowiekowi swobodę wykazania swej dobrej woli, przeprowadzenia własnego eksperymentu, zastosowania Bożego słowa w praktyce i przekonania się o jego prawdziwości.

Młody człowiek znał prawo i przestrzegał wszystkich nakazów. Jednak pragnął czegoś głębszego, czegoś, co mogłoby doprowadzić go do pełni życia i prawdy. Stare prawo zostało dane, aby ograniczyć grzech. Ten młody człowiek czuł niedoskonałość prawa, rozumiejąc, że nie może ono doprowadzić człowieka do duchowej doskonałości. Bóg zniżył się do poziomu młodzieńca i wymienił przykazania Prawa Mojżeszowego. Ten był zaskoczony i zniechęcony odpowiedzią Chrystusa, ponieważ bezbłędnie przestrzegał tych przykazań, ale nie znalazł „obfitości życia”, której szukał: „Przyszedłem, aby życie mieli i mieli w obfitości” (J 10, 10). Nie mógł zrozumieć, że chociaż przestrzegał przykazań, przestrzegał ich w duchu Prawa, a nie w duchu łaski Chrystusowej: „Gdyż Prawo zostało dane przez Mojżesza, łaska zaś i prawda stały się przez Jezusa Chrystusa” (J 1, 17).

Starzec Sofroniusz (Sacharow) wykorzystał ten fragment o bogatym młodzieńcu, aby wyjaśnić konieczność przejścia z poziomu etycznego do ontologicznego poziomu życia duchowego. Skomentował to w następujący sposób: „Z etycznego punktu widzenia wydawało się, że młodzieniec znajdował się na wysokim poziomie życia duchowego. Jednak istnieje inny, wyższy poziom, który odnosi się do boskiej sfery niestworzonego, niemającego początku bytu”. Nikt nie może odnaleźć pełni życia kryjącej się w Bożych przykazaniach poprzez ich zewnętrzne przestrzeganie bez zaangażowania serca. Co więcej, młody człowiek mylił się, sądząc, że jest niewinny wobec Prawa i sprawiedliwy. Dlatego też, zdziwiony, zapytał Chrystusa, czego mu brakuje. Zlekceważył fakt, że sprawiedliwość człowieka jest jak „splamiona szata” przed Bogiem: „Wszyscy staliśmy się jak nieczyści, a cała nasza sprawiedliwość jest jak splamiona szata; wszyscy zwiędliśmy jak liść, a nasze nieprawości jak wiatr nas porywają” (Iz 64, 6). Nie wiedział, że największym przykazaniem Bożym jest to, aby człowiek uświadamiał sobie, że jest niewolnikiem niegodnym, nawet gdy wypełnia dane mu przykazania do końca: „Tak i wy, kiedy uczynicie wszystko, co wam nakazano, mówcie: - Słudzy jesteśmy nieużyteczni, uczyniliśmy, co należało uczynić” (Łk 17, 10).

Nauczanie Chrystusa pokazuje nam, jak można stać się doskonałym: „Bądźcie więc tak doskonali, jak Ojciec wasz niebiański doskonały jest” (Mt 5, 48). W ten sposób Chrystus pokazał temu młodemu człowiekowi, czego mu brakuje, aby osiągnąć wymaganą doskonałość: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i daj biednym, a będziesz miał skarb w niebiosach; a potem idź w ślad za Mną” (Mt 19, 21). Celem Bożych przykazań jest wyzwolenie, oczyszczenie serca z grzechu, oderwanie umysłu od przywiązania do dóbr materialnych, wyzwolenie duszy z więzienia namiętności: „Wyprowadź moją duszę z więzienia, abym chwalił Twoje imię; sprawiedliwi otoczą mnie, gdy okażesz mi dobroć” (Ps. 141,7); aby człowiek mógł pokochać Boga całym swoim jestestwem: „Będziesz miłował Pana, Boga twego, całym twym sercem, całą twą duszą i całym twym umysłem” (Mt 22,37).

Oczywiste jest, że młody człowiek był związany żądzą posiadania. Chrystus dał mu dokładne, potrzebne mu przykazanie, które uwolniłoby jego serce od tej żądzy, aby mógł swobodnie zwrócić się do Boga. Bóg widzi serca wszystkich ludzi i wie, czego każdy człowiek potrzebuje, aby zostać uzdrowionym. Abrahamowi, który bardzo pokochał Izaaka, obiecanego syna, do tego stopnia, że jego serce było rozdarte między Bogiem a nim, Bóg dał przykazanie, aby złożył go w ofierze: „Weź teraz swego syna, twego jedynego, którego miłujesz, Izaaka, idź do ziemi Moria i tam złóż go na ofiarę całopalną na jednej górze, o której ci powiem” (Rdz 22, 2). A kiedy Abraham przedłożył miłość Boga nad miłość do swego dziecka, Bóg zwrócił mu Izaaka i całą pełnię swej miłości. Wtedy Abraham ujrzał dzień Pański i uradował się: „Abraham, ojciec wasz, wielce by się weselił, gdyby zobaczył dzień Mój; i zobaczył, i uradował się” (J 8, 56).

Wypełnianie Bożych przykazań nie tylko na poziomie etycznym, ale także ontologicznym wymaga od człowieka wolności serca. Pismo Święte mówi o sercu człowieka jako o celu Boga. Od rana do wieczora i od wieczora do rana Bóg obserwuje je. On nie spuszcza z niego wzroku. Jeśli człowiek nie zejdzie w głąb swego serca, jego zbawienie jest niepewne, „albowiem w Chrystusie Jezusie ani obrzezanie, ani nieobrzezanie nic nie znaczy, ale wiara działająca przez miłość” (Ga 5, 6). W sercu poczęte zostaje słowo Boże, w nim rozwija się i kiełkuje zbawienie. I nie ma dla chrześcijan innej drogi, co potwierdza apostoł Paweł: „Ale cóż powiada Pismo? Blisko ciebie jest Słowo, w ustach twych i sercu twoim. To jest Słowo wiary, które zwiastujemy. Bo jeśli ustami twymi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg wskrzesił Go z martwych, to zostaniesz zbawiony.” (Rz 10, 8–9).

Wszystkie złe myśli pochodzą z serca. Ale serce doświadcza również wpływu prawicy Najwyższego i wznoszenia się ku coraz większej pełni Bożej miłości. Człowiek zbawia się lub ginie poprzez swoje myśli. Jeśli rozwija dobre myśli, buduje swoje serce, aby stało się siedzibą Ducha Świętego. Jeśli jednak przyjmuje złe myśli od wroga rodzaju ludzkiego, tonie w otchłani ciemności i odnosi się do niego słowo Pisma: „Zbawienie jest daleko od niegodziwych, bo nie szukają Twoich praw” (Ps 118,155). Serce człowieka może stać się piekłem, jeśli stanie się schronieniem dla myśli wroga. Jednak może stać się rajem, jeśli będzie płonąć jak piec miłością Bożą. W tym piecu „ukryty sercem człowiek w niezniszczalności łagodnego i cichego ducha” (1 P 3,4) jest bardzo cenny dla swego Stwórcy i w Bogu odnajduje swoje ukojenie i radość. Innymi słowy, aby człowiek mógł osiągnąć transcendentny poziom nieskazitelnej Bożej miłości, musi wyrzec się wszystkiego, co stworzone i doczesne.

Kiedy Bóg usiłuje uwolnić człowieka od jego uzależnień, czasami może wydawać się surowy. W Ewangelii Chrystus mówi o przyjęciu krzyża, o wyrzeczeniu się dóbr materialnych, o opuszczeniu nawet najbliższych osób i o samozaparciu. Jednak mówi to z pragnienia, aby dać człowiekowi wszystkie dobra, które przygotował dla niego w niebie, które są „ponad wszelką miarę o co prosimy lub myślimy” (Ef 3, 20). W istocie konieczność umniejszenia starego człowieka, wyrzeczenia się siebie i przykazania miłości do Boga idą w parze, ponieważ wyrzeczenie się jest warunkiem koniecznym, aby serce całkowicie i niepodzielnie zwróciło się ku Bogu i stało się zdolne do przyjęcia Jego miłosierdzia i uzyskania zbawienia. I chociaż młodzieniec był szczery w swym dążeniu do wieczności, nie znalazł w sobie siły, aby jak Abraham chwycić za duchowy miecz, za słowo Chrystusa, które On mu dał, i rozbić kajdany namiętności, które go krępowały. I odszedł od Chrystusa w smutku, ponieważ był bardzo bogaty.

Według apostoła Pawła istnieją dwa rodzaje smutku: „zasmucenie zgodnie z Bogiem, przez nawrócenie prowadzi ku zbawieniu, a zasmucenie [o sprawy] ziemskie powoduje śmierć” (2 Kor 7, 10). Smutek ziemski wynika z niespełnionych pragnień. Pobożny smutek rodzi się w sercu człowieka, gdy widzi on dobroć Bożą oraz własną marność i nędzę, lub gdy czuje się całkowicie niezdolny do oddania Bogu należytej wdzięczności. Ten smutek wynosi człowieka na inny poziom istnienia i pobudza pokajanije prowadzące do zbawienia.

Kiedy Chrystus zobaczył, jak młody człowiek odchodzi z ciężkim sercem, powiedział: „Z jakim trudem wchodzą majętni do Królestwa Bożego!” (Łk 18,24). Oczywiście Pan nie mówi tylko o bogactwie materialnym. Człowiek może być bogaty, ale może mieć swobodne serce, które topnieje od miłości Bożej, dlatego wykorzystuje swoje dobra do wypełniania przykazania miłości do bliźniego. Wtedy staje się naprawdę bogaty, to znaczy stale znajduje się w świetle Bożej obecności. Ale może się też zdarzyć, że ktoś żyjący w biedzie utknie w gorzkich myślach przeciwko Bogu, obwiniając Go, i w ten sposób pogrąży się w zgubie. Pytanie brzmi: gdzie znajduje się serce człowieka, „albowiem gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze” (Mt 6,21).

Uczniowie byli przepełnieni duchem swego Nauczyciela, „który pragnie, aby wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2, 4). Dlatego też byli zaskoczeni, gdy młody człowiek zasmucił się, i zapytali Chrystusa: „Któż zatem może być zbawiony?” (Mt 19, 25). Jednak odpowiedź Chrystusa stała się dla nich pocieszeniem i nadzieją, czym powinna być dla każdego chrześcijanina: „U ludzi jest to niemożliwe, u Boga zaś wszystko jest możliwe” (Mt 19, 26). Boże przykazania wykraczają poza naturę upadłego człowieka. Jak może je stosować, skoro jest odziany w ciało i żyje na ziemi? Jak zaświadcza starzec Sofroniusz, „życie po chrześcijańsku jest w zasadzie niemożliwe. Aby być prawdziwym chrześcijaninem, trzeba codziennie umierać”. W innym miejscu starzec porównuje człowieka, który stara się przestrzegać przykazań, do kropli wody, która płynie w kierunku przeciwnym do burzliwego nurtu. Wyrażenie „dla Boga wszystko jest możliwe” odnosi się przede wszystkim do tego, co uczynił sam Chrystus. Gorąco pragnął zbawić świat. Jednak zbawienie to było nieosiągalne przed Nim, ponieważ zgodnie ze Starym Testamentem człowiek nie mógł ujrzeć oblicza Boga i pozostać przy życiu: „Na pewno umrzemy, bo widzieliśmy Boga” (Sdz 13, 22).

Syn Boży otrzymał od Boga przykazanie zbawienia świata. Przyjął je z całkowitym posłuszeństwem z miłości do Ojca z Niebios. Wypełnił je doskonale i do końca, przyjmując ludzką postać, postać sługi. W ludzkim ciele objawił doskonałość Bożej Osobowości. W ten sposób człowiek od tego momentu otrzymał przykład, aby okazać Mu posłuszeństwo i nie zbaczać z drogi zbawienia. Podążając za tym przykładem, może osiągnąć duchową doskonałość i stać się uczestnikiem życia wiecznego.

Rzeczywiście, przykazań, które człowiek otrzymuje od Boga, nie da się wypełnić własnymi siłami. Jednak gdy asceta pokornie naśladuje przykład Zbawiciela, przywołuje na siebie pokornego Ducha Świętego, który spieszy z pomocą ludzkiej słabości. Wtedy człowiek z uwielbieniem odkrywa, że „przykazania Jego nie są ciężkie” (1 J 5, 3) i staje się dla niego jasne, że „przykazanie Jego jest życiem wiecznym” (J 12, 50).

Sam Chrystus powiedział: „Beze Mnie bowiem niczego uczynić nie możecie” (J 15, 5). Kiedy człowiek walczy z całych sił, wtedy Bóg zechce objawić mu swą niezwyciężoną moc, tak że człowiek naprawdę zrozumie na podstawie własnego doświadczenia słowa apostoła: „Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę, a to nie z was, lecz Boga to dar” (Ef 2, 8). Ta moc jest niczym innym jak przyciąganiem piękna Jego Oblicza. Ta wszechmocna siła uwalnia człowieka od wszelkich uzależnień i przenosi jego istnienie do świętej wieczności Boga.

W ciągu ziemskiego życia zdarzają się chwile impasu, wielkiego smutku i złowrogiej ciemności, kiedy człowiek nie może znaleźć przed nim schronienia i pocieszenia. Jednak Chrystus swym Wcieleniem nie pozostawił w stworzonym świecie miejsca, którego nie wypełniłby Swą twórczą obecnością. Uświęcił ziemię, wody, sfery eteryczne, a nawet piekło. Dlatego nie ma miejsca ani sytuacji, w której człowiek nie mógłby się z Nim spotkać.

Jeśli chrześcijanin nigdy nie przestaje wychwalać świętego imienia Boga i pokornie wzywać Jego potężnej pomocy, przychodzi moment, kiedy Bóg wyciąga do niego Swą rękę i pomaga mu, a stan człowieka ulega przemianie. Tak, być może nasze trudności lub cierpienia będą trwać nieustannie. Niemniej jednak stan ducha człowieka ulega przemianie, gdy woła on z głębi serca z nieskończoną i nieopisaną wdzięcznością do Boga. Jak bowiem powiedział apostoł: „Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką miłość, którą nas umiłował, i to nas, którzy byliśmy martwi z powodu przewinień, współożywił przez Chrystusa – łaską jesteście zbawieni” (Ef 2, 4–5). Amen.

archimandryta Zachariasz (Zacharou) (tłum. Justyna Pikutin)

za: monastery.ru
 
fotografia: Adam Matyszczyk /cerkiew-sokolka.pl/

— archimandryta Zachariasz Zacharou (tłum. Justyna Pikutin)

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsza publicystyka

wszystkie →

Najnowsze ze świata

wszystkie →