śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 9 września 2024

Bóg jest tam, gdzie nie sięga zrozumienie

Gdy dorastamy, gdy dojrzewamy w wierze, stopniowo coraz więcej rozumiemy. Stopniowo widzimy dalej, niż mogliśmy wcześniej.

0 czytelników poleca

Nie tak dawno mówiliśmy o tekście "Życie Mojżesza" autorstwa naszego Ojca, świętego Grzegorza z Nyssy, . Może pamiętacie, że przyglądaliśmy się fragmentowi z drugiej części tego traktatu na temat naśladowania przypadkowych narodzin samego Mojżesza i tego, jak św. Grzegorz był w stanie opisać narodziny Mojżesza jako coś, co mamy powtórzyć poprzez nasze wybory, narodzenie naszego nowego ja, które dzieje się z każdym wyborem dokonywanym w naszym życiu.

W tym tygodniu chciałbym na kilka chwil powrócić do tego ważnego tekstu i przyjrzeć się temu, co być może jest bardziej znanym fragmentem. Pojawia się on w pierwszej księdze; jak może pamiętacie, traktat jest podzielony mniej więcej na dwa segmenty, pierwszą księgę, historyczną egzegezę i drugą księgę, bardziej duchową kontemplację. Ale w tym historycznym, dosłownym czytaniu w księdze pierwszej są chwile głębokiej teologicznej obserwacji i świadomości, a być może najsłynniejszy pojedynczy moment w tym tekście to ten, gdy św. Grzegorz opisuje wejście Mojżesza na szczyt Synaju, gdzie otrzymuje prawo od samego Boga.

Święty Grzegorz, zanim osiągnie ten punkt w swoim piśmie, opisuje nieco mozolną podróż ludu przez pustynię, jego upadek i dryfowanie między posłuszeństwem a niezadowoleniem. Opisał również, jak dotarli do celu dzięki cudownemu przewodnictwu, filarowi mistycznej chmury, jak ją nazywa, która pojawiała się jako chmura w dzień i słup ognia w nocy. Zostali doprowadzeni tym boskim przewodnictwem do stóp świętej góry i widzą na jej szczycie wielkie chmury, błyskawice, grzmoty i bardzo się boją.

Proszą Mojżesza, aby był ich przedstawicielem, ich pośrednikiem, aby wspiął się na górę, na którą zbyt boją się wejść sami. Mojżesz tłumi wszelki strach, jaki mógłby być w nim, i wchodzi się na szczyt Synaju. Właśnie mając to wszystko w pamięci, św. Grzegorz opisuje rzeczywiste przybycie na szczyt góry przez Mojżesza.

W rozdziale 46. księgi pierwszej "Życia Mojżesza" św. Grzegorz pisze:

Skoro więc Mojżesz nieobciążony już strachem ludu pozostał sam, odważył się wkroczyć w ciemność i znikł z oczu patrzących; znalazł się wewnątrz rzeczywistości niewidzialnej. Wstąpił do sanktuarium Bożego wtajemniczenia i sam niewidoczny spotkał się z tym, co niewidzialne. Dał nam tu, sądzę, do zrozumienia, że kto chce nawiązać kontakt z Bogiem, powinien porzucić rzeczywistość widzialną i wznieść się umysłem ku temu, co niewidzialne i niepojęte, wejść jakby na jakiś szczyt górski, a wszedłszy tam, wierzyć, że Bóstwo przebywa tam, gdzie nie dociera ludzkie postrzeganie.

Po raz kolejny jest to rozdział 46. księgi pierwszej "Życia Mojżesza". I jest to być może jeden z najbardziej eleganckich, najgłębszych opisów ludzkiego mistycznego spotkania z Bogiem, jaki można znaleźć w korpusie patrystycznym.

Mojżesz wspina się na szczyt góry, coraz wyżej i wyżej, i musimy pamiętać, że podobnie jak w przypadku każdej góry, im dalej się wznosi, tym bardziej odległe rzeczy można z niej zobaczyć. A jednak na szczycie tej góry nie jest widoczna niczym niezasłonięta ziemska wizja całego królestwa poniżej, ale na szczycie Synaju jest ta wielka chmura, mistyczna ciemność. A gdy Mojżesz wchodzi na sam szczyt, otacza go świetlista ciemność samego Boga.

Św. Grzegorz porównuje to z naszym umysłem podczas wznoszenia się do prawdziwej wiedzy o Bogu. Gdy dorastamy, gdy dojrzewamy w wierze, stopniowo coraz więcej rozumiemy. Stopniowo widzimy dalej, niż mogliśmy wcześniej.

Nigdy nie może stać się to przyczyną ludzkiej dumy, ponieważ to Bóg pozwala nam z dnia na dzień widzieć trochę dalej w życiu duchowym, i musimy zawsze o tym pamiętać, że można się potknąć, spaść z góry i wiedzieć z dnia na dzień mniej, widzieć mniej z jednej chwili na drugą, i zbyt często pozwalamy, aby nasz grzech wpływał na nas w ten sposób. Jednak dzięki łasce Bożej możliwe jest dojrzewanie, rozwijanie się w życiu duchowym, wspinanie się na duchową górę i sięganie wzrokiem dalej niż kiedykolwiek w przeszłości. A jednak dla Mojżesza jego wejście na górę Synaj kończy się w ciemności.

To tam, gdzie go nie widać i gdzie on sam już nie widzi, odbywa on mistyczną rozmowę z niewidzialnym, jak ujął to św. Grzegorz. I tak w życiu duchowym, św. Grzegorz mówi jasno, jeśli chcemy się wznosić, jeśli chcemy się rozwijać, jeśli chcemy łączyć się intymnie z Bogiem, jak to nazywa, to musimy w naszym życiu duchowym, we właściwym czasie, kiedy Bóg nas wzywa, wyjść poza rzeczy widzialne do królestwa, do którego zrozumienie nie sięga. Jest to fraza, która odbija się echem w tym fragmencie św. Grzegorza.

Trzeba wstąpić w ciemność i uwierzyć, że Bóg jest tam, gdzie zrozumienie nie sięga. To szczyt prawdziwej intymnej wspólnoty. Kiedy nie patrzymy już na Boga z daleka, kiedy nie używamy już zmysłów fizycznych, racjonalnego umysłu, naszych intelektualnych zdolności, aby myśleć o Bogu, jakkolwiek dokładnie, lub patrzeć w Boga, jakkolwiek wyraźnie, ale w ciemności, która wykracza poza nasze zmysły, możemy być wezwani po prostu do bycia z Nim, do intymnej rozmowy, intymnego połączenia, prawdziwej wspólnoty z żywym Panem.

Postawmy sprawę jasno, to jest szczyt życia duchowego. Mojżesz był wybranym przez Boga. Jest nam znany jako "widzący Boga", ten, który daje ludziom boskie prawo.

W prawdziwy sposób jest jednym z wielkich przodków naszego chrześcijańskiego życia i powołania, a to jest szczyt jego duchowego wstępowania. W związku z tym musimy być bardzo ostrożni, aby nie patrzeć na ten fragment i nie myśleć, że z jakiejś wielkiej cnoty z naszej własnej ascezy, z naszej własnej woli, wejdziemy w ten sam sposób na szczyt góry, do ciemności, do boskiego objawienia. Większość z nas jest znacznie bardziej obciążona naszym grzechem, o wiele mniej chętna niż wielki Mojżesz do wyrzucenia z naszego życia wszystkich rzeczy, które nam przeszkadzają.

Większość z nas spędzi całe życie, aż do momentu naszej śmierci, walcząc o pokonanie pierwszych kilku stopni w górę i wcale nie jest to powód do płaczu. Fakt, że przez swoją grzeszność zapewne nigdy nie osiągniemy wyżyn jednego z największych świętych, nie oznacza, że każdy krok, który z Bożej łaski jesteśmy zdolni uczynić, nie jest czymś cudownym i świętym. Pamiętajmy, że Mojżesz wspina się na górę, a nie cały lud Izraela, a jednak przez jego wspinaczkę, przez jego mistyczną rozmowę, przez jego prawdziwie intymną komunię z Panem cały lud otrzymuje boskie prawo.

Poprzez jego samotne wejście i tę prawdziwą komunię cała ziemia, nawet my dzisiaj, otrzymuje boski głos, który słyszał na szczycie góry. Jesteśmy uświęceni przez siebie nawzajem i podczas gdy my, przez naszą słabość, i ja, przez mój grzech, nigdy nie osiągnę tej wyżyny mistycznej wspólnoty, są inni święci żyjący w naszych czasach, i Bóg zawsze powołuje nam tych, którzy prawdziwie i posłusznie podążają za Nim, którzy osiągają ten stan, i przez ich wspólnotę z Panem my również jesteśmy karmieni, my też otrzymujemy Boże instrukcje. To ujawnia się też w historii Mojżesza i św. Grzegorz zwraca uwagę na to, co dzieje się po tym wydarzeniu boskiej wizji.

W sekcji 56. pisze:

Kiedy więc Mojżesz przebywał w owej nieprzeniknionej ciemności, niewysłowiona mądrość Boża oświeciła go tymi i podobnymi pouczeniami. Otrzymawszy zaś mistyczne nauki, stał się jeszcze mądrzejszy. Wówczas wyłonił się z ciemności i zszedł do swojego ludu, aby wtajemniczyć go w cuda, których doznał dzięki widzeniu Bożemu, aby nadać mu prawo, zbudować świątynię i ustanowić kapłaństwo zgodnie ze wzorem, jaki zobaczył na górze.

Bóg daje możliwość prawdziwej komunii, a droga do tej komunii jest otwarta dla wszystkich. Nasze życie jest wypełnione wznoszeniem i schodzeniem, często w tym samym momencie, ale historia Mojżesza przypomina nam, że to wznoszenie się jest możliwe. Pokazuje nam, że to wznoszenie wymaga od nas różnych rzeczy, na różnych etapach. Dyskursywny, racjonalny umysł intelektualny staje się coraz mniej centralny, im bardziej otacza go niewidzialna ciemność intymnej wspólnoty.

I tak, gdy wzrastamy i dojrzewamy, gdy często potykamy się i upadamy, nasze życie duchowe będzie naznaczone różnymi aspektami i atrybutami. Ale przypomina nam również ta historia, że kiedy Bóg wzywa kogoś do tej prawdziwej wspólnoty, kiedy ktoś poprzez posłuszeństwo, ascezę i pokorę podąża za Panem i uczestniczy z Nim w intymnej rozmowie, wszyscy ludzie na tym korzystają. Tak jak Mojżesz wyszedł z chmury i dostarczył prawo, tak wielcy święci Kościoła, tacy jak nasz Ojciec św. Grzegorz, który pisze ten tekst, wychodzą z boskiej wspólnoty i kontemplacji, aby przynieść każdemu z nas żywe słowo zmartwychwstałego Pana.

Tak więc wielcy ojcowie i starcy, którzy w każdym pokoleniu inspirują i podtrzymują Kościół Boży, poprzez swoje modlitwy przynoszą nam osobistą wspólnotę z Bogiem. Dają nam prawo, objawiają nam kapłaństwo, świętą przestrzeń, kult żywego Pana. Trudzimy się, wspinając się na górę duchowej kontemplacji i jesteśmy na tyle pokorni, aby widzieć, jak daleko jesteśmy od jej szczytu, a jednocześnie wystarczająco oddani i pobożni, aby uznać, że szczyt stoi przed nami, wzywając nas do przodu i w górę do życia Bożego.

Z wielkim dziękczynieniem wspomnijmy tych, którzy wcześniej kroczyli tą ścieżką i którzy w naszych czasach idą przed nami, prowadząc nas w górę, przyciągając nas do Boga przez objawienie Jego łaski. Przez modlitwy świętego ojca naszego, Grzegorza z Nyssy i wszystkich świętych, Panie Jezu Chryste, Boże nasz, zmiłuj się nad nami i zbaw nas.

Amen.

biskup Ireneusz (Steenberd) / tłum. Jakub Oniszczuk

za: A Word from the Holy Fathers

fotografia: alik / www.orthphoto.net /

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsza publicystyka

wszystkie →

Najnowsze z Polski

wszystkie →