Być błogosławionym to doświadczyć błogości i szczęścia, które wynikają ze współdzielenia Bożego życia.
Błogosławieństwa [Mt 5,1-12] tworzą prolog do Chrystusowego Kazania na Górze z Ewangelii św. Mateusza. Podobne błogosławieństwa, ale w tym przypadku z towarzyszącymi "biada", odgrywają porównywalną rolę w Kazaniu na Równinie znajdującym się w Ewangelii św. Łukasza [Łk 6,20-26]. Często błogosławieństwa te są wydobywane z otaczającego materiału w taki sam sposób, w jaki Dziesięć Przykazań jest wydobywanych z innych przykazań Tory jako pewnego rodzaju podsumowanie. Podobnie jak Dziesięć Przykazań, często są one wyuczane na pamięć. Śpiewa się je lub recytuje w wielu momentach nabożeństw Kościoła prawosławnego, w tym w ramach rytu pogrzebowego. Często są one interpretowane jako szereg zasad etycznych, których należy przestrzegać. Zatem "biada" Łukasza, choć rzadziej omawiane, reprezentowałyby nieetyczne formy zachowania, których należy unikać.
Takie podejście zakłada pewną strukturę prawną tego, co można nazwać „etyką biblijną”. Jak najbardziej jest to zgodne z powszechnym tłumaczeniem Tory jako „Prawa”. Wygłoszenie przez Chrystusa tych Błogosławieństw ze szczytu góry, a także szereg innych cech Kazania na Górze jako całości wyraźnie nawiązuje do związku między Jego nauczaniem w kazaniu a tym otrzymanym przez Mojżesza. Tak jak interpretacja prawnicza Tory zniekształca objawienie Boga Izraela, tak samo sprowadzenie nauczania Chrystusa wyłącznie do poziomu etyki prawnej zniekształca to, co stara się przekazać. Jak się okazuje, kiedy Chrystus opisuje życie w Królestwie, nie opisuje etycznego sposobu życia ani bycia dobrym człowiekiem. Raczej opisuje eschatologiczne życie przyszłego świata i wieku, życie, które rozpoczyna się w tym obecnym świecie i trwa w wieczności. Podobnie "biada" relacji św. Łukasza opisują życie wiecznego potępienia, które również rozpoczyna się w życiu tego świata i obecnego wieku. Życie w Królestwie opisane przez Błogosławieństwa jest innym sposobem mówienia o tym, co św. Jan nazywa „życiem wiecznym” [J 3,15-16.36; 4,14.36; 5,24.39; 6,27.40.47.54.60.68; 10,28; 12,25.50; 17,2-3].
Chociaż prawie powszechnie tłumaczone jako „błogosławiony”, greckie słowo, które rozpoczyna każde z Błogosławieństw, nie jest formą pochodzącą od słowa „evlogeo”, greckiego słowa oznaczającego błogosławienie kogoś lub czegoś. Takie "błogosławieństwo" jest używane we wszystkich trzech Ewangeliach synoptycznych do opisania pewnej kategorii relacyjnej. Gdy używa się go w odniesieniu do ludzi, opisuje daną osobę jako będącą w relacji łaski z Bogiem lub służy ono opisaniu czynności przywołania boskiej łaski dla jakiejś osoby [Mt 5,44; 21,9; 23,39; 25,34; Mk 10,16; 11,9; Łk 1,42; 2,34; 6,28; 13,35; 19,38; 24,50-51]. Oznacza ono, że przedmiot tego działania jest usuwany ze swoich powiązań w grzesznym świecie i przywracany do stanu i porządku pierwotnego stworzenia [Mt 14,19; 26,26; Mk 6,41; 8,7; 14,22; Łk 9,16; 24,30]. Sporadycznie używa się również tego terminu jako skierowanego od ludzi do Boga, w takim przypadku jest to sposób na składanie uwielbienia Bogu [Mk 11,10; Łk 1,64; 2,28; 24,53]. Chociaż zarówno św. Mateusz, jak i św. Łukasz swobodnie używają tego terminu, nie jest to „błogosławiony” z Błogosławieństw. To zmienia nam powszechną perspektywę interpretacji Błogosławieństw. Błogosławieństwa nie mówią, że pewne zachowanie lub sposób życia przyniesie Bożą łaskę i spowoduje otrzymanie wymienionego daru. Oznacza to, że nie jest tu powiedziane, że na przykład, jeśli ktoś jest cichy, Bóg będzie z niego zadowolony i da mu ziemię w nagrodę. Autorzy Ewangelii mieli pod ręką słownictwo, aby to powiedzieć, ale tego nie zrobili.
Słowo używane w Błogosławieństwach to „makarios”. Ten grecki termin miał długą historię przedbiblijną. Odnosi się nie do relacji między rzeczami, ale do stanu bycia naznaczonym szczęściem lub błogością. Jest to słowo, które często było używane w okresie klasycznym do opisania życia bogów. Przez kilka wieków to użycie doprowadziło do tego, że stało się ono pełnym szacunku sposobem odnoszenia się do niedawno zmarłych, sugerującym coś podobnego do tego, co w naszym współczesnym języku mamy na myśli, gdy mówimy, że „poszli do nieba” lub byli „z aniołami”. W Nowym Testamencie, nie tylko w samych Błogosławieństwach, termin ten zachowuje tę duchową siłę. Być błogosławionym w tym sensie to doświadczyć błogości i szczęścia, które wynikają ze współdzielenia Bożego życia. Z perspektywy greckiego pogaństwa w tym boskim życiu uczestniczyło się poprzez seksualne wyuzdanie, poprzez życie w dobrobycie i ciągłe wylegiwanie się, poprzez posiadanie bogactw, władzy i zwycięstwa wojenne. W Błogosławieństwach Chrystus rzeczywiście odwraca to, jak wygląda udział w boskim życiu na tym świecie i w obecnym wieku.
Termin „makarios” jest używany w innych tekstach Nowego Testamentu w ten sam sposób. Apokalipsa św. Jana często używa tego terminu do opisania stanu życia wiecznego, posiadanego zarówno przez żywych, jak i umarłych w Chrystusie [Ap 1,3; 14,13; 16,15; 19,9; 20,6; 22,7.14]. Św. Paweł używa tego terminu do opisania życia Bożego [1 Tm 1,11; 6,15]. Używa go również jako opisu chrześcijańskiej nadziei na przyszłe życie świata [Tt 2,13]. Rozpoznanie tego terminu jest ważne dla zrozumienia przesłania Listu św. Jakuba. Twierdzi, że ten, kto usłyszy Torę i naprawdę ją zachowa, będzie błogosławiony (makarios) we wszystkim, co czyni [Jk 1,25]. Nie twierdzi tutaj, że jeśli ktoś doskonale zachowuje przykazania, będzie miał zdrowie, bogactwo i sukces. Mówi raczej, że przez całe życie człowieka, we wszystkim, co robi, jeśli zachowa przykazania, doświadczy spokoju, radości i błogości poznania Boga bez względu na okoliczności swego życia.
Chociaż brakuje wśród nich odpowiednich "biada", lista Błogosławieństw św. Mateusza od dawna uważana jest za normatywną ze względu na jej pełnię. Kilka, ale nie wszystkie, jest paralelnych w relacji św. Łukasza ale nawet te nie są identyczne w obu Ewangeliach. Błogosławieństwa mają jednak ten sam wzór. Każde z nich twierdzi, że pewna grupa określona przez konkretną cechę doświadcza stanu boskiego szczęścia i błogości, ponieważ w przyszłości czeka ich pewne przeznaczenie. Podstawą tej konstrukcji jest idea, że stan szczęścia i błogości jest już teraz obecny, ale opisane przeznaczenie jest dopiero stanem przyszłym. Struktura ta wzmacnia, że stan „błogosławieństwa” nie jest naznaczony dobrobytem w tym wieku. Reprezentuje raczej wtargnięcie, przedsmak, początek tego przyszłego przeznaczenia szczęścia i błogości, które znajdzie swoją pełnię w nadchodzącym wieku.
Opis przyszłego przeznaczenia w Błogosławieństwach bardzo wyraźnie pasuje do koncepcji na temat życia nadchodzących wieków, jakie znajdujemy w Judaizmie Drugiej Świątyni. Błogość przyszłego wieku jest opisywana jako królowanie w niebie. Towarzyszy jej otrzymanie ziemi jako dziedzictwa. Jest ona wypełniona sprawiedliwością. Opisuje się ją jako zawierającą wizję Boga. Oznacza zaliczenie w poczet synów Bożych. Jest opisywana jako wielka nagroda w niebie. Wszystko to odnajdujemy wśród obrazów używanych w całym Piśmie Świętym do opisania udziału w panowaniu Boga nad całym stworzeniem jako Jego królestwem. Aniołowie Boskiej Rady nazywani są synami Bożymi. Jest im dane uczestniczyć w Jego rządach, w Jego administrowaniu kosmosem. Ludzie w Chrystusie stają się z Nim współdziedzicami tego dziedzictwa. Otrzymują miłosierdzie przed Jego sędziowskim tronem i sami stają się sędziami. Ci, którzy osiągną przyszły wiek i zmartwychwstanie umarłych, nie mogą już umrzeć i są równi aniołom i synom Bożym [Łk 20,35-36].
Chrystus uczy jednak, że ci, którzy doświadczają przedsmaku tego przeznaczenia w obecnym świecie, nie są zamożni, bogaci, potężni i zwycięscy. Są to raczej ci, którzy pomimo bycia w Duchu, są biedni. To oni opłakują straty. To ci, którzy są pokorni. Są to ci, którzy głodują i pragną sprawiedliwości, która omija ich na tym świecie. To nie ci, którzy zwyciężają, ale co okazują miłosierdzie. Są to ci, których serce zostało oczyszczone z dawnej zmazy. Są to ci, którzy przynoszą pokój, a nie ci, którzy wychodzą zwycięscy i zyskują władzę przemocą. Są to ci, którzy cierpią prześladowania ze względu na sprawiedliwe zachowanie. Są to ci, którzy są nienawidzeni, wyśmiewani, a nawet zabijani ze względu na imię Chrystusa. Nie są to ci, którzy byli postrzegani przez starożytne kultury jako prowadzący najlepsze ludzkie życie, nie mówiąc już o życiu bogów. Są to ci, których starożytni uważali za w najlepszym wypadku niegodnych, w najgorszym wręcz przeklętych.
Św. Łukasz jeszcze wyraźniej zaznacza kontrast między starożytnym podejściem a nauczaniem Chrystusa, zrównując skróconą listę Błogosławieństw z serią "biada". Ubodzy są szczęśliwi, ale bogaci podlegają przekleństwu. Głodni są błodzy, ale syci są przeklęci. Ci, którzy płaczą, są błogosławieni, ale ci, którzy się śmieją, są skazani na zagładę. Ci, którzy są znienawidzeni, wykluczeni, wyśmiewani i wyszydzani, doświadczają boskiego życia, podczas gdy ci, którzy mają dobrą reputację i o których wszyscy dobrze mówią, są już potępieni. Sprawiedliwi, wierni, ci, którzy są w Chrystusie, mają chwalebne przeznaczenie, w którym już uczestniczą w tym życiu, niezależnie od okoliczności tego życia i trudności, które tutaj znoszą. Dla św. Łukasza ci, którzy cieszą się sukcesem, dobrobytem, bogactwem i mocą w tym życiu, czynią to przez niegodziwość i znajdują się na trajektorii, która prowadzi nie do życia wiecznego, ale do śmierci, przekleństwa i potępienia w nadchodzącym wieku, wieku, który nie ma końca.
Ewangelia jest historią zwycięstwa Chrystusa nad mocami zła, zbuntowanymi księstwami i mocami w niebie, grzechem, śmiercią i Hadesem. Cztery spisane Ewangelie są historią tego zwycięstwa według czterech apostołów. Błogosławieństwa opisują przeznaczenie ludzkości, dziedzictwo oraz chwałę, którą dzięki temu zwycięstwu zdobywa nasz Pan i Bóg, Zbawiciel Jezus Chrystus. Nie tylko opisują to, co nazywamy teozą, czyli stawanie się podobnymi do Boga, uczestnictwo w wiecznym życiu Bożym, ale zawierają również obietnicę. Nie jest to tylko obietnica na przyszłość, że pewnego dnia wierni, którzy są w Chrystusie, przyjdą, aby uczestniczyć w Jego panowaniu nad całym stworzeniem jako synowie Boży, ale że szczęście, błogość, radość tej przyszłej egzystencji będą ich udziałem w tym życiu, w tym świecie. Ci, którzy są w Chrystusie, doświadczają życia w tym wieku ze wszystkimi jego zmaganiami, próbami i trudnościami. Jednak stawiają czoła tym trudnościom napełnieni Duchem Świętym, który jest samym Bogiem i który jest zaliczką na poczet przyszłego dziedzictwa [2 Kor 1,21-22; Ef 1,14]. Pomimo wszystkich tych przeciwności Duch przynosi im owoce miłości, radości, pokoju, cierpliwości, łagodności, dobroci, wierności i samokontroli. Dlatego ci, którzy są w Chrystusie, nie mają strachu, ponieważ Chrystus zwycięża nad obecnym wiekiem [J 16,33].
o. Stephen De Young (tłum. Jakub Oniszczuk)
fotografia: Paweł Turczyński / cerkiew.pl /
— o. Stephen De Young (tłum. Jakub Oniszczuk)
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.